Konwent pełen niespodzianek - PotterCon Poland! Relacja z imprezy


W ostatnich dniach pojawiło się tyle relacji z pierwszego w Polsce konwentu „Harry’ego Pottera” - PotterCon Poland, że nad wyraz dziwne i na dobrą sprawę, niepotrzebne, byłoby publikowanie kolejnej. Zwłaszcza, jeśli nie mogę być obiektywny w tej sprawie. Dlatego też – jak zwykle, pójdę pod prąd i napiszę o tym samym, ale z zupełnie innej strony. Z perspektywy głównego organizatora imprezy. 

HISTORIA
Nie obejdzie się bez kilku faktów historycznych. Genezy powstania PotterConu. 
Pierwsza myśl o zorganizowaniu konwentu wpadła nam do głowy 9 sierpnia 2014 roku, kiedy wielkim sukcesem okazał się być skromny i mały I Bydgoski Zlot Fanów „Harry’ego Pottera”. Niewielki zjazd, który wszystkich uczestników pomieścił w jednej sali Bydgoskiego Domu Technika „NOT”, zaszczepił wizję czegoś większego, na dużo większą skalę i dużo bardziej atrakcyjnego dla uczestnika (i czegoś, co nie będzie miało jednego prowadzącego). Padło na konwent, choć nasze pojęcie w temacie było żadne. Sam uczestniczyłem w zaledwie dwóch konwentach, Natalia w jednym. Było bardzo wiele do nadrobienia. Na szczęście pomocni w temacie PotterConu okazali się być organizatorzy rybnickiego Tsuru Japan Festiwal – Kinga Mrowiec i Jaromir Rakowski. Bez tej dwójki marzenia o konwencie pozostałyby jedynie w sferze snów i pragnień. 

Początki były trudne. Brak jakiejkolwiek wiedzy czy doświadczenia, brak znajomości konwentów – wszystko nadrabialiśmy olbrzymim zapałem i pasją, a także ciężką pracą. Wcześniej niż to na ogół bywa, ogłosiliśmy fakt, że powstanie PotterCon Poland. Fakt publicznego ogłoszenia tej inicjatywy, ustalenia daty i pierwszych atrakcji sprawił, że mając przed sobą ten odległy deadline, nie byliśmy w stanie ani na moment spuścić z tempa i działaliśmy w pocie czoła. To nie była jedynie organizacja konwentu. To były również lekcje na temat konwentów, czerpanie wiedzy, zbieranie wskazówek i mnóstwa złotych myśli – Jaro był doskonałym nauczycielem i nigdy nie ośmieliłbym się podważyć jego olbrzymiego wkładu w imprezę. 

Sam PotterCon od początku stawiał przed nami bardzo ciężkie dylematy: na ile osób się nastawiać? Jakie atrakcje spodobają się uczestnikom? Byliśmy nie tylko debiutantami w organizacji konwentu, ale i mieliśmy dziewiczy teren do zagospodarowania – konwent o tematyce, której w Polsce nikt wcześniej się nie podejmował. Nie na taką skalę. 

Wiedzieliśmy, że nie możemy nastawiać się na 1000 osób, co postawiło nas przed faktem dokonanym: wejściówki będą musiały być drogie. Żeby tego uniknąć, bardziej dla eksperymentu i sprawdzenia opcji, zorganizowaliśmy zbiórkę crowdfundingową na organizację konwentu. Patrząc z perspektywy czasu – ta akcja nie mogła się udać. Ale zdobyliśmy nowe doświadczenie, które – być może – zaowocuje w przyszłości. 

W końcu nadeszły najbardziej intensywne miesiące naszego życia. Planowanie przeistoczyło się w realną organizację – poszukiwania muzyka, rozmowy z gośćmi specjalnymi, nawiązywanie masy kontaktów z najróżniejszymi instytucjami i ludźmi. Nieustannie walczyliśmy o swoje i dawaliśmy z siebie wszystko, a z drugiej strony dochodziły nierzadko głosy powątpiewające, czasami wręcz naśmiewające się z nas. Ale to był największy pozytyw dla naszych działań – nic nie motywuje bardziej niż chęć utarcia nosa wszystkim niedowiarkom. Ambicja i duma może w takiej sytuacji uratować, może nie życie, ale – konwent. 

Od początku chcieliśmy, by PotterCon Poland odbił się szerokim echem w polskiej społeczności fanów „Harry’ego Pottera”. 


OSTATNIE ODLICZANIE
Im bliżej konwentu, tym więcej do zrobienia i tym większe emocje. Czy wszystko się uda? Czy ludziom się spodoba? Czy damy radę udźwignąć bezpośrednią organizację? 
Myślę, że to co czuliśmy, czuje większość – o ile nie wszyscy, organizatorzy-debiutanci. Być może czują to też weterani – trudno nam zgadywać. 

W każdym razie, gdy odliczanie dobiegało końca i 31 lipca znaleźliśmy się w Zespole Szkół nr 9, wiedzieliśmy, że największe wyzwanie dopiero przed nami. Czuliśmy się bardzo abstrakcyjnie – jak gdyby to, co się dzieje, dotyczyło kogoś innego. 

ZACZYNAMY!
Stres, stres i jeszcze więcej stresu – to idealny opis tego, co towarzyszyło nam o poranku 1 sierpnia. Gdy wrota wiodące do szkoły stanęły otworem, a Severus Snape stanął na szczycie głównych schodów, by z góry przyglądać się procesowi akredytacji, wiedziałem: ZACZYNA SIĘ MAGIA. 
Sam proces wpuszczania uczestników przebiegł bardzo spokojnie i w dużym porządku. A gdy ostatnia osoba przekroczyła próg szkoły, PotterCon Poland został oficjalnie rozpoczęty!
Na starcie uczestnicy imprezy mieli okazję do nałożenia na głowy Tiarę Przydziału i oddanie swojego losu w jej „ręce”. Tiara jak zwykle była nieomylna (przynajmniej w swoim własnym mniemaniu) i wkrótce adepci magii w najróżniejszym wieku rozpłynęli się po całej szkole, by brać udział w poszczególnych atrakcjach. A było ich sporo i nierzadko trzeba było dokonywać trudnego wyboru, by zdecydować, w której z nich chce się uczestniczyć kosztem innych. Na korytarzach dało się widzieć niezdecydowanych, którzy z potem perlącym się na czołach wertowali specjalne wydanie potterconowskiego „Proroka Codziennego”, który służył za informator. „Mugolski quidditch” – jedna z wielu fascynujących prelekcji przygotowanych przez drużynę Quidditch Hussars, „Du ju spik inglisz”, a może warsztaty z tworzenia własnych eliksirów i niewidzialnego atramentu? Ciężki wybór… 
I tak miało zostać do samego końca. 

Wśród kilkudziesięciu godzin atrakcji (wśród których znalazł się naprawdę świetny turniej quidditcha nadzorowany przez drużynę Quidditcha Hussars), prelekcji i paneli znalazły się zarówno te prowadzone przez uczestników konwentu, jak i te, które prowadzili zaproszeni wykładowcy uniwersyteccy i doktoranci – ich pasja, wiedza i doświadczenie nierzadko rzucały nowe światło na popularne tematy. 

Nie zabrakło również paneli z gośćmi specjalnymi PotterConu – Asią Kudelską, aktorką dubbingową użyczającą głosu Hermionie we wszystkich filmach i grach o Harrym Potterze, która oczarowała wszystkich odpowiadając na szereg pytań dotyczących m.in. dubbingu i która w końcu dała się namówić do wypowiedzenia jednej z bardziej emocjonujących kwestii Hermiony: „Ron, jak ty wszystko umiesz zepsuć!”. Wbrew zapewnieniom, że nigdy więcej tego nie zrobi, ostatecznie udało nam się przekonać Asię również do rzucenia najpopularniejszego zaklęcia rzucanego przez Hermionę: „Wingardium Leviosa”, choć na tę przyjemność trzeba było czekać do niedzieli!

Wśród gwiazd naszego konwentu znalazła się również antropolog, Joanna Lipińska, której związku z „Harrym Potterem” nikt nie kwestionuje. Pani Lipińska była nie tylko redaktorem „Harry’ego Pottera”, ale i współautorką „Tezaurusów Harry Potter” napisanych razem z Andrzejem Polkowskim, a także współtłumaczką „Fantastycznych zwierząt i jak je znaleźć”. Uczestnicy konwentu mieli okazję wysłuchać jej fascynującego wykładu na temat problemów społecznych w świecie „Harry’ego Pottera”, a także zadać nurtujące pytania czy wreszcie, zdobyć upragniony autograf we własnym egzemplarzu „Tezaurusa”.
Nie zawiodły również autorki m.in. komiksowej parodii „Harry’ego Pottera” – Little Lady Punk i Vanitachi, które zestawiały ze sobą książki Rowling z klasyką fantastyki – „Władcą Pierścieni”, a później opowiedziały o twórczości fanowskiej związaną z magiczną serią. 
Na PotterConie nie zabrakło też Aniki Stasińskiej, autorki parodii „HP” skupiającej się na postaci niejakiego Rafaela Bieleckiego. 

Gwoździem sobotniego programu był zdecydowanie koncert muzyki z „Harry’ego Pottera” w aranżacji Ireneusza Dregera – wiele miesięcy pracy pana Irka włożonych w przygotowanie tego repertuaru zaowocowało – być może jedynym w swoim rodzaju na świecie – koncertem muzyki z „HP” w wersji elektronicznej! Fakt, olbrzymia hala nie była doskonałym miejscem, jeśli chodzi o akustykę, ale chyba i tak było nieźle, jeśli chodzi o całokształt. 

PODSUMOWANIE
Organizator nie ma możliwości obiektywnej oceny własnej imprezy. Mogę jedynie powiedzieć, że planowane punkty strategiczne konwentu odbyły się bez zakłóceń i zgodnie z planem. Wiadomo – zawsze znajdzie się coś, co można poprawić. My mamy całą listę takich rzeczy – na ogół drobnostek, którym poświęcimy zdecydowanie więcej uwagi przy organizacji kolejnego konwentu. Całość organizacji nie była łatwa – zdarzały się naprawdę ciężkie dni.
Pełna lista podziękowań znajduje się na oficjalnej stronie konwentu PotterCon Poland, tutaj chciałbym zwrócić uwagę jedynie na najważniejsze podziękowania.
Podziękowanie dla naszych partnerów: LSM – organizatorowi najbardziej magicznych kolonii tematycznych w Polsce; Media Rodzina – wydawcy „Harry’ego Pottera” w naszym kraju oraz Galapagos Films – dystrybutorowi filmów „Harry Potter Lata 1-7” na DVD i Blu-Ray. 
Wielkie dziękuję dla Kingi Mrowiec i Jaromira Rakowskiego – naszych mentorów, przewodników i aniołów stróżów.
I oczywiście dziękujemy naszej ścisłej grupie organizacyjnej, w której działaliśmy przez 8 miesięcy, w której spieraliśmy się, martwiliśmy, kłóciliśmy i w której zarówno się pokochaliśmy jak i znienawidziliśmy - teraz jesteśmy już jak dobre małżeństwo i nic nam nie będzie straszne! Dziękujemy wobec tego Oli Nowickiej, Marcie Kozińskiej, Asi Oppermann oraz Izie Koter

Dzięki wszystkim zaangażowanym w ten konwent i dziękujemy uczestnikom za zaufanie i przybycie!

ZAPOWIEDŹ NA KONIEC
PotterCon Poland to dopiero początek. 
6-7 sierpnia 2016 r. zapraszamy na PotterCon Poland 2!

Więcej zdjęć: TUTAJ 
Udostępnij na Google Plus

About Strefa Czytacza

    Blogger Comment
    Facebook Comment

6 komentarze:

  1. Kurczę, tak strasznie żałuję, że nie mogłam uczestniczyć w PotterConie. Mam nadzieję, że za rok się uda i też przeżyję taką magiczną imprezę. :D
    Pozdrawiam serdecznie!

    Ps. Ty i Natalia na zdjęciach wręcz promieniejecie, widać, że zorganizowanie takiego konwentu przyniosło wam (oprócz stresu) duuużo frajdy. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będzie konwent za rok, więc już teraz zapraszamy ;)

      Taak, organizacja tego konwentu to było nie tylko olbrzymie wyzwanie, ale i fantastyczna zabawa. Nie możemy się już doczekać pracy nad drugą odsłoną :)

      Usuń
  2. Tak bardzo żałuję, że nie mogłam być, ale post jest świetny i cieszę się, że wszyscy Potterhead, którzy tam byli są zadowoleni. Mam nadzieję, że w przyszłym roku uda mi się być, bo wygląda to na świetną zabawę. Pozdrawiam :)

    http://harrypotter-prawdziwahistoria.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. No nieee, akurat wtedy musiałam wyjechać :( Za rok jestem na 100%, taka okazja nie może mi przejść drugi raz koło nosa!
    http://wiecznie-zywi.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń