"Niebezpieczne kłamstwa" - Becca Fitzpatrick

To prawie jak deja vu. Po raz drugi sięgam po znaną autorkę nie zaczynając od serii, która zapewniła jej największą popularność, lecz od zupełnie innej historii. Tak samo było z Lauren Oliver i jej Delirium. Nim przystąpiłem do trylogii, przeczytałem Panikę. I teraz postąpiłem analogicznie. Zamiast zacząć od Szeptem, skupiłem się na nowości od Becci Fitzpatrick – Niebezpiecznych kłamstwach. 

Za każdym razem, kiedy sięgam po kolejną młodzieżową książkę pozbawioną magii i czarodziejstwa, a także innych cudów i dziwów, głowię się, czy ta pozycja czymkolwiek mnie jeszcze zaskoczy. Niebezpieczne kłamstwa – ze względu na ciekawą otoczkę kryminalną – zapowiadały się, doprawdy, interesująco… 

Stella to nie jest moje prawdziwe imię.
Thunder Basin w Nebrasce nie jest moim prawdziwym domem.

Po tym jak byłam świadkiem groźnego przestępstwa, zostałam objęta programem ochrony świadków i wysłana do spokojnego miasteczka na końcu świata. Moje życie rozpadło się na milion kawałków. Nie potrafię się tu odnaleźć. Miałam rozpocząć ostatni rok liceum. Miałam być z chłopakiem, którego kocham, ale zostaliśmy rozdzieleni. Teraz w moim życiu pojawił się ktoś inny – czy mogę mu zaufać? Coraz trudniej jest mi ukrywać uczucia. Coraz trudniej jest też kłamać…

Im bardziej czuję się bezpieczna, tym większe grozi mi niebezpieczeństwo.  

Pierwszy wniosek, który nasunął się Czytaczowi w trakcie czytania: trzeba złapać i zbić drania, który ukradł pierwszych 100 stron. I nie, nie chodzi o to, że książka zaczyna się w kijowym momencie i jest niezrozumiała, lecz o to, że zanim się obejrzysz, mija już 100 stron. Czas podczas lektury Niebezpiecznych kłamstw szybko płynie…

W teorii Niebezpieczne kłamstwa to kolejna książka młodzieżowa. Znowu jakaś damulka musi opuścić swoje rodzinne strony i rozpocząć nowe życie. I, co oczywiste i sztampowe, owej damulce nie bardzo się to widzi. Bo wieś to nie miasto. Dalej sztampa się pogłębia, bo nasza damulka poznaje ciekawego chopocka, który jest – wypisz wymaluj! – potwierdzeniem tezy, że nie taka wieś straszna jak ją malują. 

SZTAAAAAAAAAAAAMPA!

I w tym momencie będzie punkt zwrotny. Może i sztampa, ale świetnie doprawiona i fajnie pokręcona. Złożona osobowość bohaterki, widmo rychłego pożegnania się z życiem, jeśli się nie dostosuje i kłamstwa wirujące w powietrzu. Ale to tylko otoczka – powiecie. (A jeśli nie powiecie, ja powiem w waszym imieniu). A ja odpowiem: „tylko” otoczka? Do diaska! Przecież Avatar był najbardziej sztampowym obrazem w historii kina, a jednak jego otoczka przyniosła mu miliardy dolarów i zapewniła globalną sławę! Może i otoczka w Niebezpiecznych kłamstwach nie jest tak malownicza, ale równie skutecznie maskuje sztampę i sprawia, że w trakcie lektury w ogóle nie myśli się o powtarzalności schematów. Bo bohaterowie… bo zwroty akcji… bo cudowny sposób narracji, która wciąga czytelnika jak kanapka z Nutellą! W całej swej oczywistości, to jedna z najbardziej zaskakujących książek młodzieżowych (bez magii, czarów i kosmosu!), jakie w ostatnim czasie czytałem. I fajnie napisana. 

Przeplatanie się wątków romantycznych, obyczajowych i kryminalnych to wielka zaleta Niebezpiecznych kłamstw, jednak nie największa. Bo największa – nie odnosząc się tu do figury czy wagi bohaterki – to charakterystyka (E)Stelli. Nasza damulka na początku nie jawi się jako ktoś, kto mógłby mieć jakiekolwiek sekrety. Nie wygląda na zbyt łebską. Ani na skomplikowaną. Jednak z czasem okazuje się, że ten płyciutki talerz staje się coraz głębszy. Może na końcu nie ma rozmiarów wiaderka, ale z pewnością Stella nie jest tak sztampową i przewidywalną osobą, za jaką można by ją uznać po pierwszych stronach. I tak – ona jest największym atrybutem tej historii. Motorem napędzającym akcję, spoiwem, który czyni Niebezpieczne kłamstwa fajną, naprawdę fajną i przyjemną lekturą. 

Ta książka to obietnica nieprzespanej nocy. Świetnie napisana i porywająca powieść, która daje wiarę w to, że nawet z najbardziej beznajdziejnej sytuacji, pozornie bez wyjścia, da się wyjść, jeśli tylko ma się odwagę, by spojrzeć na życie z innej perspektywy.

MINI RECENZJA W FILMIE:

Udostępnij na Google Plus

About Strefa Czytacza

    Blogger Comment
    Facebook Comment

0 komentarze:

Prześlij komentarz