"Następczyni" - Kiera Cass

Dlaczego Czytacz miałby obawiać się sięgnięcia po czwarty tom trylogii Rywalek
Ano – właśnie dlatego: bo to trylogia była. Całkiem zgrabna i czarująca. Z języka polskiego Czytacz wie, że trylogia to trzy książki. Nie mniej, nie więcej. 

Skąd ten dylemat i lęk kiełkujący w Czytaczu? 
Zasługa to m.in. Piratów z Karaibów. Czytacz z wywalonym jęzorem latał do kina, by radować swe oczy i uszy kolejnymi przygodami Jacka Sparrowa. Jęzor schował po czwartej części trylogii, która była mu kijem w oko. 

Po co dopowiadać nową historię, kiedy opowiedziało się już całość? 
Po co dopisywać coś jeszcze do i żyli długo i szczęśliwie

Czytacz podszedł do czwartych Rywalek z rezerwą, nieświadomy tego, czym go zaskoczy lub rozczaruje Kiera Cass. Wielkich nadziei nie miał. W takich sytuacjach oduczył się już bycia naiwnym…

Dwadzieścia lat temu America Singer wzięła udział w Eliminacjach i zdobyła serce księcia Maxona. Teraz nadszedł czas, by swoje Eliminacje zorganizowała księżniczka Eadlyn. Eadlyn nie oczekuje, że jej Eliminacje będą choć odrobinę przypominać bajkową historię romansu jej rodziców. Jednak gdy rozpoczyna się rywalizacja, dziewczyna odkrywa, iż znalezienie szczęśliwego zakończenia nie jest tak niemożliwe, jak zawsze się spodziewała.

Czytacz odczuwa lekką ulgę – akcja tocząca się dwadzieścia lat po wydarzeniach z trylogii daje nadzieję na coś nowego, a nie jedynie bezcelowe rozwijanie, rozdrapywanie i rozdziabywanie oryginalnej historii. I do tego nowa bohaterka! 

Skoro o bohaterce mowa… Eadlyn – irytujące dziewczę, acz budzące większą sympatię od Americi. Bardziej żywe, bardziej nastoletnie i bardziej… Cokolwiek powiedzieć, będzie to prawda. To jedna z tych bohaterek, za którą na początku się nie przepada. I dzięki temu jest ona ciekawsza, bo bardziej się zmienia i więcej ukrywa. 

Ciekawą bohaterkę wspierają nowe okoliczności i kolejni bohaterowie. A co jeden, to lepszy! Toteż i nie ma co narzekać, że historia jest wtórna, a postaci mdłe. Aczkolwiek wiele im brakuje do ideału, ponieważ Kiera Cass nie słynie z tworzenia skomplikowanych osobowości czy wielowymiarowych postaci. Tworzy za to charakterystyczne płaszczaki, które mimo wszelkich war, przywar i nielogicznych zachowań, odnajdują sobie jakimś cudem drogę do serducha. 

Czwarta część kontynuuje tradycję Rywalek będąc lekką i nieskomplikowaną lekturą, której prostota urzeka. I może się to wydawać nielogiczne i bezpodstawne, ale zakochałem się w Następczyni podobnie jak w poprzednich tomach, choć muszę przyznać, że ta historia jest dużo bardziej zabawna i barwna. Z drugiej strony humor wycina ¾ fabularnego dramatu, który kładzie się jak świeżo skoszona trawa. 

Karykaturalne przedstawienie postaci czy wydarzeń również nie pozostaje w tej książce niezauważone. Tyle, że trudno stwierdzić, czy był to zabieg celowy czy przypadek. Stawiałbym na to drugie. 

Następczyni to prawdziwa książkowa bajka. Piękna bajka o księżniczkach i książetach, o zmianie i dorastaniu do poważnej roli. Trochę taki Disney ubrany w ciuszki young adult. Ale może właśnie przez to budzący takie sentymenty i sympatię? 

I trzeba przyznać, że dramat rozgrywający się na ostatnich stronach tej książki, naprawdę porusza! Gdyby Czytacz nie był twardym jak skała facetem, może i łezka by mu się w tym momencie zakręciła w oku!

Czytacz nie może powiedzieć, by czuł się zażenowany tą książką czy uważał ją za piąte koło u wozu. To nowa historia, mniej lub bardziej luźno łącząca się z oryginalną trylogią i napisana w podobnym stylu. Na pewno nie jest wtórna, czy idiotyczna. Zamiast zażenowania budzi śmiech i przynosi wiele radości z czytania. Jest jak słodziutki pączek – nie posiada zbyt wielu wartości odżywczych, ale jest pyszny i tylko to się liczy!

Obejrzyj też: 
Udostępnij na Google Plus

About Strefa Czytacza

    Blogger Comment
    Facebook Comment

1 komentarze:

  1. Ta część nie podobała mi się tak, jak poprzednie, i obie z głównych bohaterek mnie irytują. No i Maxon i Amercica zachowują do trochę jak jacyś 60-latkowie, a ile oni mają? Trzydzieści parę? Ale cóż...nie można mieć wszystkiego. Za to kandydaci mi się bardzo podobali! A jeszcze bardziej Eric... Najlepsza postać. Mam nadzieję, że kolejnę części zaskoczą mnie trochę bardziej!

    OdpowiedzUsuń