"Pamiętnik" - Nicholas Sparks

Mierzenie się z klasyką i zarazem książką lubianą przez żonę niesie ze sobą duże ryzyko. Ewentualna krytyka owej książki może grozić – w najlepszym wypadku – fochem forever, a w najgorszym wypędzeniem na kanapę, dożywotnią abstynencją seksualną czy wręcz rozwodem! Na szczęście mam najcudowniejszą, najwspanialszą, najznakomitszą i doskonałą w każdym calu żonę, która w swej świetności i cudowności zrozumie, iż umysł mój męski ułomny jest i niedoskonały, toteż nie jestem w stanie objąć swym małym móżdżkiem ogromu cudowności krytykowanej książki, którą ona – dzięki swej wspaniałości – pojmuje bez problemu. 

Przy tej okazji chciałbym zwrócić się do Nicholasa Sparksa: dzięki, stary… 

Pamiętnik, albowiem tym tworem zaprzątałem swój umysł, nie był mi zupełnie obcy. Podobnie jak i twórczość Sparksa. Zdarzyło się kilka lat temu, że z radością pochłonąłem Dla Ciebie wszystko i obejrzałem ekranizacje kilku książek autora, w tym Pamiętnik

Moje pierwsze spotkanie z  Pamiętnikiem okazało się totalną porażką. Dwadzieścia stron i tyle. (Bo czcionka była za duża). 

Za drugim się udało. I teraz się zacznie…

W starym wytartym notatniku kryje się kronika pewnej miłości, która rozkwitła po zakończeniu II wojny światowej gdzieś w Karolinie Północnej. Noah Calhoun odczytuje ją wieczorami w domu opieki starej kobiecie cierpiącej na chorobę Alzheimera. Dzięki sile uczucia przeżywa na nowo cudowne chwile swojej wielkiej miłości. Przypomina sobie, kiedy w 1932 roku po raz pierwszy zobaczył Allie Nelson - ich potajemne spotkania, wspólne wakacje i trudny okres rozstania, gdy zniknęła z jego życia na czternaście lat... 

Ta historia jest na swój sposób piękna: to opowieść o bezgranicznej miłości silniejszej od wszystkiego. To opowieść o poświęceniu starszego człowieka, który zbliżając się do kresu, wciąż odnajduje w sobie siły, by każdą chwilę spędzić z ukochaną kobietą, by pielęgnować wspaniałe uczucie, które ich niegdyś połączyło. Ale patrząc nieco głębiej: to banalna opowieść o miłości, która jest alfą i omegą życia. To opowieść o życiu, w którym nie ma nic prócz miłości. Trochę nierealne, prawda? 

O ile staram się unikać tego, co działa na mnie jak czerwona płachta na byka – czyli właśnie takich opowieści, gdzie miłość pozostaje jedynym zmartwieniem, któremu można zaradzić podejmując jedną decyzję – o tyle bardzo byłem ciekaw fenomenu Pamiętnika. Zwłaszcza, że Dla Ciebie wszystko bardzo mi się podobało i oczekiwałem następnej sposobności do przeczytania sparksowej historii. 

Bohaterowie są płascy. Skąpani w blasku miłości nie potrzebują niczego więcej. Zarówno Noah jak i Allie zdają się żyć tylko i wyłącznie miłością, myśleć tylko i wyłącznie o miłości oraz skupiać tylko i wyłącznie na miłości… 

Pamiętnik to dwie historie opowiedziane w jednej książce: to przeszłość odczytywana z pamiętnika, która jest do obrzydzenia banalna oraz teraźniejszość, przeżywana w ośrodku dla osób starszych – i ta część jest zdecydowanie moją ulubioną. Bo to opowieść o życiu z perspektywy osoby, która je przeżyła i jest pogodzona z nieuniknionym. To właśnie te fragmenty stanowią prawdziwą siłę i serce tej książki. Bez nich Pamiętnik byłby zwykłym harlequinem. 

Rozumiem, co sprawia, że Pamiętnik ma tylu sympatyków na całym świecie. Ja jednak do nich nie należę. Aczkolwiek widzę w tej książce szklankę nie do połowy pustą, a do połowy pełną. Rwania włosów z głowy z powodu straconych godzin nie będzie. Było nienajgorzej, choć naiwnie.
Udostępnij na Google Plus

About Strefa Czytacza

    Blogger Comment
    Facebook Comment

3 komentarze:

  1. Film lepszy; jak już nieco zapomnisz o lekturce, to polecam, bo jednak ma klimacik i prawdopodobnie jest wymieniany w co drugim amerykańskim serialu ;D

    Sparks jest specyficzny; pisze zwykle na jedno kopyto, ale czasami (zwłaszcza w wakacje) mam ochotę poczytać te jego ckliwe romansidła. No i opisuje moją ukochaną Karolinę Północną <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Może kiedyś przeczytam to klasyczne romansidło :) wnioskuję po Twojej opinii, że jest dokładnie tym czego się spodziewałam - wyciskaczem łez i nieco odrealnioną historią :)

    OdpowiedzUsuń