Kolorowy "Potter" i największy zlot czarodziejów w Polsce

Pomówimy dziś o ewenementach. Na początek o czymś, co w osiemnastoletniej egzystencji wydawniczej „Harry’ego Pottera” jeszcze nie miało miejsca, a następnie o tym, co w historii Polski jeszcze nie miało miejsca. Jak już zaznaczyłem: same ewenementy. 

Od 1997 roku, czyli od pierwszego wydania „Harry’ego Pottera”, wyraźnie zaznaczała się różnica pomiędzy brytyjską, a amerykańską wizją wydania książki o, jak to zawsze lubiano określać, „małym czarodzieju”. Zapewne źródłem tej różnicy był fakt, że jedno z tych wydawnictw zapłaciło za „HP” grosze, a drugie wyłożyło na stół całkiem pokaźną sumę. Rekordową wręcz. Nietrudno zgadnąć, kto zapłacił więcej. 

Brytyjskie wydania „Harry’ego Pottera” zawsze odstępowały od amerykańskich. Brak wyrazistego logo, nieco schematyczne okładki, maleńka czcionka i żółty, średniej jakości papier. Mówiąc krótko: dramat, jeśli chodzi o książkę dla dzieci, która już z półki powinna zachęcać najmłodszych do tego, by zechcieli zabrać ją ze sobą do domu. 
Z drugiej strony mamy wydanie amerykańskie: ciekawa szata graficzna, lepsza jakość wydania – lepszy papier, ozdobniki, ilustracje… No i to, z czym najbardziej kojarzymy dziś „Harry’ego Pottera” – jego logo, które w obecnych czasach cieszy się zapewne podobną rozpoznawalnością, co logo coca-coli. 

Od 1998 roku te dwa wydania konkurują ze sobą. Fakt, że w Wielkiej Brytanii pierwsze trzy książki zostały wydane wcześniej, aniżeli w Stanach, sprawia, że najwięksi miłośnicy byli tak niecierpliwi w oczekiwaniu na amerykańską edycję ich ukochanej książki, że zamawiali brytyjskie egzemplarze. W pewnym momencie ta praktyka została zakazana (żeby amerykański wydawca nie był stratny na sprzedaży książki) i na „Harry’ego” z Anglii w USA nałożono embargo (ciekawostką jest, że obecnie takie samo ograniczenie obowiązuje w Kanadzie, która ma prawo tylko i wyłącznie do dystrybucji brytyjskiego wydania – sprzedaż amerykańskiego jest tam surowo zabroniona). Dopiero od 8 lipca 2000 roku, czyli od daty premiery czwartego tomu cyklu, „Harry Potter i Czara Ognia”, Brytyjczycy i Amerykanie jednocześnie mogli się cieszyć z wydania książki. Od tamtej pory obie premiery – zarówno brytyjskiej edycji jak i amerykańskiej, odbywały się tego samego dnia. 

Tyle historii. Teraz opinia, która była wygłaszana tak często, że powoli można zaczynać uznawać ją za tezę: „brytyjska edycja jest brzydsza od amerykańskiej”. I niezależnie od prób podejmowanych przez Bloomsbury, „Harry Potter” ze Zjednoczonego Królestwa zawsze ustępował swojemu zachodniemu bliźniakowi – bez względu na mnogie starania podejmowane przez brytyjskiego wydawcę, który na każdym kroku wypuszczał na rynek coraz to nowe edycje, z nową szatą graficzną i jeszcze bardziej „deluxe”. Amerykanie robili to zdecydowanie rzadziej, a kiedy już decydowali się to zrobić, nie było wątpliwości, że ich wydanie prezentuje się dużo lepiej od swojego „ubogiego” krewniaka z Europy. 

Nie chcę opowiadać o wszystkich edycjach, które zostały wypuszczone na rynek przez tych dwóch, różnych wydawców. Samych brytyjskich jest już ponad piętnaście. Powiem za to o przełomie, który nastąpił w ciągu ostatnich dwóch lat, kiedy w USA wydano całą serię w zupełnie nowych okładkach zaprojektowanych przez Kazu Kibuishiego. Wówczas, dostrzegając jaką popularnością cieszy się nowa amerykańska edycja, brytyjskie Bloomsbury, zdecydowało się na prawdziwą rewolucję. Edycja z okładkami Jonny’ego Duddle’a okazała się być nie tylko wyjątkowo atrakcyjna, jeśli chodzi o zewnętrzną szatę graficzną, ale i wyjątkowa, jeśli chodzi o środek. Brytyjczycy w końcu dostali książkę, którą – patrząc tylko i wyłącznie na aspekty techniczne – bardzo dobrze się czyta. Tekst jest bardziej rozstrzelony, marginesy i interlinie większe, a dodatkowo wszelkie listy są w bardzo ciekawy sposób wyróżnione w tekście. Dodatkowym atutem jest biografia autorki zamieszczona na końcu, mapka Hogwartu i ciekawostki z Pottermore. Te dodatkowe smaczki jeszcze bardziej sprawiają, że książki tej edycji stanowią smakowity kąsek dla kolekcjonerów. Może do mnie nie do końca przemawia fakt, że na końcu każdego tomu jest reklama Pottermore: „Doświadcz więcej magii świata Harry’ego na stronie internetowej…”, ale to tylko kwestia mojego konserwatyzmu. Faktem, natomiast, jest, że w Wielkiej Brytanii po raz pierwszy wydano edycję, która nierzadko uznawana jest za dużo atrakcyjniejszą od amerykańskiej, a co więcej – za jedną z najpiękniejszych na świecie. To wielkie wyróżnienie i olbrzymi krok naprzód. W końcu poziomy brytyjskiego i amerykańskiego wydania zrównały się ze sobą i teraz nikt nie ośmieliłby się nazwać wydania z Wysp mianem ubogiego krewnego tego z Ameryki. 

I kiedy myślałem już, że nic mnie nie zaskoczy, okazało się, że prawdziwa rewolucja dopiero ma nadejść. Nie od dziś wiadomo, że ma powstać pierwsza w pełni ilustrowana edycja „Harry’ego Pottera”. Najpierw mówili o tym Anglicy, potem Amerykanie. Później potwierdzono, że twórcą brytyjskiej edycji ilustrowanej będzie utytułowany ilustrator, Jim Kay. Wydawnictwo pochwaliło się pierwszymi obrazkami i na długo zapadła cisza w tej sprawie. Cisza ta potrwała do minionego tygodnia. Wówczas Bloomsbury opublikowało pierwsze ilustracje, które przedstawiały Rona, Hermionę, Hagrida i Malfoya. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby w tej samej chwili nie opublikowało ich amerykańskie wydawnictwo, Scholastic. Wówczas prawda wyszła na jaw – po raz pierwszy w wydawniczej historii „Harry’ego Pottera” dojdzie do tego, że jego brytyjskie i amerykańskie wydanie będzie takie samo. Gigant zza oceanu wypuści na swój rynek edycję z Wielkiej Brytanii. To coś, czego w przypadku „Harry’ego Pottera” jeszcze nie było. Mówiąc krótko: ewenement. 

Pytania, które nasuwają się na myśl o wspólnym wydaniu to: czy brytyjska edycja w końcu doczeka się charakterystycznego logo na froncie okładki? A może amerykańska po raz pierwszy z niego zrezygnuje? Istnieje też opcja trzecia: w USA będzie logo, a w Anglii nie. Trudno nad tym spekulować, kiedy w zasadzie nic nie jest wiadome. Czas pokaże. 

Premiera ilustrowanego „Harry’ego Pottera i Kamienia Filozoficznego” została zapowiedziana na 6 października br. Jego cena została ustalona na 30 funtów (ok.170 zł).
*** 
Zapowiadałem dwa ewenementy, a zatem przedstawiam drugi:


Informacja prasowa
ZACZARUJESZ Z NAMI BYDGOSZCZ? 

Pierwszy w Polsce konwent poświęcony „Harry’emu Potterowi” ma szansę odbyć się w Bydgoszczy w pierwszy weekend sierpnia (1-2 sierpnia). Zaplanowany przez twórców strony HPKolekcja.pl, II Bydgoski Zlot Fanów „Harry’ego Pottera”, ma obfitować w mnogie atrakcje począwszy od prelekcji, przez wystawy i pokazy, a na koncercie muzyki filmowej i spotkaniach z gwiazdami kończąc. Ale to, czy na początku sierpnia magia zawita do Bydgoszczy, zależy w sporej mierze od fanów, ponieważ właśnie ruszyła zbiórka pieniędzy na realizację imprezy.

Akcja, która wystartowała w ubiegłym tygodniu na portalu PolakPotrafi.pl ma na celu zebranie funduszy na organizację pierwszego w Polsce konwentu poświęconego w całości "Harry'emu Potterowi". Będzie to połączenie różnego rodzaju paneli (wykładów, prezentacji), dyskusji, pokazów, wystaw (np. wystawa światowych wydań "Harry'ego Pottera" - największa tego typu kolekcja na całym świecie) oraz spotkań z artystami, którzy pracowali nad polską wersją językową filmów o "Harrym Potterze" (np. aktorami dubbingowymi). Atrakcją zlotu ma być również pierwszy w Polsce koncert w całości oparty na utworach filmowych serii, który zostanie zagrany przez profesjonalną orkiestrę muzyki filmowej. A to wszystko, jak gwarantują organizatorzy, w bardzo przyjaznej i magicznej atmosferze, wraz z noclegiem na miejscu.

Na zrealizowanie celu Organizatorzy, którzy działają w ramach wolontariatu, potrzebują przynajmniej 8000 zł. Kwota ta zostanie przeznaczona na wynajem budynku szkoły, w którym impreza się odbędzie oraz profesjonalnej ochrony, a także na przygotowanie strojów i dekoracji. Każdy, kto dofinansuje projekt nawet niewielką kwotą pieniędzy, przyczyni się do organizacji tego wydarzenia, a ponadto otrzyma nagrody (wśród których znajdują się m.in. kubki, koszulki czy specjalnie napisana z okazji Zlotu książka poświęcona fenomenowi „Harry’ego Pottera”, którą będzie można zdobyć tylko wspierając projekt). 

Akcja crowdfundingowa potrwa do 28 lutego 2015 r. 

Więcej informacji poniżej:


- oficjalna strona Zlotu: www.zlothp.pl


Udostępnij na Google Plus

About Strefa Czytacza

    Blogger Comment
    Facebook Comment

2 komentarze:

  1. Dwa ewenementy jednego dnia. Nie za dużo? O tym drugim w prawdzie już dzisiaj czytałam na innej stronie, ale o tym z książkami dowiedziałam się dopiero teraz. I bardzo się cieszę, że tak pięknie zostało to opisane. Sama wcześniej nie wiedziałam, że w ogóle wydanie ze stanów i z wysp się czymś ze sobą różniło. Dlatego dziękuję za wyprowadzenie mnie z błędu. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie dlatego lubimy pisać o takich rzeczach - nie każdy musi wiedzieć, co dzieje się za granicą, jeśli chodzi o wydawanie książek o Harrym :-) Dziękujemy za miły komentarz i pozdrawiamy :-)

      Usuń