"Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć. Oryginalny scenariusz" - J.K. Rowling

To nie zabrzmi poważnie, ale już za czasów (albo raczej: ZWŁASZCZA) Harry’ego Pottera miałem takiego fioła na punkcie tej serii, że zbierałem wszystko, co się da – w tym wycinki z gazet. Jednym z ciekawszych przedmiotów, które znalazły się w mojej kolekcji były wydruki scenariuszy trzech ostatnich filmów o Harrym. 

Nie ma się co dziwić, że na wieść o wydaniu scenariusza filmowego Fantastycznych zwierząt i jak je znaleźć zareagowałem nieprzesadną radością odpowiednią dla wieku lat trzynastu. W sensie – towarzyszył mi wyszczerz, a łapki świerzbiły już na samą myśl o tym, jakież to cuda ukryte znajdę w owym scenariuszu. Radość tym większa, że to scenariusz napisany przez J.K. Rowling, a zarazem jej debiut scenopisarski. 

Zapowiadała się boska przygoda. 

Pobyt magizoologa Newta Skamandera w Nowym Jorku miał być tylko krótką przerwą w podróży. Jednak gdy ginie jego magiczna walizka i fantastyczne zwierzęta wydostają się na wolność, zaczynają się prawdziwe kłopoty. Scenariusz filmowy „Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć” to nowa, oryginalna opowieść inspirowana podręcznikiem dla uczniów Hogwartu autorstwa Newta Skamandera. J.K. Rowling, autorka bestsellerowej, uwielbianej na całym świecie serii o Harrym Potterze, tym razem debiutuje w roli scenarzystki filmowej. Jest to epicka, pełna przygód opowieść w najlepszym wydaniu; fantastyczna galeria niesamowitych postaci i magicznych stworzeń. Nieważne, czy jesteś fanem Pottera, czy po raz pierwszy spotykasz się ze światem czarodziejów, ta pozycja jest obowiązkowa dla każdego kinomana i czytelnika. Premiera filmu „Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć” odbyła się  18 listopada 2016.

Olbrzymią zaletą posiadania scenariusza filmu jest fakt, że ten często bardzo różni się od tego, co oglądamy na ekranie. Masa scen usuniętych, zmienionych czy zupełnie innych konspektów i pomysłów. Scenariusze Harry’ego Pottera nie były w tym przypadku wyjątkiem. I tego samego spodziewałem się po wydanym w formie książkowej scenariusza Fantastycznych zwierząt. 

Nie lubię takich momentów, kiedy muszę postawić kawę na ławę i zarzucić czemuś dobremu, że jednak czegoś mu brakuje. Bardzo spodobał mi się film – uważam go za najbardziej dopracowany ze wszystkich filmów z magicznego uniwersum J.K. Rowling. To kompletna i trzymająca w napięciu historia, z elementami humorystycznymi i fajnymi bohaterami. Słowem – czuć pióro J.K. Rowling z daleka. Tymczasem scenariusz, to aż i tylko… zapis tego, co znalazło się na ekranie. Z doprawdy drobnymi wyjątkami. 

Wydawcy scenariusza postanowili zaadaptować go do wersji filmowej, w związku z czym w książce nie znajdziemy oryginalnego scenariusza jak głosi tytuł, a jedynie jego wersję po wielu przeróbkach i zmianach. 

To największa i jedyna wada tej publikacji. Dotkliwa, zwłaszcza, że mam w pamięci wiele niesamowitych scen z Harry’ego Pottera, które nigdy nie trafiły na ekran, a które zapowiadały się cudownie. W przypadku Fantastycznych zwierząt nie dowiedziałem się, jakie sceny nie trafiły do filmu, ani jaki był pierwotny zamysł autorki. Szkoda, wielka szkoda. 

Z drugiej strony – podchodząc do tej książki, traktuję ją jak dodatek. Ciekawostkę. Czemu miałbym oczekiwać, że dodatek (scenariusz) będzie bardziej treściwy od docelowego produktu (filmu)? 

To świetna propozycja dla tych, którzy lubią mieć wszystko w jednym miejscu, spisane i wydrukowane. Dla tych, którzy chcą wychwycić wszelkie niuanse fabularne, które – być może – przeoczyli w filmie. Bo takich rzeczy i tego typu smaczków jest naprawdę sporo. I dzięki scenariuszowi nie trzeba będzie molestować ciągle przycisku pauzy na pilocie za każdym razem, kiedy będziemy chcieli skupić się na jakimś szczególe. 

Inna sprawa, że ta książka jest wydana w wyjątkowo piękny sposób. Wydawca, Media Rodzina, stanął na wysokości zadania dając nam książkę przepięknie wydaną. Przywykłem już do tego, że to wydania oryginalne szczycą się najpiękniejszą i najbardziej staranną i kunsztowną szatą graficzną. Nie chodzi tu o samą okładkę, ale o złocenia, żłobienia czy sam materiał wykorzystany do stworzenia jej. Tym razem nawet Brytyjczycy, stosujący niepraktyczne, acz śliczne obwoluty, muszą zgodzić się z tym, że polskie wydanie jest ładniejsze. Wygrywa tym, że pomimo jednakowego piękna, nasza okładka nie zniszczy się tak łatwo jak papierowa obwoluta. 

Cóż powiedzieć więcej?

Kwestia zakupu scenariusza to decyzja sporna. Niektórym może wystarczyć sam film i jest to w pełni zrozumiałe. Inną mogą zechcieć posiadać tę historię w bardziej przystępnej i podręcznej formie – dla tych książkowa wersja scenariusza będzie idealnym rozwiązaniem. 

Boli mnie brak dodatków i stosunkowo przemielona treść tego scenariusza, ale jako dodatek sprawdza się doskonale. I pewnie niejednokrotnie przyjdzie mi z niego korzystać, ilekroć zawiedzie pamięć. 

Obejrzyj też: 
Udostępnij na Google Plus

About Strefa Czytacza

    Blogger Comment
    Facebook Comment

5 komentarze:

  1. Już masz, już masz, już masz! :D
    Ja czekam z niecierpliwością na mój egzemplarz! :D
    Lecz już teraz mogę się z Tobą zgodzić - jako dodatek to super sprawa, lecz nie oczekiwałabym czegoś więcej ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytaczu! Zrób kiedyś odcinek na temat scenariuszy HP, które posiadasz:) Myślę, ze więcej osób chciałoby poznać kilka scen, które pominięto w filmie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zgadzam się całkowicie z przedmówczynią! Zwłaszcza, że z trzech ostatnich filmów o Harrym Potterze wycięli bardzo dużą ilość materiału (chociaż nie tak, jak z Zakonu Feniksa, bo aż 45 minut), więc z chęcią przeczytałabym Twój post o tym :)
    Pozdrawiam serdecznie
    Charm

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem mega fanką Harry'ego Pottera: czytalam wszystkie ksiazki po wiele razy, mam cala kolekcje i prowadze nawet potterowskiego fanficka. Nic wiec dziwnego, że najchętniej kupiłabym wszyystko, co się z nim łączy. Jednak o ile w podreczniki chetnie sie zaopatrze to ze scenariuszem mam dylemat. Nie lubie tego typu publikacji i raczej mi sie nie przyda. Film jak dla mnie byl arcydzielem i chyba wole ogladac go raz za razem niz czytac jego scenariusz, szczegolnie ze niczym sie nie roznia. Co do wydania to nie podzielam zachwytu nad okladka. Dla mnie jest zbyt ozdobna :D ale trwalosci nie mozna jej odmowic
    Zapraszam przy okazji na swojego nowego bloga z recenzjami:
    biblioteka-feniksa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytaczu, ucieszy Cię więc z pewnością fakt (jeśli jeszcze tego nie słyszałeś), że latem ruszają zdjęcia do drugiej części filmu. Przy okazji Rowling ujawniła kilka szczegółów, niektóre są szokujące szczególnie te dotyczące Newta i Dumbledora. Pisałam o tym w dzisiejszym artykule: FANTASTYCZNE ZWIERZĘTA 2 – ROWLING UJAWNIA, CO ŁĄCZY NEWTA I DUMBLEDORE’A.. Zapraszam do lektury. :)

    OdpowiedzUsuń