Potter sprzed lat

Może dziś trudno w to uwierzyć, ale były takie czasy, kiedy nikt nie wiedział kim jest Harry Potter. No, może poza tymi, którzy znali prawdziwego żołnierza o tym nazwisku, ale wszyscy wiemy, że mowa tu o czarnowłosym chłopcu z lenonkami na nosie. 

Ale czasy, kiedy nikt nie znał młodego czarodzieja, minęły wiele dekad temu. Prawie dwie. Dokładnie 18 lat temu. Wówczas to książka opowiadająca o przygodach nieznanego czarodzieja trafiła na półki księgarń w Wielkiej Brytanii. 

Ale dziś niewielu – w skali wszystkich fanów Pottera – wie albo pamięta jak wyglądała ona na początku. Wielu żyje w błędnym przekonaniu. 

Za pierwszy wizerunek Harry’ego Pottera odpowiada Thomas Taylor (z którym mieliśmy przyjemność przeprowadzić WYWIAD), to jemu – wówczas debiutującemu ilustratorowi – przypadło stworzyć okładkę dla Harry’ego Pottera i Kamienia Filozoficznego. To on jako pierwszy pokazał światu Chłopca, który przeżył. I czarodzieja, którego tożsamość przez wiele lat pozostawała tajemnicą… 

Zdziwiony Harry Potter przed ekspresem do Hogwartu na peronie 9 i ¾ - to obraz zdobiący frontalną okładkę pierwszego tomu w wydaniu brytyjskim (a przynajmniej jego pierwszej wersji, ponieważ później pojawiło się kilkanaście kolejnych edycji z okładkami stworzonymi przez różnych autorów). Z kolei tylną okładkę zdobi ekscentrycznie ubrany Albus Dumbledore. Długa, biała broda i wygaszasz w dłoni – ot, dyrektor Hogwartu w pełnej okazałości. Ale Dumbledore na tylnej okładce pojawił się później, zastępując niezidentyfikowanego czarodzieja z brązową brodą. 

Jak wyjaśnił Thomas Taylor, Barry Cunningham (wydawca brytyjskiego Pottera) zlecając mu pracę nad okładką książki, poprosił, by ten namalował postać czarodzieja, którą będzie można zamieścić na tylnej okładce. Nie było mowy o nikim konkretnym. Dopiero po wydaniu książki do wydawnictwa zaczęły spływać zapytania dotyczące tożsamości nieznanego czarodzieja, ponieważ w książce nie pojawia się nikt, kto odpowiadałby wizerunkowi owego brodatego maga pykającego fajkę. Pojawiały się różne spekulacje – w tym domniemania, iż tak naprawdę jest to Albus Dumbledore w młodszym wydaniu. Ale skąd ta fajka!? 

Ostatecznie, by uciąć spekulacje, wydawca zlecił Taylorowi przygotowanie nowej ilustracji na tylną okładkę – przedstawiającej Dumbledore’a. Nadal nie było, jednak, wiadomo kim jest budzący ciekawość czarodziej. 

Tajemnica wyjaśniła się w 2011 roku, kiedy na swojej stronie, ilustrator przyznał, iż namalował… swojego ojca (więcej TUTAJ)! 

To tyle krótkiej historii. 
Teraz czas na powód, dla którego ją przytaczam. 

Jako kolekcjonera Harry’ego Pottera zawsze przyciągało mnie pierwotne wydanie. Najbardziej nieosiągalne – pierwszy druk pierwszego wydania. Książka wyceniana dziś na dziesiątki tysięcy funtów. Książka, na którą musiałbym pracować – z założeniem, że nie wydawałbym z pensji ani grosza – przynajmniej kilka lat. 

Pogodziłem się już z tym, że nie dla mnie ta edycja. Może to i dobrze, bo jakoś nie czuję się dobrze z myślą o konieczności wstawiania krat w okna, zakładaniu żaluzji antywłamaniowych, stalowych drzwi i montowania monitoringu oraz stawiania przy bramie budki z cieciem. Przecież nie zostawiłbym takiego skarbu niestrzeżonego! 

Mimo wszystko, od zawsze bardzo chciałem mieć w kolekcji wydanie, które temu pierwszemu będzie najbliższe. Z ojcem Thomasa Taylora na tylnej okładce. Z błędnym opisem w blurpie i bez herbu (szczegóły będą poniżej). 

Przez wiele lat ten cel schodził na dalszy plan – ważniejsze były zagraniczne wydania. To było (i nadal jest, choć niewiele mam teraz w tym temacie do roboty), moje oczko w głowie. To była moja kolekcjonerska misja. 

Za każdym razem, kiedy trafiałem na edycję z brązowobrodym czarodziejem, była ona albo bardzo droga, albo kolidowała z zakupem którejś ze światowych perełek. Dopiero w tym roku na poważnie zabrałem się za poszukiwania. Było drogo i niesatysfakcjonująco. Aż do czasu, kiedy trafiła się licytacja na Allegro. Walczyłem do upadłego, przebijając każdą złotówkę – aż do ostatecznego zwycięstwa. 

Wtedy dostrzegłem rysę. Zdjęcie prezentowanej książki nie było zdjęciem sprzedawanej książki. Sprzedający okazał się być ignorantem i w opisie aukcji wrzucił fotkę, która nie miała nic wspólnego ze sprzedawaną książką. 

Od tego czasu miałem się na baczności. I kilkanaście dni temu natrafiłem na żyłę złota – przynajmniej w ujęciu sentymentalnym. 

Kupiłem dwie książki. Nie dlatego, bym miał aspirację do posiadania kolejnych kopii Kamienia Filozoficznego – po prostu okazałem się być w gorącej wodzie kąpany i kliknąłem kup teraz przy pierwszej pozycji, która spełniała moje oczekiwania. Stan książki nie był zachwycający, ale nie oczekiwałem ideału. Kupiłem szybko, bo nie sądziłem, że na Allegro znajdzie się więcej kopii w lepszym stanie. A jednak. Niewiele myśląc kupiłem i drugą kopię – w dużo lepszym stanie. 

Do czasu otrzymania paczki zżerała mnie ciekawość. Który to dodruk? Dla jasności – nie liczyłem na pierwszą edycję – to nawet nie ta okładka (tzn. nie ten cytat na okładce), ale wiedziałem, że obie zakupione książki różnią się od siebie. Dziś okazało się, że ta w lepszym stanie to 33. dodruk pierwszej edycji, a ta w gorszym – 12. dodruk. 12! Wow! Nie mogło być lepiej. 

Napomykając na facebooku o perełkach kolekcjonerskich, wiem że każdy widział oczami wyobraźni coś innego. Może jakiś nieodkryty język? Może wydanie z okładką naszkicowaną przez samą Rowling? A może coś jeszcze innego. Teraz słyszę w głowie to buczenie rozczarowania i zrezygnowane głosy: „i to o to chodziło?”. 

Tak. O to. O – w przypadku 12. dodruku – 18-letnią edycję z 1997 roku, sprzed wydania „Komnaty Tajemnic”. Jednego z najstarszych i pierwszych – a nawet najpierwsiejszych ze wszystkich Potterów! O Pottera ocalonego przez sowę! 

Przyjrzyjmy się teraz tym edycjom. Dla lepszego porównania dwa świeże nabytki zestawiłem ze staruszkiem – posiadanym przeze mnie od 2002 roku egzemplarzem z Dumbledorem. 

OKŁADKA – PRZÓD

Już na pierwszy rzut oka widać różnicę (nie, nie chodzi o stan zużycia!) – cytaty. Dla jasności, przytoczę cytat znajdujący się na absolutnie pierwszej edycji: “A terrific read and a stunning first novel.” Wendy Cooling.

12. dodruk: “… this is a terrific book.” The Sunday Telegraph
33. dodruk: Winner of the 1997 Smarties Gold Award
57. dodruk: Triple Smarties Gold Award Winner

Poza tym, okładkę najstarszego wydania zdobi oznaczenie 1997 Gold Award Winner – Ages 9-11

Ale to nie koniec różnic. 
Najstarsze wydanie cechuje się najgłębszą kolorystyką. Poza tym ilustracja w każdej z przedstawionych edycji jest lekko – i różnie – przesunięta. Warto przyjrzeć się reflektorowi pociągu – na tym przykładzie różnicę widać najlepiej. 

STRONA TYTUŁOWA

Tutaj różnica jest zauważalna już na pierwszy rzut oka. 12. dodruk znacznie różni się od późniejszych – inna forma zapisu tytułu i brak herbu z motto Hogwartu, który został dodany do książek wydrukowanych dopiero po publikacji Komnaty Tajemnic w lipcu 1998 roku. 

Analogiczna różnica występuje zarówno na pierwszej jak i drugiej stronie tytułowej. Ponadto w przypadku najstarszego posiadanego przez nas wydania nie ma adnotacji, która występuje na późniejszych: Also available: Harry Potter and the Chamber of Secrets. 

STOPKA REDAKCYJNA

Tutaj też sporo różnic. Poczynając od rozmieszczenia tekstu (w najstarszym wydaniu u dołu strony, w nowszych mniej więcej na środku).  

Dodatkowo w najstarszym wydaniu brak spacji przy informacji o ilustratorze: ThomasTaylor1997. W nowszych wydaniach spacja jest już dodana. Różni się także, co jest oczywiste, numer druku. 

Dwa starsze wydania wskazują również inny adres wydawnictwa – najwyraźniej z czasem zmianie uległ adresy siedziby Bloomsbury. 

TREŚĆ
Przyznam szczerze – nie wczytywałem się jeszcze i nie porównywałem tekstów, choć z całą pewnością mogę stwierdzić, że w starszych wydaniach będą występowały błędy wyeliminowane w nowszych. W wielu przypadkach zmienia się również rozmieszczenie tekstu czy przerwy. Dla przykładu: treść listu z Hogwartu w starszych dodrukach jest ciasna i zbita, podczas gdy w nowszym (57.) jest bardziej rozstrzelona. 

OKŁADKA – TYŁ

Kwintesencja różnic. Stare edycje to młodszy czarodziej, ale i różne teksty. 
Na uwagę zasługuje streszczenie książki – w 57. dodruku z Dumbledorem brzmi ono następująco: 
Harry Potter uważa się za normalnego chłopca – do czasu, gdy zostaje uratowany przez olbrzymiego mężczyznę o oczach przypominających żuki, zwerbowany do Szkoły Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie, gdzie uczy się grać w quidditcha i bierze udział w śmiertelnym pojedynku. Powód: HARRY POTTER JEST CZARODZIEJEM!

W starszych wersjach, z młodszym czarodziejem brzmi ono nieco inaczej:
Harry Potter uważa się za normalnego chłopca – do czasu, gdy zostaje uratowany przez sowę, zabrany do Szkoły Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie, gdzie uczy się grać w quidditcha i bierze udział w śmiertelnym pojedynku. Powód: HARRY POTTER JEST CZARODZIEJEM!

Dodatkowo na najnowszym wydaniu nie jest już cytowana Wendy Cooling, cena owego wydania jest wyższa od ceny starszych (5,99 GBP, podczas gdy było 4,99) i dodano informację o tym, że okładka została zilustrowana przez Thomasa Taylora. 

PODSUMOWANIE
Pomijając wszelkie zmiany związane z cytowanymi fragmentami, drobną korektą rozmieszczenia tekstu czy błędami – dlaczego zdecydowałem się na dokupienie starych wydań do kolekcji? Odpowiedź jest krótka i nie musi nikogo przekonywać: te wydania są najbliższe książce, która trafiła do sprzedaży 26 czerwca 1997 roku. Widząc swoją książkę po raz pierwszy, J.K.Rowling oglądała na tylnej okładce nie Albusa Dumbledore’a, lecz ojca Thomasa Taylora. Uważam, że te stare wydania – spontaniczne, będące debiutem utalentowanego ilustratora – mają w sobie dużo więcej duszy, niż którekolwiek z edytowanych, zmienianych, przerabianych czy odnawianych wydań, które trafiły do sprzedaży później. Od nich wszystko się zaczęło. A ja kocham cudowne początki. 
Udostępnij na Google Plus

About Strefa Czytacza

    Blogger Comment
    Facebook Comment

18 komentarze:

  1. Stwierdzę pewnie oczywistość, ale jesteś potteromaniakiem z krwi i kości.

    OdpowiedzUsuń
  2. Aż z wrażenia spojrzałam na moją wersję książki i okazało się, że mam 33 dodruk ;) Miło wiedzieć, dzięki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawe w którym dodruku zmieniono czarodzieja....

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzięki. A o co chodzi z edycją Teda Smarta ? Gdzieś w necie spotkałem się z takim wydaniem ??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To edycja klubu książki - często mylona z pierwszą edycją, niemniej z kolekcjonerskiego punktu widzenia bezwartościowa.

      Usuń
  5. Za każdym razem, jak będę robić coś Potterowego, co będzie wzbudzało zdziwienie mojej rodziny, podam im ten artykuł ;D Niech wiedzą, że inni mają znacznie większego bzika! :D
    Gratulacje! I, oczywiście, życzę, aby kiedyś ten najpierwsiejszy Potter trafił do kolekcji <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękujemy :) Ja, niestety, kiedy moja rodzina posądzała mnie o dziwactwo, nie mogłem wskazać nikogo dziwniejszego ode mnie, ale też dało się przeżyć :) Teraz mieszkam 500 km dalej :D

      Usuń
  6. Hmm ale np. tu http://www.abebooks.co.uk/book-search/isbn/0747532745/first-edition/ występują egzemplarze wyglądające jak Wasz 12 dodruk a w opisie podawane jest, że jest to np. 37, 57 dodruk (np. tu http://www.abebooks.co.uk/servlet/BookDetailsPL?bi=13171652591&searchurl=isbn%3D0747532745%26sortby%3D20%26fe%3Don)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko zależy od numeru dodruku znajdującego się w książce (20 19 18 17 16 15 14 13 12) - to on oznacza edycję. Faktem jest, że na tyle edycji książki mogły wyglądać niemal identycznie, albo nawet i identycznie, co nie zmienia faktu, że jedna jest starszym wydrukiem od innej. Tak jest i w tych przypadkach.

      Poza tym - abebooks miewa strasznie przekłamane informacje - sprzedający nierzadko nie mają bladego pojęcia o tym jak rozpoznać edycję, którą posiadają, przez co - być może opierając się na zdjęciach przedstawiających identyczną okładkę - twierdzą, że mają takie czy inne wydanie. Nierzetelność i niewiedzę najłatwiej sprawdzić na przykładzie 1 wydruku 1 wydania. Ale to już temat na dłuższą rozprawę.

      Jakby nie patrzeć - posiadane przez nas edycje to 12, 33 i 57 dodruk.
      I jeszcze jedno - czasami sprzedawcy opierają się na wydaniach z Australii czy Kanady, gdzie jest dystrybuowana edycja brytyjska, przy czym numery edycji są inne, niższe. W przypadku tamtych wydań nie jest rzadkością, że ktoś ma nawet pierwsze wydanie. Tyle, że jest ono względnie pozbawione większej wartości :)

      Usuń
  7. Wizerunek tego pierwotnego czarodzieja jest też na wydaniu pierwszego tomu po nowogrecku. Zauważyłam przez przypadek w swojej kolekcji, po wcześniejszym przeczytaniu tego artykułu :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem i Grecja pozostaje jedynym krajem, w którym nadal ta edycja jest wydawana :)

      Usuń
  8. Udało mi się kupić na allegro pierwsze wydanie (10 9 8 7 6 5 4 3 2 1) !! Tanio, stan bardzo dobry, jakiś antykwariat :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak. Na Allegro Secret Library z Lublina ma jeszcze kilka pierwszych wydań w cenie 18- 33zł w zależności od stanu.

      Usuń
    2. English Library z Mosiny też ma kilka. Nie wiem z czego to wynika ale generalnie ceny tych wydań w Polsce są bardzo niskie w porównaniu do sprzedawanych na zagranicznych poratlach aukcyjnych. Czyżby Potter w Polsce tracił na wartości?

      Usuń
    3. Wynika to z pewnością z niewiedzy - na ogół sprzedawcom nawet przez myśl nie przejdzie, że mogą być w posiadaniu bardzo rzadkiej i cennej edycji.

      Usuń