"Przeklęte dziecko" powraca - będzie w nim więcej J.K. Rowling!

Harry Potter i przeklęte dziecko wraca do księgarń... w kolekcjonerskim wydaniu! 

Jeszcze przed premierą scenariusza sztuki, która oficjalnie zadebiutowała na West Endzie pod koniec lipca zeszłego roku, było wiadomo, że ówczesne, pierwsze wydanie (w Polsce znane jako pierwsze wydanie scenariusza) nie będzie ostatnim. 

Zgodnie z pierwotnym zamysłem, pierwsza edycja przedstawiała próbną wersję scenariusza, która w trakcie prób i przesłuchań do ról w sztuce została nieco zmodyfikowana. 

Choć zgodnie z oryginalnym planem nowa, ostateczna edycja miała zostać wydana na początku 2017 roku, te plany uległy zmianie i książka (w języku angielskim) ostatecznie trafi do sprzedaży 25 lipca 2017, czyli blisko rok po pierwszym wydaniu. Co więcej, okazuje się, że kolekcjonerskie wydanie będzie... tańsze od próbnego. Wynika to z faktu, że książka pojawi się (po raz pierwszy w języku angielskim) w miękkiej oprawie (i prawdopodobnie tylko w takiej). 

Zmieni się również nazwa tego wydania. Zamiast Definitive Edition otrzymamy The Official Playscript of the Original West End Production. 

Amerykański wydawca książki, Scholastic, zapowiada, co znajdziemy w środku: 

Ta przejrzana edycja w miękkiej oprawie uaktualnia pierwsze wydanie scenariusza o końcowy, ostatni dialog ze sztuki, który od czasu przesłuchań został lekko zmieniony oraz rozmowę między reżyserem Johnem Tiffanym i scenarzystą Jackiem Thorne'em, którzy dzielą się opowieściami i spostrzeżeniami na temat czytania scenariuszy. To wydanie zawiera również użyteczne informacje z tła historii, takie jak drzewo genealogiczne Potterów czy kalendarium wydarzeń ze świata magicznego, które miały miejsce przed Harrym Potterem i przeklętym dzieckiem. 

Wydawnictwo Media Rodzina jeszcze przed wydaniem pierwszego wydania scenariusza zapowiadało wydanie edycji kolekcjonerskiej, w związku z czym możemy mieć pewność, że ta nowa, rozszerzona i zmodyfikowana wersja pojawi się również w Polsce. Data polskiego wydania nie jest jeszcze znana 

TRZY KNUTY CZYTACZA
Scenariusz Przeklętego dziecka doczekał się olbrzymiej krytyki ze strony bardzo wielu fanów serii o młodym czarodzieju. Począwszy od nazwania go ósmą częścią serii po olbrzymie absurdy fabularne, które zostały w nim zawarte - na tej książce nie pozostawiono suchej nitki. Nie bezpodstawne okazują się również zarzuty wobec nikłego udziału J.K. Rowling w procesie twórczym - autorka Harry'ego Pottera występowała tu jedynie w roli konsultantki, zaś za cały scenariusz odpowiedzialny jest Jack Thorne. 


Z ciekawością śledziłem losy Przeklętego dziecka, zwłaszcza że opublikowane w lipcu ubiegłego roku (a w Polsce w październiku) pierwsze wydanie scenariusza miało być zaledwie preludium, a wisienką na torcie miało być bardziej luksusowe wydanie ostateczne. 

Doświadczenia z zagranicznym rynkiem książki nauczyły mnie jednego: nic, co jest kolekcjonerskie nie może być tańsze od wydania standardowego. W przypadku Przeklętego dziecka mamy do czynienia z kuriozalnym wydarzeniem! Ale w końcu tonący brzytwy się chwyta. 

Mógłbym się założyć, że gdyby anglojęzyczni wydawcy tej książki przewidzieli, że pierwsze wydanie spotka się z taką krytyką, pewnie nie zdecydowaliby się na wydanie drugiej edycji. Ale w momencie, kiedy zapowiadano Przeklęte dziecko mieliśmy jeszcze do czynienia z bezkrytycznym podejściem do wszystkiego, co zostało podpisane jako Harry Potter i sygnowane nazwiskiem Rowling. Wydawcy po prostu nie mogli się spodziewać, że sami fani zaatakują tę książkę. Książkę, na którą (teoretycznie) czekali prawie 10 lat! Stąd szumnie zapowiadali edycję kolekcjonerską, która od samego początku jawiła się jako coś drogiego, a przynajmniej droższego od standardu. 

Tymczasem już sierpień 2016 roku wylał wydawcom kubeł zimnej wody na głowy. 
Wielkim echem odbiła się niewiarygodnie dobra sprzedaż książki w pierwszym tygodniu od wydania. W Wielkiej Brytanii rozeszło się ponad 800 tysięcy egzemplarzy, a w Stanach i Kanadzie - 4 miliony. Dla większości książek to rekord nie do pomyślenia (w Wielkiej Brytanii podobny wynik osiągnęło Pięćdziesiąt twarzy Greya E.L. James), ale dla Harry'ego... Przeklęte dziecko pobiło rekord sprzedaży... scenariusza (który szczególnie wyśrubowany nie był), a choć światowe media zarzucają nas ładnie brzmiącymi liczbami, trudno się nie uśmiechnąć na myśl, że w samych Stanach Insygnia Śmierci sprzedały się w blisko 11 milionach kopii w ciągu trzech dni. Różnica jest kolosalna. 

Nawet to pozwoliłoby wydawcom optymistycznie spoglądać w przyszłość, gdyby nie dobiły ich opinie czytelników. W swoim otoczeniu nie spotkałem osoby, która pokochałaby Przeklęte dziecko. Na ogół rozmowa o tej książce zwykle kończy się machnięciem ręką i kwaśną miną. Sam mile wspominam pierwsze czytanie, do którego podszedłem z dużym luzem. Dopiero kolejne zwróciły moją uwagę na skrajną nielogiczność tego tekstu i brak spójności ze światem wykreowanym przez J.K. Rowling.

Jak w takich warunkach wydać kolekcjonerską edycję? A raczej: dla kogo? 

Sądziłem, że przedłużająca się cisza zwiastuje cichą śmierć Przeklętego dziecka. Minął początek roku, kiedy książka miała trafić do sprzedaży, a my nie otrzymaliśmy nawet najdrobniejszej informacji w tym temacie. Rezygnacja z wydania tej edycji byłaby w pełni zrozumiała, ale też równoznaczna z przyznaniem się do porażki. 

Summa summarum, wiemy już, że książka zostanie wydana, ale z pewnością nie w wersji kolekcjonerskiej. Nie oszukujmy się, papierowe, tańsze i zaktualizowane wydanie ma skusić w gruncie rzeczy tych, którzy scenariusza jeszcze nie czytali. Ma kusić ładną ceną, poprawkami i dodatkami. Powiedziałbym, że PRZEDE WSZYSTKIM dodatkami. Nie bez powodu do ostatecznej wersji trafią zakulisowe dodatki: harmonogram wydarzeń, z którego dowiemy się najpewniej o tym, co działo się w świecie czarodziejów między Insygniami Śmierci, a Przeklętym dzieckiem oraz drzewo genealogiczne Potterów. Te, podobnie jak dodatki dorzucone do jubileuszowych wydań Kamienia Filozoficznego w barwach domów, mają przekonać opornych i wmówić im, że potrzebują tego kolejnego wydania. 

To mądre posunięcie. Ludzie za grosze kupią nowe wydanie dla dodatkowej treści. Ze swojej strony mogę stwierdzić, że mało mnie obchodzą subtelne zmiany w tekście (bo raczej do poprawy jest jakieś 90% tekstu), ale właśnie te ciekawostki od J.K. Rowling. Choć i tutaj nie spodziewam się fajerwerków w postaci bardzo rozwiniętego drzewa genealogicznego czy szczegółowej historii... 

Tu już nie ma miejsca na radość, lecz pogodzenie się z bardzo smutną prawdą: sprzedaż kolejnej edycji ósmej części Harry'ego Pottera zrobią treści rodem z darmowego Pottermore. Kurtyna w dół. 
Udostępnij na Google Plus

About Strefa Czytacza

    Blogger Comment
    Facebook Comment

5 komentarze:

  1. Nie kupię na pewno i tak jestem rozczarowana :) daliby już spokój ile jeszcze wersji się pojawi?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też nie mam zamiaru kupować, są inne, lepsze książki

      Usuń
  2. Przeklęte dziecko jak z horroru wraca, kiedy nikt go nie chce! A jego treść straszy w koszmarach.

    OdpowiedzUsuń
  3. Niech J.K Rowling zajmie się pisaniem jakiejś nowej książki, zamiast "udoskonalania" tego gniotu, którego już zapewne nawet nie przeczytam, a co dopiero kupię nowe wydanie. Bardzo bym się ucieszyła (nie tylko ja), gdyby wyszła opowieść o huncwotach, lub do trzech "podręczników" doszła książka o eliksirach, lub spis i zastosowanie zaklęć

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie ucieszyło by, gdyby J.K.R. porzuciła historię Harrego Pottera, który po ukończeniu szkoły, wielkiej bitwie, nastoletnich miłościach itd., nie robi już tak wielkiego wrażenia jak kiedyś. Osobiście chciałbym przeczytać historię kogoś innego, od początku i zupełnie nie związanym z niekończącym się tematem, jakim jest H.P.

      Usuń