Czytaczowe prezenty: dodatek do "Ponad wszystko" Nicoli Yoon

Od autorki:
Po poznaniu Olly’ego, zakochaniu się w nim i odkryciu lekkomyślnej części siebie, dla Maddy jest nie do pomyślenia, że może przeżyć kilka dni żyjąc pełnią życia, zamiast siedzieć w ukryciu w swoim pokoju. Widok oceanu po raz pierwszy w życiu, nurkowanie z rurką, uczucie piasku między palcami stóp – podczas pobytu na Hawajach Maddy jest zasypywana nowymi doświadczeniami, ale czy wiecie, że doświadczyła jeszcze jednej rzeczy, która nie została opisana w książce? 


KOMEDIA ROMANTYCZNA

Powinniśmy nurkować, ponieważ jestem umówiona na randkę z humuhumunukunukuapuaą, ale Olly upiera się, że najpierw ma dla mnie niespodziankę. Łapiemy taksówkę i jedziemy do dzielnicy turystycznej zwanej Lahaina. 

Zamierzam go dziś porządnie pocałować. To będzie epicki pocałunek. Jeszcze nie teraz, ale zdecydowanie dzisiaj to zrobię. 

Jest bardzo wcześnie i poranne oceaniczne powietrze jest zimny i mgliste, jakby rozproszone, a ja czuję jak atakuje moje płuca. Przechodzi przeze mnie dreszcz niepokoju. Czy właśnie chwytam ostatnie oddechy? Ile czasu minie, zanim będę musiała zapłacić za swoje pragnienia? 

Olly jest w zadziwiająco dobrym humorze. 

- Dwie rzeczy, Madeline Whittier – mówi. – Pierwsza: Nie zamierzam ci powiedzieć, gdzie pójdziemy, bo to niespodzianka. Druga: Zamierzam cię dziś porządnie pocałować. To będzie epicki pocałunek. Jeszcze nie teraz, ale zdecydowanie dzisiaj to zrobię. W ciągu najbliższych kilku godzin. 

Po czym cofa się o kilka kroków i wykonuje perfekcyjne salto w tył. Moje biedne, zszokowane serce robi dokładnie to samo, tyle że trochę mniej perfekcyjnie. 

Spacerowaliśmy przez kwadrans, a lekka mgiełka zgęstniała. Powietrze jest wilgotne i białe. Wyobrażam sobie, że to kapryśna chmura zstąpiła z nieba i teraz przez nią przechodzimy. Jakie to dziwne widzieć powietrze, którym oddychasz. Mgła tłumi dźwięk i ledwie mogę słyszeć nasze kroki. Ponad nami latarnie tworzą doskonałe niebiesko-białe aureole. Od czasu do czasu przejeżdża samochód, a jego stożek światła z jego reflektorów na moment rozświetla białe powietrze. Czuję, jakbym przechadzała się wewnątrz śnieżnej kuli, którą ktoś potrząsnął. 

Nie rozmawialiśmy od chwili, gdy Olly wykonał salto w tył. Ja nie odzywałam się dlatego, że w głowie kołatała mi tylko jedna myśl: „pocałunek, pocałunek, pocałunek” – ciągle i w kółko, jakby nie istniało żadne inne słowo. A Olly dlatego, że jest dziwnym, tajemniczym i niepoznawalnym stworzeniem z dziwnymi, tajemniczymi i niepoznawalnymi myślami. 

Wszystkie sklepy wokół nas są zamknięte, ale przyciskam twarz do szyby każdego z nich. Znalazłam sklep z kapeluszami, w którym znajduje się – jestem tego pewna – więcej kapeluszy niż ludzi, którzy chcieliby je nosić. 

- Mogłabym każdego dnia nosić inny kapelusz – mówię głośno. – Mogłabym nawet nosić dwa w tym samym czasie. 

- Dlaczego ograniczać się do dwóch? – pyta Olly. 

Wędrujemy dalej. Mijamy pizzerię upierającą się przy tym, że to w niej można znaleźć najlepszą pizzę na świecie. 

- Skąd ta pewność? – pytam. 

- Zapytali o zdanie wszystkich na całej planecie. A także skosztowali każdą pizzę na całej planecie. Dlatego, sama widzisz, mogą być tego pewni. 

Minęliśmy sklep jubilerski, w którego oknach zamiast prawdziwej biżuterii znajdowały się zdjęcia, sklepik z koralikami z kurtynami kameni szlachetnych wiszących w witrynie. Przechodzimy obok ludzi, a ja chciałabym wiedzieć o nich wszystko, ale z perspektywy trzeciej osoby, jak gdyby byli bohaterami w książce. 

Olly chwyta mnie za rękę: 

- Niespodzianka numer jeden – mówi prowadząc w kierunku oświetlonych drzwi. Wisi na nich znak: „Otwarte”. Patrzę w górę i znajduję kolejny: „Ye Olde Book Shoppe”. Księgarnia. Z używanymi książkami. Stoję przed progiem z ręką na sercu. 

- Nie płacz – ściska moje palce. 

- Nie płaczę – odpowiadam płacząc. 

Na sklep składa się jedno małe pomieszczenie z półkami sięgającymi od podłogi po sufit, a każda z nich jest wypełniona książkami po brzegi. Wnętrze jest słabo oświetlone przez małe kieszonkowe latarki przyczepione do półek tak, że oświetlają tylko książki i to one są wszystkim, co widać. Nie jestem w stanie sobie wyobrazić czym pachnie powietrze. Czuć starość. Jakby znajdowało się w tym samym miejscu od bardzo dawna. 

Podoba mi się wizja życia z cudzymi wspomnieniami i cudzym życiem. Potrzebuję tak wielu żyć, ile tylko zdołam mieć. 

Puszczam dłoń Olly’ego i zwracam się w kierunku pierwszej półki, którą widzę. Nie wiem od czego zacząć. Chciałabym dotknąć je wszystkie w tym samym czasie. Chciałabym dopisać swoje nazwisko na listę tych wszystkich ludzi, którzy przeczytali je przede mną. Przesuwam dłonią po grzbietach. Niektóre z nich są tak bardzo zniszczone, tak zużyte, że ledwie mogę odczytać z nich tytuły. 

- Olly – szepczę. – Olly, to zbyt wiele. 

- Ależ oczywiście, że nie – odpowiada. 

Tracę poczucie czasu i słabo zdaję sobie sprawę z tego, że Olly rozmawia z właścicielką, a inni klienci wchodzą i wychodzą. Znajduję egzemplarz „Małego Księcia”, na którego tytułowej stronie widnieją nazwiska dwudziestu czwoega innych ludzi. Właścicielka księgarni wyjaśnia, że pozwala wypożyczać niektóre książki odwiedzającym na czas ich pobytu. Jedyne o co prosi w zamian to, żeby zapisali swoje nazwisko i miejsce, z którego pochodzą oraz zwrócili ksiązkę, zanim wyjadą. 

Znajduję stary, zdobiony album fotograficzny – jeden z tych, w których rogi zdjęć są białe, zamiast plastikowych arkuszy. Strony są pożółkłe i kruche, a wypełniają je rodzinne zdjęcia ludzi, których nie znam. Olly kupuje go dla mnie, mówiąc, że któregoś dnia będę mogła dodać do nich swoje zdjęcia, choć ja wiem, że tak się nie stanie. Poza tym, podoba mi się wizja życia cudzymi wspomnieniami, życiem kogoś innego. Potrzebuję tak wielu żyć, ile tylko zdołam mieć. 

Do czasu, gdy opuściliśmy księgarnię, mgła się rozproszyła i została zastąpiona przez deszcz. Ulice ożyły. Ludzie kotłowali się i wili krok po kroku idąc przed siebie. Samochody parkowały, czekały bezczynnie, snuły powoli i przeciskały. Muszę się zatrzymać i pozwolić się obmyć. To zupełnie inny rodzaj oceanu – to życie. 

- Niespodzianka numer dwa – mówi Olly, wybierając właśnie ten moment, by mnie pocałować. Kładzie ręce na mojej talii i przyciąga mnie blisko. Pocałunek jest lekki i delikatny, jak zanurzanie się w ciepłą wodę. Robimy sobie przerwę, jakby ten pocałunek był po prostu pierwszym w życiu pełnym pocałunków. Całuje kąciki moich ust, czubek nosa i piegi na moich policzkach. Całuje dolną wargę, a potem górną. Wyciąga przed siebie ręce i chwyta w dłonie moją twarz. 

- Przepraszam za wczoraj. Przepraszam, że byłem taki kapryśny. Już sobie z tym wszystkim poradziłem. 

Drzwi za nami otwierają się i momentalnie ze środka wydobywa się muzyka. Tę mżawkę trudno nazwać deszczem, może raczej gęstą mgłą, ale w końcu to wilgoć spadająca z nieba, więc wciąż kwalifikuje się jako deszcz. 

Zaczynam się śmiać. 

Olly marszczy brwi i cofa się. Jest zmieszany. 

- Mój Boże, Olly, jesteśmy w filmie! 

- Czy to film o całowaniu? – pyta wpatrując się w moje usta. Sprawia tym, że czuję się, jakbym była czymś do jedzenia. 

- Zdecydowanie tak – odpowiadam i przyciągam go z powrotem po więcej pocałunków.  


Ponad wszystko Nicoli Yoon to książka wydawana w Polsce przez wydawnictwo Dolnośląskie.
Copyright © Nicola Yoon. All rights reserved. 
Udostępnij na Google Plus

About Strefa Czytacza

    Blogger Comment
    Facebook Comment

0 komentarze:

Prześlij komentarz