Czytaczowe prezenty: dodatek do "Paniki" Lauren Oliver

Poniższy fragment przedstawia kulisy związku Heather i Matta - związku, który doprowadził do tego, że dziewczyna zdecydowała się wziąć udział w Panice. 

Będąc w ósmej klasie Matt Hepley przeprowadził się do Carp. Była to jedna z najbardziej escytujących rzeczy, jakie wydarzyły się w ostatnich latach. Nikt nie przeprowadzał się do Carp. Ludzie mieli szczęście, jeśli udało im się stamtąd wydostać. 

Ale nie Matt. Jego rodzina kupiła jeden z tych budynków w centrum, które miały okiennice – dawniej kawiarnię, którą zamknięto w tym samym czasie, co fabrykę – i przerobili ją na lombard, w którym – nawiasem mówiąc – Tommy O’Hare kilka lat później, tuż przed wycieczką do Vegas, nabył pistolet. 

Wszystkie dziewczyny – w tym Heather Nill i Natalie Velez – od razu zakochały się w Matcie Hepleyu, mimo że jego nos był za duży, on sam za niski (pięć stóp i jedenaście cali, choć sam zawsze zaokrąglał do sześciu stóp) i w drugiej połowie ósmej klasy ubierał codziennie ten sam t-shirt z „American Pickers”. Ale był też inny – cichy, inteligentny (choć nie za bardzo), przyzwoicie dobry w piłce nożnej i – co najlepsze – nie był z Carp. 

Heather kochała się w nim z dystansu. Nigdy nie wypowiedziała do niego więcej niż dwa czy trzy słowa, aż do pamiętnej imprezy u Skylara Harta, kiedy zapytał ją, czy też zauważyła, że pokój pana O’Briena cuchnie bąkami. Heather, która była do tego stopnia zdenerwowana i zaskoczona faktem, że wie nawet, iż chodzą razem na matmę, odpowiedziała, że dla niej bardziej tam śmierdzi biegunką, na co on zrobił minę i poszedł po kolejne piwo. 

I tak przechodzimy do ostatniego roku: przez dwa tygodnie listopada, kiedy jej matka miała nocne zmiany i nie podwoziła jej, Heather musiała jeździć do szkoły autobusem. Ku jej zaskoczeniu, Matt Hepley również jeździł autobusem. Każdego ranka wspinał się na róg Main i Evergreen. W uszach miał słuchawki iPoda i wytrząsał na dłoń orzechowe M&M’s, które zjadał jeden po drugim. 

Drugiego i trzeciego dnia, przechodząc obok miejsca Heather (trzecie od końca), skinął jej głową. Czwartego usiadł naprzeciwko niej. Miał na sobie koszulę w kratę z krótkim rękawem, która była trochę na niego za mała i workowate jeansy z pociemniałymi od błota mankietami oraz stare conversy. 

- Chcesz jednego? – zapytał wyciągając torbę orzechowych M&M’sów. Mimo, że nawet nie lubi orzechowych M&M’sów i właśnie wypiła sok pomarańczowy, odpowiedziała: tak. Kolejnego dnia znowu siadł naprzeciwko niej, a ona zjadła kilkanaście orzechowych M&M’sów i udawała, że jej smakują. W weekend, kiedy zauważyła go na zewnątrz, odwrócił się w połowie rozmowy z Liz Gaitskill i zwrócił do niej: „Cześć, Orzeszku. Co tam?”. 

Później tego wieczoru znaleźli się na kanapie w piwnicy, która śmierdziała starym piwem, papierosami i pleśnią, a ona pozwoliła mu włożyć sobie rękę pod koszulkę i ścisnąć cycki – każdego po raz. I właśnie tak Heather Nill została dziewczyną Matta Hepleya. 

Ale nie wszystko było doskonałe. Oczywiście, że nie. Nienawidziła tego, że jest odrobinę od niego wyższa, a on nie chciał tego przyznać, więc nigdy nie mogła nosić butów na wysokim obcasie, a podczas pocałunku czuła, jakby coś ją odrobinę ciągnęło w dół. Nienawidziła tego, że nie była w stanie mu powiedzieć, że nie lubi orzechowych M&M’sów i w związku z tym na Boże Narodzenie kupił jej olbrzymią ich paczkę. Nienawidziła, kiedy sprawdzał wyniki NBA na telefonie, gdy do niego mówiła oraz tego, że nigdy nie pamiętał, ile lat ma jej siostra, Lily, oraz że ma uczulenie na nabiał. 

Ale kochała dotyk włosów z tyłu jego głowy i fakt, że kiedy o czymś myślał, zagryzał dolną wargę. Kochała sposób, w jaki kładł rękę na jej plecach, gdy przedzierali się przez tłum, tak jakby bał się ją stracić. A choć był nieco rozlazły w całowaniu, przynajmniej nie łapał jej za tyłek przy każdym pocałunku czy nie starał się obmacywać bez pytania. 

Ale najbardziej ze wszystkiego kochała, kiedy mówił, że jest piękna. Wierzyła mu, a to sprawiało, że czuła się jak ktoś wyjątkowy, mimo że nie była wyjątkowa.

Na dwa tygodnie przed końcem szkoły, wyznał Heather miłość. Zrobił to po balu absolwentów. Potem w Motelu 6 w Chatham odbyła się impreza i zasnęli o trzeciej nad ranem w jednym z dwóch bliźniaczych łóżek, ściśnięci ze sobą tak mocno, że jego oddech łaskotał ją w kark przy każdym wydechu. Wciąż miała na sobie sukienkę. On był bez koszuli, ale miał na sobie spodnie od purpurowego smokingu, który wypożyczył z wypożyczalni kostiumów w Kingston. Wcześniej tej nocy pozwoliła mu włożyć rękę pod bieliznę i udawała, że jest jej dobrze, choć trochę bolało. 

Potrząsnął nią lekko o świcie. 

- Kocham cię, Orzeszku – powiedział. 

Przez chwilę, mrugając do niego w ciemności, walczyła o wydostanie się z koszmaru, w którym znalazła się olbrzymia ciężarówka o reflektorach w rozmiarze księżyca. Nie mogła mówić. 

- Słyszysz mnie? – zapytał szeptem. 

- Tak. – To wszystko, co była w stanie powiedzieć. 

Leżeli potem w ciszy, oddychając ciężko, jakby właśnie biegali. Chciała coś odpowiedzieć – starała się – ale słowa utknęły jej w ustach jak trociny. Co idiotyczne, drugą rzeczą, którą chciała wygarnąć było: Nigdy nie lubiłam orzechowych M&M’sów. 

Minutę później, kiedy zdołała wreszcie wydobyć z gardła słowa: „Ja też cię kocham” – kiedy zdołała poczuć ich smak – lekko gorzkawy i kwaśny – on wstał i poszedł do łazienki zwymiotować. 

Nie powtórzył tych słów, a i ona nie potrafiła ponownie ich wypowiedzieć. Przez dwa tygodnie te słowa wydłużyły się przed nimi jak cień. Kiedy po ukończeniu szkoły wyjechała na dwie noce w odwiedziny do dziadków, powiedział jej, że potrzebuje tego weekendu, by pomyśleć. Spędziła dwie noce w ciasnocie i nieszczęściu, kopiąc i przesuwając się obok Lily na małym, podwójnym łóżku w pokoju piwnicznym jej dziadków, który zawsze im oddawali, niezdolna do czerpania radości nawet z kopytek jej babci, które zwykła pożerać ze śmietaną i dżemem. 

Była idiotką. Matt Hepley był najlepszą rzeczą – i jedyną dobrą – jaka jej się przytrafiła w życiu. Poza nim nie miała zupełnie nic. 

Ale w dniu Skoku obudziła się z jasnym umysłem. Promienie słońca z trudem przebijały się przez jodły i jałowce, a powietrze pachniało pnącym się mchem i wilgotną ziemią. To był jeden z tych dni, kiedy trudno uwierzyć, że cokolwiek na świecie jest złe: że każdego dnia ludzie umierają z głodu, albo zostają zastrzeleni, zadźgani czy zarżnięci. Że rodzice biją swoje dzieci, a dzieci biją inne dzieci. 

Była gotowa wyznać Mattowi Hepleyowi miłość. Pobraliby się jesienią i opracowali plan wydostania się z Carp na dobre. Odeszłaby z Fresh Pines Mobile Home Park, zostawiłaby swoją mamę i nawet Bishopa, Nat i Lily – to by ją zabiło. Ale wróciłaby po nich. Na pewno. Wróciłaby w chwili, kiedy tylko osiedliłaby się bezpiecznie kilka tysięcy mil dalej. 

Póki co: biegłaby tak szybko, że nawet kula nie zdołałaby jej dosięgnąć.  


Copyright (c) 2014 by Laura Schechter. All rights reserved. 
Panika Lauren Oliver jest wydawana w Polsce przez wydawnictwo Otwarte. 
Udostępnij na Google Plus

About Strefa Czytacza

    Blogger Comment
    Facebook Comment

0 komentarze:

Prześlij komentarz