Co znajdziemy w nowych książkach J.K. Rowling?

Oto i nadszedł ten dzień. Trzy nowe (albo raczej nowe lub nOwE) książki/książeczki/książeczeńki/książeczoniętka od J.K. Rowling rozpoczęły podbój cyfrowych urządzeń na całym świecie. Teraz pozostaje zadać sobie pytanie: czy znajdziemy w nich magię? 

Pottermore już w zapowiedziach tych nowych tytułów asekuracyjnie zaznaczało, że znajdziemy w nich głównie przedruki tekstów znanych z samej strony (i dostępnych na niej za darmo, jakby nie było) oraz kilka nowych treści. Jako starego wyjadacza, mnie nie interesowało ładne wyeksponowanie tekstu, ładne czcionki czy akapity, lecz – tak! – nowa treść. Zwłaszcza, że publikowanie starej treści miałoby sens wtedy i tylko wtedy, gdy (cudowne, matematyczne sformułowanie) miałaby ona zostać wydana w formie książki drukowanej! Coby ładnie na półce postawić i móc się cieszyć jej formą realną i materialną. 

Teoretycznie, i bazując na wysokim stopniu naiwności, można uznać, że te nowe książki są tanie. A już na pewno są tanie, jeśli bierzemy pod uwagę wydania anglojęzyczne (każdą z nich można dostać za 12,99 zł w sklepie Google Play). Teoria bierze w łeb, kiedy weźmiemy pod uwagę niewielką objętość każdej z nich (nieco ponad 70 stron), czy sporą ilość bieli, którą w nich odnajdziemy… 

Zacznę od Short stories from Hogwarts of Heroism, Hardship and Dangerous Hobbies.

SPIS TREŚCI:
[linki prowadzą do tłumaczeń tekstów z Pottermore]

ROZDZIAŁ PIERWSZY
Animagowie

ROZDZIAŁ DRUGI

ROZDZIAŁ TRZECI

ROZDZIAŁ CZWARTY


Już na pierwszy rzut oka widzę tylko jedną nowość – tekst o animagach. Ale liczę na to, że przynajmniej pozostałe teksty są bardziej rozwinięte. Przecież znam ich objętość i wiem, że nie da rady rozciągnąć ich na 70 stron! A tym bardziej na 79! 

Przerzucam stronice (wirtualnie, rzecz jasna) i szybko dochodzę do wniosku, że jednak da radę. 

Wystarczy rozbić te teksty na kilka stron i każdy ich podrozdział przerzucać na kolejną. Fakt, w oczy kłuje dominująca biel i brak tekstu, ale kto by się tym przejmował.
Ze starych tekstów tylko jeden doczekał się obiecanego rozwinięcia - biografia McGonagall zyskała sobie dwa nowe podrozdziały: dotyczący udziału Minervy w walce z Voldemortem oraz jej relacji z Harrym. 

Mamy też tekściki spełniające funkcję zapchajdziury. 
Napisał je redaktor z Pottermore, by… wprowadzały do treści napisanych przez J.K. Rowling. OKEJ, super. Ale to nadal są dwa – trzy zdania wrzucone na środek pustej strony… O tym, że są one zupełnie niepotrzebne, z grzeczności nie będę wspominał. 

Siedem tekstów, w tym sześć starych. Próżno doszukiwać się w nich czegoś nowego: są kropka w kropkę skopiowane ze strony. I wreszcie mam to, za co naprawdę zapłaciłem 13 złotych – tekst o animagach. Jakieś 2 strony A4. Drogo! I, bynajmniej, nie wzywam tu khala… 

Może to wypadek przy pracy? 

Kolejne 12,99 zł leci za Hogwarts: An Incomplete & Unreliable Guide. Dochodzę do wniosku, że pisanie o czymś takim, jak Hogwart, nie może się nie udać. Toć to kopalnia sekretów, wiedzy i tajemnic! 


Spis treści z pewnością prezentuje się lepiej. Przynajmniej na pierwszy rzut oka…

SPIS TREŚCI: 
[linki prowadzą do tłumaczeń tekstów z Pottermore]

ROZDZIAŁ PIERWSZY: PODRÓŻ DO HOGWARTU

ROZDZIAŁ DRUGI: PRZYDZIAŁ

ROZDZIAŁ TRZECI: ZAMEK I JEGO BŁONIA

ROZDZIAŁ CZWARTY: LEKCJE W HOGWARCIE

ROZDZIAŁ PIĄTY: MIESZKAŃCY ZAMKU


ROZDZIAŁ SZÓSTY: SEKRETY ZAMKU


… bo na drugi okazuje się, że to również znane teksty, a jest ich więcej z bardzo prostego powodu: są krótsze. 

Ale jest coś nowego! Coś, czego na Pottermore nie ma – Ballada Prawie Bezgłowego Nicka
I to jest ta chwila, kiedy w głowie uruchamia się zapadnia, wprawiamy w ruch zwoje mózgowe i rozkminiamy: skąd my to znamy…? 

Eureka! Toć tekst ten został opublikowany z 10 lat temu (jak nie więcej) na oficjalnej stronie J.K. Rowling! Cóż to za nowość? 

Jedyną prawdziwą nowością w tej książeczce są… notki redaktora Pottermore: wstępy, wprowadzenia, słowne zapchajdziury… I to za to zapłaciłem 13 zł? Aż znowuż mam ochotę wywołać imię słynnego khala z Gry o tron!


Powiadają: do trzech razy sztuka – Short stories from Hogwarts of Power, Politics and Pesky Poltergeists. Najbardziej obiecujący tytuł, a mnie w pamięci świta, że Pottermore obiecywało biografię Horacego Slughorne’a!

SPIS TREŚCI
[linki prowadzą do tłumaczeń tekstów z Pottermore]

ROZDZIAŁ PIERWSZY

ROZDZIAŁ DRUGI

ROZDZIAŁ TRZECI
Horacy Slughorn

ROZDZIAŁ CZWARTY

ROZDZIAŁ PIĄTY


O tak! Mamy Slughorne’a!
A poza nim… nic. 

Niezwykle wkurzające jest to, że w Harrym Potterze i przeklętym dziecku poznajemy nazwisko nowego Ministra Magii, a w książce opublikowanej PO premierze wyżej wspomnianej, zostajemy z nieaktualnymi informacjami… 

Zgodnie z przyjętym scenariuszem: nie brakuje tu pustych stron i ględzenia redaktora Pottermore. 

Na szczęście jest biografia Slughorne’a, która… powiedzmy sobie to szczerze: mogła być lepsza, tymczasem skupia się na tym, co już znamy! Niewiele tu znaczących nowości i w zasadzie jestem nią potwornie zawiedziony… Ma swoje lepsze momenty, ale nie dorasta nawet do pięt biografiom McGonagall czy Lupina… 

***

Wspominałem o tym, że na szczęście te książki są tanie. 
Nie są. Zapłaciłem w sumie 39 złotych za dwa nowe teksty, z których żaden nie był porywający. Gdyby uczciwie złożyć tekst, może i wyszłoby 70 stron, ale zmieściłyby się na nich wszystkie trzy publikacje… A tak to: ani się nie naczytałem, ani nie rozwinęła się moja wiedza na temat magicznego świata J.K. Rowling. 

Trzydzieści sześć tekstów. Dwa nowe. 
Trzydzieści cztery teksty darmowe. Dwa płatne. 
W sumie jakieś 4 – 5 stron A4. I blisko cztery dychy za nie. 

Teraz już wiem, jak to jest być mugolem.  
Udostępnij na Google Plus

About Strefa Czytacza

    Blogger Comment
    Facebook Comment

3 komentarze:

  1. Nasuwa mi się tylko jeden komentarz - przykro, że Harry traci magię w tak komercyjny sposób...

    OdpowiedzUsuń
  2. Hm, okładki zrobili wspaniałe, ale cóż z tego...
    Nastrój jak zawsze poprawia natomiast czytaczowe poczucie humoru :)

    OdpowiedzUsuń