"Kamienne Anioły" - Kristina Ohlsson

Przygoda Czytacza z Kristiną Ohlsson rozpoczęła się… średnio. Szklane dzieci i Srebrny chłopiec były OK. Po prostu. I tylko. Ale trzecia książka z serii – Kamienne Anioły – zabiła Czytaczowi ćwieka… 

Niedługo Wielkanoc i Simona nie może się doczekać, żeby spędzić tydzień z babcią w Åhus. Jednak dzieje się coś niepokojącego. Babcia jest ciągle zmęczona i zamyślona, a w ogrodzie ktoś po kryjomu przesuwa z miejsca na miejsce kamienne figury.

Od kiedy dom babci odwiedza tajemniczy intruz, osobliwe posągi nie dają o sobie zapomnieć, a Pokój Westchnień zdaje się nosić ślady czyjejś obecności, Simona zaczyna się czuć tam nieswojo. Wszystko wskazuje na to, że Simona, Billie i Aladdin muszą rozwiązać kolejną zagadkę sprzed lat.

Przede wszystkim trzeba zaznaczyć, że klimat tej części jest cięższy. Niemal od razu czuć, że to poważniejsza lektura. A to robi dużą różnicę, ponieważ pierwsze dwa tomy mógłbym ze spokojem ducha postawić na jednej półce ze Scoobym Doo

Tajemnica jest tu bardziej uporczywa, bardziej daje do myślenia i wzbudza większy niepokój. Jako urodzony horroroglądacz Czytacz odbierał chwilami Kamienne Anioły jak pełnokrwisty horror o duchach. Przyznanie się do tego, że ta książka dla dzieciaków wzbudzała w nim niepokój mówi samo przez się...

I teraz rzeczony problem, którego Czytacz nie potrafi ugryźć. Fabuła… 
Kamienne Anioły bardzo dobrze opisują coś, co Czytacz sam przeżywał. Tym trudniej było mu podejść profesjonalnie do tej książki, im więcej odnajdywał w niej zbieżności ze swoim życiem. A tych było naprawdę sporo. I obudziły bardzo niemiłe wspomnienia… W tym momencie czuję, jakbym miał oceniać swoją biografię. Nie da się tego zrobić. Czytacz tego nie potrafi. 

Niemniej, trzecia książka Ohlsson daje do myślenia i dalece odstaje od swoich poprzedniczek. Jest od nich bardziej dojrzała, mocniej skupia się na problemach i przemawia. Ma też niewątpliwe walory jako opowieść grozy – autorka świetnie odnajduje właściwy klimat i wplata weń szytą na miarę historię. Jest i suspens – zakończenie zaskakuje. 

Choć rozważaniom, czy sięgnąć po tę książkę, czy jednak ją sobie darować, nie było końca, ostatecznie Czytacz podjął dobrą decyzję – kierując się przy tym swoim krzywym nosem. To na pewno jego ulubiony tom z serii – przystępny, ale i klimatyczny. I dający dużo do myślenia, oswajający ze śmiercią. 
Miłośnicy opowieści o duchach powinni być ukontentowani. 
Udostępnij na Google Plus

About Strefa Czytacza

    Blogger Comment
    Facebook Comment

0 komentarze:

Prześlij komentarz