Ormiańska tajemnica rozwiązana: "Harry Potter" nr 80!

(…) w końcu możemy powiedzieć, że posiadamy Harry’ego Pottera we wszystkich językach świata, w jakich został wydany (…).
8 września 2014 r.


Teraz mogę powiedzieć to szczerze: brakowało mi tego uczucia. 
Ekscytacji towarzyszącej zdobywaniu nowych wydań, euforii gdy listonosz dzwoni do drzwi (tudzież trąbi pod płotem) i rozdzierania papieru, by dostać się do maj preszys… 

By nie przedobrzyć – tudzież nie przepatosić - ułożę sobie na biureczku kawał solidnego papieru ściernego. Tak na wszelki wypadek, coby wzniosłość nie wylewała się gęstymi strumieniami przez kłąb literek skleconych. 

Patos zawsze mnie kusi. Bestyja przebrzydła. 

Z drugiej strony takie posty jak ten – dawniej publikowane często i gęsto – teraz należą do ginącego gatunku. Trudno się nie napawać chwilą… 

Świat nie lubi tajemnic. 
Albo inaczej: świat lubi zdradzać tajemnice. 

Wygłodniały i niepewny dorwałem ponad rok temu Harry’ego Pottera w języku ormiańskim. Najbardziej niepewne wydanie językowe, jakie mogłem zdobyć. Wydanie pięćdziesięcioprocentowe: bo albo jest oficjalne, albo nie jest. 

Szukałem dowodów, a jakże! 
I wreszcie poznałem odpowiedź. Przyszła z zupełnie niespodziewanej strony… 

Pirat. 
Wydana przez Gasprint w 2004 roku edycja ormiańska NIE jest oryginalna. Przez dwanaście lat na ulicach Armenii sprzedawano nielegalne tłumaczenie. A ludzie nierzadko wierzyli w to, że to oficjalna wersja. Wypuszczona w świat z błogosławieństwem Jo i Neila Blaira (agent JKR). 

Prawdą jest, że wątpliwości co do tej konkretnej książki miałem od samego początku. Agencja przyznała, że w Armenii nikt nie ma praw do Harry’ego, ale to żaden dowód. Niejednokrotnie zagraniczni wydawcy tracili prawa do swoich wydań (np. w Turcji czy w Rosji). 

Ormiańscy fani gorliwie potakiwali i twierdzili, że to na pewno legalna edycja. 
Jeden z najbardziej znanych kolekcjonerów na świecie, profesor Nick Zekulin, powątpiewał w autentyczność tego tłumaczenia. Sprzedają tę książkę pokątnie, w przejściach podziemnych. Nie znalazłem jej w żadnej księgarni – zdradził mi w trakcie wymiany mailowej.

Dziś wiem, że miał rację.
A ja dopisuję ormiańską edycję na listę OFICJALNYCH tłumaczeń. 

Upadłem na głowę, czy co? 
A może słoneczko nad morzem mi zaszkodziło? 

Ani jedno, ani drugie. Prawda jest dużo bardziej przerażająca. 

Zaspałem. 
Po prostu, zaspałem. 

Kiedy przeglądałem przed kilkoma dniami obserwowane profile na Instagramie, trafiłem na zdjęcie książki, której nie spodziewałem się ujrzeć. Być może po dwóch latach stagnacji, traciłem już wiarę w to, że Harry Potter będzie kontynuował podbój świata w kwestii nowych tłumaczeń. Tymczasem natrafiłem na zdjęcie kolekcjonera cieszącego się… wydaniem ormiańskim. Bynajmniej, nie było to wydanie, które dumnie stoi od zeszłego roku na mojej półce. 

Wraz z tym odkryciem, otrzymałem odpowiedzi na wszelkie nurtujące mnie pytania. 
Dyrektor wydawnictwa Zangak, które zakupiło prawa do wydania ormiańskiej edycji Harry’ego Pottera, potwierdził że tłumaczenie wydane w 2004 roku było nielegalne. Emin Mkrtchyan przyznał również, że wydawnictwo stoczyło ciężką walkę o Harry’ego: Po długich negocjacjach z agentami, wreszcie udało nam się nabyć prawa do wydania tej książki. Było to bardzo trudne, ponieważ nasz rynek wydawniczy nie jest uznawany za wiarygodny… Widząc naszą pracę, wiara została przywrócona i doszło do zawarcia porozumienia.

Przełożony przez Alvard Jivanyan, Harry Potter i Kamień Filozoficzny zawitał w Armenii 1 czerwca bieżącego roku, czemu towarzyszyła huczna celebracja. 

I rekin poczuł krew… Rejony mózgu odpowiedzialne za kolekcję Pottera ożywiły się, trybiki zaczęły pracować i poszukiwania zostały rozpoczęte. Szkoda tylko, że zakończyły się tak szybko. Na dobre, zanim w ogóle się rozpoczęły. Tym razem już nikt nie kryje się z ormiańskim Harrym i książka jest bardzo łatwo dostępna. Aż zbyt łatwo, by zaspokoić głód wygłodniałego zbieracza, który liczy na wielkie wyzwanie. 

ORMIAŃSKI ORMIAŃSKIEMU NIERÓWNY 
Przy okazji wydania tej książki, zwróciłem uwagę na pewną nieścisłość i niedopatrzenie. Podobnie jak język hiszpański czy holenderski, ormiański również jest określeniem zbiorczym. Na wyrost. Dla żółtodziobów. 

Krótka powtórka dla zapominalskich: język potocznie przez nas nazywany hiszpańskim to kastylijski, zaś holenderski to niderlandzki. Tymczasem w języku ormiańskim możemy wyszczególnić dodatkowy podział, zgodnie z którym wydanie opublikowane przez Zangak Publishing House to edycja wschodnioormiańska. Żeby nie było – nielegalne tłumaczenie od Gasprintu to również wydanie wschodnioormiańskie. 

80-TA EDYCJA JĘZYKOWA 
I stało się! Oficjalna, legalna publikacja w języku wschodnioormiańskim to 80-ta edycja językowa Harry’ego Pottera na świecie (wliczając do zestawienia wszelkie adaptacje – agencja Rowling je wlicza, więc ja również). 

Mam tylko nadzieję, że na kolejną translację nie będę musiał czekać kolejnych dwóch lat. 


PRZYJRZYJ SIĘ LEPIEJ WYDANIU WSCHODNIOORMIAŃSKIEMU W FILMIE:
Udostępnij na Google Plus

About Strefa Czytacza

    Blogger Comment
    Facebook Comment

2 komentarze:

  1. Wow, niesamowite! Gratulacje i życzę więcej!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja od dawna marzę o międzynarodowej kolekcji, jednak dopiero tera stać mnie na takie ponadprogramowe zakupy. Zaczęłam od nowych okładek polskich i kompletuję wydanie angielskie. Potem sięgnę dalej :D

    OdpowiedzUsuń