"Moje serce należy do ciebie" - Alessio Puleo

Bywa, że wiara Czytacza jest nikła i nie wierzy on w powierzchowny banał. Z drugiej strony Czytacz wyznaje naiwną wiarę w to, że banalny tytuł i banalny opis nie zawsze stanowią o banalnej książce. Ba, mogą się okazać zgrabną zmyłką!

Kierując się właśnie tą wiarą, Czytacz zdecydował się przeczytać książkę bardzo różną od jego zwyczajowych preferencji – Moje serce należy do ciebie Alessio Puleo. W przypadku tej powieści nie mogło być mowy o półśrodkach: albo będzie hit, albo kit. 

Czytacz bezgranicznie uwierzył w hit. 

Kojarzycie wers o naiwnej wierze Czytacza? Ciekawe, czy tym razem ta wiara się na nim zemści…

W klasie 18-letniego Alexa pojawia się nowa uczennica, Ylenia. Chłopak postanawia zwrócić na siebie jej uwagę. Ale Ylenia skrywa tajemnicę i postanawia trzymać chłopaka na dystans. W końcu jednak nie jest w stanie przeciwstawić się uczuciu. Alex jest pewien, że nic ich nie rozłączy, dopóki się nie dowiaduje, że dziewczyna cierpi na ciężką i nieuleczalną wadę serca. Jej jedyną szansą jest przeszczep. W dniu egzaminu maturalnego Alex odbiera telefon ze szpitala z informacją, że Ylenia jest umierająca. Wybiega zrozpaczony na ulicę...

Fakt, że Czytacz prawie nigdy nie czyta blurbów w przypadku tej książki okazał się błogosławieństwem. Niniejszym zmuszony jestem przyznać, że to najgorszy blurb książki, z jakim kiedykolwiek miałem styczność, pomijając pewną szczególną książkę, której streszczenie zdradzało zakończenie! 

Może to Czytacz się z choinki urwał i jego obiekcje są kretyńskie i bezpodstawne, niemniej blurb powinien książkę promować, zachęcać do jej przeczytania, a nie streszczać 90% fabuły. Za taką zachętę pięknie i chłodno podziękuję. 

Zapominamy o blurbie – wszakże nie ocenia się książki po okładce, a jakby nie patrzeć, to nieszczęsne streszczenie znalazło się na niej. 

O jawnym spoilerze w tytule książki też zapomnijmy. 

Wiara czyni czuba. 

Nie wiem, kto wypowiedział te prorocze i mądre słowa, ale miał pieruńską rację!

W przypadku Moje serce należy do ciebie okładka (uściślając: teksty z okładki, bo sama okładka wizualnie jest niczego sobie) bardzo trafnie odpowiada temu, co znajdziemy w środku. Fabularnie jest to bardzo przeciętna książka dla niezidentyfikowanej grupy odbiorców, bo ani nie jest dla młodzieży, ani dla dorosłych, choć mocno – i nieumiejętnie – stara się wkupić w łaski ludzi młodych. Młodszych. Mniej dorosłych.

Zaczynając od głównej bohaterki. Najbardziej infantylnej osiemnastolatki, o jakiej kiedykolwiek słyszałem/czytałem. Żeby pojąć porażkę w kreacji tej postaci, muszę odnieść się lekko do fabuły (nie bójcie się – nie zdradzę więcej niż zdradza blurb). Ylenia została poddana badaniom, z których jasno wynika, że umrze. O ile nie dostanie nowego serca. Jej ojciec postanawia zachować tę wiedzę dla siebie. Wierząc, że córka będzie miała większe szanse na przeżycie za granicą, wraca do domu i oznajmia, że otrzymał awans i rodzinka ma chwilę na spakowanie się i wyprowadzkę. Ylenia, co logiczne, rozpacza z tego powodu – nawet nie żegna się z chłopakiem. W samolocie robi rodzicom karczemną awanturę (chodzi o to, że nie chce obok nich siedzieć) i generalnie jest bardzo wrogo nastawiona do ojca. Do czasu, gdy ten pokazuje jej nowy dom. Wtedy nasza bohaterka okazuje miłosierdzie – przeprasza ojca, wyznaje mu miłość i zachwyca się nowym domem biegając po wszystkim pomieszczeniach i krzycząc Ooooch! i Aaaach! Przypomnę: dziewczyna ma 18 lat. Ale to zaledwie wierzchołek góry lodowej, bo nasza bohaterka konsultuje z nową przyjaciółką nawet ilość myśli, które ma poświęcać swojemu nowemu lubemu… Dramat. 

Faktu, że matka i córka nic nie wiedzą o śmiertelnej chorobie tej drugiej, nie skomentuję. 
Ani sztucznego języka, którym rodzice zwracają się do niej (Moja panno!).

Na szczęście, jeśli chodzi o kreacje bohaterów, mamy tutaj dwa diamenciki w kupie… W kupie. Są nimi Alex i Claudio – szkolne łobuzy, leserzy i generalnie zabawne chłopaki, którym przytrafiają się zabawne historie. W tym i pikantne oraz niezręczne. Sceny z nimi są najbardziej poruszające i zabawne – to one są bijącym sercem tej opowieści. I nie ma to związku z tym, że serce Ylenii nawala… 

Fabularnie książka jest boleśnie przewidywalna i boleśnie płytka. Jest jak szpila wbita w serce Czytacza, który mocno kibicował Moje serce należy do ciebie i wierzył, że pod otoczką banału skrywa się historia porywająca, zaskakująca i ciepła. Mimo olbrzymich starań, nawet Alex i Claudio nie są w stanie udźwignąć wszystkiego na swoich barkach, choć bez wątpienia to oni są prawdziwym centrum tego świata i najbardziej wartościową oraz interesującą jego częścią. 

Przymykając oko na płytkich bohaterów, absurd sytuacyjny i sporą dozę infantylnej narracji, otrzymujemy powieść zaledwie przeciętną. Lekko podrasowanego harlequina. Grunt, że styl nie jest najgorszy i pomimo ogółu wad, książkę Pulleo czyta się całkiem dobrze i przyjemnie. 

A skoro jestem przy autorze – oto doskonały przykład człowieka, który nie ma bladego pojęcia o tym, czym jest młodość i jak się ona objawia. Pulleo zna się na młodzieży jak przeciętny Kowalski na życiu pozaziemskim. 

Myślenie podczas lektury Moje serce należy do ciebie jest wysoce niewskazane. Po wyłączeniu myślenia, to całkiem fajna książka i niewymagająca rozrywka.

***
Mini-recenzja również w filmie: 

Udostępnij na Google Plus

About Strefa Czytacza

    Blogger Comment
    Facebook Comment

1 komentarze:

  1. Raczej nie czytam książek tego typu, ale gdybym kiedyś przechodziła gdzieś obok niej to będę wiedzieć żeby się nie zatrzymywać. :D
    Serio jest książka, gdzie blurb zdradza zakończenie! Jaka?

    OdpowiedzUsuń