Do kogo należy "Harry Potter"? Za kulisami "Harry'ego Pottera 8"


Zapowiedź wydania nowego Harry’ego Pottera spowodowała światowe szaleństwo. Zaledwie rozpoczęła się przedsprzedaż, publikacja wylądowała na 1. miejscu bestsellerów. Skąd my to znamy? I czy coś się zmieniło? 

2007 rok zakończył złotą erę Harry’ego Pottera. Wraz z publikacją siódmego, ostatniego tomu przygód młodego czarodzieja, padło ostatnie zdanie serii i ostatnia kropka została postawiona. All was well – Wszystko było dobrze. Powieść pobiła wszelkie rekordy sprzedaży, zawładnęła listami bestsellerów, a jej rekordy sprzedaży do dzisiaj pozostają niepobite. 

Od ostatniej premiery książkowego Pottera mija w tym roku 9 lat. W ciągu tych długich lat wiele się zmieniło. Pottermore, Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć, sztuka teatralna. Tej ostatniej poświęcimy więcej czasu, ponieważ to ona jest źródłem głównego zamieszania. 

Sztuka, której debiut zaplanowano na koniec lipca, od początku budziła spore kontrowersje, choć nie mniejsze niż decyzja o powstaniu filmowego spin-offu serii – Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć. Zgodnie z pierwotnym zamysłem w teatrze miały zostać przedstawione losy Harry’ego zamieszkującego u Dursleyów – nim chłopiec dowiedział się, że w jego żyłach płynie krew czarodziejów i on sam jest czarodziejem. Zdania były podzielone, niemniej szerszej dyskusji fakt powstania przedstawienia teatralnego nie generował. Wszystko zmieniło się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, kiedy w ubiegłym roku oficjalny komunikat donosił, że sztuka… będzie kontynuacją Insygniów Śmierci. Harrym Potterem numer 8. 

Bilety na spektakl wyprzedały się w zastraszająco szybkim tempie. Jedni się nim zachwycają i nie mogą doczekać premiery, inni twierdzą, że J.K.Rowling zabija swoją serię. Dodatkowa informacja o tym, że czarnoskóra aktorka wcieli się w spektaklu w postać Hermiony wywołuje jeszcze większą dyskusję. Ale dopiero ogłoszenie sprzed kilku dni, że scenariusz owej sztuki zostanie wydany w formie książki wywołuje prawdziwą lawinę. 

Zachwyty i krytyka, łzy wzruszenia i łzy wściekłości, Rowling królowa i Rowling sprzedajna suka. 

Dlaczego zabijasz Harry’ego? 
Złamałaś mi serce, Jo! 
Hajs się musi zgadzać! 
Czego się nie robi dla pieniędzy. 
No comments. 

To zaledwie drobna część komentarzy płynących w kierunku J.K.Rowling. Miała zakończyć serię i zająć się czymś innym. Od Wszystko było dobrze do dnia obecnego padło wiele słów ponadto. Ruszyło wiele projektów. Harry Potter stał się częścią J.K.Rowling’s Wizarding World. 

Wieszanie psów na Rowling i zarzucanie jej pazerności to duży błąd. Pisarka ma wiele za paznokciami, ale na pewno nie pazerność. Pazerni ludzie nie przekazują milionów na cele charytatywne i nie pozbywają się statusu miliardera pomagając innym. 

Więc dlaczego? 

I tu pada okrutna odpowiedź: bo Harry Potter nie jest własnością J.K.Rowling. 
W wielkim skrócie – to nie jest teoria spiskowa, może nią była w przypadku cyklu wpisów W oku cyklonu, ale już nie jest. Wszystko się potwierdza. 

HARRY POTTER ZOSTAŁ NA TO SKAZANY W 1996 ROKU

Zanim świat dowiedział się o Harrym Potterze, ten już stał na rozstaju dróg. Albo umrze w ciszy i niewielu o nim usłyszy, albo stanie się globalnym fenomenem i konkurencją dla Disneya. Tej świadomości nie miała ani J.K.Rowling, ani jej ówczesny agent literacki, Christopher Little. 

Bloomsbury kupiło prawa do książki za grosze. 

Amerykański Scholastic niewiele później, jeszcze przed wydaniem książki w Wielkiej Brytanii, zapłacił za te same prawa dla rynku amerykańskiego ponad 100 tysięcy dolarów. 

W Wielkiej Brytanii książka zostaje wydana w 1997 roku w ilości blisko 6 tysięcy egzemplarzy, choć do 2013 podaje się, że pierwsze wydanie liczyło 500 egzemplarzy. 

W 1999 roku Harry Potter zaczyna rosnąć w siłę fenomenu. Wraz z wydaniem Więźnia Azkabanu popularność serii drastycznie wzrasta. 

Do dziś tysiące rozpraw bardziej lub mniej naukowych traktuje o fenomenie Pottera. Każda teoria jest błędna. Żadna nie bierze pod uwagę tego, co jest faktycznym źródłem fenomenu tej serii. 

O Harrym było głośno jeszcze zanim trafił do sprzedaży. Gazety rozpisywały się o rekordowej licytacji. W momencie, kiedy książka pojawia się w czerwcu 1997 roku w sprzedaży, jest już na nią popyt. Ludzie są ciekawi tego, co sprawiło, że Artur E. Levine zapłacił za nią ponad 100 tysięcy. Niemniejszą ciekawość wzbudza szerokie zainteresowanie prawami do ekranizacji. 

Musimy się zgodzić, że nawet najlepszy marketing nie wystarczy, by książka stała się megabestsellerem i fenomenem. Dana książka musi być bardzo dobra. I Potter taki był. 

Ani Christopher Little, ani J.K.Rowling nie brali pod uwagę tego, by książka została zekranizowana. Rowling nie wierzyła ludziom z Hollywood. Kolejne oferty składane przez studia filmowe trafiają do kosza. Wszystko zmienia się, gdy do agencji dołącza Neil Blair. Zdolny prawnik, osoba odpowiedzialna w Warner Bros. za wyszukiwanie książkowych pereł, które można mocno spieniężyć. Blair szybko zyskuje zaufanie swojego przełożonego i samej Rowling. To on przekonuje pisarkę do sprzedania praw do dwóch filmów Warnerowi, on pracuje nad ofertą i umową. Lis został wpuszczony do kurnika. 

Neil Blair staje się oddanym partnerem J.K.Rowling. Kolejne lata przynoszą kolejne umowy i coraz więcej praw do Harry’ego Pottera staje się własnością Warner Bros., aż w 2000 roku dochodzi do największej transakcji: Warner staje się jedynym właścicielem marki. 

Z biegiem lat i gwałtownym wzrostem popularności Pottera, Christopher Little coraz częściej ma odmienne zdanie od swojego współpracownika. Nie podoba mu się kierunek, w którym zmierza Harry Potter. Człowiek, który jako pierwszy dał szansę Harry’emu Potterowi musi liczyć się z tym, że jego zdanie nie ma już żadnego znaczenia. Radzi Rowling, by rozważniej podchodziła do tego, co robi z prawami do Pottera. Ale Neil Blair radzi skuteczniej. 

Ostatecznie, w 2011 roku, wbrew opinii Christophera Little’a, Neil Blair opracowuje koncept Pottermore oraz planuje publikację e-booków. Robi to wbrew swojemu przełożonemu, po to, by ostatecznie – niewiele miesięcy przed premierą ostatniego filmowego Harry’ego Pottera – wysłać do niego swoją rezygnację ze stanowiska oraz notkę z kancelarii donoszącą o tym, że J.K.Rowling serdecznie dziękuje mu za współpracę. Neil Blair zakłada agencję literacką The Blair Partnership, a Rowling staje się jego pierwszą klientką. Christopher Little zostaje z niczym, a ta, która zawdzięcza mu najwięcej nie zdobywa się nawet na to, by osobiście z nim porozmawiać. Załatwienie rozstania z agentem Rowling pozostawia swojemu oddanemu przyjacielowi, Neilowi Blairowi. 

Nowy agent ma nową wizję. 
Pottermore to zaledwie pierwszy krok, podjęty we współpracy z Sony. W dowodzie wdzięczności za miesiące ciężkiej pracy nad bardzo zaawansowaną technologicznie stroną, koncern otrzymuje prawa do wydania książek multimedialnych związanych ze światem Pottera. Tak powstają szeroko krytykowane Wonderbooki – Księga Czarów i Księga Eliksirów dostępne dla posiadaczy konsoli PlayStation 3. 

Zebrawszy własną ekipę specjalistów, umowa z Sony zostaje zerwana, a Pottermore zaczyna żyć własnym życiem, stając się jednocześnie jedynym miejscem sprzedaży e-booków Harry’ego Pottera (obecnie już nie jedynym). 

Każdego roku od tej pory J.K.Rowling będzie podpisywać nowe umowy zrzekając się coraz bardziej swoich praw do Pottera. Będzie to robić uśmiechnięta, ufając swojemu agentowi i przyjacielowi. 

We wrześniu 2013 roku Warner Bros. dumnie ogłasza, że powstanie filmowa wersja Fantastycznych zwierząt i jak je znaleźć. Produkcja zaplanowana na trylogię ma powstać nie tylko z błogosławieństwem J.K.Rowling, ale i scenariusz – przynajmniej do pierwszego filmu – zostanie napisany właśnie przez nią. Komunikat prasowy Rowling w delikatny sposób każe powątpiewać w fakt, iż powstanie filmu było decyzją pisarki. Później J.K.Rowling przyzna, że zgodziła się zaangażować, gdyż nie wyobrażała sobie, by ktokolwiek inny mógł to zrobić. Pisarka dosłownie twierdzi, że musi chronić Harry’ego Pottera. 

Warner Bros. jako właściciel praw do Pottera może podejmować decyzje samodzielnie. J.K.Rowling nie jest już niezbędna. Oczywiście – marketingowo fajnie, jeśli jej nazwisko pojawi się wśród osób zaangażowanych w projekt, niemniej nie jest to niezbędne. Film powstałby tak czy siak. Na motywie historii J.K.Rowling lub jakiegokolwiek Jana Kowalskiego, który miałby na to pomysł. 

Warner zapowiada również kolejne filmy z uniwersum Pottera po zakończeniu Fantastycznych zwierząt. 

Niewiele później świat obiega wiadomość, że Harry Potter doczeka się sztuki teatralnej. Oficjalnej. Sztuki, do której prawa ma… Warner Bros. Podobnie jak i wszystkie inne. 

Rowling po raz kolejny zgodzi się na współpracę zaznaczając, że chce opowiedzieć historię o życiu Harry’ego jako nie-czarodzieja. Ostatecznie pomysł trafia do kosza, bo większym zainteresowaniem będzie cieszyć się Harry Potter 8. Notabene, autorem scenariusza w tym przypadku nie jest J.K.Rowling, a Jack Thorne. Rowling jest jedynie konsultantem i ogólnym pomysłodawcą. 

Od 2011 roku świat zalała masa potterowskich gadżetów, podobnie jak masa nowych wydań Harry’ego Pottera, gdzie niektórzy ze światowych wydawców otwarcie przyznają, że wydali nowe edycje, bo tego od nich oczekiwano. W międzyczasie powstały zupełnie nowe biura obsługi franczyzy Harry’ego Pottera, a parki rozrywki będą powstawać w kolejnych miejscach na świecie. Era Blaira to oddanie Warnerowi Harry’ego Pottera na srebrnej tacy. I będzie to trwało tak długo jak długo będzie się dobrze sprzedawało. 

Książkowa wersja liczącego sobie 320 stron scenariusza Harry’ego Pottera i Przeklętego Dziecka sprzeda się bardzo dobrze. Już się sprzedaje. J.K.Rowling’s Wizarding World będzie trwał i trwał, i trwał, i trwał… 

Wiele lat temu J.K.Rowling nieświadomie skazała Harry’ego Pottera na ten los. Postawiła na Neila Blaira, oddanego partnera Warner Bros. Jedyne, co można jej zarzucić w kwestii Pottera to ciche podporządkowanie się temu. Chęć chronienia własnego dziecka, co stanowi dobrą reklamę dla każdego kolejnego potterowskiego projektu koncernu. 

Dziś Harry Potter tak jak Gwiezdne wojny czy Terminator żyje własnym życiem, a oryginalny twórca jest jedynie dodatkiem. Dobrym, przyciągającym ale w zasadzie zbędnym. Ta machina może się zatrzymać, jeśli spotka ją to, co spotkało Terminatora. Potworna porażka. Pytanie, czy kiedy statek będzie tonął, J.K.Rowling jeszcze na nim będzie. 
Udostępnij na Google Plus

About Strefa Czytacza

    Blogger Comment
    Facebook Comment

22 komentarze:

  1. Świetny wpis. Tak to już jest, kiedy zaufa się nieodpowiednim ludziom. Co do "kolejnego" Pottera:mi jako fance trudno się nie cieszyć, że wychodzi coś nowego... że ta historia wciąż jest żywa (chociaż i bez nowości by taką pozostała chociażby ze względu na fanów i na fakt, że gdy tylko otwierasz książkę, cofasz się o te naście lat i znów czujesz się jak dziecko a historia pochłania cię całkowicie). Przykra jest tylko cała ta otoczka i hejt na Rowling, która tak naprawdę teraz stara się robić co w jej mocy, by uratować magię. Drażni mnie tylko kwestia tego, że wszędzie jest to ogłaszane "Harry Potter 8", pomimo tego, iż po pierwsze: nie jest to powieść, po drugie: nie napisała tego Rowling.
    Na koniec dodam jeszcze, że bardziej wolałabym przeczytać historię o dzieciństwie Harry'ego niż późniejsze losy jego dzieci, które będę traktować tylko jako swego rodzaju bonus.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama Rowling ogłasza, że jest to "Harry Potter 8". Choć sama tego nie napisała, podpisuje się pod tym i sama przyznaje, że to w pełni kanoniczne.

      Z mojej perspektywy: potwornie smutno mi było, kiedy w 2007 został wydany ostatni "Potter". Potem tęskniłem za tym światem. Ale szczerze mówiąc: wolałbym nadal za nim tęsknić. To co się teraz dzieje sprawia, że mam ochotę wykrzyknąć: "Kończ waść, wstydu oszczędź!". To nie jest "Harry Potter", którego pokochałem. To nie jest "Harry Potter", który kultywował magię czytania. Już nic nie jest takie samo...

      Usuń
  2. Prawda bywa brutalna :( Świetny artykuł!

    OdpowiedzUsuń
  3. Super wpis :)
    PS. Co znaczy wyrażenie "nie generować"? :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie powodował, nie wywoływał - trochę synonimów się uzbiera :P

      Usuń
  4. Tak szczerze. Czy kogokolwiek to dziwi, albo oburza? Nie ma niczego złego w tym, co dzieje się z marką, wykreowaną początkowo przez jednego autora, potem nawet te "koncerny", jeśli potem jest to przekute w tak wielki sukces. Umówmy się, jeśli po śmierci Rowling, 10, 15, 40 lat potem Potter będzie funkcjonować jako postać z koszulek, filmów, gier, czy czegokolwiek, czy ktokolwiek powinien czuć się z tym źle? Tak szczerze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W historii - dawnej historii - "Harry'ego Pottera" piękne było to, że książka była na pierwszym miejscu. Film, gadżety - to wszystko było dodatkiem. Dziś to wszystko inne jest w stanie funkcjonować bez książki. Potter zaprasza do Internetu, do kin, do konsoli - nie do książki. I to jest w tym przykre. Jest wiele cudownych książek, wielu wspaniałych autorów, którzy poprzestali na książkach. Niektórzy mieli okazję iść dalej i zrobić więcej. Ale nie chcieli. "Harry Potter" nie należy do nas. Możemy się jedynie godzić z tym, co się wokół niego dzieje lub nie. Ja w tym momencie zdecydowanie wolę odsunąć się od "Pottera" i wrócić do tej najcudowniejszej magii: magii książek.

      Usuń
  5. Wiedziałam, że część praw musiała zostać sprzedana, ale nie sądziłam, że doszło to aż do takiego stopnia! Przykro się czyta, naprawdę przykro.
    Dzięki za ten artykuł!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy takim fenomenie trudno, by było inaczej, niestety. Ale nic na to nie poradzimy. :(

      Usuń
  6. Jeśli ktoś na bieżąco czytał Wasze wpisy, nie powinno być to dla niego zaskoczeniem. Ale jednak przykro jest czytać ten wpis. Podobne uczucie towarzyszy mi, gdy pojawiają się kolejne informacje z dodatkami, formami kontynuacji tej historii, która już miała swoje zakończenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fakt. Co prawda, pisząc kilka lat temu "W oku cyklonu" opierałem się mocno na własnych refleksjach i przemyśleniach. I potwornie źle mi z tym, że to, co wtedy pisałem, okazało się prawdą. Potwierdzoną, autentyczną. Niefajnie się dzieje. :(

      Usuń
  7. Moim skromnym zdaniem to dobrze, że Harry Potter 'żyje własnym życiem'. Myślę, że byłoby to smutne, gdyby seria miała zakończyć się na książkach i ekranizacjach. Te 'dodatki' w postaci sztuki teatralnej czy Pottermore pomagają wielu fanom w zagłębianiu się w magiczny świat i nie kończeniu przygody z Harrym na Insygniach Śmierci. Ja jestem jednym z takich fanów ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pytanie tylko, co wciąż będzie dobrze, kiedy "Harry Potter" będzie promował każdą tandetę, na jaką możemy się natknąć. Wg mnie ta seria mogła lepiej zapisać się w historii pozostając zamkniętą w 2007 roku. Teraz może jedynie konkurować z Disneyem czy Minionkami...

      Usuń
  8. Świetny wpis, dzięki któremu już wiem na pewno, że nigdy, przenigdy nie doczekam się tego, o czym skrycie marzyłam od obejrzenia pierwszego filmu z serii - by alternatywną wersję wyreżyserowali Brytyjczycy. W takim samym stylu, jak zrobili "Piekło pocztowe" Pratchetta. Bez amerykańskich milionów dolarów i efektów specjalnych, które zabiły według mnie cały urok książek o Harrym. Wolałabym bardziej siermiężnie, ale w dłuższej wersji na każdy film ("Piekło..." trwa trzy godziny). Jedynie brytyjskie produkcje, bez hollywodzkiego budżetu, potrafią przekazać magię. Właśnie tak, jak kiedyś przedstawiały ją w "Opowieściach z Narnii". Szkoda, że przez prawa do książki nigdy się tego nie doczekam..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też miałem nadzieję na nową wersję filmów. Wiernie oddających ducha tej historii i tak, nie skupiających się tak mocno na efekciarstwie i tandetnych żartach. Podpisuję się pod Twoim komentarzem.

      Usuń
    2. Jestem świeżo po obejrzeniu filmu, dokładnie 6 części. Proszę wskazać gdzie są te 'tandetne żarty' co?

      Usuń
    3. OK, kilka przykładów z samego "KP":

      - kim jest Harry Potter? / taki jeden głupek
      - umawianie się Harry'ego z dziewczyną na stacji - zero klimatu HP
      - cała sytuacja: wszyscy stoją nad łóżkiem Rona, gdy Lavender przeżywa swoje "załamanie"
      - wiązanie sznurowadła - najbardziej żenująca scena całej serii...

      Usuń
  9. Ja Wam Powiem że... J.K Rowling zmieniła życie wielu osób.. Jak i mi.. Więc Jeżeli chcecie ją Obrażać to w myślach a nie publicznie bo uraża to nie tylko ją ale i nas - Potterheads :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie wiedziałam mnóstwa rzeczy dzięki za ten wpis. Ja sama bardzo sceptycznie podchodzę do tej "8 części" i myślę że to nie będzie to samo. Kocham Pottera całym sercem, ale uważam że kontynuacja jest niepotrzebna. Podejrzewałam, że Rowling straciła trochę nad tym kontrolę sądząc po jej umiarkowanych wypowiedziach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziś "HP8" w teatrze, zaraz potem "Fantastyczne zwierzęta". A co jutro? Przyszłość "HP" rysuje się dla mnie w bardzo ciemnych barwach...

      Usuń
  11. Czytałam z zapartym tchem. Najsmutniejsze jest to, że w t wszystkim Rowling tak potraktowała Christophera, nie spodziewałabym się tego po niej,ale ludzie często potrafią nas zaskakiwać. Mnie osobiście cieszy pojawienie się Fantastycznych zwierząt i sztuki teatralnej, bo świat Harry'ego nadal żyje, a ja wreszcie mam szansę śledzić powstawanie nowych filmów i książek. Niemniej jednak to przykre, że "Harry" nie należy już do tej co tak naprawdę tchnęła w niego życie :(
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń