Gdzie ta magia, czyli koncert muzyki z "Harry'ego Pottera"


O tym wieczorze marzyłem od bardzo dawna. Niejednokrotnie wyobrażałem sobie koncert muzyki symfonicznej z ekranizacji Harry’ego Pottera i na samą myśl o doznaniach, jakie muszą odczuwać słuchacze w trakcie takiego wydarzenia, sam miałem ciarki. Możliwość wysłuchania kultowych kompozycji Johna Williamsa to cud sam w sobie!

Wszystko wskazywało na to, że moje marzenie się spełni, ponieważ do Polski dotarła trasa koncertowa Harry Potter i Kamień Filozoficzny IN CONCERT. Bez chwili wahania kupiłem bilety na to wydarzenie i wybrałem się do ERGO ARENY w Gdańsku/Sopocie, by… przeżyć głęboki zawód. 

Pierwsze rozczarowanie przyszło jeszcze przed samym koncertem, kiedy organizatorzy JVS Group PL oraz dystrybutor biletów Eventim.pl po cichu zmienili orkiestrę wykonującą koncert! To nie żart - za tę samą cenę zamiast Czeskiej Narodowej Orkiestry Symfonicznej, docenianej na całym świecie i nagrywającej muzykę do światowych produkcji filmowych, wystąpiła przed nami Sinfonietta Cracovia. Zmiana została dokonana po cichu, bez uprzedzenia, co samo w sobie zakrawa na absurd i jest niedopuszczalne. 

Mimo wszystko, podszedłem do koncertu z entuzjazmem i wielkimi nadziejami. Ostatecznie opuściłem arenę z przeświadczeniem, że to moja najdroższa i najgorsza wizyta w kinie. Fatalne nagłośnienie i echo noszące się po hali sprawiły, że tylko bacznie obserwując muzyków (zamiast filmu) byłem w stanie uwierzyć, że jest to koncert grany na żywo. Więcej – wpatrując się w ekran łatwo było zapomnieć, że to nie jest zwykła projekcja filmu… A skoro nie widać (a w tym przypadku NIE SŁYCHAĆ) różnicy, po co przepłacać? 

O, pardon. Było widać i słychać różnicę. Gorsza jakość obrazu i dźwięki, które chwilami brzmiały jak kakofonia, siłując się o to, które przebiją się na powierzchnię – muzyka na żywo czy głośne dźwięki (działo się tak w momentach szczytowych, kiedy jedne i drugie były bardzo głośne). 

Po światowej rangi wydarzeniu spodziewałem się również, że film będzie przystosowany do koncertu, tzn. będzie to wersja bez wgranej muzyki. Rozumiem, gdyby koncert był amatorski, ale – na Boga! – to oficjalny koncert, pod którym podpisują się Rowling i Warner Bros., a tu mam do czynienia z ciągłym wyyciszaniem i pogłaśnianiem filmu! Tam, gdzie muzyka gra pierwsze skrzypce, dźwięki filmu były bardzo ciche, czasami niesłyszalne (bynajmniej, to nie orkiestra zagłuszała film – wręcz przeciwnie, to film zagłuszał orkiestrę). Ogólnie brzmiało to momentami po prostu tandetnie. 

Jedynymi momentami, kiedy dało się słyszeć muzykę graną na żywo, były wystąpienia trąbki czy ostrzejsze tony Hedwig’s theme. I powiem szczerze – to, co można by uznać za niedociągnięcie, uważam za najmocniejszą część tego koncertu. Te krótkie sekundy przekonały mnie, że mam do czynienia z muzyką graną na moich oczach. W pozostałych kwestiach nagłośnienie zabiło magię i dla mnie ten seans tylko tym się różnił od kinowego, że miałem mniej wygodne miejsce, musiałem patrzeć w bok (siedziałem na trybunach) i słuchać okropnego echa niosącego się po sali… W życiu nie oglądałem filmu w tak kiepskich warunkach. 

Harry Potter i Kamień Filozoficzny IN CONCERT to pod kątem organizacji totalna porażka. Umiejscowienie tego koncertu na hali sportowej, zamiast w filharmonii, służyło jedynie zwiększeniu sprzedaży biletów. Bo na pewno nie zwiększeniu wartości artystycznej koncertu. Zapłaciłem prawie dwieście złotych (nie licząc dojazdów, które też darmowe nie są) za ucztę dla zmysłów i spełnienie marzenia z dzieciństwa, młodości i dorosłości. Zamiast tego otrzymałem solidną dawkę rozczarowania i pewność, że więcej na takie cuda się nie skuszę. 

Miło byłoby jeszcze raz posłuchać tej orkiestry i tego koncertu zagranego w filharmonii i bez filmu. I nie płacąc przy tym jak za koncert światowej rangi zespołu. Myślę, że dopiero wtedy byłbym w stanie nacieszyć się muzyką, którą rozbrzmiewało moje dzieciństwo. 

Szkoda, że tak fantastyczny występ został zagłuszony i zabity przez błędy organizacyjne, brak pomyślunku i żądzę pieniądza za wszelką cenę. Żałuję, że to wszystko położyło się cieniem na występie orkiestry, której należy się wielkie uznanie. Tak wierne oddanie muzyki oryginału to wielki poziom. Szkoda, że to nie muzyka była bohaterem tego wieczoru. 

Tak umiera magia. 
Udostępnij na Google Plus

About Strefa Czytacza

    Blogger Comment
    Facebook Comment

4 komentarze:

  1. Jakiś czas temu wpadłam do domu i mówię do męża, że jedziemy na film i koncert Pottera jednocześnie. Mąż nie jest takim fanem, jak ja, ale powiedział, że jeśli tylko będzie nas stać to pojedziemy. Niestety, po kalkulacji wyszło nam, że podróż do Warszawy (niby najjbliżej) i bilety wyniosłyby nas połowę miesięcznych opłat za mieszkanie... A że w tamtej chwili nie mieliśmy dobrej sytuacji finansowej, to mąż stwierdził, żebym ewentualnie sama jechała, bo taniej. Doszłam do wniosku, że sama się nie ruszam i z przykrością odpuściłam sobie wyjazd na ten koncert. Jak zobaczyłam na fb Waszego posta, że czekacie na występ, to poczułam ukłucie zazdrości... I teraz po przeczytaniu tej relacji, zamiast napisać "zazdroszczę przeżycia!" mogę napisać tylko, że mi przykro. Gdybym ja pojechała (za takie pieniądze i z poświęceniem z mojej strony) i doświadczyła takiego rozczarowania, to chyba bym się popłakała po koncercie... Naprawdę wolałabym napisać, że Wam zazdroszczę, bo takie wydażenie powinno zachwycić, a nie rozczarować i to od strony organizacyjnej.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mozna zadac mozliwosci zwrotu pieniedzy za bilet?

    OdpowiedzUsuń
  3. Byłem dzisiaj w Tauron Arenie i po Twojej opinii spodziewałem się czegoś okropnego, jednak koncert mnie miło zaskoczył. Może to wina Ergo Areny bo na Tauron Arenie nie było echa, ani nie dało się słyszeć wyciszania filmu, o którym mówiłeś. Także radzę się nie zrażać i zmienić miejsce na takie z lepszą akustyką :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Mam już trochę doświadczenia w chodzeniu na podobne koncerty i często do takich hal właśnie i trybuny to najgorsze miejsce jakie można znaleźć. Echo czy nakładanie się dźwięków, to norma. Teraz zawsze kupuje bilety od frontu i jeszcze się nie zawiodłem, zupełnie inne przeżycie. Wiadomo, w specjalnie przygotowanej sali z dobrą akustyką, nie ma to znaczenia, ale te sale są zazwyczaj dosyć małe, co jest zrozumiałe. Jakby się na to zdecydowali, to musieliby podnieść ceny biletów do jeszcze bardziej niebotycznej wartości nieadekwatnej do widowiska. Także nie ma co się zrażać i czasem jest lepiej wydać ciutkę więcej, a często nawet tyle samo, ale być uzbrojonym w wiedzę, ze po bokach i na samej górze hali się nie siedzi :)

      Usuń