Cud Allegro: najrzadsza edycja brytyjskiego "Pottera" za grosze!

Choć od lat słyszę o tym, że historia, której bohaterem się stałem jest jak z bajki, nigdy nie odbierałem swojego życia jako wybitnie nierzeczywistego. Bajkowa kolekcja, bajkowa miłość – wiem, jak fajnie podchodzi się do takich rzeczy będąc osobą postronną. Ktoś mądry powiedział, że ludzie zawsze widzą tylko czubek góry lodowej, nigdy nie dostrzegając ogromu kryjącego się poniżej tego, co widoczne. I jakkolwiek do dzisiaj mógłbym upierać się, że niemal wszystko, co człowiek może osiągnąć to wynik uporu i pracy, dziś muszę stwierdzić, że trafiłem do jakiejś niewyobrażalnej bajki, bo historia która właśnie nam się przytrafiła jest tak nierealna, że aż  trudno w nią uwierzyć. 

W ostatnim czasie dość mocno otworzyłem się na pasje niemal niezwiązane z Harrym Potterem. Po ponad 14 latach bycia fanem i ponad rocznej bezczynności kolekcjonerskiej (brak nowych tłumaczeń Pottera) poczułem, że muszę zająć się czymś nowym, czymś, co na nowo rozpali we mnie ogień i chęć poznania. Coś za czym będę mógł pobiec. 

Stojąc na rozstaju dróg, już od jakiegoś czasu robiłem podsumowania i analizę tego, gdzie dziś jestem. Kim stał się nieśmiały, zamknięty w sobie chłopiec bojący się ludzi, którym byłem jeszcze w 2001 roku. Dokąd doszedłem dzięki Chłopcu, który przeżył. 

Jakkolwiek nie zgadzam się z wieloma obecnymi posunięciami J.K.Rowling i jej decyzjami, jednemu nie mogę zaprzeczyć – Harry Potter tak mocno wpływał i wpływa na moje życie, że chyba nigdy nie będę w stanie oderwać się od niego. 
Podsumowując dotychczasowe życie z Harrym stwierdzam, że na tym polu osiągnąłem prawie wszystko, o czym tylko marzyłem. Kompletna, a przy okazji i największa na świecie kolekcja zagranicznych wydań, obecność na Światowej Premierze HP7.2 w Londynie, odwiedziny WB Studio Tour The Making of Harry Potter w Watford, zdobycie upragnionego autografu J.K.Rowling, przelot na miotle pod czujnym okiem Johna Richardsona odpowiedzialnego za efekty w filmach o Harrym, zorganizowanie pierwszego w Polsce konwentu potterowskiego – PotterConu i wreszcie współdziałanie z polskim wydawcą na rzecz promocji ilustrowanego wydania oraz poznanie masy fantastycznych osób i przeprowadzenie wywiadów z niezwykle inspirującymi ludźmi związanymi z Potterem. I jeśli kiedykolwiek mogłem sobie wymarzyć zwieńczenie dzieła, wisienkę na torcie, powiedziałbym, że będzie to zdobycie pierwszego brytyjskiego wydania Harry’ego Pottera i Kamienia Filozoficznego. Książki rzadkiej i diabelnie drogiej. Wystarczająco drogiej, bym za tym króliczkiem mógł gonić niemal przez całe życie. 

W tym miejscu zaczyna się bajkowa historia, którą chciałbym dzisiaj opowiedzieć. 

Kilka dni temu otrzymaliśmy maila. Może samo otrzymanie maila nie było czymś tak bardzo niezwykłym, ponieważ przez lata przywykliśmy, że czytelnicy strony do nas piszą (co bardzo sobie cenimy) i bardzo często polegają na nas jako na ekspertach w różnych dziedzinach: autografy, zagraniczne wydania, szacowanie wartości posiadanych książek czy kolekcji czy planowanie wycieczki śladami Pottera.

Tym razem mail był prośbą o potwierdzenie prawdziwości pierwszej edycji brytyjskiego Kamienia, którą jeden z czytelników kupił w dobrej cenie na Allegro. Pierwsza myśl oczywista: Allegro i pierwsza edycja brytyjskiego Kamienia i w dodatku w dobrej cenie? No way! 

Przesłane w załączniku zdjęcia kazały mi zweryfikować poglądy. Poprawny ciąg cyfr, błędy takie jak w prawdziwej pierwszej edycji i właściwy cytat na okładce. Czyżby to było prawdziwe pierwsze wydanie? 

Sprawę postanowiłem skonsultować z Peterem, który jest znawcą w temacie. Ja się za eksperta na tym polu nie uważam, dlatego logiczne, że chciałem potwierdzić lub zaprzeczyć wynik mojej analizy. 

Entuzjazm Petera mówił wszystko: to pierwsze wydanie. Bez cienia wątpliwości. 

Odpisałem szczęśliwemu nabywcy cennego trofeum i nie zastanawiając się wiele wszedłem na Allegro. Byłem pewny, że taka historia może wydarzyć się tylko raz. Wertując stronę za stroną trafiłem na książkę, która przykuła moją uwagę. A właściwie cytowana na jej okładce Wendy Cooling przykuła moją uwagę. Czy to możliwe? 

Nie potwierdzałem, nie zastanawiałem się. Kliknąłem kup teraz. 28 złotych. Jeśli istnieje choćby cień szansy, że to pierwsza edycja (do niedawna nie schodząca poniżej 20 tys. zł na ebay), nie będę czekał, aż ktoś sprzątnie mi okazję sprzed nosa. 

I czekałem. Szczerze mówiąc: bez specjalnych nadziei. Taką samą okładkę może mieć dodruk. Wiedziałem, że sama okładka cudów nie czyni. Zresztą – znalezienie dwóch tak rzadkich pierwszych wydań na Allegro to jak wygrana w totka dwa razy z rzędu z tymi samymi liczbami. 

Dziś Natalia przyniosła kopertę. Zwykła, biała bąbelkowa koperta – nic szczególnego. Nazwisko nadawcy potwierdziło, że zaraz dowiemy się, co też za skarb do nas dotarł. Nawet dodruk byłby cennym nabytkiem kolekcjonerskim. Cholernie cennym. 

Wdech – wydech, wdech – wydech. 

10 9 8 7 6 5 4 3 2 

Już powyższy ciąg znaków na stronie redakcyjnej byłby wielkim sukcesem. Ale to nie był ciąg znajdujący się na naszym egzemplarzu… 

Jeszcze do zeszłego roku panowało przekonanie, że pierwsza edycja brytyjskiego Harry’ego Pottera i Kamienia Filozoficznego liczy sobie 500 egzemplarzy. 300 wydanych w twardej oprawie i 200 w miękkiej. 

Dopiero opublikowana pod koniec zeszłego roku bibliografia J.K.Rowling – J.K.Rowling. A Bibliography 1997-2013 sprostowała dane. 26 czerwca 1997 roku na rynku pojawiło się 500 kopii w twardej oprawie i 5150 w miękkiej. Oznaczało to spore zawirowania na rynku pierwszych edycji. Niektórzy zaczęli sprzedawać książkę za kilka, zamiast kilkadziesiąt tysięcy. Książka nadal pozostała białym krukiem, jednym z najcenniejszych trofeów książkowych, jakie fan-kolekcjoner mógłby sobie wymarzyć. 

Kilka dni temu pierwsze wydanie w miękkiej oprawie poszło na ebay za 6500 zł… 

Pojawienie się jednego takiego wydania na Allegro to cud. Pojawienie się drugiego byłoby…

10 9 8 7 6 5 4 3 2 1
Pierwsze wydanie, pierwszy druk brytyjskiego Harry’ego Pottera i Kamienia Filozoficznego kupione na Allegro za 28 złotych. 

Cuda się zdarzają.  
Udostępnij na Google Plus

About Strefa Czytacza

    Blogger Comment
    Facebook Comment

10 komentarze:

  1. Witamy w gronie szczęśliwców, którzy posiadają w/w egzemplarz! :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratulacje! Przynajmniej trafiła do rąk, które nie będą chciały na niej zarobić ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Z drugiej strony - świat opiera się na inwestycjach i zarabianiu pieniędzy :P

      Usuń
  3. Na dodatek ten sam sprzedawca na allegro mial oba egzemplarze. Wybralem ten w lepszym stanie za 50 zl . Pozdrawiam i gratuluje. Beren84

    OdpowiedzUsuń
  4. magia świąt już chyba działa! :) brawo :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Niewiarygodne. Cieszę się razem z Wami. Cuda się zdarzają :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam CZTERY razy pod rząd cały post i do tej pory nie mogę uwierzyć. Sama interesowałam się tymi pierwszymi wydaniami itp., chociaż nigdy nie miałam chęci kupować, ponieważ nie sypię pieniędzmi ani z rękawa, ani z nogawki, ani z żadnego innego miejsca. Dostanie pierwszego wydania za jakąkolwiek cenę jest ogromnym szczęściem, a dostać za 28 złotych... Jak dla mnie niemożliwe niemal tak, jak istnienie Voldemorta. Jesteście największymi farciarzami na świecie. Jestem pod wrażeniem nie tylko z powodu tego egzemplarza, ale również z powodu tego wszystkiego, co osiągnęliście. Życzę Wam dalszych sukcesów na każdej drodze życia :D

    OdpowiedzUsuń