"Noc ciemnych kłamstw" - Dominik Dan

Będzie idiotyczne porównanie. 
Z czytaniem dobrej książki jest jak z komarem – będzie uparcie bzyczała za uchem dopóki jej nie skończysz. 

Zabawne, bo akurat książka, nad którą dzisiaj przychodzi mi się znęcać, ma jeszcze jedną cechę wspólną z komarem. Krew. 

Noc ciemnych kłamstw to druga książka słowackiego geniusza kryminału, Dominika Dana, jaką łaskawy los (o imieniu Marta) rzucił mi pod nogi. Tzn. przed oczy! Mógłbym trwać i trwać w mej ślepocie, gdybym nie dał się skusić na Zapisane na skórze i pewnie do końca życia ględziłbym, jakie to kryminały są schematyczne i – nawet najlepsze z nich! – przegadane. Tymczasem Zapisane na skórze udowodniło mi, że to bullshit i po prostu znam się na kryminałach jak byk na rzeźni. 

Jedna jaskółka wiosny nie czyni głosi stare powiedzenie. Równie dobrze mogło się okazać, że Zapisane na skórze to szczęśliwy wypadek przy pracy i kolejna powieść tego samego autora będzie już bliższa definicji kryminału, którą znam. 

Guzik! 

Do guzika powrócę. Najpierw zajawka fabuły: 

Richard Krauz i Jozef Fischer zwany Chosé, detektywi z wydziału zabójstw, znani są już czytelnikowi polskiemu z powieści Czerwony Kapitan. Tym razem wbrew swej woli i poniekąd wbrew prawu zostają wplątani w mroczną aferę kryminalno-polityczną z wyborami prezydenckimi w tle. Nowobogacka willa, zamordowana prostytutka. Jej towarzyszka ledwie uchodzi z życiem i znika, wysoki urzędnik państwowy utrudnia śledztwo… Kariera obu detektywów wisi na włosku, ale pomoc przychodzi z najmniej spodziewanej strony. Postacie z półświatka czasem postępują szlachetniej od prominentnych polityków…

Wracając do guzika. Moja definicja kryminału już nigdy nie będzie taka sama. Wina to/zasługa Nocy ciemnych kłamstw. Książka potwierdza olbrzymi talent słowackiego policjanta, jest niewiarygodnie dobra! 

Doskonała kreacja bohaterów przeplata się ze świetnymi dialogami i olbrzymią dawką realizmu. Dominik Dan dba o to, by każda z jego postaci miała w mniej lub bardziej metaforycznym ujęciu jaja. Krauz i Fisher są bezsprzecznie świetnym duetem detektywów i myślę, że pozostawiają w cieniu nawet Holmesa i Watsona. Uwikłani w sprawę, która śmierdzi z daleka, z bolesną precyzją dowodzą swojej inteligencji i wzbudzają sympatię. 

Noc ciemnych kłamstw to nie tylko poszukiwanie winnego, co moralności. U siebie i u innych. Ta książka mocno obnaża ludzką naturę i skłonność do nadużywania władzy. Bo jeśli nie ma granic, to jak daleko można się posunąć? 

Fabularnie: mistrzostwo świata i okolic. Na pozór wszystko jest jednoznaczne i nawet w oparciu o tę jednoznaczność Noc ciemnych kłamstw mogła być genialna. Tymczasem pozory mylą, a głębia i poziom zawikłania fabuły są tak duże, że po przeczytaniu ostatniej strony można tylko siedzieć i gapić się w tylną okładkę. 

Zbrodnie, w które są zamieszani wysocy urzędnicy czy nawet politycy od lat są pożywką dla książek czy filmów. Pokusiłbym się o stwierdzenie, że są już czymś sztampowym. Ale mają epickie podwaliny. Im większa skala zbrodni, tym większe widowisko. Czego spodziewałem się po Nocy ciemnych kłamstw? Obawiałem się, żeby owa epickość nie zalała fabuły jak olej, którego nie da się zmyć. Niepotrzebnie. Z każdą kolejną stroną było już tylko lepiej. Spadku nie uświadczyłem. 

Skoro to moja druga książka Dominika Dana, mogę wskazać w czym widzę największą siłę autora. W żartach. W realnym przedstawieniu pracy policji. Niewybredny humor staje się potężnym motorem napędzającym, który zrywa ciężar, którego doświadczałem chyba przy każdym kryminale jaki czytałem. Ale to było p.e.d. (przed erą Dana) – teraz noc przechodzi w delikatny świt, a delikatne promienie słoneczne są jak iskierka nadziei. Nadziei na to, że kryminał nie musi być suchy, sztampowy i przegadany. 

Jakieś wady? Znikoma obecność jednego z moich ulubieńców – amatora hodowcy i botanika – Kuky’ego. Uwielbiam gościa, choć nie powierzyłbym mu żadnego z moich zwierząt, ani roślin. 

Nie mogę się już doczekać kolejnej czytelniczej przygody z serią Dominika Dana. A biorąc pod uwagę, że wydał już ponad 20 książek, liczę na jeszcze wiele niezapomnianych godzin z ulubionymi gliniarzami. 
Udostępnij na Google Plus

About Strefa Czytacza

    Blogger Comment
    Facebook Comment

0 komentarze:

Prześlij komentarz