Premiera "Harry'ego Pottera i Przeklętego Dziecka" już dzisiaj!


Takich emocji nie było od lipca 2007 roku, kiedy zbliżała się premiera ostatniego tomu serii - Harry Potter and the Deathly Hallows. Dziś na nowo możemy przeżywać radość z oczekiwania na premierę kolejnego Pottera, choć - nie można temu zaprzeczyć - wiele się zmieniło od czasu ostatniego oczekiwania. 

Oficjalnie i z pompą - dziś na deskach Palace Theatre zostanie odegrana premierowo sztuka zatytułowana Harry Potter and the Cursed Child (Harry Potter i Przeklęte Dziecko). Choć oficjalną ósmą część fani mogli oglądać przedpremierowo, w ramach pokazów próbnych, od początku czerwca, to na tym dniu skupia się ogólne zainteresowanie. 

Ale nie o sztuce chciałem dzisiaj mówić, lecz o tym, czemu towarzyszy globalne oczekiwanie - czyli jutrzejszej premierze scenariusza Przeklętego Dziecka, który zostanie wydany w formie książki. Na początku radować się będą fani czytający w języku angielskim (premiera już dzisiaj o północy), ale w perspektywie najbliższych miesięcy lokalne tłumaczenia również rozpoczną podbój innych krajów. W Polsce premiera książki planowana jest na 22 października i już wiadomo, że znowuż będziemy mogli ją świętować o północy! 

Na początek zostanie wydana tzw. edycja próbna (w Polsce znana jako: pierwsze wydanie scenariusza), z kolei na początku 2017 roku w wersji angielskiej pojawi się edycja kolekcjonerska uwzględniająca dodatkowe materiały i wszelkie zmiany w scenariuszu. To wydanie również pojawi się w Polsce, a kiedy to nastąpi, sprzedaż pierwszej edycji ma się zakończyć. 

Kilka słów o szaleństwie: księgarnia internetowa empik.com informuje o tym, że polska edycja Harry'ego Pottera i Przeklętego Dziecka jest najlepiej sprzedającą się w przedsprzedaży książką w ich historii. Z kolei amerykańskie wydawnictwo Scholastic zapowiedziało wypuszczenie na rynek w dniu premiery 4,5 mln egzemplarzy scenariusza. Jedno jest pewne: książka już jest światowym bestsellerem. 

Ale ostudźmy nieco emocje: oświadczenie empiku niewiele znaczy, a to dlatego, że forma przedsprzedaży dopiero zyskuje w Polsce popularność - w przypadku poprzednich tomów, konsumenci zdecydowanie rzadziej robili zakupy przez Internet, stąd marne przełożenie na zamówienia składane przed ich premierą. Z kolei 4,5 mln kopii amerykańskiej edycji to dużo mniej książek, niż sprzedało się Insygniów Śmierci w sam weekend premierowy w USA (10,8 mln egzemplarzy). 

Trudno się dziwić, że liczby są mniejsze i trudno oczekiwać, by zainteresowanie Przeklętym Dzieckiem dorównywało zainteresowaniu poprzednimi częściami cyklu. Przede wszystkim, co trzeba głośno i wyraźnie nadmienić, to nie jest powieść. A po drugie, jakkolwiek książka uznawana jest za kanoniczną, jej autorką NIE jest J.K. Rowling. Rowling współpracowała z autorem scenariusza i dostarczała mu wszelkie niezbędne materiały, lecz to właśnie Jack Thorne jest jego twórcą. No i wreszcie ostatni problem: dla wielu fanów Harry'ego Pottera ta historia zakończyła się na epilogu Insygniów Śmierci. Obecnie środowisko fanowskie podzieliło się na tych, którzy uznają Przeklęte Dziecko jako ósmą część oraz na tych, którzy tę historię zupełnie ignorują. W tej sprawie nie pomógł fakt dziwnie prowadzonej polityki promocyjnej w sprawie czarnoskórej aktorki obsadzonej w roli Hermiony w sztuce. Twórcy, a głównie J.K. Rowling, zamiast podkreślać uniwersalność tej serii i - mówiąc oględnie - zamknąć ludziom buzie, zaczęła się z nimi przekomarzać twierdząc, że nigdy nie napisała słowa na temat tego, że Hermiona jest biała... To był lekki strzał w kolano, a burza która nastąpiła potem, jedynie pogłębiła podział: nie każdy, kto oburzał się na sztukę, robił to z powodu Nomy Dumezweni. Wielu fanów burzyło się jedynie na zachowanie autorki, której słowa niektórzy odebrali jako prowokacyjne. Ale fakt, że temat kręcił się wokół ciemnoskórej aktorki i tak sprawił, że nawet ci drudzy zostali nazwani rasistami. Bez komentarza. 

Dobry czy zły PR wokół Harry'ego Pottera i Przeklętego Dziecka: teraz przestaje to być istotne. Od jutra to fani będą wydawali osąd nad ósmą historią. Koniec zagrywek marketingowych, koniec pyskówek - za mniej niż 12 godzin Przeklęte Dziecko zostanie wrzucone na głęboką wodę. Tyle, że nawet jeśli nie będzie wystarczająco dobre, nie utopi się. Wyniki przedsprzedaży już potwierdzają, że ta książka to hit, niezależnie od jej treści. Ale jeśli scenariusz zawiedzie fanów, kolejny Potter może okazać się totalną porażką. 

Wkrótce dowiemy się, czy słuszną decyzją okazało się rozszerzenie serii, którą pokochaliśmy w wersji składającej się z siedmiu tomów. Dziś odpuśćmy sobie czarne myśli i po prostu cieszmy się, że znowu możemy się cieszyć tą niewyobrażalną i magiczną atmosferą, która towarzyszyła nam przy premierach wcześniejszych tomów serii. 
Udostępnij na Google Plus

About Strefa Czytacza

    Blogger Comment
    Facebook Comment

4 komentarze:

  1. Szczerze - bardziej czekam na ilustrowane wydanie "Komnaty tajemnic" niż na "Przeklęte dziecko".

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja wciąż mam dylemat: czy w ogóle kupować to coś, czy zignorować.... :(

    OdpowiedzUsuń