Czytaczowe prezenty: dodatek do "W ramionach gwiazd" A. Kaufman i M. Spooner

Scena usunięta #1
„Uciekaj, koleś!”

Od autorek:

To scena, którą uwielbiamy, ale wycięłyśmy ją z ostatecznej wersji, ponieważ Lilac nie jest aż tak głupawa. Fani powieści mogą odnaleźć niektóre fragmenty tej sceny w książce  – nasi rozbitkowie, którzy przeżyli katastrofę nie bardzo mogą się dogadać, czy powędrować do wraku Ikara czy też pozostać w nieczynnej kapsule. 

----

Lilac znowu się podnosi, wspierając o drzewo. Pierwszą rzeczą, jaką zauważam jest olbrzymia zielona gąsienica tuż przy jej dłoni. Jest tłusta i soczysta, a jej okrągłe ciało jest podzielone na serię grubych sekcji. Czerwone kropki znaczą dwie linie ciągnące się w dół jej grzbietu. Nie wydaje mi się, by to była odpowiednia chwila na to, by przedstawiać Lilac tubylców, więc zamiast tego silę się na uprzejmy ton:

- Panno LaRoux?

- Muszę odpocząć – informuje mnie unosząc podbródek. – Ta wyprawa to absurd.

Z pewnością odgrywany przez nią bunt prezentowałby się bardziej dostojnie, gdyby nie spoglądała na mnie przez na wpół przymknięte, podbite oko, włosy nie sterczały, jakbyśmy byli w miejscu o ograniczonej do połowy grawitacji, a zielona suknia nie była brudna, sfatygowana i wysmarowana… olejem? Błotem? Nie wiem, czy robi to dla niej jakąkolwiek różnicę.

- Już o tym rozmawialiśmy – mówię starając się nadać głosowi pogodny ton.

- Więc porozmawiamy jeszcze raz. – Jej palce zbliżają się o cal do gąsienicy. Jej ciało faluje, gdy wygina je w środku, a następnie zaczyna wpełzać wyżej po pniu. Uciekaj, koleś.

Nadal mówi:
- Powinniśmy wrócić do kapsuły. To nasza największa szansa.

- Wolę sam stwarzać sobie szanse. – Brzmi to trochę jak burknięcie, dlatego staram się uspokoić – biorę powolny wdech i robię wydech. Dodaj mi siły.

- Majorze, tego typu despotycznymi decyzjami narażasz nas na niepotrzebne ryzyko. Nie przypominam sobie, by ktoś mianował mnie żołnierzem, a już na pewno nie podlegam twoim rozkazom. – Ona również brzmi, jakby miała zaraz zacząć warczeć. – Wracam.

- Wtedy zginiesz. – Zapomnij o głębokim oddychaniu. To nie działa. – Nie wiem, jak ci to prościej wytłumaczyć. Ikar miał być niezwyciężony. Ale nie był. Nasza kapsuła miała nie być w stanie przebić się przez atmosferę, ale dała radę. Jesteśmy w środku niewiarygodnej sytuacji w niewiarygodnym miejscu. Jeśli nie będziemy sobie pomagać, nikt nam nie pomoże. Musimy znaleźć się blisko latarni ratunkowej, która jest niedaleko wraku. Wiem, że masz zarówno mózg, jak i kręgosłup, więc możesz tam dojść. Nadszedł czas, byś udowodniła, że rzeczywiście je masz.

Nie wiem, ile z tego usłyszała. Jej usta rozchyliły się przy słowie „zginiesz”, a przy „kręgosłup” patrzyła na mnie, jakbym mówił w obcym języku. Jestem pewien, że wie, czym jest kręgosłup. Przez większość czasu wygląda, jakby miała ochotę złamać mój.

- Wiem, że nie wybrałaś mnie na towarzysza, panno LaRoux, ale jeśli nie dotrzemy do strefy ratunkowej, spędzisz ze mną resztę życia.

Otwiera usta, a ja wiem, że to co zaraz się z nich wydobędzie, będzie rozdzierające dla uszu. Potem przesuwa dłoń, a jej palce trafiają na gąsienicę. Momentalnie odwraca głowę. Gąsienica jest przerażona - rozumiem, koleś, masz do tego prawo – i robi swoje gąsienicowe numery - staje dęba na jednym końcu i macha do Lilac.

Serio, koleś… uciekaj! 

Okazuje się, że mimo wszystko, panna LaRoux jest jeszcze w stanie przejść kawałeczek. Znalazła się po drugiej stronie polany - musiała tam dotrzeć z prędkością dźwięku lub jeszcze szybciej, ponieważ widzę ją biegającą wokół mnie, zanim słyszę jej krzyk:

- Jest na mnie, jest na mnie! Zdejmij to! Zdejmij to! Zdeeeeejmij!

Łapie mnie w ramiona, ręce owija wokół mojej szyi. Pachnie jak ogród mojej matki – światłem słonecznym i kwiatami. W innym czasie i miejscu byłbym pewnie najszczęśliwszym facetem na planecie, ale w tej chwili martwię się o bębenki w uszach.

W końcu otaczam jej talię ramieniem i unoszę ją nad ziemię, obracam o sto osiemdziesiąt stopni i odstawiam z powrotem. Rzut oka ponad moim ramieniem potwierdza, że gąsienica wspina się w górę po pniu drzewa w takim tempie, jakby ogon jej się palił.

- Nie ma jej – mówię i ostrożnie odwijam rękę z talii Lilac, zanim zwróci na to uwagę. Czekam, aż zda sobie sprawę z tego, co właśnie zrobiła. – Nie ma jej. Wszystko jest w porządku. Nie dotyka cię.

Wreszcie moje słowa do niej docierają, bo usztywnia się, zwalnia uścisk i zabiera ręce z mojej szyi, po czym potykając cofa się starając jedną ręką poprawić włosy.

- Widzisz? – Odzywam się. – Tylko myślisz, że jestem najgorszym możliwym towarzystwem na tej planecie.

Wtedy pojawia się, wbrew wszelkiej nadziei, niczym słońce przebijające się przez chmury: najcieńszy cień uśmiechu. Odwraca się i zaczyna iść – oddalając się od kapsuły, a nie zmierzając do niej – a mnie pozostaje tylko podążyć za nią.


W ramionach gwiazd Amie Kaufman i Meagan Spooner to pierwsza część trylogii Starbound wydawanej w Polsce przez wydawnictwo Otwarte. Premiera części drugiej i trzeciej jest planowana na 11 stycznia 2017 roku. 

Copyright © Amie Kaufman & Meagan Spooner. All rights reserved. 
Udostępnij na Google Plus

About Strefa Czytacza

    Blogger Comment
    Facebook Comment

0 komentarze:

Prześlij komentarz