Twarzą w twarz z nowym Pottermore

Czy nowe Pottermore to zbrodnia popełniona z zimną krwią? 
Czy już czas, by spuścić psy i wynająć prywatnego detektywa, by ustalił z czym mamy naprawdę do czynienia? I kto się podejmie sprawy, w której pomiędzy świętością, a świętokradztwem jest tylko jeden krok? 

Publikacja nowego Pottermore to rewolucja pełną gębą. A co za tym idzie: jest krew, pot i łzy. Ludzie płaczą, wyrywają sobie włosy z głowy i gdyby tylko mogli – wbiliby swoje paznokcie w twarze deweloperów odpowiedzialnych za nową wersję ich ulub… odwiedzanego przez nich czasami portalu. 

O co te krzyki i lamenty?
Pottermore umarło. Tak orzekła większość świata, o czym świadczą m.in. poniższe komentarze niezadowolonych użytkowników:

Strona pozbawiona magii. 

Gdzie jest magia!? 

Jeśli to ma być ekscytująca strona, to naprawdę żal mi was. 

Dokładnie tak wyglądałaby potterowska wersja Buzzfeed. 

Jestem rozczarowana.

Moje serce zostało całkowicie i nieodwracalnie złamane. 

Nic tu nie można znaleźć. 

Sorry, nie kupuję tego. Ani trochę. 

NIENAWIDZĘ TEJ NOWEJ STRONY! WSZYSTKIEGO W NIEJ NIENAWIDZĘ!!!

A to tylko niewielka część – wręcz cząstka, a nawet cząsteczka komentarzy, które pojawiają się dla określenia nowego Pottermore. Nieliczne głosy akceptują nową stronę. Wielu błaga o przywrócenie starej. 

Ta rewolucja nie obędzie się bez ofiar. 

Zacznijmy od początku. Krótkie porównanie i zestawienie. 

Stare Pottermore to graficzny raj – wspaniałe ilustracje, idealnie odzwierciedlające poszczególne momenty z książek o Harrym. 
Nowe Pottermore to minimalizm graniczący z pustką. Puste kolory, wielkie kafle i wszechobecna nijakość. 

Stare Pottermore to harmonia, cudowna magia wypływająca prosto ze świata książek. Boska kompozycja i jeszcze więcej magii. 
Nowe Pottermore to wizerunkowy chaos – trochę starych ilustracji z Pottermore, trochę zdjęć z filmów, trochę zwiastunów, trochę szkiców koncepcyjnych i różnorakich struktur. Brak tu ładu, składu i porządku – jakby wszystko zostało wrzucone do jednego worka i wymieszane byle jak. 
Stare Pottermore to bogactwo… wszystkiego w zasadzie. Grafiki, eksplorowanie rozdziałów, poszukiwanie tekstów J.K.Rowling, gry i zabawy (choć nudne jak flaki z olejem, ale zawsze). 
Nowe Pottermore to… tabula rasa – chciałoby się rzec. Pustka czekająca na wypełnienie. Strona kojarzy się z mieszkaniem, które dopiero ktoś opuścił. Albo raczej, w którym ktoś umarł i które zostało opróżnione, by świecić gołymi ścianami.

Stare Pottermore to feeria barw i kolorów – życie, życie i jeszcze więcej życia (choć nie tego przekładającego się na wzrost statystyk). 
Nowe Pottermore to pustka-ustka-ustka-stka-ka-aaa – aż odbija się echo. Tyle tej pustki! 

A jednak to stare Pottermore umarło, zostało zamordowane, pogrzebane żywcem, choć jeszcze nie do końca odeszło – pozostały po nim ślady jak pozostałości po zmarłym. Trochę ubrań, bibelotów, biżuterii i może nawet pieniędzy. 

PIENIĘDZY! 
Akurat w przypadku nowego Pottermore pieniądze zdają się być spuszczone w kiblu. Ot tak, po prostu. Większość wspaniałych ilustracji znanych ze starej wersji przepadła. I pozostała pustka. 

Wstrzymajmy się jednak z oceną! Najpierw warto się przyjrzeć nowej stronie. Wobec tego cofnę się do mojej pierwszej myśli, kiedy odpaliłem dziś po południu Pottermore.com. 

Prezentacja multimedialna. Nie lepsza od tych, które robiłem w szkole, a warto dodać, że orłem w temacie nie byłem i często chodziłem na łatwiznę podstawiając teksty i obrazki do najprostszego szablonu. Niestety, tutaj jest podobnie. Wielkie kafle, krótkie i nierzadko nic nie wnoszące zdania/sentencje/stwierdzenia/maksymy/zapchajdziury – bo czy komuś z nas trzeba przypominać, że przyjaźń Harry’ego, Rona i Hermiony jest fundamentem tych książek? Albo czy nad wielkim zdjęciem filmowego Slughorna potrzebujemy przeczytać wielki podpis głoszący, iż człek, którego widzimy poniżej to – dosłownie – „Smutny Ślimak”? Na Boga! To miała być strona dla dorosłych! Nikt nie wspominał, że docelowym odbiorcą ma być dorosły upośledzony umysłowo, który wymaga łopatologicznego podejścia. 

Strona dla dorosłych. Taaa... 
Powtórzmy to, co powiedzieli twórcy strony na jej temat i zastanówmy się przez krótką, albo długą (w zależności od potrzeby) chwilą nad sensem tych słów. Parafrazując: stare Pottermore było dla dzieci, które dopiero rozpoczynały swoją przygodę z „Harrym Potterem”. Strona miała pomóc im odnaleźć się w magicznym świecie i wspomóc rozwój wyobraźni. Nowe Pottermore jest stroną dla zagorzałych wielbicieli cyklu, na ogół starszych odbiorców, żeby nie powiedzieć, że dla dorosłych. 
I tutaj pojawia mi się w głowie pytanie: czy skoro przeczytałem książkę dla dzieci/młodzieży i zaakceptowałem te wszystkie zaklęcia, magiczne stworzenia, przedmioty i wydarzenia, to nie jestem w stanie zaakceptować magicznych, kolorowych grafik? Czy skoro jestem dorosły – mam żonę i dziecko – to do „Harry’ego Pottera” muszę podchodzić z rezerwą dorosłego? Tego, zdaje się, oczekuje ode mnie Pottermore prezentując mi suchą, smutną stronę „dla dorosłych”. Szkoda. 

Gigantyczną wadą nowej strony jest nie tylko niezrozumiała chwilami nawigacja (o niej za chwilę), lecz przystosowanie strony głównie pod urządzenia mobilne: tablety czy smartfony. Przeglądanie tej strony to koszmar dla starego miłośnika tradycyjnego komputera, takiego jak ja. I zdrada owego sprzętu. Choć Pottermore zawsze słynęło ze zdrady. Najpierw zdradziło książki, które zostały zredukowane do roli czegoś, co koniecznie trzeba rozwinąć eksplorując Internet. W końcu książki są takie staroświeckie i ograniczone! Teraz z kolei zdradza kolejną przestarzałą, jak się wydaje, formę – tradycyjne komputery i laptopy. Bo duchem obecnych czasów jest tablet i smartfon. A co będzie następną platformą, do której dostosuje się Pottermore? Może smartwatch? Jestem na NIE, jeśli chodzi o mobilną wersję tej strony, która jest jedyną opcją. 

I do tego ta niezrozumiała nawigacja. Pomieszanie z poplątaniem. Klikam na „Writing by J.K.Rowling” chcąc oddać się lekturze materiałów napisanych przez Jo, tymczasem wyświetla mi się ich ograniczona ilość. A gdzie reszta? Muszę sobie znaleźć. Z tym, że nowe Pottermore jest trochę jak Pokój Życzeń – znajdziesz tu wszystko, pod warunkiem, że wiesz, czego szukasz. Jeśli nie wiesz, czego szukasz – nie znajdziesz tu nic. Mówiąc w skrócie: jeśli nie byłeś stałym bywalcem Pottermore i nie wiesz o istnieniu takiego tekstu jak „Technologia”, to raczej go na nowej stronie nie znajdziesz. Chyba, że okażesz się być wystarczająco zdeterminowanym czarodziejem, by wystukać na klawiaturze wszystkie możliwe kombinacje literek. 

Odkrywanie historii to kolejne nieporozumienie, choć liczę na to, że obecne rozwiązanie jest chwilowym. Bo czego spodziewasz się klikając na dział „Explore the story”? Z pewnością tego, że na ekranie pojawi się wielka fotka przedstawiająca filmową Umbridge, a pod nią obrazki i infantylne sentencje przedstawiające członków GD… 

Ostatnia rażąca wada to materiały typu „16 najlepszych sentencji Dumbledore’a”… 
Nie starczy kropek, żeby określić zażenowanie podobnymi „tekstami”. 

Ale strona ma też swoje atuty. 
Pierwszym i najważniejszym jest, oczywiście, rozwój magicznego świata. To bardziej zapowiedź, ale wiemy, że będzie publikowanych więcej tekstów autorstwa J.K.Rowling na temat magicznego świata. Na dobry początek, jeden z lepszych tekstów z Pottermore, poświęcony rodzinie Potterów. 

Kolejnym plusem są teksty korespondenta Pottermore – dziennikarza, którego rolą jest dzielenie się z nami wszelkimi informacjami na bardziej lub mniej interesujące nas tematy (w tym publikowanie informacji na temat filmu „Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć” czy sztuki „Harry Potter i Przeklęte Dziecko”). Myślę, że to rozwiązanie jest strzałem w dziesiątkę i z pewnością poprawi statystyki wyświetleń strony. 

Więcej plusów nie pamiętam, serdecznie tego żałuję, ale im dłużej się nad tym zastanawiam, tym bardziej dochodzę do wniosku, że więcej plusów nie ma. 

Ale to nie szkodzi, bo strona i tak przebije popularnością swoją poprzedniczkę. 

Pomimo głośnej deklaracji wielu fanów, że nie będą odwiedzać nowego Pottermore, to raczej puste słowa rzucane na wiatr. Więcej tekstów napisanych przez Jo to więcej wejść na stronę i większa systematyczność w ich publikacji. Newsy od korespondenta Pottermore to ożywienie strony, na której niemal bezustannie powinno coś się dziać. To już koniec kilkumiesięcznych przerw – dotychczas Pottermore ożywało rzadko (wraz z publikacją nowych rozdziałów) i na krótko. Było jak uśpiony wulkan. Obecna forma strony sugeruje bardziej dynamiczny rozwój i systematyczną publikację nowych informacji, co zmusi czytelnika do częstszych odwiedzin. 

Czy skromna – żeby nie powiedzieć: żadna – szata graficzna i chaos wizerunkowy zaszkodzą Pottermore? Nie sądzę. Zdaje się, że twórcy świadomie postawili wszystko na jedną kartę decydując się na wyniesienie treści ponad formę. I to może – a nawet powinno – zdać egzamin. Sam po sobie wiem, że niezależnie od wyglądu strony, odwiedzam ją głównie z myślą o nowych materiałach autorstwa Rowling. Mam też świadomość, że teraz będę robił to częściej, ponieważ trawi mnie ciekawość związana z „Fantastycznymi zwierzętami” i „Przeklętym Dzieckiem”. W końcu wszystko, co związane z kanonem znalazło się w jednym miejscu. Na wyciągnięcie ręki. Oczywiście – jeśli wiesz, gdzie szukać. 

Liczę na to, że treść wynagrodzi skromną szatę graficzną – w końcu należy pamiętać, że książki – a zwłaszcza pierwszych kilkanaście edycji brytyjskich – było bardzo oszczędnych i surowych. Ciasno zbity tekst na żółtym papierze. Niezbyt urzekające, a jednak to w tym kryła się prawdziwa magia. W tym, co widzieliśmy oczami wyobraźni. Dlatego nie skreślam pod tym kątem nowego Pottermore. Ba, wcale go nie skreślam. Daję tej stronie spory kredyt zaufania z nadzieją, że czas pozwoli rozwinąć się jej ułomnym działom, a nie sprawdzające się – buzzfeedowe – rozwiązania zostaną zastąpione lepiej dobranymi. No i czekam na włączenie przydziału do domów i test, dzięki któremu poznamy wersję własnego patronusa. Ale najbardziej czekam na kolejne teksty od J.K.Rowling. Nie łudzę się – wiem, że bez nich ta strona by nie istniała. 

Jeszcze nie tak dawno temu mówiłem o zmianach, które włodarze Pottermore muszą wprowadzić, by osiągnąć sukces. Pierwsza już została wprowadzona – systematyczne i częstsze aktualizowanie witryny to budowa systematycznego ruchu. W tym rozwiązaniu tkwi potencjał. Ale potencjał to nie wszystko. Czas pokaże czy Pottermore utrzyma swoją obecną pozycję i czy zacznie iść do przodu. Pierwsze dni będą najtrudniejsze – szok, niedowierzanie i niechęć ze strony wielu fanów nie będą łatwym orzechem do zgryzienia. Łatwe też nie będzie przestawienie się na nową stronę, choć wierzę w to, że bogata i treściwa biografia Severusa Snape’a wyleczyłaby większość złamanych serc. 

Viva la Revolución!

Udostępnij na Google Plus

About Strefa Czytacza

    Blogger Comment
    Facebook Comment

9 komentarze:

  1. Ja nie wiem co mam sądzić o nowym Pottermore...
    Ja chcę mieć przydział do domów i możliwość założenia konta, i lepsze gry (chodzi mi o zbieranie punktów, bo ja raczej w gry nie gram...)
    No i Ulice Pokątną! W skrócie: ja chce stare Pottermore!
    Pozdrawiam
    ~NOX
    nowepokoleniefelicity.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobra wiadomość jest taka, że będzie przydział do domówi i test na patronusa :)

      Dajmy im szansę, może się rozkręcą :)

      Usuń
  2. Szczerze mówiąc sama nie wiem, co myśleć o nowym Pottermore...
    A co do wydania ilustrowanego Harry'ego Pottera to będzie to w moje urodziny! Ale niespodzianka. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja myślę, że trzeba im dać trochę czasu na rozwój.
      A co do ilustrowanego wydania - lepiej nie mogłaś trafić :D

      Usuń
  3. Napisali Ci, którzy sami otworzyli nową, zabałaganioną, pełną chaosu stronę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu się nie zgodzę. Szybko można wszystko ogarnąć.

      Usuń
    2. Czy oznaką bałaganu i chaosu jest ulokowanie działów, które wcześniej były ukryte i trzeba było przejść min. 2 strony, żeby dotrzeć do "środka", na głównej stronie? Wszystko ma tu swoje miejsce i jest ustalony porządek, niemniej każdy ma prawo do własnego zdania i szanujemy to :)

      Usuń
  4. zrobiłam już kilka podejść do nowego pottermore i nie mogę się przekonać. ta wersja to mniej czytelne harry potter wiki. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma co ukrywać - ta strona jest teraz bardzo specyficzna. Ja wchodzę tylko na główną i przeglądam nowości. Nie ma co eksplorować, nie ma czego szukać...

      Usuń