Listopad w książkach


Paradoks: im więcej czytam, tym więcej pozostaje do przeczytania. 
Zawsze lubiłem czytać – jeszcze będąc małym chłopcem z odstającym uchem i kopułą nieuczesanych, przydługich włosów opadających mi na oczy, wyciągałem mamę do księgarni, gdzie czułem się jak w raju. Zabrzmi to jak wyznania starego ramola, ale za moich czasów książki można było kupować jedynie w księgarniach. O marketach nikt nie słyszał. 

Kiedy i w tym roku, jak w każdym poprzednim, niespodziewanie nadszedł listopad moszcząc się bezwstydnie i bez żadnego skrępowania na miejscu października, poczułem, że ta jesień będzie dobra. Dobra, bo będę mógł ją przeżyć nie doświadczając jej za bardzo – z nosem w książkach. 

Wiem, że to już nudne narzekać na jesień i że każdy to robi – w końcu taka natura Polaka – bycie nieustannie z czegoś niezadowolonym, dlatego czym prędzej przejdę do tego, co ciekawsze i co ma w sobie sens (w przeciwieństwie do narzekania) – KSIĄŻEK! 

LISTOPADOWE ZAPOWIEDZI
Choć nie znalazłem zbyt wielu ciekawych dla siebie premier książkowych zapowiedzianych na listopad, to i tak udało mi się odkryć dwie pozycje wywołujące mocniejsze bicie serca. 

O dziwo, pierwsza z nich to kryminał – gatunek, który w ostatnim czasie wreszcie zaczął odnajdywać drogę do mojego serca (nie bez zasługi J.K.Rowling w męskiej odsłonie). Dziewczyny, które zabiły Chloe to debiut literacki Alex Marwood wydany po raz pierwszy w 2002 roku przez brytyjskie wydawnictwo Sphere. Polska edycja, przygotowywana przez Amber pojawi się w księgarniach już 4 listopada! 

Letni poranek 1986 roku. Dwie jedenastolatki spotykają się tego dnia po raz pierwszy w życiu. Wieczorem obie zostają oskarżone o morderstwo. Ponad dwadzieścia lat później, dziennikarka Kirsty Lindsay, pracuje nad reportażem na temat seryjnego mordercy, grasującego w nadmorskim kurorcie. W trakcie zbierania materiałów spotyka przypadkiem sprzątaczkę Amber Gordon.

Kirsty i Amber spotykają się po raz pierwszy od tego strasznego dnia, który odmienił na zawsze ich losy. Są gotowe zrobić wszystko, by nie odkryto ich dawnej tożsamości, nie zrujnowano im życia, by chronić swoje rodziny. Jednak przeszłość postanawia się o nie upomnieć... Kobiety będą musiały zmierzyć się z dawnym koszmarem i dokonać trudnych wyborów. 

Kolejną ciekawą premierę serwuje James Dashner, autor Więźnia labiryntu – tym razem ponownie w klimacie swojego sztandarowego dzieła. Rozkaz zagłady to prequel historii opowiedzianej w pierwszym tomie bestsellerowej trylogii Dashnera. W ogóle ten rok śmiało mogę zaliczyć jako rok Dashnera, ponieważ mam za sobą prawdziwy maraton z jego książkami – z trylogią Więźnia labiryntu oraz fantastycznym W sieci umysłów, pierwszym tomem Doktryny Śmiertelności

Premiera Rozkazu zagłady została zapowiedziana przez wydawnictwo Papierowy Księżyc na 17 listopada. 

A oto zapowiedź książki: 

Po pełnej napięcia i dramatycznych wyborów wędrówce przez świat ogarnięty Pożogą, który można było śledzić w poprzednich tomach tej serii, miłośnicy „Więźnia labiryntu” czekają na kolejną porcję odpowiedzi na wiele pytań.

Co się stało zanim Thomas i reszta Streferów znaleźli się w labiryncie? Jak rozwijała się Pożoga? Jak i dlaczego w ten sposób potoczyły się losy bohaterów i całego świata? Jakie pułapki tym razem przygotował dla czytelników James Dashner?

„Rozkaz zagłady” to pełen nieustającej akcji i trzymający w napięciu do ostatniej strony czwarty tom cyklu „Więzień labiryntu”, który jest pozycją obowiązkową dla każdego miłośnika tej serii.

Sądzili, że koniec świata już nastąpił.

Zanim powstał Dreszcz, zanim zbudowano Strefę, zanim Thomas znalazł się w Labiryncie, rozbłyski słoneczne wypaliły powierzchnię Ziemi, zabijając większość populacji globu.

Najgorsze dopiero nastąpi.

Mark i Trina byli tam, gdy to się stało. Przetrwali. Ale teraz wśród ocalałych szerzy się wirus. Wirus, który sprawia, że ludzie wpadają w morderczy szał. Nie ma leku. Nie ma dokąd uciekać. Są przekonani, że istnieje sposób, aby uratować tych, którzy ocaleli – jeśli uda im się przeżyć. Bo w tym nowym, spustoszonym świecie każde życie ma swoją cenę. A dla niektórych jesteś więcej wart martwy niż żywy.

Koniec to zarazem początek. 

ZACZYTANY LISTOPAD
A skoro już wspomniałem, że im więcej czytam, tym więcej mam do przeczytania, pochwalę się samolubnie, co dobrego czeka na mojej półce. Fakt faktem, nie łudzę się, że wszystko uda mi się przeczytać i zrecenzować w tym miesiącu – nawet pomimo dłuższych wieczorów. 

Z nieustannie rozrastającej się biblioteczki wybrałem kilka tytułów, które życzyłbym sobie przeczytać w listopadzie. Mam nadzieję, że nie skończy się jedynie na myśleniu życzeniowym. 

Zaczynając od gatunku, który zajmuje ostatnio szczególne miejsce w moim sercu, czyli kryminału – ostatnio w moje ręce wpadł Ostatni pielgrzym Garda Sveena – powieść, którą czytałem z wypiekami na policzkach. Żeby nie zdradzić zbyt wiele przed opublikowaniem recenzji (już w przyszłym tygodniu), powiem tylko, że jestem pod olbrzymim wrażeniem autora, który nie pogubił się w tak mocno zagmatwanej fabule. 

Kolejne, obecnie czytane przeze mnie Dziewczyny, które zabiły Chloe Alex Marwood wciąż pozostają dla mnie tajemnicą, ale rozwikłam ją w ciągu najbliższych dni. Czy książka porównywana do rekordowej Dziewczyny z pociągu okaże się równie dobra? 

Dalej jest trzecia odsłona serii, która sprawiła, że w ogóle przekonałem się do kryminałów – Career of Evil (Kariera zła) Roberta Galbraitha to kontynuacja bestsellerowej serii napisanej przez J.K.Rowling pod pseudonimem. Książka zadebiutowała pod koniec października w języku angielskim, polskie wydanie nieoficjalnie zapowiadane jest na styczeń 2016. 

A teraz skrajnie inny gatunek – literatura dziecięca
Posiadanie własnego, osobistego dziecka niesie ze sobą pewne korzyści – mogę bezwstydnie czytać książki dla dzieci i tłumaczyć ten fakt troską o wybór najlepszych pozycji do dziecięcej biblioteczki. 

Na początek prześwietlę dwa pierwsze tomy Chowańców Adama Jaya Epsteina i Andrew Jacobsona. Przyznam, że mam już za sobą lekturę pierwszej części zatytułowanej Gwiazdy Przeznaczenia i w tajemnicy zdradzę, że opowieść jest bardzo obiecująca. 

Z kolei gatunek, w którym czuję się jak ryba w wodzie – young adult, literatura młodzieżowa to kolejne niespodzianki – na początek dobrze zapowiadająca się Woda i ogień Victorii Scott oraz premiera miesiąca – prequel Więźnia labiryntuRozkaz zagłady Jamesa Dashnera. 

Czuję się też w końcu zobligowany do zakończenia historii Niezgodnej napisanej przez Veronicę Roth, dlatego na półce czekają zarówno Zbuntowana jak i Wierna. Liczę na to, że nie zawiodę się na tej trylogii. Czas pokaże. 

Na swoją kolejkę czekają też dwie powieści z pogranicza fantastyki i science-fiction: przezabawnie i przeabsurdalnie zapowiadające się Dożywocie Marty Kisiel oraz największa dla mnie zagadka i niewiadoma – zekranizowany ostatnio Marsjanin Andy’ego Weira. 

I na koniec literatura obyczajowa z dwoma książkami Zbigniewa Zborowskiego: Trzy odbicia w lustrze oraz Pąki lodowych róż. Bardzo jestem ciekaw jak autor fantastycznego Nowego drapieżnika poradził sobie w nieco bardziej nostalgicznym i mniej krwawym klimacie. 

Listopad oficjalnie uznaję za otwarty (jakby trzeba było go otwierać)! 
Udostępnij na Google Plus

About Strefa Czytacza

    Blogger Comment
    Facebook Comment

0 komentarze:

Prześlij komentarz