"Gregor i Kod Pazura" - Suzanne Collins

Trzy głębokie wdechy (ewentualnie dwanaście) i czas wyruszyć w ostatnią przygodę z Gregorem Naziemnym w piątym, a zarazem ostatnim tomie Kronik Podziemia – fenomenalnej serii, która już niejednokrotnie mnie zaskoczyła i dawno przestałem ją traktować jedynie jako ciekawą książeczkę dla dzieci. 

Nie będzie przesadą, jeśli przyznam, że Gregor i kod Pazura był najbardziej przeze mnie oczekiwaną książką tego roku. 

A to niesie ze sobą OLBRZYMIE oczekiwania. 

Wszyscy w Podziemiu robią, co mogą, by Gregor nie poznał Przepowiedni Czasu. Chłopiec podejrzewał, że jest w niej coś strasznego, lecz nie wyobrażał sobie, do jakiego stopnia: przepowiednia zapowiada śmierć wojownika. Teraz, gdy do Regalii zbliża się armia szczurów, a w mieście pozostały mama i siostra Gregora, wojownik musi odnaleźć w sobie siły, by bezpiecznie zaprowadzić rodzinę do domu i pomóc Regalianom się bronić. Los Podziemia leży w rękach Gregora, a czas płynie. Jest kod do złamania, tajemnicza nowa księżniczka, coraz silniejsza ciemna strona Gregora oraz wojna, która ma zakończyć wszystkie wojny.

Jak się zakończy niezwykła podziemna przygoda Gregora? Tego dowiecie się w finalnym tomie „Gregor i Kod Pazura”.

Nie ma czasu na gadanie – fabuła rusza z kopyta. Rozpoczęła się wojna. Wojna, która zdecyduje nie tylko o losach Podziemia, ale i naszego głównego bohatera, któremu pisane jest zginąć… 

Seria opowiadająca o przygodach Gregora już dawno przestała być książką dla dzieci – ta historia przedstawia uniwersalne wartości i porusza trudne tematy, dzięki czemu nawet ktoś, kto dzieciństwo rozpatruje w odniesieniu do swoich dzieci czy wnuków, odnajdzie w niej coś dla siebie. 

Suzanne Collins podchodzi do tematu wojny z bardzo dużą rozwagą, nie stroniąc od pytań dotyczących relatywizmu dobra i zła. To mocno komplikuje fabułę i sieje zamęt w głowie wojownika. Czy strona po której walczy jest słuszna? Co decyduje o słuszności zabijania? Autorka nie unika też tematu rasizmu czy holokaustu, które stoją u źródła wszelkiego zła istniejącego w podziemnym świecie. 

Wiele rozwiązań zastosowanych w Gregorze i Kodzie Pazura bardzo mnie zaskoczyło – dowodzi to temu, że Suzanne Collins nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa i z zabójczą precyzją realizuje swój plan. 

Po której stronie staną prząśniki? Czy pełzacze podejmą walkę? Co się stanie z chrupaczami? Czy poznaliśmy już wszystkie gatunki zamieszkujące Podziemie? 

Niełatwo przewidzieć finał tej wojny. Zwłaszcza, że nieustannie obija się w głowie pytanie: czy musiało do tego dojść? Czy gdyby Gregor podjął inną decyzję, zmieniłoby to cokolwiek? 

Co by było, gdyby… Gdybanie to istotna część tego tomu. A zarazem bezlitosna i odzierająca ze wszelkich tajemnic. 

Trudno jest obserwować poczynania naszych bohaterów, kiedy wiemy, że już więcej ich nie spotkamy, a co więcej, nie jesteśmy pewni, czy wszyscy przeżyją – Suzanne Collins niejednokrotnie udowadniała, że nie waha się przed uśmierceniem ważnych postaci. 

Nie inaczej jest w Kodzie Pazura, a finał przynosi najbardziej rozdzierającą serce scenę śmierci… 

Zaznajomiony ze swoim przeznaczeniem, Gregor jest innym bohaterem, niż dotąd go znaliśmy. Zamknięty w sobie, skupiony na walce: nie tyle z wrogiem, co własnymi słabościami i wątpliwościami. Wielką radością jest obserwowanie zmian zachodzących w nim – nie tylko w ostatniej części, co na przestrzeni wszystkich pięciu książek. 

Finałowy tom odsłania wszystkie karty: co kieruje Ripredem? W kogo wdała się Luksa? Czy Sandwich był dobrym człowiekiem? 

Suzanne Collins w mistrzowski sposób kreuje fabułę oraz bohaterów i snuje swoją opowieść z olbrzymią lekkością – nie pamiętam, kiedy ostatnim razem zdarzyło mi się pochłonąć ponad czterysta stron w jeden dzień. Dodatkowym utrudnieniem zdawał się być fakt, że niejednokrotnie serce chciało wyskoczyć mi z piersi. 

Ale to dopiero w finałowej scenie, gdy dochodzi do ostatecznego starcia, zdarzyło mi się coś, czego nie doświadczyłem bodaj od 2007 roku…  Rozpłakałem się przy czytaniu. Dwudziestosiedmioletni facet – mąż i ojciec – płakał nad książką dla dzieci! Jak baba! 

Ostatnią książką, przy której mi się to zdarzyło, był Harry Potter i Insygnia Śmierci, a teraz przychodzi mi się zastanawiać, czy gdyby Gregor (który w oryginale był wydawany w latach 2003 – 2007) był promowany równie mocno jak Harry, nie zagroziłby miejscu zajmowanym dziś przez małego/młodego/dorosłego czarodzieja? 

Dziś kierują mną sentymenty, ale nie wiem którego z tych bohaterów wybrałbym trzynaście lat temu. A to może świadczyć tylko o jednym – seria Kronik Podziemia jest genialna, a Gregor i kod Pazura to doskonałe zwieńczenie tego niesamowitego cyklu. 
Udostępnij na Google Plus

About Strefa Czytacza

    Blogger Comment
    Facebook Comment

0 komentarze:

Prześlij komentarz