"Ktoś mnie pokocha. 12 wakacyjnych opowiadań"

To (przynajmniej z założenia) najbardziej babska książka, po którą Czytacz sięgnął w tym roku. Nie tylko sięgnął, ale i przeczytał! W całości (choć podziękowania sobie odpuścił). Jakby jednej miłości było mało, w antologii Ktoś mnie pokocha doświadczymy jej w dwunastu odsłonach, wersjach, obrazkach. 

Nadchodzą wakacje, hormony buzują i w powietrzu czuć miłość (pod warunkiem, że nie mieszkasz w Krakowie czy Żywcu – tam tylko czuć smród spalin)! Masa serc zostanie złamanych, masa dzieci przypadkowo poczętych i masa romansów zakwitnie jak trujący bluszcz. Będzie słodko. Jak jasna cholera. 

Ktoś mnie pokocha to małe preludium nadchodzącego tsunami słodyczy i miłosnych uniesień. Zbiór opowiadań, do którego swoje trzy grosze dorzuciły m.in. Veronica Roth i Cassandra Clare (wymieniłbym więcej nazwisk, ale żadnego z nich nie kojarzę, wybaczcie…). Pozostaje odpowiedź na pytanie, czy lektura tej pozycji zaowocuje przecukrzeniem organizmu czy też dawka w niej zawarta jest bezpieczna… 

12 autorów powieści dla młodzieży, między innymi Veronica Roth i Cassandra Clare [ha, czyżbym nie tylko ja nie kojarzył żadnego z pozostałych autorów?], sprawi, że poczujesz zapach lata i ciepło miłości.

Geek filmowy podkochuje się w koleżance z pracy. Do zrobienia pierwszego kroku popycha go… zombie.
Mark i Margaret utknęli w czasie. W kółko przeżywają ten sam dzień, 4 sierpnia.
Chłopak w śpiączce i jego najlepsza przyjaciółka mają szansę powrócić do przeszłości i na nowo przeżyć najlepsze wspólne chwile. Co się stanie, jeśli jedno z nich postanowi zmienić bieg wydarzeń?

Przejażdżki na motorze, skoki z klifu, seanse filmowe, szalone spiski animatorów w ośrodkach wczasowych, ogniska na campingu i zapach morza – w tych opowiadaniach jest wszystko, czego oczekujesz od wakacji życia.

Odważ się zrobić pierwszy krok do spełnienia marzeń. Kto wie, może miłość czeka na Ciebie tuż za rogiem?

Przecież wszyscy pragniemy tego samego: by ktoś nas pokochał.

Żeby nie było słodko do porzygania, zaserwuję Wam szczerość: te opowiadania są bardzo różne i na bardzo różnym poziomie. W antologii znajdują się teksty, które określiłbym mianem przeciętnych, lepszych i bardzo dobrych, ale też trafiło się kilka totalnych dramatów i porażek (popychających do wydrapywania sobie oczu i wyrywania włosów). Pod kątem jakości, Ktoś mnie pokocha to prawdziwy roller coaster. Totalne wymieszanie z poplątaniem, w którym doświadczymy wszystkiego. Dobrych i złych pomysłów, wzruszeń i niedowierzania, fajnego stylu i stylu porzuconej gimnazjalistki – totalna feeria barw i różności. 

Największe rozczarowanie to dla mnie Łeb i łuski, jęzor i ogon czy Sick Pleasure. Pierwsza rozwijała się ciekawie, ale zakończenie okazało się być jak strzał rybim ogonem w pysk (wyobraźcie sobie starą i zgniłą rybę). Przynajmniej druga historia nie pozostawiała złudzeń i śmiało przyznaję jej miano najsłabszego opowiadania w całej antologii. 

Niektóre opowiadania zapowiadały się nieźle, ale ich rozwinięcie okazywało się – w moim mniemaniu – strzałem w stopę. Z dużego kalibru. Za dużo absurdu, za mało miejsca, by absurd wyprowadzić na prostą… 

Ale, ale! Gdybym miał odpowiedzieć na pytanie, czy warto zainwestować w zbiorek wakacyjnych opowiadań, bez chwili zawahania odpowiedziałbym trzy razy TAK. Owe tak brzmiałyby właśnie tak:  ROTH, LaCOUR, GROSSMAN. Ta trójka stanęła naprawdę na wysokości zadania proponując opowiadania chwytające za serce, interesujące i świetnie napisane. Opowiadanie Veroniki Roth jest według mnie prawdziwą perłą tej antologii: genialny pomysł, brawurowe wykonanie i fabuła przyprawiająca o szybsze bicie serca. Autorka Niezgodnej rozwinęła się pisarsko i z wielką radością stwierdzam, że jej warsztat nigdy nie był tak dobry. Bezwładność pomimo dużego ograniczenia objętości, jest opowiadaniem bardzo dopracowanym, z bardzo dobrze wykreowanymi bohaterami. Zaskakuje i porusza. 

Lev Grossman zamyka antologię kolejną genialną historią – bogatą w szczegóły, piękne momenty i wzruszenia. Z całą pewnością muszę przyjrzeć się bliżej twórczości tego autora. 

I wreszcie Nina LaCour z piękną historią homoseksualnej miłości (swoją drogą, opowieści z wątkami homoseksualnymi należą do zdecydowanie lepszych w całym zbiorze – są bogate w niewinność i delikatność, których zdecydowanie brakuje wielu heteroseksualnym opowiadaniom). 

Oczywiście, poza wielkimi TAK znajdzie się i kilka nieco mniejszych – na szczęście większa połowa (cicho, matematycy, ja tam swoje wiem!) z opowiadań nadaje się do czytania i stanowi całkiem przyjemną rozrywkę. 

Dla kontrastu muszę przyznać, że moje pierwsze zetknięcie z twórczością Cassandry Clare nie było tak szczęśliwe, jakbym sobie tego życzył i jej opowiadanie oceniłbym jako bardzo przeciętne i mało porywające… 

Teraz pozostaje zebrać to wszystko zusammen do kupy i wydać sprawiedliwy osąd. 
Faktem jest, że w żadnym momencie nie poczułem się przesłodzony czytając te historie: za to wielkie uznanie dla wszystkich autorów. 
Drugim faktem jest duża różnorodność: nie znajdziemy tu dwóch takich samych opowiadań, a choć jedne są lepsze od drugich, nie można im odebrać tego, że mają dość oryginalne fabuły. 
I wreszcie trzeci fakt, najważniejszy: wierzę, że tak duża różnorodność sprawi, że każdy znajdzie w tym zbiorku coś dla siebie. Miłośnicy taniej miłości, miłości z problemami, miłości tragicznej, miłości w konwencji słabego horroru, miłości kompletnej czy niezłomnej – dla każdego coś dobrego. 

Z czystym sumieniem polecam Ktoś mnie pokocha. 12 wakacyjnych opowiadań na wakacje. Może i nie jest to lektura zbyt ambitna czy zaskakująca, niemniej dostarczająca sporą dawkę rozrywki. W sam raz na słoneczne i leniwe dni. 
Udostępnij na Google Plus

About Strefa Czytacza

    Blogger Comment
    Facebook Comment

2 komentarze:

  1. Na tegoroczny Dzień Dziecka dostałam moondrive'owy zbiór opowiadań świątecznych, więc na ten poczekam do Bożego Narodzenia ;D

    OdpowiedzUsuń