"Osobliwe i cudowne przypadki Avy Lavender" - Leslye Walton

Gdybym był kobietą, pewnie rzuciłbym się na tę książkę, kiedy tylko zobaczyłem ją po raz pierwszy. Bezsprzecznie uległbym jednej z najpiękniejszych okładek, jakie widziałem w ostatnich czasach i nie mogąc oderwać od niej wzroku, nie zastanawiając się nad treścią, zabrał Osobliwe i cudowne przypadki Avy Lavender Leslye Walton do domu. 

Facetowi nie wypada robić takich rzeczy. Przecież my jesteśmy ślepi na piękno, sztukę i wszystkie te sprawy. Centrum piękna i największe piękno wszechświata stanowią dla nas kobiety, więc – teoretycznie – po jakie licho mielibyśmy oglądać się za innymi źródłami piękna, skoro najważniejszego mamy pod dostatkiem? (Jeśli to stwierdzenie nie zmiękczy serc czytelniczek, nie wywoła wzruszenia, to Czytacz już nie wie, jak oczarować kobiety…). 

Muszę przyznać, że Osobliwe i cudowne przypadki Avy Lavender cieszą również moje męskie oko. W przypadku tej powieści, śmiało można stwierdzić, że okładka zaprojektowana przez Matta Roesera, jest jej olbrzymią ozdobą. 

Pozostaje pytanie, czy treść zdoła ją przebić? 

Zbliża się magiczna noc przesilenia letniego…

Noc, w której niebo się otworzy, a powietrze wypełnią deszcz i pióra.

Ava urodziła się ze skrzydłami. Pragnie poznać prawdę, odnaleźć odpowiedzi na pytania dotyczące jej pochodzenia. Niezwykłe wypadki, cudowne zdarzenia, dziwne zbiegi okoliczności i baśniowe rozterki zaprowadzą ją tam, gdzie nie spodziewała się dotrzeć. Kawałek po kawałku odsłania pełną boleści i trosk historię rodziny Roux. Ava Lavender może być pierwszą, która uniknie zguby i ucieknie obojętności. Czy uda jej się odnaleźć prawdziwą miłość?

Dramat Avy rozpoczyna się, kiedy wielce pobożny Nathaniel Sorrows bierze ją za anioła, a jego obsesja na punkcie dziewczyny rośnie…

Ta książka jest potwornie osobliwa. Trzeba to z góry zaznaczyć – żeby nie było, że nie mówiłem! Specyficzna i mistyczna w swojej tematyce, w pierwszej połowie z minimalną ilością dialogów i pełna metafor. Ale zrozumiała! 

Sięgając po Osobliwe i cudowne przypadki Avy Lavender należy zdawać sobie sprawę, że jest to pamiętnik, zapis historii rodzinnych. Forma mocno wyróżniająca się, nastawiona na emocjonalną relację. Nim dojdziemy do historii samej Avy – która zdecydowanie nadaje tempa książce – musimy przebrnąć przez zawiłe opowieści. A to nie każdemu czytelnikowi przypadnie do gustu. Na pewno nie przypadnie do gustu tym, którzy nie lubią słuchać opowieści innych ludzi. Ja sam uważam, że są one fascynujące, stąd też śmiało mogę stwierdzić, że debiut Leslye Walton jest pod tym kątem świetny. 

Nie gorzej jest z bohaterami tej historii. Mocnymi i wyrazistymi. Pełnymi bólu, sekretów i tęsknoty. Rodzina Avy zmagała się z niejednym dramatem, a kobiety prowadzą wyjątkowo ciężkie życie. Wykluczane przez społeczeństwo, odpychane – musiały wypracować w sobie siłę, by przetrwać. I w Osobliwych i cudownych przypadkach ta droga została bardzo skrupulatnie zaznaczona, dzięki czemu historia pozostaje wiarygodna, logiczna i spójna. 

Ava, dziewczyna ze skrzydłami, jest fantastycznym narratorem. I fantastycznym bohaterem. Anioł czy człowiek? Jak to jest być aniołem powitym w przeklętej rodzinie? 

Historia jest doskonałym dopełnieniem. Pociągnięciem pędzla przez mistrza. Pełna zaskakujących zwrotów akcji, usiana niewiadomymi i dramatyczna. Ale – co najważniejsze! – trzymająca dystans i utrzymana w ryzach. W takiej książce jak ta – z takimi bohaterami i stylem prowadzenia opowieści – bardzo łatwo byłoby zboczyć z bezpiecznej ścieżki i wejść na ścieżkę historii poważnej, epickiej i wybitnej. Mówiąc w skrócie: łatwo można było przedobrzyć i uczynić Osobliwe i cudowne przypadki niemożliwymi do przeczytania przez przeciętnego zjadacza chleba. 

Na szczęście autorka – DEBIUTANTKA! – wykazała się niezwykłą zręcznością i poprowadziła fabułę jak najbardziej wprawiony pisarz, świadomy licznych pułapek i niebezpieczeństw. Aż do emocjonującego i łamiącego serce finału. Finału, który był jak kubeł lodowatej wody. Na szczęście jestem facetem i nie płaczę przy książkach, niemniej jestem przekonany, że niejedna łza została uroniona nad tą historią, a jeszcze więcej zostanie. 

Rzadko bywa, by tak piękne wydanie współgrało z równie fascynującą treścią. A jednak, Osobliwe i cudowne przypadki Avy Lavender – w skrócie nazywane przeze mnie książką z piórkiem – pokazują, że piękno zewnętrze i wewnętrzne mogą iść ze sobą w parze. Leslye Walton zyskała sobie nowego fana, który z niecierpliwością będzie wyczekiwał kolejnych jej książek. A nawet dwóch fanów. Czytacz jako moje mniej zdolne i mniej atrakcyjne alter ego jest równie mocno zakochany w tej powieści i to on odpowiada za tę usianą epickością recenzję (ckliwy się robi na starość). 
Udostępnij na Google Plus

About Strefa Czytacza

    Blogger Comment
    Facebook Comment

4 komentarze:

  1. Ostatnio coraz częściej odnoszę wrażenie iż jestem jedyną osobą, która nie czytała jeszcze tej książki... Wszędzie jej pełno, wszyscy się nią zachwycają a ja biedna jeszcze nawet jej nie mam :p Koniecznie muszę to nadrobić bo jest to już n-ta z kolei pozytywna recenzja. Też chcę się nią pozachwycać :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też miałem takie wrażenie. :) Nie jest to najprostsza książka i pierwsza połowa nie wchodzi tak gładko, jak reszta, niemniej warto ją przeczytać. :) Pozdrawiam!

      Usuń
  2. Okładka ładna, ale twoje słowa mnie nie zachwyciły :P Za to ciekawi mnie książka sama w sobie, ale to też pewnie kwestia tego, że cicho o niej nie było i człowiek zawsze jest ciekawy tego, co ludzie tak licznie czytają (no poza Grey'em, bo tego nawet kijem nie tknę, nie wspominając o czytaniu, no ale co kto lubi, moja koleżanka ma półkę-ołtarzyk dla erotyków *smutek*).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za pierwsze zdanie oznajmiam oficjalnie: nie lubię Cię.
      Co do kolejnych - po Greya też nie zamierzam sięgnąć, chyba, że kiedyś przegram jakiś zakład. Na szczęście nigdy się nie zakładam. :D

      Usuń