Nadchodzi ilustrowany "Harry Potter"

Trudno się połapać w gąszczu brytyjskich wydań, które mnożą się jak grzyby po deszczu – każdego roku w Zjednoczonym Królestwie pojawiają się średnio trzy nowe wydania. Próbując zliczyć je wszystkie, łatwo pogubić się w rachubach. To już niemal masowa produkcja i pewnie kolekcjoner, który zbierze je wszystkie, będzie mógł się pochwalić większą ilością wydań niż znajduje się w naszej kolekcji. Ale wśród całej masy bardziej lub mniej różnorodnych nowości znalazło się jedno absolutnie wyjątkowe. I najdłużej oczekiwane. 

W 2012 roku gruchnęła wiadomość, że Harry Potter w końcu doczeka się w pełni ilustrowanej edycji. Wydawnictwo Bloomsbury skutecznie utrzymywało wszystko w sekrecie, dawkując szczątkowe informacje spragnionym fanom. Jedną z pierwszych wiadomych było nazwisko ilustratora. Ma to być Jim Kay, utalentowany i wielokrotnie nagradzany Brytyjczyk, który z wielkim entuzjazmem podszedł do zadania, choć nie ukrywał również lęku przed mierzeniem się z tak wielkim wyzwaniem. I trudno się temu dziwić, zwłaszcza biorąc pod uwagę wielkie zainteresowanie nowym wydaniem – już ponad dwudziestu wydawców na całym świecie zakupiło prawa do publikacji. 

Wraz z upływem czasu i publikacją kolejnych ilustracji, które znajdą się w Kamieniu Filozoficznym zainteresowanie sięgało zenitu, a każdy fan (albo prawie każdy) zadawał sobie to samo pytanie: „czy ilustrowana edycja pojawi się w moim kraju?”. Na polskich fanów czekała bardzo satysfakcjonująca odpowiedź – wydawnictwo Media Rodzina zakupiło prawa do ilustrowanego wydania. Co więcej, książka w języku polskim ukaże się w dniu światowej premiery – 6 października bieżącego roku. Będzie to wydarzenie bezprecedensowe – do tej pory żadna książka z serii nie doczekała się równoczesnej premiery na całym świecie. Powiem więcej – żadna książka w historii nie doczekała się takiej premiery. Harry Potter ponownie staje się ewenementem wydawniczym.

Pomówmy o samym wydaniu. Żeby nie było nieścisłości – o polskim wydaniu. Książka zostanie wydana w twardej oprawie z wstążkową zakładką. Znajdzie się w niej ok. 100 ilustracji, ale już wiadomo, iż wbrew szumnym zapowiedziom, nie na każdej stronie znajdą się elementy graficzne. Trudno się temu dziwić – gdyby miało tak być, liczący sobie w polskim wydaniu 960 stron Zakon Feniksa rozrósłby się do niewyobrażalnych rozmiarów. 

Tym, co budzi ciekawość jest fakt, że polska okładka wzorowana jest na brytyjskiej – tytuł zapisany będzie prostą czcionką, a nie – jak w amerykańskim wydaniu – „potterowską”. Jest to niemałe zaskoczenie dla fanów, którzy spodziewali się znanego motywu na froncie książki. Sama okładka – podobnie jak i wiele z już zaprezentowanych ilustracji – zmusza fanów do dyskusji. Dlaczego komin lokomotywy ekspresu do Hogwartu przypomina królika? Czemu Hagrid nosi krawat udekorowany w czaszki (z tym wątkiem łączy się ciekawa historia – będzie trochę prywaty – kiedy po raz pierwszy zobaczyłem tę ilustrację, nie mogłem się powstrzymać przed skomentowaniem jej w stylu: „nie wiem czy Hagrid założyłby taki krawat” – następnego dnia moja wypowiedź była cytowana przez wiele anglojęzycznych serwisów z Wielkiej Brytanii i Australii – ot, niespodziewana sława) i w końcu pytanie dotyczące szat, które u madame Malkin ma na sobie Malfoy – dlaczego są one w barwach Slytherinu? Powyższe przykłady jednoznacznie dowodzą temu, że Jim Kay wielokrotnie dał się porwać fantazji tworząc te obrazy. Jako ciekawostkę dodam również, że kreując wizerunki bohaterów, ilustrator wzorował się na realnych osobach, np. Hermiona to kropka w kropkę jego siostrzenica, natomiast Ron i Draco to dzieciaki z Burford School w Oxfordshire. Z podobnych inspiracji Jim korzystał ilustrując miejsca czy przedmioty. Nie mógł poświęcić żadnej ilustracji więcej niż kilku dni. To karkołomne zadanie biorąc pod uwagę, że dotychczasowi ilustratorzy nierzadko mieli po kilka tygodni czy nawet miesięcy na wykonanie projektu samej okładki. 

6 października zostanie wydany pierwszy tom serii w nowym wydaniu – Harry Potter i Kamień Filozoficzny. Docelowo, każdego roku będzie wydawany jeden tom. Jeszcze nie ma pewności co do tego, czy wszystkie tomy ilustrowanej edycji doczekają się swojego wydania w Polsce – wydawca obawia się o ceny kolejnych książek, które mogą być zbyt wysokie dla wielu fanów młodego czarodzieja, jednak żadna decyzja jeszcze nie została podjęta. Nie jest również jeszcze znana cena polskiego wydania, choć wiadomo, że wersja angielska będzie kosztować 30 funtów (ok. 175 zł). 

  



  



  
  


  


  




Udostępnij na Google Plus

About Strefa Czytacza

    Blogger Comment
    Facebook Comment

30 komentarze:

  1. 175zł!! To jest naprawdę dużo. Niewiele osób będzie mogło sobie na to wydanie pozwolić...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiadomo jeszcze ile będzie kosztowała w Polsce. To jest cena wydania angielskiego, jak napisano w poście. A jeżeli jest się prawdziwym fanem HP to pieniądze zawsze się jakoś znajdą :)

      Usuń
    2. Angielskie wydania zawsze są dużo droższe. Myślę, że w Polsce cena książki nie przekroczy 70 zł, choć mogę się mylić.

      Usuń
    3. 30 funtow kosztowala na poczatku. Obecnie na amazonie juz spadla do 15 i w anglii zawsze sa promocje. I wszystkie inne ksiazki rowniez sa duzo duzo tansze niz w polsce

      Usuń
    4. Anglia ma dużo stabilniejszy rynek wydawniczy - tamtejsi wydawcy radzą sobie dużo lepiej niż polscy. I znają pojęcie promowania tytuły, co w Polsce jest pojęciem z pogranicza czarnej magii. Najbliższy zachodnim praktykom jest nasz rodzimy Znak, który wydaje książki i od razu robi na nie promocje, dzięki czemu - zbijając cenę okładkową - trafia do nowych odbiorców. Tak czy inaczej - nasz i angielski rynek są tak od siebie różne, że jeszcze długo będą nas zaskakiwać tamtejsze mechanizmy.

      Usuń
  2. Czyżby Jim Bay wzorował się filmową piżamą Dudleya? Taka sama była w pierwszej adaptacji, a w książce chyba jej nie opisano. Czepiam się szczegółów, pewnie po prostu zbieg okoliczności :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To pewnie nieuniknione - pewne koncepty wbijają się w pamięć i trudno z nimi potem zerwać. Choć jak tak pomyślę - to dość powszechny wzór - w sensie tej piżamy ;)

      Usuń
  3. Kurczak... I znowu będę musiała czekać na kupno takich perełek... Naprawdę duża suma, na którą będę mogła sobie pozwolić dopiero gdy będę dorosła :/ Ale ilustracje naprawdę śliczne.
    ~N

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mi się jakoś tak średnio podobają. Aczkolwiek chatka Hagrida wyszła super.

      Usuń
    2. Myślę, że warto poczekać z oceną do publikacji książki. Będzie ponad 100 ilustracji do oceny :)

      Usuń
  4. Sądzę że cena okładkowa polskiego wydania nie przekroczy 100 zł (a do tego dojdą rabaty w księgarniach internetowych, ok. 35%), ponieważ taki "Ostatni bohater" Pratchetta wydany podobnie jak ta ilustrowana edycja miał cenę okładkową 70 złotych. Oczywiście tu będzie trochę więcej stron, bo zamiast 172, trochę powyżej 250.
    I mówienie, że przecież brytyjska edycja kosztuje 175 złotych (25 funtów). Tak kosztuje. Ale ile kosztowała 7. część Harry'ego Pottera przy premierze w Wlk. Brytanii? Oczywiście chodzi mi o cenę okładkową. 18 funtów, czyli około 100 złotych. A u nas cena okładkowa to była 59 złotych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książki od Media Rodzina raczej trzymają się swojej ceny okładkowej. Też nie możemy zapominać, że nazwisko Rowling jest "gorętsze" od innych, więc cena też może być od tego zależna. Ale też myślę, że cena zamknie się w okolicy 70 zł.

      Usuń
    2. Rozumiem, że nie można spodziewać się gigantycznych promocji (jak to ma się ze książkami znaku). Ale należy pamiętać, że z powodu tego, że księgarnie narzucają wielkie marże, to w obecnej chwili istnieje wiele księgarni internetowych, które dają rabat 30-35% i oferują dość tanią wysyłkę. Chyba, że książka będzie dostępna tylko w Empiku.

      Usuń
  5. Super, że u nas będzie, bo od dawna mam w planie kupić sobie nowy komplet HP, stary jest w stanie tragicznym od wielokrotnego czytania:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na całą kolekcję trzeba będzie trochę poczekać, bo każdego roku będzie wychodzić tylko jeden tom.

      Usuń
  6. Mam mieszane uczucia. Z jednej strony cieszę się bardzo na wydanie obrazkowe, bo to ubarwi czytanie i w ogóle całą książkę. Z drugiej natomiast jestem troszkę na to zła, bo zamiast skupić się na czytaniu po raz enty (pal sześć, że znam wszystkie tomy na pamięć), będę się skupiać na obrazkach. Popsuje mi to smak czytania :/

    Bądź tu mądry i wybierz właściwie....

    Potterheadka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Według mnie to najciekawsza edycja "HP" jaka się pojawi - choć sam poszedłbym kiedyś o krok dalej w publikacji książek o Potterze. Zdziwiłbym się, gdyby za kilka lat zachodni wydawcy nie wprowadzili pewnej rewolucji w publikacji "HP" - rewolucji, która dodałaby tym książkom jeszcze więcej magii :)

      Ja sam czytając - teraz córce - ilustrowane książki, nawet nie zwracam uwagi na ilustracje. Dopiero jak wertuję książkę specjalnie w tym celu, dostrzegam je. Absurdalne, ale taka prawda :)

      Usuń
    2. Ach, ta wyobraźnia, nie?
      Mam wrażenie, że Harry coraz bardziej mija się z celem, którym jest czytanie i który został wypisany na okładce.

      Usuń
  7. Jeej, kolejne wydanie Harry'ego. Chyba jestem zbyt sentymentalna, bo cały czas najbardziej podoba mi się wersja... ona z pewnością nie jest pierwsza, ale jest najbardziej popularna.
    Jak mam być szczera, wystarczy w Google wpisać odpowiednie hasła i wyskoczą fanarty, które ilustrują sceny i no... nie ma co ukrywać. Są ładniejsze. Znacznie. Bardzo lubię na przykład ilustracje burdge. Zapomniałabym... są za darmo.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  9. mam jedynie nadzieje że jak wydawnictwo powie "ilustrowana część 1" to i powie "ilustrowana część 7" i choć sprzedaż może być nie tak duża jak w poprzednich edycjach to napewno znajdą sie fani którzy tą książkę zakupią a ja zrobie to napewno XD HP czytałam kilka lat temu i ostatnio z ciężkim sercem, żalem i smutkiem stwierdzam (bo śmierć ukochanych postaci itp.), że przeczytam raz jeszcze ale przy tym z miłą chęcią bym ją zakupiła po przecież... brak książki którą czyta sie po raz 2 to byłby grzech!

    A ilustrowane książki to ostatnio u mnie jakiś trend XD Silmarillion i Hobbit już jest XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobre ilustrowane wydanie nie jest złe ;)
      Zwłaszcza, że to wydanie będzie miało jeszcze jeden spory atut - zostanie uzupełnione i poprawione - niektóre rzeczy, które znajdą się w tym nowym wydaniu mogą zaskoczyć ;)

      Usuń
  10. Heh szkoda tylko,że młodsi fani nie będą mieli takiej frajdy z wyobrażania sobie postaci w głowie,własnej wyobraźni jaką (przynajmniej ja) miałam. :)
    A co do rysunków to średnio mi się podobają ale naprawdę nie mogę powiedzieć że są brzydkie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że ilustracje nie będą mocno wpływały na wyobraźnię - pamiętajmy, że chyba każdy wychowywał się na ilustrowanych książkach :)

      Usuń
  11. 60 PLN, a w dyskontach książkowych ok. 40-45 zeta - to dobra cena:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tym może być różnie - książki Media Rodziny na ogół trzymają się okładkowej ceny, choć kto wie, jak będzie przy tym tomie :)

      Usuń
  12. Mam pytanie - wiecie może, czy na jakiejś polskiej stronie internetowej można zakupić brytyjską wersję książki? Albo czy będzie dostępna w jakichś sklepach? ;) Wolałabym nie ryzykować z zakupem na stronie angielskiej :D
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno empik, krainaksiazek.pl, bookcity.pl i allegro :)

      Usuń
    2. Mąż mi kupił w empiku za bodajże 54 złote. Zupełnie zapomniałam o tym ilustrowanym wydaniu! Ale znalazłam w empiku na stolikach z nowościami. Książka jest zafoliowana, a dostane ją dopiero pod choinkę, więc nie mogę się doczekać tych rysunków! A co! Starej babie też się należy Harry Potter :)

      Usuń
  13. Tak patrząc z perspektywy czasu - teraz po promocji za ok. 30zł polskie wydanie było. Więc może nie tak źle ;). Mam nadzieję, że wydadzą wszystkie, choć ja akurat tylko tak z 5 pierwszych bym chciała. Końcówka jakoś mi się nigdy za bardzo nie podobała

    OdpowiedzUsuń