"Pax" - Sara Pennypacker

Kiedy Czytacz nie wychowywał się na bajkach Disneya czy horrorach, zwykł wychowywać się na opowieściach traktujących o przyjaźniach zwierzęco-ludzkich czy ludzko-zwierzęcych. Tego typu historie zawsze cieszyły się dużą popularnością, choć z czasem przestały mnie one fascynować. Ponoć ze wszystkiego się wyrasta. 

Czym Sara Pennypacker uwiodła Czytacza i zachęciła do przeczytania Paxa? Przecież opowieści o przyjaźni, lojalności czy poszukiwaniu siebie jest na pęczki. Przecież już wyrosłem z opowiadań o przyjaźni człowieka ze zwierzęciem! 

A może po prostu potrzebowałem takiego Paxa

PAX to wzruszająca i ponadczasowa opowieść o chłopcu i jego lisie (lub lisie i jego chłopcu), o stracie i miłości, dzikiej naturze i wolności oraz wojnie. Dynamiczna akcja, głębokie emocje i uniwersalne tematy czynią z tej książki nowoczesną klasykę na miarę Małego Księcia.

Odkąd Peter uratował osieroconego liska, on i Pax byli nierozłączni. Pewnego dnia dzieje się jednak coś, czego Peter nigdy by się nie spodziewał: jego ojciec idzie do wojska i chłopiec musi się przeprowadzić do dziadka, którego słabo zna i raczej nie lubi (ze wzajemnością) – a lisa wypuścić do lasu.

Jednak już pierwszej nocy Peter wymyka się z domu dziadka i wyrusza do swojego, oddalonego o 500 kilometrów, gdzie ma nadzieję zastać Paxa.
Lis w tym czasie musi się nauczyć, jak przetrwać w dzikim lesie, i na nowo odkryć świat ludzi i zwierząt. Nigdy jednak nie traci nadziei, że jego chłopiec po niego wróci.

Czy dwunastolatek dotrze sam do domu? I czy odnajdzie tam Paxa?

Czytacz zwykł unikać książek, które cieszą się zbyt dużym uznaniem krytyków. Tak, wiem: zły Czytacz, niedobry! Ale jak tu zaufać nagrodom, które na ogół wręczane są niszowym tytułom, których wartości rozrywkowe są na ogół pogrzebane pod toną wartości edukacyjnych czy literackich… Lubię książki, które da się lubić, a nie takie, które powinienem lubić, bo są mądre. 

Spodziewałem się, że w Paxie znajdę opowieść o niezwykłej/zwykłej przyjaźni – historię w sam raz dla mojego pacholęcia. Spodziewałem się prawd oczywistych i po prostu pięknej, łapiącej za serce historii dla dzieci. Natomiast nie spodziewałem się, że to NAPRAWDĘ będzie uniwersalna powieść. Zarówno dla czytaczowego dziecięcia, jak i samego Czytacza. 

Podkreślanie faktu pięknej przyjaźni i relacji jest w przypadku tej książki zbyteczne. Zupełnie niepotrzebne, bo po co powtarzać coś, o czym mówią wszyscy? I to nie jest to, co urzekło mnie w Paxie najbardziej. Najbardziej urzekła mnie wnikliwość i pasja, z jaką Sara Pennypacker podeszła do przedstawienia lisa. Zgodnego z naturą zwierzęcia, polegającego na obserwacjach i wyciąganiu właściwych wniosków. Pax jest dzięki temu wyjątkowy i jedyny w swoim rodzaju. 

Fabułę poznajemy z dwóch perspektyw: chłopca i lisa. Choć tego typu historie przyzwyczajają do stosunkowo prostego trybu prowadzenia opowieści, Pennypacker zaskakuje w swojej książce. Miałem obawy, że to może być smętna, smutna powieść, ale jest po prostu piękna. 

Bardzo istotnym elementem Paxa jest jego tło: wojna, zniszczenie, śmierć i strata. Ale i niesamowicie smutne życie Violi, którą Peter spotyka na swojej drodze. 

Pennypacker ofiarowała tej książce życie, jakiego się nie spodziewałem: pełne dramatów, smutków i radzenia sobie z trudami codzienności oraz dokonywanych wyborów. Na powieść składa się kilka historii, a każda poucza i chwyta za serce. A mimo poważnego i mądrego wydźwięku, Pax pozostaje tytułem, który cudownie i z wielką przyjemnością się czyta. 

To jedna z najbardziej wyjątkowych książek, które dotąd trafiły na półkę mojego dziecka. A ja już nie mogę się doczekać, kiedy razem zanurzymy się w tę opowieść. 
Udostępnij na Google Plus

About Strefa Czytacza

    Blogger Comment
    Facebook Comment

0 komentarze:

Prześlij komentarz