"Gra o tron" - George R. R. Martin

Powiadają, że kiedy skończy się serialowa Gra o tron, trzeba będzie poszukać innego serialu z cyckami, krwią i masą śmierci. Powiadają też, że nie wiadomo kiedy i czy w ogóle George R. R. Martin zakończy swoją bestsellerową serię. Powiadają też…

Wiele powiadają. I do niedawna Czytacz tylko słyszał, że powiadają, ale na dobrą sprawę nie wiedział o czym powiadają. Jak ten bezfrakcyjny żył na uboczach społeczności. Wyrzutkiem będąc, wzgardzonym i wiedzącym jeszcze mniej niż Jon Snow. 

Do czasu, kochani, do czasu… 
Bo jeżeli Czytacz czegoś naprawdę nie lubi, to jest to z pewnością niewiedza i brak znajomości tego, co znają wszyscy. Albo większość. Bezfrakcyjni się nie liczą. 

Tak oto nadszedł dzień, gdy ów zainteresował się Grą o tron. 
Tyle, że – łajza jedna i dziad pokraczny – miast od książki, zaczął od serialu! O, bogowie! 

W Zachodnich Krainach o ośmiu tysiącach lat zapisanej historii widmo wojen i katastrofy nieustannie wisi nad ludźmi. Zbliża się zima, lodowate wichry wieją z północy, gdzie schroniły się wyparte przez ludzi pradawne rasy i starzy bogowie.

Zbuntowani władcy na szczęście pokonali szalonego Smoczego Króla, Aerysa Targaryena, zasiadającego na Żelaznym Tronie Zachodnich Krain, lecz obalony władca pozostawił po sobie potomstwo, równie szalone jak on sam.

Tron objął Robert – najznamienitszy z buntowników. Minęły już lata pokoju i oto możnowładcy zaczynają grę o tron.

Grunt, że Czytacz nie żyje w świecie z książki, albowiem przekonany jest, że popełniając taki nietakt, skazałby się na utratę klejnotów koronnych i żywot eunuszy! 

Słyszał Czytacz, słyszał, że serialowa Gra o tron żyje sobie własnym życiem, tyle że – jak na złość, psia mać, pierwszy sezon wybitnie wiernie oddaje wydarzenia opisane w powieści… Czyli zaskoczenia nie będzie. Sam sobie winien, głupiec jeden! 

Obawy przed sięgnięciem po książkę miałem pieruńsko wielkie i przerażające – jak smoki olbrzymie ogniem ziejące i dziewice pożerające! Raz: to czysta fantastyka, a dwa: reklamowana jako epicka opowieść w stylu tolkienowskim. Tolkiena szanuję i podziwiam, ale nijak – ni cholery! – przejść przez jego twory nie mogę. Grzęznę nawet pomimo pomijania morderczych pieśni czy wierszy… 

Grunt, że Martin to nie Tolkien. Gra o tron wciągnęła mnie bez reszty ofiarowując nowy świat, nową formę i wszystko inne nowe. Mogę powiedzieć, że poczułem się jak rozdziewiczony w sferze fantastyki. I teraz chcę więcej! 

(Gorzej, jeśli się okaże, że Gra o tron to wyjątek potwierdzający regułę i za fantastyką Czytacz w rzeczywistości nie przepada…). 

Są cycki, jest krew, są mordy. Ale jest i misternie utkana fabuła i bezbłędny Tyrion Lannister oraz kolejny ulubieniec Czytacza, Jon Snow (nieco młodszy niż w serialu). Konstrukcja postaci stoi na najwyższym poziomie i rad jestem mogąc poznawać ich myśli, odczucia, lęki, obawy i zamiary. 

Pozostaje mi żałować, że najpierw obejrzałem serial, aczkolwiek fakt ten nie wpłynął znacząco na moją radość z czytania. Gra o tron ma wiele do zaoferowania i głęboko wierzę w to, że ta starannie i drobiazgowo skonstruowana historia, która brzmi jak opowiadana przez najznamienitszego barda, będzie mnie dalej urzekać w kolejnych tomach. Pytanie tylko, czemu te książki są takie khalowe (suchy ten dowcip – chodzi o drogie od Drogo)!? Toż to jest dopiero gwałt i krwiopijstwo! 

Czytacz ukontentowany – Czytacz szczęśliwy. 
Właśnie zrozumiałem kilka milionów ludzi z całego świata, którzy są zauroczeni Grą o tron. Zachwyty nad tą książką nie są przesadzone. 
Chyba. 
Się okaże. 
Przy kolejnych tomach. 
Grubych jak jasny czort!


Obejrzyj też: 

Udostępnij na Google Plus

About Strefa Czytacza

    Blogger Comment
    Facebook Comment

3 komentarze:

  1. Ja właśnie wczoraj skończyłam Grę o Tron i zaraz potem zaczęłam czytać Starcie Mieczy. :D Tyle, że ja nie wydałam na ich czytanie ani grosza, bo znalazłam sobie na internecie. Niby wiadomo, książki ładnie wyglądają na półkach, ale przynajmniej się nie wykosztowałam, a przeczytałam. XD
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam sposób, w jaki wszystko opisujesz :D Masz świetne poczucie humoru ^^
    A co do tej książki.. no nie ma szans żebym w tym roku ją przeczytała :/ A czemu? Wystarczy tylko jedno słowo: matura (no i jeszcze egzamin zawodowy, wtedy to będą już trzy słowa). Dużo nauki i brak czasu na książki, które chcę przeczytać. Teraz wałkuję tylko lektury :D
    Cieszę się, że nagrywasz na YouTube. Twoje filmiki umilają mi czas spędzony przy podręcznikach :D
    Pozdrawiam z Podhala! Dolina Książek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki śliczne za miłe słowa. :)
      A maturą się nie przejmuj - ona tylko strasznie wygląda, a potem to pikuś. :)

      Pozdrawiam ciepło!

      Usuń