Komputerowy świat Pottera

Ponura listopadowa aura sprzyja przesiadywaniu w domu, z kubkiem gorącej herbaty z cytryną w ręce. Szybko przemijające dni niejednokrotnie prowadzą do melancholijnego, czy wręcz depresyjnego nastroju. W tym okresie ważne jest, by znaleźć sobie jakąś rozrywkę – najlepiej niewymagającą i kolorową. Czy gry multimedialne z logo „Harry’ego Pottera” spełnią się w tej roli? 

O grach sygnowanych logo „HP” można powiedzieć wiele: jedni je kochają, inni nienawidzą, a większość i tak sięga po nie z sentymentu do serii stworzonej przez J.K.Rowling. Multimedialne przygody Harry’ego Pottera praktycznie od samego pojawienia się ich na rynku, wzbudzają wiele kontrowersji i mieszane uczucia u odbiorców. Powody ku temu są różne, niemniej chyba każdy gracz zgodzi się ze mną, że gry będące adaptacjami filmów, na ogół wypadają dość blado w porównaniu z konkurencją: zarówno pod względem graficznym, jak i oryginalności czy grywalności. Słabe starania twórców są w pełni zrozumiałe, bo przecież produkt i tak się dobrze sprzeda, niezależnie od jego walorów czy ich braku. Ale czy „Harry Potter” rzeczywiście wpisuje się w kanon słabiutkich adaptacji filmów?

DWA BYTY 

Dopiero z czasem gry powstałe na podstawie „Harry’ego Pottera” stały się produktem pochodnym i ściśle związanym z filmami. Ci, którzy znają komputerowe przygody Harry’ego od początku wiedzą, bowiem, że pierwsza odsłona dalece odbiegała od filmu. Stało się tak, ponieważ Electronic Arts rozpoczęło pracę nad grą jeszcze przed początkiem pracy przy filmie. Pierwszy, testowy wizerunek Harry’ego został stworzony na silniku symulatora wesołego miasteczka, gry Theme Park World. Cechą charakterystyczną wizerunku pierwszego Harry’ego była stosunkowo duża głowa, czerwony sweter i zielone spodnie. Ale nie tylko Harry stanowił potencjalne wyzwanie dla EA. Twórcy gry nie mieli do dyspozycji żadnych makiet czy wzorów postaci, na których mogliby się opierać, dlatego też w przypadku „Harry’ego Pottera i Kamienia Filozoficznego” grę i film należy traktować jako dwa oddzielne, zupełnie niezależne byty, które praktycznie w żaden sposób ze sobą nie współgrają. Ma to swoje plusy i minusy, jednakże nadaje również świeżości toczonej rozgrywce. W przypadku „Komnaty Tajemnic” sprawa wyglądała już nieco inaczej - współpraca z filmowcami jest już odczuwalna, jednak EA nie do końca zrezygnowało z dotychczas wykonanej pracy, toteż w kontynuacji nadal odczuwalny jest duch pierwszej, niezależnej gry. Niemniej, „Komnata Tajemnic” początkuje zmiany, które bardzo wyraźnie widać w „Więźniu Azkabanu”, który stanowi ostatnią typowo dziecięcą odsłonę serii. Kolejne części to już w pełni filmowe postaci i świat oraz niesamowicie okrojona fabuła wynikająca z tego, że gra jest tak naprawdę adaptacją adaptacji filmowej książki. Dlatego darujemy sobie dyskusję na temat, ile „Harry’ego Pottera” znalazło się w grach. 


HARRY HARRY’EMU NIE RÓWNY
I tym razem nie mam na myśli zmiennych poziomów kontynuacji, lecz fakt, że pierwsze dwie odsłony gry były tworzone oddzielnie na każdą platformę, wobec czego możemy mówić o zupełnie różnych grach, a tym, co je łączy jest jedynie tytuł i oś fabularna. Oczywiście, najwięcej różnic zanotujemy na koncie „Kamienia Filozoficznego”, gdzie brak granic najbardziej rzuca się w oczy. Najlepszym przykładem będzie wersja gry na konsolę PlayStation, w której trafiamy na ulicę Pokątną w środku roku szkolnego. Rażącą nieścisłość wynagradza rewelacyjna przejażdżka wózkiem w podziemiach Banku Gringotta. I trzeba przyznać, że w zasadzie przygoda na Pokątnej dodaje grze smaczku. Minusem konsolowej wersji jest, natomiast, zdecydowanie gorsza grafika – w porównaniu do edycji przygotowanej dla PC-towców – tutaj wszelkie piksele i ostre krawędzie wżynają się bezlitośnie w oczy, a o ile trudno wymagać czegokolwiek od grafiki powstałej przed blisko piętnastoma laty, o tyle powiedzieć trzeba, że pod jej kątem „Harry Potter” zawsze odstawał od gier powstałych w równoległym czasie. Odstawał, niestety, na minus. I tyczy się to każdej platformy. 
Generalnie, przeżywanie przygód Harry’ego na różnych platformach to całkiem ciekawa zabawa, zwłaszcza, że współcześnie nie trzeba już wypełniać całego pokoju masą konsol i urządzeń multimedialnych, by mieć taką sposobność – rozwój emulatorów pozwalających na odpalenie gry powstałej dla innego systemu sprawia, że dziś niemal każdą edycją możemy się cieszyć, grając w nią na starym i poczciwym PC-ecie. Jest to tym bardziej korzystne, że wiele z dawnych konsol wyszło już z produkcji (nie wspominając o grach) i często gra na komputerze może się okazać jedyną opcją dla spragnionego gracza. Niestety, wszystko co dobre szybko się kończy, toteż mnogość różnych wersji grywalnego „Harry’ego Pottera” odchodzi w niebyt wraz z powstaniem trzeciej gry. „Harry Potter i Więzień Azkabanu” początkuje, bowiem, trend na jednolitą produkcję, toteż ta i kolejne gry z serii są już takie same, niezależnie od systemu, na który zostały przygotowane. 


KRÓTKI (LUB NIE) PRZEGLĄD KOMPUTEROWYCH „POTTERÓW”
Chcąc zanalizować wszystkie poszczególne edycje „HP” z podziałem na platformy, na które powstały, musiałbym zmienić konspekt tego wpisu i stworzyć raczej małą książeczkę, aniżeli pojedynczy wpis na bloga. Poza tym… nie będę ukrywać, że deklaruję się raczej jako fan komputerów, aniżeli konsol i to z komputera korzystam na co dzień, dlatego to właśnie wersjom na PC-ta poświęcę ten ustęp. A skoro już się wytłumaczyłem i podpadłem miłośnikom konsol, przejdę do konkretów. 


Harry Potter i Kamień Filozoficzny
Pierwsze wrażenie było bardzo dobre, choć pewnie wynikało to z faktu, że wcześniej grałem w słabszą graficznie wersję na PlayStation. Miło było poznać ten bogatszy w szczegóły i bardziej dopracowany świat, choć toporne i ciężkie sterowanie niejednokrotnie umniejszały przyjemność z gry. Zastanawiając się teraz, co najbardziej zapadło mi w pamięć z tej gry, na myśl przychodzi mi brak dubbingu, nieanimowane przejścia (zamiast filmików jest książka z obrazkami i narrator) i najwyższy poziom trudności ze wszystkich „Potterów”. Osobiście nie znam nikogo, kto nie uległby Lordowi Voldemortowi przy pierwszej próbie walki z nim (a niektórym – jak np. Natalii – nigdy nie udało się wygrać tego starcia). 
Ogólnie samą rozgrywkę można uznać za przeciętną i mało porywającą: powtarzalne akcje, powtarzalne lokacje i powtarzalne misje. Wniosek: za duża powtarzalność. Ale jak na grę dla dzieci, znalazły się też bardziej mroczne motywy i przygnębiające momenty – mnie zawsze przygnębiało wykonywanie zadania, w którym należało dostarczyć Hagridowi ogniste nasiona. Ciekawy jest, natomiast, pomysł ze zbieraniem fasolek i kart z czekoladowych żab, na które teksty twórcom gry dostarczyła J.K.Rowling. Z drugiej strony sam quidditch nieco kuleje i bardziej nuży, aniżeli cieszy…  Generalnie, w odniesieniu do pierwszej produkcji, plusy mniej więcej równoważą się z minusami, wobec czego można uznać, że gra jest przeciętna. Ani zła, ani dobra. 


Harry Potter i Komnata Tajemnic

Może odrobinę bardziej wygładzone krawędzie i bardziej „płynna” grafika nie są tym, co mogłoby zapoczątkować rewolucję, ale jeśli dodać do tego dużo lepsze sterowanie i lekkość grania, to różnice między „Komnatą Tajemnic”, a jej poprzedniczką są olbrzymie. W tę grę gra się z prawdziwą przyjemnością, a jej dynamika w końcu nie przypomina wolno konającego ślimaka. Dużo barwniejszy świat, rozwinięte lokacje, lekkość czarowania i mnogość zaklęć to zaledwie część atutów tej gry. Sam quidditch uległ znacznej modyfikacji i istotne jest to, że tym razem nikt nas nie zmusza do uganiania się za zniczem i w zasadzie to od nas zależy, czy będziemy rozgrywać kolejne mecze. Najważniejsze jest jednak to, że tutaj quidditch jest po prostu fajny. I w przeciwieństwie do jedynki, można przegrać mecz (w „KF” tylko „śmierć” oznaczała przegraną…). Innym atutem „Komnaty Tajemnic” jest Klub Pojedynków i zarabianie fasolek za każdy wygrany pojedynek. Zwłaszcza, że i fasolki odgrywają w tej grze ważną rolę: można za nie kupować np. karty z czekoladowych żab, których w drugiej odsłonie przygód Harry’ego jest naprawdę mnóstwo. I szkoda tylko, że ta gra jest tak banalnie prosta… Naprawdę trzeba się bardzo postarać, żeby zginąć, co w pewien sposób psuje przyjemność z grania, bo jak się cieszyć z czegoś, co przychodzi nam tak łatwo? Ale żeby nie kończyć negatywnym komentarzem: dla mnie „Komnata Tajemnic” to jedna z najlepszych grywalnych odsłon całej serii i nawet po latach wracam do niej z wielką przyjemnością.


Harry Potter i Więzień Azkabanu
Zaczęły być widoczne pierwsze wyraźne zmiany. Przede wszystkim sami bohaterowie zaczynają bardziej przypominać odtworców ról w filmach i (przynajmniej w polskiej wersji dubbingowej) brzmią jak oni. No i graficznie wszystko zaczyna już lepiej wyglądać, choć przyglądając się głównym bohaterom można stwierdzić, że są oni nieco za niscy (tudzież zbyt „szerocy”). Może to złudzenie, ale świat przedstawiony w trzeciej grze zdaje mi się być bardziej ograniczony od tego z dwójki – bardziej zbity i mniejszy. Na szczęście twórcy gry pozostali przy sterowaniu znanym z poprzedniej odsłony, dzięki czemu sama rozgrywka jest płynna i przyjemna, choć z czasem nieco nużąca. Bo nadal robimy to samo, co w poprzednich częściach: biegamy, strzelamy zaklęciami, zbieramy fasolki i karty z żab. Niewątpliwym atutem trójki są, natomiast, zadania poboczne, wśród których moim ulubionym jest lot na hipogryfie, który zastępuje w tej grze quidditcha. Ciekawa jest też możliwość sterowania Ronem i Hermioną, choć szkoda, że sami nie możemy decydować, kiedy i w którego bohatera się wcielimy, gdyż gra sama nam to narzuca. I o ile misje Rona kompletnie do mnie nie przemawiają, o tyle uwielbiam wykonywać zadania przypisane Hermionie (możliwość zagrania słodkim, puchatym króliczkiem czy małym, latającym i ziejącym ogniem smokiem w pełni rekompensują mi braki widoczne w grze). Niestety, całkowitą pomyłką jest schemat walki z dementorami – jest sztuczny, sztampowy i pozbawiony wszelkiego dramatyzmu, dlatego momenty gry, które powinny budzić największe emocje, mnie po prostu usypiały i robiłem wszystko, by jak najszybciej je przejść i móc, np. polatać na hipogryfie.
Ogólnie „Więźniowi Azkabanu” przyznaję ocenę dobrą, choć mam świadomość, że za możliwość sterowania hipogryfem, smokiem i króliczkiem, jestem w stanie przymknąć oko na wiele niedociągnięć, przez co moja ocena nie jest obiektywna.

Harry Potter i Czara Ognia
Gdybym miał tę grę określić tylko jednym słowem, napisałbym po prostu: masakra. Twórcy postawili na totalną rewolucję i strzelili sobie samobója. Ale po kolei. Gra zyskała na mroczności, ale za to niemal wszystkie lokacje są przygotowane na jedno kopyto. Gra stała się trudniejsza, ale za to sterowanie i praca kamery to dramat. Bohaterowie nie wyglądają już, jakby spadło im na głowy kowadło i sami możemy decydować, kim rozegramy dany poziom, ale za to konieczność przechodzenia jednego poziomu po kilka razy, by odkryć wszystkie jego tajemnice i odblokować (!) ciąg dalszy rozgrywki to już lekkie przegięcie. A do tego przez cały czas gracz prowadzony jest na krótkiej smyczy – świat gry jest skrajnie zamknięty: już nie pobiegamy sobie swobodnie po Hogwarcie jak przywykliśmy do tego grając w poprzednie odsłony, lecz będziemy ograniczeni do lokalizacji przypisanych danemu poziomowi. Generalnie wszystkie atuty diabli wzięli, a jeśli dodać do tego fakt, że niektóre zaklęcia są możliwe do rzucenia tylko przy połączeniu sił, staje się potwornie uciążliwe, gdy okazuje się, że któraś z postaci sterowana przez komputer utknęła gdzieś daleko walcząc z czyrakobulwą bądź usiłując przeniknąć przez głaz… A monotonny głos Voldemorta mówiący: „No, Harry, co tam za sztubackie zaklęcia trzymasz w zanadrzu?” doprowadza mnie wręcz do szewskiej pasji. To zdecydowanie najgorsza gra z serii i w ogóle najgorsza gra w jaką w życiu przyszło mi zagrać.


Harry Potter i Zakon Feniksa 
Pozytywem „Czary Ognia” było to, że była tak słaba, że już gorzej być nie mogło. Kierunek obrany przez twórców nie rokował dobrze, toteż „Zakon Feniksa” był dla mnie olbrzymim zaskoczeniem. Niezwykłe grafiki, wspaniały Hogwart i niemal nieograniczona swoboda – aż trudno uwierzyć, że tę grę robili ci sami ludzie, którzy byli odpowiedzialni za poprzednią. „Zakon Feniksa” nie przypomina żadnej z poprzednich gier, za to zdecydowanie bliżej mu do filmu. I wiem, że niektórym ta zbytnia swoboda (i możliwość rzucania zaklęć na innych uczniów i pojedynkowanie się z nimi) nie do końca przypadła do gustu, ale dla mnie jest ona bezcenna. Jedynym mankamentem jest kiepskie sterowanie, choć można do niego przywyknąć, a wówczas w „Zakonie Feniksa” można się zakochać. Wspaniałym dodatkiem do tej gry są bonusowe grafiki i materiały video z produkcji gry – dzięki tym smaczkom, odkrywanie kolejnych sekretów Hogwartu staje się prawdziwą przyjemnością. No i nie wolno zapominać o pobocznych zadaniach i grach, wśród których znajdują się gargulki, eksplodujący dureń i szachy czarodziejów. Z tą grą nie da się nudzić i przechodzi się ją z przyjemnością, by potem znowu do niej powrócić i na nowo odkrywać jej wszystkie sekrety. To bez wątpienia jedna z moich ulubionych odsłon „HP”.


Harry Potter i Książę Półkrwi
Wiadomo, że kiedy rekin poczuje krew, nie odpuści. Tyczy się to także rekinów biznesu, toteż nie dziwi fakt, że po ciepłym przyjęciu „Zakonu Feniksa”, jego twórcy postanowili iść za ciosem. Skoro nie była potrzebna kolejna rewolucja, wystarczyło parę dodatków i smaczków, by kolejna gra była przynajmniej dobra. Choć warzenie eliksirów to według mnie drobny niewypał (w pewnym momencie przychodzi z tego więcej irytacji niż zabawy), to do quidditcha wróciłem z prawdziwą przyjemnością (quidditch po raz ostatni pojawił się w „Komnacie Tajemnic”). I może magicznej dyscyplinie sportowej brakuje nieco luzu, ale i tak mecze rozgrywa się z przyjemnością. Ogólnie grafika została ulepszona, świat jeszcze bardziej rozbudowany i, na szczęście, poprawione zostało sterowanie i praca kamery. Ale klapą okazały się być pojedynki – już w poprzedniej odsłonie w momencie, gdy wyzywało się kogoś na pojedynek, ta osoba lub osoby, trafiały z nami do swego rodzaju kręgu, w którym toczone były batalie. Niestety, mankamentu z piątki nie tylko nie udało się twórcom naprawić, ale, co gorsza, jeszcze bardziej spaprali oni sprawę dając graczowi możliwość walki tylko z jednym przeciwnikiem na raz, przez co czasami wygląda to tak, że pojedynkujemy się z jednym wrogiem, a drugi – nie robiąc nic – patrzy i czeka na swoją kolej. Realizm leży. Choć sama walka zyskała na atrakcyjności i dynamice, a co najważniejsze, już nie trzeba kręcić, szarpać i popychać myszki, by rzucić zaklęcie, co było zmorą poprzedniej gry. Sam „Książę Półkrwi” tak samo jak jego filmowy odpowiednik bywa dowcipny (zwłaszcza w misji, w której wcielamy się w Rona i zmierzamy do gabinetu Slughorna – muzyka i serduszka są rozbrajające), ale jego mankamentem jest straszliwie szybkie tempo rozgrywki – ani się człowiek obejrzy, a tu napisy końcowe. I, niestety, w przeciwieństwie do „Zakonu Feniksa”, tutaj na gracza, który odkryje wszystkie sekrety gry, nie czekają żadne nagrody, co pozostawia drobny niesmak. Co mogę powiedzieć na koniec – z jednej strony, pod kątem grafiki i grywalności to jedna z lepszych gier cyklu, jednak brak mi w niej tej szczególnej iskry, którą miały w sobie choćby „Zakon Feniksa” czy „Komnata Tajemnic”.

Harry Potter i Insygnia Śmierci część 1
To, że będzie kolejna rewolucja w grach o Harrym, można było być pewnym od samego początku. Powód jest znany – „Insygnia Śmierci” bardzo odstają od poprzednich części cyklu. Mają inny klimat, zrywają ze schematem i są – przynajmniej w pierwszej połowie – opowieścią drogi. Bo nasi bohaterowie są w podróży i przemierzają kolejne lokacje w poszukiwaniu horkruksów Lorda Voldemorta.
A zatem – jak już mówiłem – mamy rewolucję. I doskonale pamiętam jak Electronic Arts cieszyło się z tej zmiany i jak szumnie przedstawiciele koncernu przekonywali, że zmiany i nowości sprawią, że ta gra powali wszystkich na kolana. Z jednej strony zachwalano tryb rozgrywki, kiedy Harry ma na sobie pelerynę niewidkę i musi się skradać. Z drugiej zapewniano masę akcji i niezapomnianych pojedynków. I, oczywiście, grafika miała być oszałamiająca. Szkoda, że nikt nie rozlicza producenta z tego, co mówi… Bo: misje z peleryną niewidką są nużące i wkurzające – praktycznie cały czas trzeba się ukrywać i czekać aż pasek niewidzialności się zregeneruje, w przeciwnym razie zostaniemy odkryci, a misja będzie niezaliczona; akcji nie jest dużo – akcja stanowi główny trzon tej gry. Diabli wzięli przyjemność z czarowania, teraz różdżka staje się karabinem maszynowym, który lawinowo posyła różnokolorowe promienie w przeciwników – to już nie jest „Harry Potter”, ta gra nie ma nawet cienia klimatu „Harry’ego Pottera”. To zwyczajna „rozpierducha”. W dodatku słaba i nudna, bo przez całą grę robimy praktycznie to samo – chowamy się i strzelamy. A i grafika też nie powala na kolana, bo z całym szacunkiem – „IŚ1” zostały wydane w 2011 roku, a ma tyły względem gier z 2009… 
Dla mnie – zaraz po „Czarze Ognia” to najgorsza gra. I w dodatku tak samo ograniczona jak wcześniej wspomniana… 

Harry Potter i Insygnia Śmierci część 2
Pierwsza gra z „HP”, na którą nie czekałem. Nie miałem złudzeń – skoro jej poprzedniczka była nastawiona na ciągłe strzelanie, to tutaj lepiej na pewno nie będzie. Zwłaszcza, że z założenia akcja dopiero na tym etapie miała zacząć się rozkręcać… I rozkręca – faktycznie, cała ta produkcja również nastawiona jest na walkę, ale na szczęście twórcy poszli po rozum do głowy i postanowili ją nam urozmaicić pozwalając wcielać się w różnych bohaterów (choć i tutaj, niestety nie mamy na to wpływu, gdyż jest to z góry narzucone) i wypełniać niby różne misje (podkładanie ładunków wybuchowych pod mostem, obrona dziedzińca itd.), co już w jakiś sposób wynagradza fakt, że głównie biegamy po lokacjach i strzelamy. Niestety, świat gry jest bardzo ograniczony – powiedziałbym, że najbardziej ograniczony ze wszystkich, ale przynajmniej lokacje są różnorodne i często niepowtarzalne. No i grafika, choć nie powala na kolana, jest tu lepsza i miło się ogląda te wszystkie rozbłyski zaklęć. Dobrze też jest oddany klimat – podczas Bitwy o Hogwart można się rzeczywiście poczuć jak w środku wojny, choć, powiedzmy sobie szczerze, to wszystko jest umowne. A końcowa walka z Voldemortem jest żenująca… Czy jest w tej grze coś, co skłania do tego, by wrócić do niej po jakimś czasie i zagrać ponownie? Myślę, że w przeciwieństwie do najgorszych z serii „Czary Ognia” i „Insygniów Śmierci cz. 1”, coś takiego się znajdzie – np. walka ze Snapem czy podkładanie ładunków wybuchowych pod mostem.

Harry Potter: Mistrzostwa Świata w Quidditchu
Nadal spotykam się ze zdumieniem wśród osób, z którymi rozmawiam o tej grze. Choć wydana w 2003 roku, zdała się przejść zupełnie bez echa i najzwyczajniej w świecie, wielu ludzi i nawet fanów nie ma zielonego pojęcia o jej istnieniu.
Z założenia ta gra miała być konkurencją dla takich produkcji jak „FIFA”. To miała być typowa gra sportowa, choć skupiająca się na bardzo nietypowym sporcie. Złudzenia prysły, kiedy tylko uruchomiłem ją po raz pierwszy, choć sam początek miło wspominam, gdyż pobyt w menu głównym umilał fragment kompozycji „Dies Irae” Mozarta i w zasadzie byłoby dobrze, gdyby pozostać w menu, ponieważ sama gra to totalna katastrofa. Kanciasta, niegrywalna i nudna jak flaki z olejem. A do tego animacje specjalnych zagrywek, które za każdym razem były takie same. Prawdziwą torturą było przejście całego turnieju i zwycięstwo w nim – i, bynajmniej, nie chodzi tu o poziom trudności.
Może lepiej byłoby, gdyby faktycznie niewiele osób miało świadomość, że ta gra w ogóle istnieje? Chciałoby się tylko rzec: „kończ waść, wstydu oszczędź…”.

LEGO Harry Potter lata 1 – 4
„Że co!?” – moje zdziwienie, gdy dowiedziałem się, że ta gra powstanie, było olbrzymie. Nie rozumiałem, jak ktoś mógł wpaść na tak idiotyczny pomysł… Jako dziecko uwielbiałem klocki Lego i miałem ich całe pudło, ale żeby łączyć Lego z „Potterem”? To nie to samo, co zestawy, które przed laty pojawiły się na rynku. Wiedziałem jedno: nie kupię tej gry. 
Postanowienia dotrzymałem. Nie kupiłem jej. 
Wygrałem w konkursie.
I tak rozpoczęła się moja najlepsza przygoda z grami o Harrym Potterze. Po pierwsze: humor – fantastyczny, po drugie rozgrywka – w końcu tryb multiplayer i w dodatku dwie osoby mogą grać na jednej klawiaturze!, po trzecie olbrzymi świat i mnóstwo, ale to mnóstwo zabawy. I prawie 200 bohaterów, w których można się wcielić! I niektórzy ze specjalnymi zdolnościami i zaklęciami (np. mugolski mleczarz potrafi robić przewroty w przód, Gryfek otwiera zamki nie do otwarcia, a śmierciożercy dysponują klątwą Avada kedavra) – po prostu wow! A choć można się czepiać tego, że generalnie chodzi tylko o zbieranie klocków i rozwalanie wszystkiego, co staje nam na drodze, to uważam, że byłoby to skrajne czepialstwo. Ta gra jest po prostu genialna! I warto ją przejść całą, bo poziom dodatkowy ma moc! 

Ciekawostka na koniec: gry z serii „LEGO Harry Potter” to jedyne, w których wykorzystano muzykę skomponowaną do filmów o Harrym.

LEGO Harry Potter lata 5 – 7
Na drugą część LEGO czekałem już z wielką niecierpliwością – w końcu poprzednia pobudziła mój apetyt! W zasadzie wielkich zmian w porównaniu do poprzedniej gry tu nie odnajdziemy, ale przecież wcale nie o nie chodzi. Ta gra broni się sama zapewniając ponownie wielogodzinną rozrywkę, a jej rozbudowany świat to wystarczająca zmiana i zachęta do tego, by dać się porwać magii Lego!

LEGO CREATOR: Harry Potter
O tym tytule powinienem wspomnieć wcześniej, ponieważ to stosunkowo stara gra – z 2002 roku, niemniej trudno mi ją tak do końca rozpatrywać jako typową grę – bo to bardziej substytut zabawy klockami Lego. Do rzeczy: wszystko opiera się na tym, że mamy wybudować świat Harry’emu, np. Hogwart oraz wyposażyć go. Tym, co charakteryzuje „Lego Creator” jest poziom trudności – gra wymaga umiejętności logicznego i prze- strzennego myślenia, co nie zawsze jest proste…

 LEGO CREATOR: Harry Potter i Komnata Tajemnic
Druga i ostatnia odsłona serii „Lego Creator”, która od poprzedniej różni się jedynie tym, że jest poszerzona o budowle i obiekty znane z drugiej części przygód „Harry’ego Pottera”. Oceniać tej produkcji nie będę, albowiem wierzę, że znajdzie ona swoich sympatyków.

***

Na samym początku postawiłem sobie pytanie: czy gry o Harrym Potterze spełniają się w roli lekkiej i pogodnej rozrywki na te ponure, listopadowe dni, które sprawiają, że niejednokrotnie najchętniej pozostalibyśmy w łóżku przez cały dzień? Pomimo bardzo wielu zastrzeżeń, myślę, że tak. Te gry nie są ambitne, nie posiadają większej głębi, ale stanowią prostą, niewymagającą i, co najważniejsze, na ogół kolorową rozrywkę. Jedno, co można o nich powiedzieć to to, że są różne. Niektóre lepsze, inne gorsze. I faktem jest, niestety, że to tytuły skierowane głównie do fanów serii napisanej przez J.K.Rowling, bo kiedy zerwać z nich otoczkę magii i zabrać znanych nam bohaterów, niejednokrotnie mogłoby się okazać, że lepsza zabawa czeka nas na starych telefonach – i jest nią gra w węża.

A POZA PC…

„Harry Potter for Kinect”
Gra stworzona dla użytkowników konsoli Xbox 360 z technologią Kinect. Dostępne są dwa tryby rozgrywki: filmowy i własny. Filmowy pozwala na wcielanie się w znanych z ekranu bohaterów, zaś własny polega na tym, że gracz zostaje zeskanowany i trafia do gry jako nasz prywatny i niepowtarzalny awatar. W grze sterujemy ruchem własnego ciała. 
Osobiście miałem okazję zagrać jedynie w demo, w którym jako Neville musiałem uciekać rozpadającym się mostem i umykać przed niebezpieczeństwami – do tej pory mile wspominam tę małą przygodę z „Harry Potter for Kinect” i liczę na to, że kiedyś uda mi się bardziej zagłębić w tę produkcję. 


„Wonderbook: Księga Czarów” oraz „Wonderbook: Księga Eliksirów”

Tytuły przygotowane specjalne na konsolę Sony PlayStation 3. Choć producent woli określać te produkcje mianem „książek multimedialnych”, nie łudźmy się – to chwyt marketingowy. Zamiast szeroko rozpisywać się na temat Wonderbooków, odeślę do wpisu, w którym szczegółowo je omówiliśmy.



Udostępnij na Google Plus

About Strefa Czytacza

    Blogger Comment
    Facebook Comment

18 komentarze:

  1. Grzesiek Noworyta28 listopada 2014 21:03

    Bardzo ciekawie napisany post :)

    W grę "Harry Potter for Kinect" grałem i uważam, że jest bardzo dobra i warto w nią zagrać. W tej grze musimy przejść każdą misję, na każdym roku (zwykle jest około 3-5 misji na rok). Niestety, przez to, że gra obejmuje całą sage "Harry'ego Pottera) jest bardzo okrojona. Procz misji mamy też tzw. 'extra classes', w której znajdziemy robienie eliksirów, pojedynki, quidditch (ścigający), skakanie/schylanie się między gałęziami Bijącej Wierzby. Z tego, co pamiętam w jednej z misji mieliśmy okazję grać Ronem, w roli obrońcy w quidditchu, ale nie mogę sobie przypomnieć, czy też to znalazło się w 'extra classes'. Prócz tego po przejściu gry odblokowuje się tzw 'challenge mode'. Polega on na przechodzeniu niektórych misji, które pojawiły się w grze, w jak najkrótszym czasie. Oczywiście, istnieje coś takiego jak czas maksymalny, więc musimy się do niego dostosować, żeby przejść do następnego etapu 'challenge mode'. To co mi się podoba w tej grze to, to, że można grać różnymi postaciami tzn. w każdej misji gra nam narzuca postać np. podczas walki z trollem jesteśmy Hermioną. Ale przed rozpoczęciem nowej misji możemy zmienić tą domyślną postać. Jednak nie wszystkie postacie są od razu, stopniowo odblokowujemy je. Żeby odblokować wszystkie 25 postaci musimy przejść wszystkie misje na 5/5 gwiazdek, przejść wszystkie 'extra classes i cały 'challenge mode'. Chyba tyle ode mnie, mam nadzieję, że udało mi się w jakimś stopniu przybliżyć jak ta gra wygląda. Ostatni raz grałem w nią trzy miesiące temu, więc przepraszam, jak jakieś szczegóły nie są zgodne z prawdą.

    OdpowiedzUsuń
  2. Szczerze? Zadna z tych gier tak naprawde nie jest dobra. Po kazdej zoistaje jakis niesmak, czesciej wiekszy niz mniejszy. Kiedys wydawalo mi sie, ze to dlatego, ze gry HP byly tworzone w latach 'rewolucji' kiedy gry byly wiecnzie ulepszane, nie tak jak dzisiejsze na PS4, grafika jak film. Dzis producenci maja gotowe recepty na swietne gry, wtedy niestety wszystko bylo jeszcze nie do konca zbadane:) Nie wiem czy tak jest, ale takie jest moje zdanie.
    Ja mam mega sentyment do Komnaty Tajemnic, gralam w nia pierwszy raz bedac w podstawowce i przejscie calej gry (z pomoca kolegi) zajelo mi okolo 2 tygodni :D Dla mnie byla super - nawet te niedopracowania dodawalay urokowi grze, uwielbiam ja. Wiezien tez dobry, niestety strasznie krotki... No i Ksiaze Polkrwi - swietny! Dla mnie prawie ideal, niestety zabraklo tajemnic, ktore byly dla mnie najwiekszymi atrakcjami no i
    strasznie krotki:) Czara ognia to totalna zenada, wylaczylam po 10 minutach, a tak jak Insygnia Smierci mnie rozczarowaly to tak chyba nawet obie kadencje Tuska sa niczym w porownaniu z tymi grami... szkoda:(

    OdpowiedzUsuń
  3. A wracajac do mojego poprzedniego komentarza (Anonimowy 21:24) uwazam osobiscie, ze teraz kiedy producenci potrafia robic naprawde dobre, bogate gry to powinni od poczatku zrobic wszystkie czesci HP! Jedno z moich malych marzen hihi, pozdrowienia dla Was.

    OdpowiedzUsuń
  4. Miałam okazję grać tylko w 3 gry ("Komnatę", "Więźnia" oraz "Czarę" - ale tutaj tylko trochę), więc nie mogę się za dużo wypowiedzieć. Ale artykuł naprawdę ciekawy i przydatny. Dzięki za dodanie go :)

    Vanessa

    OdpowiedzUsuń
  5. Miałam okazję grać we wszystkie (prócz drugiej części Insygnii) i ku własnemu zdumieniu najbardziej podobała mi się ... Komnata Tajemnic, zaraz po niej Zakon Feniksa. Niestety reszta to strata czasu i ogromny zawód :(

    OdpowiedzUsuń
  6. Muszę powiedzieć, że mam 1-6 gier i najbardziej lubię 2 i 5.
    Jedynka jest tak toporna, że grałam w nią tylko 2 razy i choć przeszłam to z Voldemortem i tak nie wygrałam więc spasowałam.
    Dwójka jest o niebo lepsza jest więcej zadań jak choćby szukanie włosów do eliksiru czy poszukiwania Malfoja. Niestety na każdym tym poziomie musimy praktycznie przejść przez to samo ale i tak najlepiej się w nią gra :D
    Trójka jest tak nudna, i tak łatwa, że przez godzinę całą ją przeszłam. Fakt nie jestem już dzieckiem i lepiej się w tych grach orientuje ale mój 4 letni syn przeszedł ją całą w 2 dni więc coś musi w tym być.
    W czwartą nie lubię grać przez to dziwne sterowanie i to jak Ron i Hermiona po prostu przeszkadzają. Totalny gniot!
    Piątka jest po prostu genialna jak dla mnie. Jak zaczynam w nią grać to odpływam na dobre parę godzin (dlatego gram wieczorami). Ta grafika, zadania itd po prostu cudo :)
    Dla mnie szóstka to kopia piątki z humorem. Stanowczo za dużo jest latania na miotle a za mało zwiedzana Hogwartu.
    Więcej gier nie mam ale planuje zakup obu siódemek tylko niech stanieją :D

    OdpowiedzUsuń
  7. HP uwielbiam jako książkę i film, ale w gry nie gram i chyba nawet ta cudowna seria mnie do tego nie przekona ;)
    Zapraszam Was na świateczną wymiankę u mnie! Skoro kochacie HP, to inne książki na pewno też, a wymianka prawie-książkowa :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ah ile to już czasu minęło odkąd grałam ostatni raz. Pierwszą grę przechodziłam kilka razy, ale za każdym razem nie byłam w stanie pokonać Voldemorta. Druga chyba nie urzekła mnie tak jak Ciebie, bo odpuściłam sobie dalszą grę podczas poszukiwać jakichś składników dla Snape'a (chyba!) Najwidoczniej się znudziłam. Dopiero 3 część przeszłam całą i wspominam ją najlepiej. Po resztę jeszcze nie zasięgłam, ale widząc ten wpis, niewykluczone, że niedługo sama do nich powrócę.

    OdpowiedzUsuń
  9. Grałem w cześci 1 - 6. Nie miałem możliwości zagrać w Insygnię Śmierci. Może poradzicie mi jak ją zdobyć. Moim zdaniem 5 i 6 to najlepsze części, dobrze odwzorowują film i książkę, aczkolwiek mają swoje mankamenty. Pierwsze części są zbyt cukierkowe no i niestety mają słabą grafikę. Bardzo bym chciał aby teraz zrobiono wszystkie części z obecnymi możliwościami i bazujące na książce, to by było świetne. Fani mieli by wspaniałą satysfakcję na długie godziny. Nie grałem też w części Lego, ale po twojej ocenie chyba postaram się je jakoś zdobyć i z chęcią zagram.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze mówiąc, nie mam pojęcia, czy poza zakupem online istnieje jakakolwiek szansa na zdobycie "Insygniów". Zdaje się, jakby te gry wyszły już z produkcji. A Lego naprawdę polecam - miałem strasznie mieszane uczucia, co do tej gry, ale wystarczył mi kwadrans, by się zakochać w niej i w jej humorze.

      Usuń
  10. Ah, gry o Harrym Potterze, miałem styczność ze wszystkimi, wiec artuykuł wydał mi się trochę... wybrakowany? Po pierwsze, nie wspomnieliście o muzyce. Wspaniały Jeremy Soule skomponował muzykę przed Johnem Williamsem, jest ona cudowna, aż żal nie wspomnieć.
    Nie zgodzę się co do grafiki na wersję PSx. Była ona bardziej pixelowa, ale ma niesamowity klimat. Czuję ogromną sympatię do charakterystycznych nierównych struktur oraz oświetlenia. I tło dźwiękowe, niesamowite. Na PC była zbyt cukierkowa.
    Gry na PSX są świetne, choć krótkie.
    Nie wspomniano o tym, że pierwsza część PC była STRASZNIE okrojona względem wersji alfa (w trakcie produkcji). Można zobaczyć screeny z nieistniejącymi lokacjami a nawet gameplay z E3 (ah ten system rzucania czarów, bez głupiego auto-celu). Ile bym dał za wyciek z wersji alfa! Pełno zabawy w starszą, choć niedokończoną wersję. Nawet można by było dokończyć ją dzięki modom.
    No i pierwsze części PC maja narzędzia moderskie stworzone przez Polaka QBBossa, wiedzieliście o tym? Szkoda, że są mało popularne, przez to umarły.
    W Azkabanie jest błąd - wersja na konsole BYŁA inna, niż na PC.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W artykule wyraźnie zaznaczyłem, że swoją uwagę skupiam na wersjach komputerowych - w wiele konsolowych wersji nie grałem, więc sądzę, że pozostaje tu pole do popisu dla kogoś, kto w tym temacie ma większą wiedzę ode mnie. Kwestia wersji alfa - przyznam, że nie zagłębiałem się w ten temat - ten wpis miał pełnić rolę "krótkiego" przewodnika po finalnych wersjach na PC, czyli tym, co istotne dla potencjalnego nabywcy. Niemniej te informacje są bardzo ciekawe, bo szczerze mówiąc nigdy nie słyszałem zbyt wiele o wersji alfa. Co do muzyki - szczególnie mnie ona nie porwała, a przynajmniej nie na tyle, by bardziej ją wyróżnić. O ile znam produkcje, których muzyka zapada w pamięć, z gier o "Potterze" nie pamiętam ani nuty. I ostatnia kwestia - kwestia Azkabanu - gdziekolwiek szukałem informacji na jego temat, wynikało, że to ta sama gra - promowana nawet tymi samymi screenami, co wersja na PC. W każdym razie, dzięki za ten komentarz, bo chętnie zapoznam się głębiej z informacjami, które podałeś. Pozdrawiam.

      Usuń
    2. Wiem, że artykuł skupia się na wersjach PC, jednak dotknął trochę wersji PSX, więc odpowiedziałem na to.
      Co do muzyki to radzę przesłuchać ją jeszcze raz - nie tylko z oficjalnych soundtracków, bo wiele ciekawych urywków jest w plikach gry PC. Jest świetna.
      Rozumiem kwestię z Więźniem. Ktoś podał złe informacje, tak naprawdę wersja na konsole jest bardzo podobna do poprzednich części - czyli filmowy Hogwart, swoboda, system zaklęć, itd.
      Co do moddingu to odwiedź na Youtube kanał QBQBBoss, znajdziesz tam kilka ciekawych rzeczy, jak kilka map stworzonych przez twórcę, a nawet Harry świecie Minecrafta ;) Niestety modding nie ma przyszłości przez marne zainteresowanie. Gry o Harrym były, i przeszły do historii.

      Ciekaw jestem, czy powstaje remake gier o Harrym Potterze? Bardzo chciałbym, ale boję się, że mogą znowu być sknocone mimo braku ograniczonego czasu.

      Usuń
  11. A ja zgłaszam pomysł, aby napisać jakąś wspólna petycję do EA o ponowne zrobienie gier o Harry'ego Pottera'a :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Lubię grać w gry o HP. To takie fajne odstresowanie się od codziennego życia. Tylko kawa, coś słodkiego i świat magii. Chociaż przeszłam to już tyle razy, chociaż niczym nie zaskoczą, gram, bo lubię :))

    OdpowiedzUsuń
  13. A to niespodzianka... od początku wydawało mi się, że gry Lego to jest jakaś porażka i na pewno po to nie sięgnę. Tymczasem, skoro tak zachwalacie, to najwyraźniej pora zmienić zdanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę warto dać tym grom szanse - zwłaszcza pierwszej części :-)

      Usuń
  14. Harry od wielu lat trzyma się na wyżynach sympatii dzieci i młodzieży, chociaż co do gier, to nie mam takiego rozeznania. Przewinęło się ich dosyć sporo, zważywszy na swoje podobieństwo tematyczne i główny motyw.

    OdpowiedzUsuń