"PAX. Wodnik" Asa Larsson & Ingela Korsell

Znowu ten PAX. 
Jak Czytacz ma napisać kolejną recenzję serii, która stale utrzymuje się na tym samym poziomie i nijak nie chce ofiarować Czytaczowi możliwości napisania innych słów niż te, które już padły? 

Pomyśleć, że to dopiero szósty tom. Strach pomyśleć, co będzie przy dziesiątym… 

Gdy Alrik i Viggo biorą udział w dorocznym konkursie wiedzy o lodzie, dzieje się coś strasznego. Pod Alrikiem załamuje się lód! Czy może to być sprawka Wodnika – czającej się pod powierzchnią wodnej istoty? Jednocześnie do zamku Gripsholm przybył nowy zarządca, lecz jest w nim coś dziwnego. A do tego do Mariefred przyjechała mama chłopców z superniespodzianką! I nikt nie ma pojęcia, co ta niespodzianka ze sobą przyniesie...

Nadal zaskakuje Czytacza fakt, że na zaledwie dwustu stronach można zmieścić taką historię, dawkę humoru i bohaterów, że ma to ręce i nogi. Niektórzy rozpisują się na setki stron, a i tak bohaterowie pozostają nie mniej płascy niż łyżeczka do kawy. A taka Larsson pisząca na spółkę z Korsell w skondensowanej dawce zaprezentuje książkę, w której można się doszczętnie zatracić i pokochać ją całym serduchem. 

PAX. Wodnik to kolejny dowód jakości tej serii. Niezbite jej potwierdzenie. Niewybredne żarty (wodowanie brązowego szczupaka rządzi!), prawdziwie nastoletni bohaterowie z prawdziwie nastoletnim językiem i do tego kupa zabawy z potworami czy innymi straszydłami. Czytacza dziwi, że jeszcze nikt nie dostrzegł w tej serii potencjału na genialny serial młodzieżowy. Pewno ślepi są, nie znają się… 

W tym miejscu mógłbym wrzucić skopiowaną recenzję któregokolwiek z poprzednich tomów – to wyjątkowo równa, jeśli chodzi o jakość, seria. Do tego bardzo spójna i koszmarem jest recenzowanie jej w rozdzieleniu na poszczególne części. Toż to widać na pierwszy rzut oka, że to jedna całość! Nawet rozdziały są sumowane, w związku z czym PAX. Wodnik rozpoczyna się od sto siedemdziesiątego pierwszego… 

Jednak tym razem do długiej listy zalet tej serii i jej walorów należy dopisać pochwałę za jeszcze jeden, dużo poważniejszy wątek. A jest nim alkoholizm rodzica. Przykra przypadłość z którą tak wielu młodych ludzi musi się zmagać w swoim życiu. Autorki opisują ten problem w bardzo wiarygodny sposób, pokazując przy tym emocje bohaterów, którzy są zmuszeni przyglądać się pijanej matce. To poważny i smutny wątek, ale niezaprzeczalnie ważny dla całej serii i dla zrozumienia, dlaczego Alrik i Viggo – bohaterowie PAXa – są tacy, jacy są. 

Przy każdym kolejnym tomie zastanawiam się, czy autorkom wystarczy pary, by dociągnąć serię do końca i nie schrzanić czegoś po drodze. Teraz zaczynam mieć wrażenie, że ich znajomość mitologii skandynawskiej czy wierzeń ludowych jest na tyle rozwinięt, że mogłyby nas raczyć swoimi opowieściami nawet i na łamach dwudziestu kolejnych tomów. PAX to świetna seria urban fantasy – nieustannie zaskakująca i pozwalająca się w sobie zatracić. 

Po raz szósty Czytacz może powiedzieć jedno: chcę więcej. 

Obejrzyj też: 
Udostępnij na Google Plus

About Strefa Czytacza

    Blogger Comment
    Facebook Comment

1 komentarze:

  1. Przeczytałam jedynie dwa pierwsze tomy, ale już mogę stwierdzić, że ta seria mi się podoba :)
    Mam nadzieję, że uda mi się niedługo sięgnąć po kolejne tomy :)
    Pozdrawiam! Dolina Książek

    OdpowiedzUsuń