Czy jest na sali psychiatra? Podsumowanie 2016 roku.

Wbrew wszelkim pozorom, Czytacz nie kończy tego roku walcząc z ostatnimi stronicami ostatniej powieści, lecz… w kinie. Bynajmniej, to nie zew natury, lecz termin ważności darmowych zaproszeń do Heliosa. Tak czy inaczej: nawet czytacze potrzebują odpoczynku od książek. 

Choć orłem z matematyki nie byłem, nie jestem i nie będę, liczyć do dziesięciu potrafię bez większych problemów i wychodzi mi, że to już moje dziewiąte podsumowanie roku, do którego siadam. Plotki głoszą, że w którymś roku podsumowanie mnie pokonało i nie pojawiło się na stronie, ale z racji tego, że lat mi nie ubywa, pamięć też zaczyna szwankować i nie przypominam sobie (albo nie chcę pamiętać) sytuacji, kiedy ten uroczy wpis rozłożył mnie na łopatki. 

Bo prawdą jest, że nienawidzę pisać podsumowań. Podsumowania tyleż różnią się od zapowiedzi, że są odarte z wszelkiej nadziei i opierają się głównie na faktach dokonanych i niedokonanych, nie szczędząc żadnym krytyki. Brak w nich tej magii i subtelności, które niesie ze sobą nadzieja na to, że coś będzie. Bo już nic nie będzie. Co miało być, to było. A co się nie zdarzyło, to twoja wina. 

Zaletą, ale i przekleństwem 2016 roku jest to, że nie mogę sobie wklepać tekstu pod schemacik, wrzucić na stronę i voila. Ten rok bardzo się różnił od poprzednich lat, a sporo w tym zasługi bytu zwanego Strefą Czytacza, który zrodził się oficjalnie dokładnie rok temu, tuż przed sylwestrem, by wznieść się na wyżyny na podwalinach znanych wcześniej jako HPKolekcja. Słowem: był Harry Potter, a stała się istna książkarnia

Postępująca z wiekiem skłonność do sentymentów i refleksji, nakazuje mi podzielić to podsumowanie wytłuszczonymi podtytułami na kilka części. Coby można było je czytać wedle własnych upodobań, a nie chorych widzimisiów autora. Istne szaleństwo, powiadam Wam! 

POCHWAL SIĘ, ILE KSIĄŻEK PRZECZYTAŁEŚ… 

W ostatnich dniach słyszę najczęściej pytanie: ile książek przeczytał Czytacz w 2016 roku? 
I choć odpowiedź na to pytanie znam, nie bardzo lubię jej udzielać. W gruncie rzeczy z jednego powodu: nieważne, ile się czyta, byleby się czytało. To nie zawody. Nie praca na akord. Nie wygrywa ten, który przeczyta najwięcej. A jeśli dla kogoś ilość przeczytanych książek jest wyznacznikiem zajefajności, to jest po prostu bucem i krzyż mu na drogę, bo z bucami nie gadam. 

OK, skoro w tytule mamy podsumowanie, to bez liczb się nie obejdzie. W tym roku przeczytałem 123 książki. To mój życiowy rekord – poprzedni ustanowiłem w 2015 roku przeczytawszy 46 książek. 

Brzmi jak szaleństwo, tudzież obsesyjna miłość do czytania. Niemniej, jak każdy czytelnik Czytacz również zaliczał wzloty i upadki. Najwięcej przeczytał w lutym (13 książek), ale bywały też miesiące (wakacje), kiedy książki go odrzucały… 

Żeby było zabawnie: na półce Czytacza czeka blisko 40 książek, które ma jeszcze do przeczytania. 

TERAZ POCHWAL SIĘ SPOTKANIAMI Z AUTORAMI

Ku mojemu zdumieniu, ten rok okazał się również owocny, jeśli chodzi o spotkania z autorami. Może i nie było ich wiele, ale mocno zapisały się w moim serduchu i z każdego spotkania wyniosłem coś wartościowego (krzesło, wyżutą gumę do żucia czy zasmarkaną chusteczkę – ŻARTUJĘ!!!). 

Niekwestionowanym numerem 1 w tej materii było spotkanie z Catherine Webb, znaną szerzej jako Claire North. Niespodziewanie, autorka m.in. Pierwszych piętnastu żywotów Harry’ego Augusta oraz Dotyku pojawiła się na toruńskim Coperniconie. Co więcej, na spotkanie z nią przyszło tak niewiele osób, że przez 40 minut Czytacz mógł cieszyć się spotkaniem w cztery oczy, które zaowocowało wywiadem z pisarką (klikajcie TUTAJ). 

Wcześniej, bo podczas Warszawskich Targów Książki, Czytacz spotkał się również z innymi autorami, wśród których znaleźli się: cudowny i niepowtarzalny Marc Elsberg (Blackout, Zero), Eve Ainsworth (7 dni, Zadurzenie) i Robert Szmidt (m.in. Otchłań).

Niemal pod domem Czytacza wylądował z kolei Jakub Ćwiek, co było wielką niespodzianką, zważywszy że akurat przeczytałem jego Grimm City. Wilk!

Wirtualne spotkania zaowocowały wywiadami, tak więc śmiało mogę się pochwalić cudownymi rozmowami ze wspaniałymi ludźmi, których wyobraźnia nie zna granic. Najpierw udało mi się porozmawiać z Victorią Scott (wywiad TUTAJ), której książki w Polsce wydaje IUVI (seria Ogień i woda oraz Tytany). Następna była jedyna w Polsce i na świecie Ałtorka – Marta Kisiel (wywiad TUTAJ), która nieustannie przerabia mózgi czytelników na whiskas – bo czy ktoś pozostał normalny po przeczytaniu Dożywocia czy Nomen Omen? O kontynuacji Dożywocia – Sile niższej – nie wspominając? I wreszcie ostatnia rozmowa, której zupełnie się nie spodziewałem, a która okazała się być wielką niespodzianką: z Becky Albertalli, autorką wspaniałego Simona oraz innych homo sapiens (wywiad TUTAJ). 

CO Z TYM REGAŁEM!? 

Ten rok dał się też we znaki regałowi, który od 2014 dumnie mieścił na sobie wszystkie książki, jakie tylko mieliśmy, by w końcu zostać przytłoczonym prawdą niezaprzeczalną: był za mały. 

Ściubieniu grosza nie było końca, a wreszcie popisałem się moimi niezawodnymi obliczeniami i zaprojektowałem regał-marzenie! Po przewiezieniu do domu starannie przyciętych (taa, jasne!) płyt z OBI, okazało się, że moje obliczenia można o kant tyłka rozbić, bo gdzieś zżarłem 2 centymetry… Czytacz i matematyka… 

Ale nie ma tego złego! Ostatecznie wszystko dobrze się skończyło, a miejsca na nowym regale powinno wystarczyć na długo! Przynajmniej do maja 2017… 

GOŚCIU, CZY CIEBIE W OGÓLE KTOŚ CZYTA? 

Dziś mogę powiedzieć to bez cienia wątpliwości: Strefa Czytacza to strzał w dziesiątkę. Najlepszy kierunek rozwoju tego bloga, jaki sobie mogłem wymarzyć (choć bez wątpienia blog modowy cieszyłby się większą popularnością: wszystko przed nami!). 

Fanpage na Facebooku liczy sobie ponad 5000 fanów, a traktowany nieco po macoszemu (w 2017 to się zmieni!) Instagram zebrał blisko 1300 obserwatorów. O YouTube wypowiem się w następnym akapicie, ponieważ to dłuższa historia. 

I wreszcie blog. Blogasek. Blogunieniek. 
Tylko w 2016 roku został wyświetlony… 625 tysięcy razy! Zapisując cyframi: 625 000! 
Na pierwszy milion wyświetleń pracowaliśmy 7 lat. Większą połowę (gońcie się, matematycy!) drugiego mamy w samym mijającym roku! Grunt, że pierwszego nie musieliśmy ukraść! 

JESTĘ JUTIUBERĘ...” TEREFERE… 

Na początku był Periscope i wiara w to, że transmisje na żywo to przyszłość. 
Ale telefon nie chciał współpracować, a jakość była istnym gwałtem na oczach niewiniątek. Toteż dałem się przekonać do spróbowania sił i zawalczenia o chwałę i sławę na YouTube. 

Po raz pierwszy swoich sił próbowałem jeszcze w 2015 roku. Wówczas skończyło się generalną nerwicą i rzucaniem najbardziej soczystych wiązanek przekleństw, jakie przyszły mi do głowy. Pamiętam, że pierwszą książką, którą chciałem omówić był Więzień labiryntu i jak ostatni debil gadałem o tym, że postacie przedstawione na filmowej okładce, są za bardzo wyfotoszopowane. 

Ostatecznie kanał ruszył na wiosnę, a wzrost pewności siebie przed kamerą i ogólnej śmiałości zaowocowały tym, że zdecydowałem się prowadzić go z jajem. A nawet dwoma. Czego wynikiem są absurdalne przebrania i niezdrowa dawka idiotycznego poczucia humoru. 

Najmłodsze dziecko Czytacza zawładnęło sercami ponad 2,5 tysiąca osób, a kolejne 250 tys. tylko czeka na okazję, by jak najszybciej zasubskrybować kanał!

TO TY GWIAZDA JESTEŚ! MILIONER! 

Przyznaję: większości książek, które miałem okazję przeczytać w mijającym roku, nie przeczytałbym, gdyby nie współprace z wydawnictwami. To stały dostęp do nowości i cierpliwa pani listonoszka stoją za sukcesem Czytacza. 

Znowuż muszę rozwiać nadzieje: bloger książkowy raczej nie zarabia na recenzowaniu książek. A przynajmniej ja nie zarabiam. Na szczęście są inne metody zarabiania w książkowym świecie (recenzje wewnętrzne, korekta, prowadzenie profili wydawniczych w social media). 

ALE PATRONEM JESTEŚ! NORMALNIE ŚW. WINCENTY!

Fakt. Czuję się jak jeden z tych świętych, co to patronują różnym dziwom znanym (lub nie) na tym świecie. 

W 2016 roku logo Strefy Czytacza pojawiło się na dziewięciu książkach (w tym jednej przeraźliwie słabej, kilku przeciętnych, kilku bardzo dobrych i dwóch wybitnych)! 


TAKI MĄDRY, ŻE JEŹDZI PO POLSCE I SIĘ WYMĄDRZA! 

No ba. O sławę trzeba dbać, bo – jak to mawiał Lockhart (parafrazując): sława to kapryśna przyjaciółka.

W tym roku wymądrzałem się w Bibliotece Publicznej w Solcu Kujawskim, gdzie pokazaliśmy też wszystkie wydania zagranicznych Potterów. Następnie gwiazdorzyłem jako ekspert na Urodzinach Harry’ego Pottera w empik Arkadia w Warszawie, by kilka miesięcy później przepytywać z wiedzy potterowskiej na oficjalnej premierze Harry’ego Pottera i przeklętego dziecka w tym samym miejscu. W listopadzie los wygnał mnie do dalekiego (ode mnie wszędzie jest daleko) Rybnika, bym o czytelnictwie i absurdach z Harry’ego Pottera prawił na Tsuru Japan Festival. A tuż przed świętami spotkałem się z humanistami z I LO w Ostrzeszowie, gdzie tematem przewodnim spotkania również było czytanie książek!

Tyle się nagwiazdorzyłem i powymądrzałem! 

NIE CHRZAŃ JUŻ, PODSUMUJ TEN ROK I TYLE!

Na szybko: dla mnie to był kapitalny rok. Rok, w którym z uśmiechem na ustach mogłem pożegnać się z pracą na etat i rozpocząć życie wolnego strzelca – co dla mnie najważniejsze: w branży książkowej! 

Był to też rok cudów, ponieważ wszystkie ryzykowne decyzje opłaciły się i przyniosły zamierzone efekty: blog po drastycznej i rewolucyjnej zmianie nie padł (jak niektórzy wróżyli), a i żaden pedofil nie przyczepił się do Czytacza po oglądnięciu jego filmów na YouTube. Co innego hejterzy – tych się kilku zebrało! W tym zacni ludzie nauki! Nudno byłoby bez nich.

Nie brakowało też ekscytujących momentów w tym roku i tajnych misji, które mi zlecano, a o których i tak nie mogę mówić, choć ciągle cieszą moje serducho! 

Jedyną wadą tego roku jest fakt, że postarzałem się. Choć żona łaskawa jest i zmarszczek mi nie wylicza, coraz więcej tych małych przebrzydłych gnojków rysuje się na mojej młodzieńczej twarzyczce. W przeciwieństwie do zarostu na twarzy, który nadal przypomina kłaki z myszej pipki i przez brak którego muszę się nagimnastykować, żeby przebrać się za takiego Jona Snowa, który z gładkiego lica nie słynie! 

PODZIĘKUJ JUŻ I KOŃCZ, BO NUDZISZ… 

Dobra, już dobra! 
Ten rok nie byłby taki sam, gdyby nie cudowne współprace z cudownymi wydawnictwami i ludźmi, którzy w nich pracują. Wciąż nie pojmuję jak to wszystko ogarniacie i zachowujecie przy tym zdrowy umysł. Ja mam dużo mniej do ogarnięcia, a i tak wariuję – nawet bez tych wszystkich blogerów proszących o książki do recenzji! ;) 

W kolejności absolutnie przypadkowej, w tym roku masę podziękowań ślę do: 

- wydawnictwa Media Rodzina i Marty oraz Elizy, dzięki którym magia nigdy mnie nie omija; 
- wydawnictwa IUVI i pana Darka – wydajecie tak cudowne książki dla dzieci i młodzieży, że już nie mogę się doczekać, kiedy moje prywatne bachorro będzie mogło je poznać; 
- wydawnictwa Otwartego i Moniki, Macieja, Magdy, Asi oraz Basi – dzięki Wam zawsze wiem, co jest na czasie i w ciemno mogę obstawiać, co będzie hitem w najbliższym czasie; 
- wydawnictwa Papierowy Księżyc i Klaudyny – zawsze o mnie dbasz i doskonale wiesz, co mi się spodoba; 
- wydawnictwa Dolnośląskiego i pana Marcina – chwała Wam i dzięki za wydawanie w Polsce Nicoli Yoon i nie tylko; 
- wydawnictwa Jaguar i pani Agnieszki – tegoroczne święta były (i są) naprawdę kosmiczne;
- wydawnictwa HarperCollins Polska – zdobyliście moje serce wydając Rainbow Rowell i Matthew Quicka; 
- wydawnictwa Albatros i pani Agaty – m.in. za cudowną Doktrynę Śmiertelności
- wydawnictwa SQN i pana Oskara – m.in. za pomoc w odkryciu Kuby Ćwieka i niesamowitej Susan Dennard; 
- wydawnictwa Czy-tam i pana Przemka – trzymam kciuki za dalszy rozwój, macie cudowne książki dla dzieci; 
 - wydawnictw Wieża Czarnoksiężnika oraz Alternatywnego i pana Krzysztofa oraz pani Krystyny  – za lekturę, która bardzo mocno dała mi do myślenia; 
- księgarni PanTomasz.pl i pani Karolinie oraz pani Agnieszce – seria Program to jedno z najcudowniejszych odkryć tego roku; 
- księgarni Gandalf.pl i panu Michałowi – za umożliwienie dalszego poznawania twórczości cudownej Rainbow Rowell; 
- księgarni Livro.pl – trzymam kciuki za dalszy rozwój;
- Bussiness & Culture oraz panu Adamowi i panu Wojciechowi – odkrywacie przede mną książki, które zaskakują! 

A teraz pogrążony w lęku, że mogłem kogoś pominąć, kajam się i przepraszam, jeśli tak się stało! Pamięć mam dobrą, ale krótką. A i czasami wypadałoby zacerować jakąś dziurę w niej… 

TYLKO NIE MÓW, ŻE CHCESZ JESZCZE GADAĆ O PLANACH NA 2017…

Spokojnie, przecież już kończę! I po co te nerwy? 
Cel jest jeden i niezmienny: sławy, sławy i jeszcze raz pieniędzy! 

A na poważnie: przede mną jeszcze kilka godzin starego roku i wyścig z czasem o zamknięcie na czas wszystkich spraw. Nie mam kiedy myśleć o planach na przyszły rok! 

Inaczej: powiem to innymi słowami, które mają szansę zabrzmieć lepiej: carpe diem – żyję dniem i cieszę się chwilą, dlatego nie planuję, lecz po prostu działam, gdy nadejdzie czas… 

Ależ to ładne podsumowanie. I od razu mi z nim lepiej… 

ZAMKNIJ SIĘ WRESZCIE I POŻEGNAJ, BO SZAMPAN SIĘ GRZEJE… 

<Ten moment, kiedy zdajesz sobie sprawę, że twoje alter ego ciągle cię obraża w twoim własnym wpisie podsumowującym rok>

Trudno mi w to uwierzyć, ale dotarłem do końca. Po drodze pewnie zapomniałem o kilkunastu sprawach/punktach/przemyśleniach, ale wolę się na tym nie skupiać. Lepiej udawać, że wszystko jest doskonale i nie przejmować. Wszakże pisanie podsumowań nigdy nie jest łatwe i… 

MIAŁEŚ KOŃCZYĆ, DO CHOLERY! 

...

TAA… NAJLEPIEJ SIĘ OBRAŹ…

Nie skomentuję tego. Zachowujesz się jak dziecko. A przecież nawet nie istniejesz. Jesteś tylko wytworem mojej wyobraźni. 

TWOJEJ CHOREJ WYOBRAŹNI – CHCIAŁEŚ POWIEDZIEĆ. 

Przynajmniej nie jestem trollem internetowym. I nie wtryniam się porządnym ludziom do postów na bloga… 

MOŻESZ WRESZCIE PRZESTAĆ SIĘ DĄSAĆ I SKOŃCZYĆ TEN POST? 

Nie. Najpierw mnie przeproś. 

PRZEPRASZAM… 

Tak lepiej. 
A zatem – jak już wspominałem, pisanie podsumowań nie należy do rzeczy łatwych… 

DEBILU. 

Chrzań się!!! 
Dobranoc, 2016 roku. Żegnaj. 

A Wam wszystkim Szczęśliwego Nowego Roku! 

NARESZCIE… 

Zamknij się. 
Udostępnij na Google Plus

About Strefa Czytacza

    Blogger Comment
    Facebook Comment

0 komentarze:

Prześlij komentarz