Czytacz na Warszawskich Targach Książki

Słonko świeci, ptaszki śpiewają, mózg się gotuje, a otyły mops stara się uwalić na mojej klawiaturze, jakby mu kolan było mało. I chciałoby się zrzucić bezczelnego dziada, ale wystarczy spojrzeć na pysk tego bydlęcia i nie chce się mu więcej dowalać. Sama natura już go skrzywdziła dając mu tak debilny wyraz pyska i wyłupiaste oczy oraz rozbieżnego zeza… I przedobrzyła – bo mops jest tak szkaradny, że aż ładny w swojej ponadprzeciętnej brzydocie. 

Tyle o mopsie. 

Czytacz znowu nie mógł wysiedzieć w domu. Odkąd tylko wziął w ubiegłym roku udział w Targach Książki w Krakowie, napalił się na Warszawskie Targi Książki jak dziecko na szczeniaczka. I uprzejmymi prośbami zmusił swoją małżonkę do towarzyszenia mu. Małżonka jak to małżonka – sama miała chęć pojechać, ale jak na rasową kobietę przystało, udawała, że nie jest przekonana. Nie będzie tam nikogo, kogo czytałam – mawiała, po czym patrząc w śmietanowo-maślane oczy swego lubego dodawała wywracając oczami: A czy mam inne wyjście? 

Nie miała. Bo jak nie pojedzie z Czytaczem na Targi Książki to rozwód! 

No dobra. Przedramatyzowałem i podkolorowałem. Po prostu głupio mi pisać o tym jak bardzo jesteśmy zgodnym małżeństwem i jak bardzo zbieżne są nasze cele i pasje. Nawet książki czytamy te same… 

Pojechaliśmy do Warszawy. Ze względu na autorów, wybraliśmy sobotę. Droga była zabawna (dzięki dwóm panom, których Natalia ochrzciła nastolatkami) i usiana truchłami rozjechanych stworzonek. 

Nie powiem, widok Stadionu Narodowego robi wrażenie. A choć od oglądania meczów i darcia ryja na trybunach wolę znacznie cichszą rozrywkę (banał – czytanie książek), muszę przyznać, że na TYCH trybunach chętnie pozdzierałbym gardło. Żono, teraz już wiesz, co byłoby dla mnie idealnym prezentem z jakiejkolwiek okazji. 

Już pod stadionem rozpoczęło się szperanie wśród książek – to właśnie tam rozstawiły się wszelkie stoiska z tanią książką oferujące spore przeceny. Niestety, Czytacz nie odnalazł tam niczego dla siebie… 

Posiadanie akredytacji blogera okazało się być dobrym rozwiązaniem, bo kolejka do kas ciągnęła się i ciągnęła zawijając tu i ówdzie, a ludzie bardziej i mniej cierpliwie oczekiwali tego momentu, kiedy wreszcie będą mogli zakupić bilecik wstępu. 

Bez najmniejszego problemu i bez jakiejkolwiek kontroli weszliśmy na teren Targów i zanim postawiliśmy pierwszy krok, już się zgubiliśmy. Humanista i biolog zaczęli studiować plan obiektu. Humanista, czyli ja, zagubił się już zupełnie i mając przed sobą schody, nie wiedział którędy na górę. Biolog, czyli Natalia, podeszła do problemu anatomicznie i wyprowadziła nas ze strefy komiksów i totalnych geeków, wprowadzając do znacznie mi bliższego świata – świata wydawnictw książkowych. 

Iskra - bohaterka "Otchłani" i "Wieży"
Czasu mieliśmy niewiele, a pierwszy interesujący nas punkt programu – spotkanie z Małgorzatą Wardą, autorką cudownego W 5 sekund do Io – miał rozpocząć się za niespełna pięć minut! 

Przecisnąwszy się przez potworne tłumy i zabłądziwszy przynajmniej kilka razy, dotarliśmy do miejsca rzeczonego spotkania, gdzie okazało się, że rzeczonego spotkania nie będzie. Było na bieżąco śledzić rozpiskę na stronie Media Rodziny, zamiast ufać planowi opublikowanemu przez WTK. 

W związku z okienkiem przystąpiliśmy dzielnie do zwiedzania i obchodzenia gigantycznego stadionu. Mimowolnie w głowie rodziły się porównania do Targów Książki w Krakowie i szybko się okazało, że w Krakowie nie było takich zatorów. Chwilami ciężko było przedrzeć się przez kłębiące tłumy i chciało się pogratulować specyficznym przedstawicielom naszego gatunku zatrzymywania się na środku i oglądania ulotek czy zabawy z telefonem. Kolejne potwierdzenie tezy, że myślenie boli.

Brnąc przed siebie, nie sposób było nie zauważyć jednego stoiska. Należącego do grupy Olesiejuk i rozciągającego się po dwóch stronach przez niezliczoną (przynajmniej dla humanisty i biologa) ilość metrów. Śmiało można było powiedzieć, że był Olesiejuk, a potem długo długo… Olesiejuk. 

Pierwsze wrażenie nie było zbyt pozytywne i optymistyczne. W porównaniu do Krakowa, w Warszawie nie można było niemal nic zobaczyć. Wiele stoisk zauważyliśmy dopiero po kilku godzinach, kiedy tłumy się przerzedziły. I to krążenie… Zdecydowanie w Warszawie zrobiliśmy więcej kilometrów niż w Krakowie. Nie ma to jak zorientować się, że jesteśmy dokładnie vis-a-vis poszukiwanego stoiska, które znajduje się po przeciwnej stronie stadionu. 

Słabiej było też z ofertą. Mam wrażenie, że w Krakowie było więcej punktów z tanią książką i ogólnie książek było więcej. A może to tylko złudzenie? 

Nie można zaprzeczyć, że niektórzy wystawcy wykazali się wyobraźnią. Stoiska zbudowane zTytanów Victorii Scott. Przy okazji plus za rozdawanie prebooka rzeczonej książki.
Czytaczowa małżonka w bluzce w banany, która daje jej
władzę nad Minionkami
lustrzanych ścian, cudowne półki wycięte w pniu drzewa czy po prostu świetne banery. A jeśli już o nich mowa, nasze serce skradło wydawnictwo IUVI z dużym banerem zapowiadającym wydanie

Znalazło się też kilku wystawców, delikatnie mówiąc: z pupy. Kto tam wpuścił Carrefoura z tymi ich warzywami?... 

Wielką niespodziankę dla fanów przygotowała też Media Rodzina – wystarczyło przedrzeć się przez świat geeków (poziom z komiksami i grami), by odnaleźć tajemną komnatę z wielkoformatową wystawą Magiczny świat Harry’ego Pottera, gdzie na fanów czekały mocno powiększone ilustracje Jima Kaya. Całość prezentowała się naprawdę bardzo magicznie. Była to nie tylko okazja do przyjrzenia się najdrobniejszym detalom obrazów z ilustrowanej edycji Harry’ego Pottera i Kamienia Filozoficznego, ale i cudowna szansa na selfie na ulicy Pokątnej!
Ulica Pokątna - fragment wystawy "Magiczny Świat Harry'ego Pottera"
Włócząc się po terenie Targów mieliśmy niejednokrotnie okazję porozmawiać z wydawcami, ludźmi, którzy wydają nasze ukochane książki. Strasznie ucieszyliśmy się, że wśród wystawców znalazło się wydawnictwo CzyTam, które pomimo skromnej (na razie) oferty, ma bardzo duży potencjał – ich książki dla dzieci i młodszej młodzieży z pewnością będziemy aplikować naszemu małemu potworowi, gdy jego mózg przejdzie z fazy zombie: JEŚĆ! do fazy: POZNAWAĆ!

Stopniowo eksplorując targowy świat, dotarliśmy do strefy Metra Glukhovsky’ego, gdzie książki z uniwersum były wyeksponowane w bardzo ciekawy sposób na klatce, w której zamknięty był kostium nawiązujący do świata wykreowanego przez rosyjskiego pisarza. Żeby tego było mało, spotkaliśmy bohaterkę z tego uniwersum – Iskrę! 

Spotkanie z Robertem J. Szmidtem 
Chwilę potem Czytacz dojrzał do decyzji i korzystając z faktu, że jednym z gości WTK miał być Robert J. Szmidt, autor dwóch książek z uniwersum Metro – Otchłań oraz Wieża, postanowił sprawdzić, jakąż to historię polski pisarz ma do opowiedzenia w ramach uniwersum Glukhovsky’ego. 

O dziwo, o spotkaniu z panem Szmidtem zdawała się wiedzieć tylko część pracowników stoiska, niemniej bez większych przeszkód udało się dotrzeć do autora, zdobyć autograf w książce i strzelić fotkę (ale nie selfiacza). 

Robiąc kolejne z niezliczonej ilości okrążeń i spędzając trochę czasu ze znajomymi wariatami książkowymi (Basia <3), popijając rozczarowującą gorącą czekoladę i jeszcze trochę rozmawiając z wydawcami, dobrnęliśmy do godziny 16. 

Spotkanie z Eve Ainsworth 
Ciągnąc bezlitośnie za sobą swą małżonkę, Czytacz dostał się na stoisko Zielonej Sowy, by tam swoją łamaną angielszczyzną i nieprzeciętnym urokiem osobistym czarować Eve Ainsworth, autorkę 7 dni. Dziwię się, że nie dobijały się do niej tłumy, ponieważ 7 dni to bardzo dobra i bardzo pouczająca książka, boska lektura. Sama Eve okazała się być bardzo ciepłą i serdeczną osobą. A nawet poprosiła o coś Czytacza! Mam nadzieję, że lubisz mój profil na Facebooku – powiedziała, gdyśmy sobie tak chwilkę gawędzili. – A jeśli nie, nie mów mi tego!  
Coraz mocniej uginający się pod ciężarem książków i pod jeszcze większym ciężarem braku kondycji fizycznej, wyczekiwaliśmy ostatniego spotkania, w którym Czytacz koniecznie chciał wziąć udział – z Markiem Elsbergiem, autorem Blackout oraz Zero. 

Spotkanie z Markiem Elsbergiem
Tym razem Czytacz – który podczas tych Targów przywykł już do łatwego dostępu do autorów, do których nie ma kolejek – musiał ustawić swą szanowną osobę w ogonku kolejki. Kilka minut później pojawił się on – przypominający nieco Michela Morana i budzący równie dużą sympatię – Marc Elsberg. Dopchawszy się do autora, Czytacz pobłogosławił fakt, iż ten na co dzień posługuje się językiem niemieckim, w związku z czym jego angielski był wybitnie piękny, nieskalany i całkowicie zrozumiały. Zagadaliśmy się nieco w trakcie naszego dwudziestosekundowego spotkania i Czytacz w pełni ukontentowany opuścił kolejkę i wraz z najdroższą małżonką pożegnał się z Warszawskimi Targami Książki. 

A żegnał się z nimi ukontentowany, z lekką nutą zawodu i nostalgii (bo w Krakowie były lepiej zorganizowane) oraz z naręczem boskich książek, w tym dwoma, których Strefa Czytacza jest oficjalnym patronem (tak, mamy logo na okładce!). 
Targowe zdobycze
Na koniec ukochana małżonka uraczyła Czytacza blisko godzinnym spacerem do centrum, co – biorąc pod uwagę fakt, że Czytacz utracił swe siły jakieś trzy godziny wcześniej i w dodatku dźwigał toboły z książkami – było uroczą zemstą za wyciągnięcie jej do Warszawy. Zwłaszcza, jeśli dodamy, że najpierw pokierowała pieszą wycieczkę w zupełnie złym kierunku. Kobiety… 
Udostępnij na Google Plus

About Strefa Czytacza

    Blogger Comment
    Facebook Comment

2 komentarze:

  1. Nie ma to jak dobry wstęp do relacji :) Ważne, że Luba towarzyszyła w Targach :) Sama byłam w czwartek oraz przez właściwie cały weekend. To niezapomniane przeżycie, a możliwość porozmawiania z ulubionymi autorami jest po prostu bezcenna. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nigdy nie byłam na wydarzeniu tego typu. Może jak zrobią coś takiego w Poznaniu to się wybiorę. Zdobycze ciekawe. Sama właśnie czytam "Podzielonych" (przez ciebie) i zdecydowanie polecam. Dawno żadna książka mnie nie nawkurzała tyle co ta (a raczej to, co się w niej dzieje mnie wkurza). No i ciekawa jestem co powiesz o "Misji 100", bo kocham serial "The 100" na jej podstawie i od czasu kiedy się o niej dowiedziałam to jestem mega ciekawa xD

    OdpowiedzUsuń