"Szklany tron" - Sarah J. Maas

Na początku był Chaol. 
No, może nie tak od razu na początku, ale nie o to chodzi. Sęk w tym, że w życiu Czytacza pojawiła się (kolejna) książka jego życia. Wiem. Skrajny to debilizm zdradzać zakończenie w pierwszym zdaniu, ale na szczęście to nie jest pierwsze zdanie, a i zdarzało mi się czytać zakończenie książki na jej blurbie… Także, jakby nie było: najgorszy nie jestem!  

O Sarze J. Maas słyszałem na długo przed tym, zanim sięgnąłem po jej książkę. Głównie słyszałem o tym, że dziewczyna lubi się rozpisywać. I ja ją rozumiem, w końcu sam oddawałem dziesięciostronicowe wypracowania z języka polskiego. Słyszałem też, że ma talent jak stąd do księżyca, a jej książki są jedyne w swoim rodzaju. Jasny gwint i chrabąszczyk – ile ja takich wyjątkowych i jedynych w swoim rodzaju książek już przeczytałem! 

Jak to wytrawny hazardzista, który nawet w totka nie gra, zdecydowałem się dać Sarze szansę. Przecież nikt mi nie każe przeczytać wszystkich tomów, jeśli Szklany tron nie przypadnie mi do gustu… 

Siedemnastoletnia Celaena jest wyszkolonym zabójcą, jednym z najlepszych, ale popełniła fatalny błąd. Została złapana i skazana na dożywotnią niewolniczą pracę w kopalni soli Endovier. Książę Dorian składa jej ofertę. Celaena musi walczyć na śmierć i życie w turnieju o tytuł królewskiego zabójcy. Jeśli wygra – będzie wolna, jeśli przegra – jej wybawieniem będzie śmierć. Uczestnicy turnieju giną w tajemniczych okolicznościach. Czy Celaena zdoła zdemaskować zabójcę zanim sama stanie się ofiarą?

Mamy tu trochę historię Kopciuszka. Tyle, że ten nasz Kopciuszek miast szklanych pantofelków, ma zamieszkać w szklanym zamku. No i nie jest tak niewinny jak baśniowy odpowiednik – w końcu nie każdy jest w stanie dorobić się tytułu najstraszniejszego zabójcy w wieku siedemnastu lat… 

Początek przypominał mi Rywalki Kiery Cass – dziewczyna z nizin społecznych trafia do pałacu i pozostaje w niej na tyle nieokrzesania, że potrafi dogryźć księciu. W tym samym czasie jest dziewczęciem znienawidzonym przez ojca owego, czyli króla. Gdyby nie fakt, że obydwie książki zostały wydane w tym samym roku, mógłbym się zastanawiać, czy któraś z autorek nie czerpała od drugiej. Grunt, że mamy jasną sytuację.

Szklany tron nie od razu powala na kolana. Akcja rozwija się powoli i trudno od razu natrafić na ślad oryginalności, która mogłaby temu tomowi zapewnić absolutną wyjątkowość. Ale z drugiej strony, nie potrafiłem odstawić tej książki na półkę. Zaczęta, przywoływała mnie swym melodyjnym głosem i nieustannie utrzymywała w potrzebie czytania. To coś, co ma dla mnie olbrzymie znaczenie. Niewielu książkom jestem w stanie poświęcić noc. 

Sara J. Maas wykreowała barwną, spójną i pełną fantastycznych i fantazyjnych splotów akcji, które potrafią obrócić fabułę o sto osiemdziesiąt stopni. Większa część pierwszego tomu trzyma w niepewności i kompletnej niewiedzy. Jest nieprzewidywalna. Świetnie skonstruowany wątek kryminalny dopełnia już bogaty świat Szklanego tronu, a Celaena Sardothien – wbrew moim obawom – nie okazuje się słodką idiotką i kolejną płytką bohaterką pseudofantastycznego romansidła, lecz prawdziwą babą z jajami. To silna postać kobieca, ale i nie przekraczająca granicy przesady. 

Występuje tu też pierwszy trójkąt miłosny – choć nieco nietypowy i odstający od standardowych – który nie wkurzał mnie. Bo był logiczny. I zrozumiały. Sporo w tym zasługi świetnej kreacji bohaterów, których łatwo zrozumieć i łatwo pojąć ich motywacje. A przy tym są tacy ludzcy i pełni wad oraz kompleksów. 

I kiedy już sądziłem, że Szklany tron odkrył już przede mną wszystkie karty, Sarah J. Maas dorzuciła wątki fantastyczne. I co najlepsze: nawet to nie zbudowało wrażenia przesytu. Są czasami takie literackie światy, które są tak mocno zagracone najróżniejszymi wątkami czy pomysłami, że trudno przez nie przejść, ale historia Celaeny na szczęście taka nie jest. 

Książka łączy w sobie najlepsze elementy fantasy i młodzieżówki, jest napisana świetnym językiem i trzyma w napięciu do samego końca, a i koniec pozostawia nas w poczuciu jeszcze większej niepewności od tej, którą odczuwaliśmy na początku. 

Szklany tron to zupełnie nowa historia zbudowana na starych jak świat fundamentach. To coś wyjątkowego powstałego na bazie oklepanej przez pokolenia do granic możliwości. I przede wszystkim: to cholernie dobra książka. Mocna i genialna w detalach. 

A mówią, że to najsłabszy tom serii… 
Boję się, co znajdę w kolejnych tomach. 

Kup książkę w okazyjnej cenie na

Obejrzyj też:
Udostępnij na Google Plus

About Strefa Czytacza

    Blogger Comment
    Facebook Comment

2 komentarze:

  1. Aż mi głupio, że ta książka stoi u mnie na półce i jeszcze jej nie przeczytałam. Po twojej recenzji coś czuję, że ją pokocham. Świetna recenzja!

    Marlena z Książkowa Dusza

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja już prawie zapomniałam co było w pierwszym tomie, ja już żyję 4 tomem, który po prostu był genialny!
    Lost in my books

    OdpowiedzUsuń