"Diabolika" - S.J. Kincaid

Sięgając po kolejną młodzieżówkę, nie mogę pozbyć się obaw, że to, co przeczytam będzie powtórką z rozrywki. Strach mnie obezwładnia i dusi bezlitośnie, bo – taka jest prawda – mam ochotę na coś nowego, świeżego. Ileż można czytać o nieśmiałej dziołsze, która odkrywa w sobie moc, by zmienić świat? Ileż nastoletnich buntów znosić? Ile trójkątów? 

To nie tak, że teraz zacznie się mój hejt na literaturę young adult, ponieważ ta wciąż jest bardzo bliska mojemu sercu. Ale mam chwilami wrażenie, że to młodzieżowe jeziorko powoli przeistacza się w bajorko. Brak świeżości i zaczyna być odczuwalny smród zgnilizny. 

Diabolika S.J. Kincaid jest kolejną młodzieżówką, która w ostatnim czasie robi furorę w internetach. Pytanie tylko, czy poza śliczną okładką znajdę w tej książce coś, co mnie zaskoczy? A może świat odgrzewanych kotletów to już nie wizja piekła, lecz codzienność, w której przyszło nam żyć? 

Diaboliki NIE ZNAJĄ LITOŚCI.
Diaboliki są SILNE.
Ich przeznaczeniem jest ZABIJAĆ w obronie człowieka, dla którego zostały wyhodowane.
NIC WIĘCEJ SIĘ NIE LICZY.
  
Wyglądamy jak ludzie. Jesteśmy agresywni, zdolni do bezgranicznego okrucieństwa i absolutnej lojalności. Właśnie dlatego jesteśmy strażnikami zamożnych rodzin.

Służę córce senatora, Sidonii, którą traktuję jak siostrę. Zrobiłabym dla niej wszystko. Teraz, aby ją ochronić, muszę udawać, że nią jestem, zachowując w tajemnicy moje zdolności. Wśród bezwzględnych polityków walczących o władzę w imperium odkryłam w sobie cechę, której zawsze mi odmawiano – człowieczeństwo.

Mam na imię Nemezis i jestem diaboliką.
Czy mogę zostać iskrą, która rozbłyśnie w mroku imperium?

Wskaż książkę, w której występuje zabójcza dziewczyna, pozornie bezlitosna. Teraz dodaj do tego imperium i fakt, że dziewczyna trafia przed oblicze króla/cesarza/imperatora. Trudne wyzwanie, prawda? Trudno wybrać spośród wielu tytułów, w których ten wątek się pojawił. 

Nie przekonał mnie fakt, że w Diabolice nie mamy styczności z człowiekiem, lecz genetycznie zmodyfikowanym i wyhodowanym w laboratorium stworzeniem o nadludzkiej sile. Bo jaki to argument, kiedy już na okładce pada stwierdzenie, iż stworzenie dysponuje iskrą człowieczeństwa

Marność nad marnościami i wszystko marność. Idę się pociąć. 

Przyjemnie się czytało tę książkę. Fajnie i zgrabnie napisana, a i na bohaterów nie można narzekać. Zwłaszcza Tyrus rzuca się tu w oczy jako sprytny szaleniec. Ale to nadal kotlet. Odgrzewany. Tak to już jest, że z czasem brzydnie nawet ulubione danie. Rok temu pewnie rozpływałbym się nad Diaboliką już od pierwszych stron. A teraz przyszło mi poczekać nieco dłużej… 

Bo prawdą jest, że Diabolika daje czadu. I prawdą jest, że ta książka wyrywa się z okowów przeciętności i wybija ponad przewidywalny schemat. Taak. Musiałem przebrnąć przez jakieś sto stron, by zacząć zakochiwać się w tej historii. Ale im dalej szedłem, tym bardziej byłem tą opowieścią urzeczony. 

Pewnie – są tu te wszystkie elementy, które znajdziemy w młodzieżówkach. Ba, nawet trójkąt miłosny się trafi. Ale rozwiązania poszczególnych problemów czy też świetny twist fabularny, przywracają wiarę. Diabolika jest świetna, klimatyczna i trzyma w napięciu – do samego końca nie wiadomo, kto po czyjej stronie stoi i jak będzie wyglądał finał. W przypadku Diaboliki opcji było przynajmniej kilka. 

Książka Kincaid nie tylko mnie nie zawiodła, co okazała się lekturą, jakiej potrzebowałem i o jakiej marzyłem. Mocną, konkretną i bawiącą się szablonami. Początkowo miałem obawy, że będzie to słabsza podróbka Szklanego tronu – wszak Nemezis i Celaenę wiele łączy. Na szczęście myliłem się, a książka rozwinęła się w zupełnie innym kierunku. 

Jedyne, o co mógłbym się tu przyczepić, to osadzenie akcji w kosmosie. Zdaję sobie sprawę z tego, że teraz sci-fi rozgrywające się w przestrzeni kosmicznej stało się równie modne, jak jeszcze przed kilkoma laty postapokalipsy, ale trudno mi oprzeć się wrażeniu, że Diabolice ten motyw w ogóle nie był potrzebny do szczęścia. Zwłaszcza, że autorka nawet nie starała się jakoś szczególnie podkreślić istoty tego, że akcja rozgrywa się w kosmosie. Grunt, że to tło nie razi. 

Tytułem krótkiego podsumowania: Diabolika to zestawienie sztampowych pomysłów z pomysłowym przerobieniem ich na coś zaskakującego. To powieść szeroko czerpiąca z dobrodziejstwa motywów literackich, a przy tym świeża i na swój sposób oryginalna. Genialne zawirowania fabularne i zwroty akcji sprawiają, że książka Kincaid bez trudu odnajduje drogę do serca czytelnika. 

Pozostaje jedna wątpliwość: po co tworzyć kontynuacje do historii, która po pierwszej książce zdaje się być kompletna i zamknięta? 
Udostępnij na Google Plus

About Strefa Czytacza

    Blogger Comment
    Facebook Comment

1 komentarze:

  1. Po wielu kiepskich książkach, które czytałam w lutym, Diabolika była moim wybawieniem. I zdecydowanie ma w sobie to COŚ, na pewno polecałabym ją innym :)

    OdpowiedzUsuń