"Poradnik dla smoków. Żywienie i wychowanie ludzi" - Laurence Yep, Joanne Ryder

Czytacz podkreśli to jeszcze raz – posiadanie dziecięcia w wieku dziecięcym jest istnym błogosławieństwem. Pomijając mniej kolorowe odcienie tego faktu, wśród największych pozytywów można wymienić choćby możliwość nieograniczonego oglądania bajek Disneya oraz czytanie książek dla dzieci. Istny raj, powiadam Wam, istny raj!

I tak też się złożyło – przypadkiem rzecz jasna, a jak powszechnie wiadomo przypadek to rzecz nieplanowana – że do rąk Czytacza trafiła książeczka o chwytliwym tytule: Poradnik dla smoków. Żywienie i wychowywanie ludzi Laurence Yep i Joanne Ryder. Dopiero wnikliwsze zapoznanie się z treścią książki uświadomiło Czytaczowi, że tytuł błędnie odnosił do swej zacnej teściowej (w końcu smok, prawda?), albowiem pozycja ta skierowana jest do dużo młodszego i mniej groźnego z natury stworzenia – dziecka. 

Panna Drake, uparty i zrzędliwy smok [no jak Boga kocham, cała teściowa Czytacza – pozdrawiam, Mamo!] – czy tego chce, czy nie – ma nowego pupila: nad wiek wygadaną Winnie.

Dziwna sprawa: dziesięciolatka myśl, że to panna Drake jest jej zwierzątkiem! Co za niedorzeczny pomysł! Smoczyca ma przed sobą trudne zadanie: wychować tę pyskatą osóbkę na idealną towarzyszkę. O ile w ogóle jest to możliwe… Panna Drake otwiera przed Winnie tajemną i fantastyczną stronę San Francisco. Dziewczynka dostaje w prezencie szkicownik i rysuje w nim czarodziejskie stworzenia. Problem zaczyna się, kiedy jej szkicelungi ożywają, uciekają i swobodnie biegają po ulicach…

Czy Winnie i panna Drake położą kres chaosowi? Czy uda im się uwierzyć, że przyjaźń może wynagrodzić ból po stracie najbliższych?

Do książek dziecięcych Czytacz podchodzi zero-jedynkowo. Albo reprezentuje ona sobą jakąś wartość, którą warto w dziecku pielęgnować i hodować jak te orchidee czy inne tulipany, albo nie reprezentuje ona sobą nic i jedyna rola, jaką spełnia to niepotrzebne zachwaszczenie umysłu młodego osobnika gatunku ludzkiego. 

Na szczęście Czytacz na ogół ma nosa i decyduje się na książki, które mają w sobie potencjał i które można czytać pacholęciu. Oczywiście, zdarzają się wyjątki, kiedy Czytacz nie wyczuje łajna bijącego z książki na kilometr, ale tym razem wszystko było dobrze. Poradnik dla smoków to bardzo ciepła, obrazowa i fascynująca opowieść skierowana do młodziutkiego odbiorcy. To bardzo prosta książka, ale pełna akcji i przemycająca pozytywy warte przemycania. 

Co mnie zaskoczyło, to sposób opisywania prób pogodzenia się ze śmiercią. Temat został poruszony delikatnie, ale i w sposób nie pozostawiający złudzeń. Myślę, że to ważne, by rozmawiać na ten temat z dzieckiem. 

Przedstawienie rodzącej się relacji też jest wielkim atutem powieści. Widać tutaj wyraźnie, że zbudowanie prawdziwych, silnych relacji wymaga czasu i zaufania. Nie wiem, czy młody odbiorca wyłapie te odnośniki, ale od czego jesteśmy my, rodzice, jeśli nie od tłumaczenia tego, co w lekturze niezrozumiałe czy niejasne?

Nie można też nie wspomnieć o ciekawych bohaterach – oczywiście, są to postaci jednowymiarowe, niemniej przedstawione w bardzo fajny i przystępny sposób. Dzieciaki na pewno je pokochają, bo wszyscy kochają połączenie zrzędy z bardzo żywym dzieckiem. 

Myślę, że Poradnik dla smoków przypadnie do gustu nie tylko dzieciom, ale i rodzicom, którzy będą mogli przeczytać swoim pociechom książkę, która może się spodobać również im. To ciekawa i fajna książka, a dodatkowe ilustracje wykonane przez ilustratorkę Harry’ego Pottera – Mary GrandPre dodatkowo podkreślają magię płynącą ze stron tej niedługiej powieści duetu Yep-Ryder. 
Udostępnij na Google Plus

About Strefa Czytacza

    Blogger Comment
    Facebook Comment

0 komentarze:

Prześlij komentarz