"J.K.Rowling: A Bibliography 1997-2013", czyli wszystko to, czego nie wiesz o twórczości J.K.Rowling

Nieczęsto zdarzało mi się z niecierpliwością wyczekiwać publikacji którejś z książek „okołopotterowych” – zazwyczaj budziły one we mnie umiarkowany entuzjazm, który potęgowany był jedynie przez fakt, że w taki czy inny sposób wiązały się z tak bardzo ukochaną przeze mnie serią. Wyjątkiem był wydany w 2008 roku „Tezaurus Harry Potter I-VII”, którego współautorem był Andrzej Polkowski, tłumacz polskiej edycji książek o Harrym. Długo czekałem, aż ta jedyna w swoim rodzaju encyklopedia ujrzy światło dzienne i nawet spędziłem połowę dnia w Katowicach, poszukując jej w dniu premiery w tamtejszych księgarniach. Na próżno. Dopiero po kilku dniach udało mi się ją zdobyć, ale, niestety, nie okazał się to być w pełni trafiony zakup. Wystarczy powiedzieć, że „Tezaurus” bardzo mnie zawiódł – ale to nie czas, ani miejsce na wywody na jego temat. 

„J.K.Rowling: A Bibliography 1997-2013” to pozycja, która sprawiła, że serce zabiło mi szybciej już w chwili, kiedy dowiedziałem się, że ma zostać wydana. To uczucie potęgowały dwa dodatkowe fakty – nazwisko autora oraz dom wydawniczy, który podjął się wydania tej książki. Zacznijmy od autora. Chyba każdy, kto nieco głębiej zanurzył się w świat „Harry’ego Pottera”, a zwłaszcza w świat rekordowych aukcji z jego, pośrednim lub bezpośrednim, udziałem, słyszał o Philipie Erringtonie. Dr Errington jest dyrektorem domu aukcyjnego Sotheby’s – prawdopodobnie najsłynniejszego i największego na Wyspach Brytyjskich. Jest wielkim znawcą i specjalistą od literatury angielskiej, dziecięcej oraz książek ilustrowanych i rysunków. To on u schyłku 2007 roku poprowadził aukcję rękopisu „Baśni barda Beedle’a”, które spółka Amazon.com wylicytowała za rekordową sumę 1 mln 950 tys. funtów. Wobec powyższego raczej nie dziwi, że fakt, iż to on jest autorem pierwszej bibliografii J.K.Rowling, wywołał u mnie tak duży entuzjazm. Zdawałem sobie, bowiem, sprawę, że mam do czynienia nie tylko z profesjonalistą i niezwykle starannym człowiekiem, ale i kimś, kto miał bezpośrednią styczność z tak ważnymi i cennymi przedmiotami, które J.K.Rowling przekazała na licytację – m.in. właśnie rękopisem „Baśni barda Beedle’a” czy pierwszą edycją „Harry’ego Pottera i Kamienia Filozoficznego” z osobistymi dopiskami autorki. 
Co się tyczy wydawcy – tutaj moja radość wynikała z dwóch powodów: Bloomsbury to brytyjski wydawca „Harry’ego Pottera”, więc z pewną dozą śmiałości można było stwierdzić, że nie wyda czegoś, co jest kompletnie bez sensu i wyzute z prawdy – byłby to, wszakże, konflikt interesów. No i nie można zapominać o tym, że to miała być pierwsza publikacja „okołopotterowa”, którą to wydawnictwo zgodziło się wydać. 

Tak więc przewaga plusów sprawiła, że z wielką niecierpliwością oczekiwałem daty wydania tej książki. Chwilami obawiałem się, że ze zbyt wielką. Bo co, jeśli okaże się ona totalną klapą? 

Światowe media oszalały na punkcie tej książki. Choć zgodnie z planem „J.K.Rowling: A Bibliography 1997-2013” miała zostać wydana w grudniu 2014 roku, data premiery nieco się opóźniła, wobec czego pozycja ta trafiła do sprzedaży dopiero 27 lutego 2015 r. Ale wielkie emocje budziła już na kilka dni przed publikacją. Nagłówki prasowe krzyczały o ujawnieniu sekretów J.K.Rowling i nieznanych faktów związanych z „Harrym Potterem”. Niektórzy prorokowali, że ta publikacja wiele zmieni w postrzeganiu największego literackiego fenomenu naszych czasów. Wielu nie mogło się jej doczekać. A kiedy wybiła godzina „zero”… 

…okazało się, że to nie jest książka dla wszystkich. I, bynajmniej, nie o cenę tu chodzi (choć ta jest przerażająca – bibliografia kosztuje 75 funtów!), a o samą jej budowę i zawarte informacje. Bo w tym całym oczekiwaniu i szumie medialnym wiele osób zapomniało o bardzo istotnym „szczególe”. To bibliografia. Czyli spis i opis wszystkich książek i utworów napisanych przez J.K.Rowling i wydanych w różnych edycjach. Tak naprawdę dzieło Erringtona w sporej mierze opiera się na prezentowaniu technicznych danych dotyczących najróżniejszych brytyjskich i amerykańskich publikacji autorki „Harry’ego Pottera”. Jak bardzo techniczne są to dane? Bardzo. Przedruki tekstu ze stopki redakcyjnej z dokładnością co do przecinka i z podziałem na wersy, opis okładki ze wskazaniem wielkości liter i kolorystyki, dokładny opis budowy i wykonania książki… To wszystko szczegóły, które dla większości z nas nie mają najmniejszego znaczenia, a jednak są o tyle istotne, że pozwolą np. zidentyfikować prawdziwą pierwszą edycję brytyjskiego „Kamienia Filozoficznego”, którego wcale nie wydano w 500 egzemplarzach, jak dotychczas uważano! 500 kopii stanowiło samo wydanie w twardej oprawie, zaś w miękkiej wydano wówczas… 5150 egzemplarzy! Ta informacja rodzi problem dla antykwariuszy. 

Co poza aspektami technicznymi? 
Same ciekawostki. 
Krótkie historie i notatki na temat poszczególnych edycji „Harry’ego Pottera” rzucają nieco światła na sam fakt jego wydania, podobnie zresztą jak odwołanie się do korespondencji pomiędzy J.K.Rowling, a jej redaktorem, Emmą Matthewson. A jeśli dodać do tego opis środków ostrożności, które przedsięwzięli pracownicy Bloomsbury, by uchronić treść ostatnich tomów, zbierze nam się całkiem pokaźna kupa ciekawostek, które warto znać. Ale jeszcze raz przypominam – lwią część książki stanowią opisy techniczne. Same ciekawostki nie wynagrodzą nabywcy ponad 400 zł wydanych na książkę. Trzeba to sobie powiedzieć wprost i jasno – „J.K.Rowling: A Bibliography 1997-2013” to publikacja bardzo specyficzna (co tłumaczy, dlaczego została wydana jako książka akademicka) i skierowana do bardzo wąskiego grona odbiorców. Mogę powiedzieć, że pomimo kilku błędów (drobnych, np. literówki w nazwisku Bryony Evens, z którą mieliśmy przyjemność ostatnio porozmawiać) czy nieścisłości i niewielkiego niedosytu, które pozostawiły opisy niektórych edycji i historii ich publikacji, ta książka jest naprawdę godna uwagi. To prawdziwe kompendium wiedzy na temat wszelkich utworów napisanych przez J.K.Rowling – łącznie z wykazem wszystkich książek, dla których pisarka napisała przedmowy (a jest ich naprawdę sporo!) czy specjalnych przedmiotów przekazanych przez nią na aukcje dobroczynne (szkoda, że ten dział jest tak mało rozbudowany!). Może i nie dowiedziałem się z niej tylu rzeczy, ilu spodziewałem się (albo raczej: ilu miałem nadzieję) dowiedzieć, ale i tak uważam ją za najważniejsze dzieło „okołopotterowe”, jakie powstało. Nieaktualne – to fakt, ale i tak niezwykle cenne. 

Dobry temat książki, świetny autor, sprawdzony wydawca – to się nie mogło nie udać. Media podchwyciły temat i nieustannie wzbudzają coraz większe zainteresowanie bibliografią J.K.Rowling, choć nie poświęcają ani jednego słowa temu, że to NAPRAWDĘ nie jest książka dla wszystkich. Bo niektórych znudzi na śmierć, a inni uznają ją za całkowicie niezrozumiałą. Ale w końcu taka jest rola akademickich wydawnictw – jednych zachwycić, a innych uśpić. 
Udostępnij na Google Plus

About Strefa Czytacza

    Blogger Comment
    Facebook Comment

8 komentarze:

  1. 75 funtów! Aż takim potterofanem nie jestem.
    Ciekawe, czy będzie polskie wydanie, a jeśli tak to w jakiej cenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta książka nie nadaje się do wydania po polsku, ponieważ w większości skupia się na aspektach technicznych brytyjskich i amerykańskich wydań (np. prezentując słowo w słowo, linijka w linijkę i kropka w kropkę stronę redakcyjną), więc w języku polskim raczej nie miałaby racji bytu ;)

      Usuń
  2. Nie wiem czy to książka dla mnie. Jeszcze zobaczę:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Cóż, zbieram i czytam wszystko, co wychodzi spod pióra J.K. Rowling, więc mniej więcej orientuję się w jej bibliografii i jest to wiedza w zupełności dla mnie wystarczająca. Książkę, o której piszesz, z całą pewnością sobie daruję, ale fajnie po prostu wiedzieć, że na rynku wydawniczym pojawiła się taka pozycja. Z niecierpliwością natomiast oczekuję kolejnego tomu przygód detektywa Strike'a :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, książek z jej przedmowami jest tak dużo, że szczerze sam się zdziwiłem :-) Ja też czekam z niecierpliwością na trzeci tom :-)

      Usuń
  4. Książka na 100% nie dla mnie, szczególnie że nie należę do fanek Harry'ego :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Szczerze mówiąc pierwsze słyszę ;) Dzięki za cynk - może jej nie kupię, ale będę się rozglądać gdzie się da, żeby chociaż ją przewertować;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba najprędzej udałoby się to zrobić w Londynie, choć zastanawiam się, czy ta książka będzie ot tak dostępna w księgarniach - akademickie wydania mogą być nieco trudniej dostępne :-)

      Usuń