"Strażnicy światła" - Abby Geni

Zamknięta przestrzeń, grupka ludzi i konieczność polegania na sobie - wymarzone tło dla thrillera psychologicznego, który w ostatnich czasach znowu święci triumfy. Zgadywanie, kto zabił i dlaczego staje się nudne, więc twórcy idą o krok dalej i każą zastanawiać się nad tym, czy to w ogóle się wydarzyło! Taaak, zabawa z ludzką psychiką staje się bardzo modna, ale problem w tym, że nie każdy człek jest w stanie udźwignąć ciężar napisania dobrej historii w takim klimacie.

Ale od czego jest tytuł debiutu roku, prawda?

Miranda, fotografka natury, zostaje wysłana na małą wyspę, aby sfotografować lokalną przyrodę. Towarzyszy jej jedynie sześciu osobliwych naukowców. Kobieta przywiązuje się do egzotycznego miejsca i współtowarzyszy, jednak mimo zażyłości zaczyna odczuwać dziwny niepokój. Atmosfera robi się coraz gęstsza; słychać szepty o legendzie mówiącej, że miejsce ich zamieszkania zwie się „Wyspami Śmierci”… A z każdym kolejnym aktem przemocy robi się… duszno. I już każdy jest podejrzany o najgorsze.

Oryginalnością Abby Geni w Strażnikach światła nie imponuje. Tajemnicza, mroczna wyspa i grupka ludzi – czy może być coś bardziej przewidywalnego? Gdyby Geni uczyniła to tłem swojej powieści, mielibyśmy niezłego klopsa. Tyle, że w swoim debiucie amerykańska pisarka troszkę namieszała – uczyniła tło jednym ze swoich bohaterów. Wpisując w krajobraz niepokoju przyrodę i obserwacje życia zwierząt, zbudowała niepowtarzalny klimat dla tej powieści. Jako czytelnik z jednej strony bacznie śledziłem postępującą fabułę i wypatrywałem mordercy (bądź protektora), a z drugiej wyłapywałem smaczki przyrodnicze, które świdrują mi teraz w mózgu. Większość tych faktów była dla mnie olbrzymim zaskoczeniem!

Idąc dalej – niekonwencjonalna narracja wciągnęła mnie w ten świat i pozwoliła mi poczuć się uczestnikiem tych wydarzeń. Książka jest prowadzona w formie listów, które główna bohaterka, Miranda, pisze do swojej zmarłej matki. To bezpośrednia relacja pierwszoosobowa, w której czuć realne emocje i człowieka po drugiej stronie. Choć warto nadmienić, że daleko jest Strażnikom światła do typowej powieści epistolarnej. Bliżej im do reportażu czy relacji z podróży.

Tym, co wyróżnia Geni spośród wielu innych tworzących w podobny sposób jest fakt, że ona nie zapomniała o tym, że taka forma niesie ze sobą ograniczenia. Z jednej strony to bardzo subiektywny punkt widzenia, ale przede wszystkim – ograniczenie ilości dialogów. Z politowaniem spoglądam na książki, w których forma pamiętnika czy listów zawiera w sobie bogate dialogi i zapisy długaśnych rozmów. To sprzeczne z formą. Kto zapamiętuje całe rozmowy? Geni zdaje sobie z tego sprawę, a jej książka jest bardzo uboga, jeśli chodzi o bezpośrednie dialogi.

Tutaj kamień trafia na kamień. Nie uważam, by było cokolwiek nudniejszego od nagromadzonych opisów i refleksji. Bez dialogów książka jest martwa. Nudna. Przegadana. I tutaj rodzi się fenomen Strażników światła. Ilość dialogów występujących w tej powieści mógłbym pewnie zliczyć na palcach rąk, za to rozwlekłych opisów i przemyśleń jest tu od groma. A mimo to jest dynamicznie i wciągająco. Opisy tworzą tu klimat i potęgują wszelkiej maści odczucia. Autorka z jednej strony prezentuje piękno przyrody, a z drugiej jej mordercze oblicze. Tak jak wytwórnia Disneya była w stanie za pomocą obrazów i z minimalną ilością dialogów stworzyć genialną animację (Wall-e), tak Abby Geni przy użyciu tych samych narzędzi tworzy świetną narrację i niepokojącą opowieść.

Bohaterów Strażników światła oglądamy oczami Mirandy. Czasami towarzyszą nam płytkie spostrzeżenia, innymi razy odkrywamy głębię czającą się w każdej z postaci. Jednocześnie doświadczamy tego, co dotyka naszą bohaterkę, a wszystko to jest takie… ludzkie.

Realizm gra u Geni pierwsze skrzypce, a kreacje bohaterów i przyroda oplatają na pozór sztampową historię w niepowtarzalną otoczkę, której unikalność przyćmiewa to, co powtarzalne. A wszystko to podane na złotej tacy i na przekór trudnej, ograniczonej formy, bardzo treściwe, a przy tym proste w odbiorze i przyjemne.

Takie książki chce się czytać.

Obejrzyj też: 
Udostępnij na Google Plus

About Strefa Czytacza

    Blogger Comment
    Facebook Comment

0 komentarze:

Prześlij komentarz