Autograf J.K.Rowling: w pogoni za marzeniem

Abstrahując od światowych wydań „Harry’ego Pottera”, rekwizytów filmowych czy wszelkiej maści przedmiotów bardziej lub mniej masowo produkowanych (repliki i różnego rodzaju gadżety), jest coś, co elektryzuje fanów magicznej serii niezależnie od ich kolekcjonerskich upodobań. Autograf kobiety, bez której nasze życie wyglądałoby zupełnie inaczej. Bo gdzie bylibyśmy dzisiaj, co byłoby naszą pasją i czym byśmy się zajmowali, gdyby kiedyś – niezależnie od tego czy było to, jak np. w naszym przypadku trzynaście lat temu czy np. pół roku temu, w naszym życiu w bardziej lub mniej fascynujących okolicznościach nie pojawił się Harry Potter. Wiem, że oberwie mi się za generalizowanie, ale zaryzykuję: większość z nas dałaby się pokroić za możliwość kontaktu z J.K.Rowling, wielu z nas marzy o tym, by w egzemplarzu swojej ukochanej powieści posiadać jej podpis. Dlatego dziś to właśnie tematowi autografu J.K.Rowling poświęcę odrobinę miejsca na blogu.

Autograf J.K.Rowling jest najbardziej pożądanym podpisem żyjącego pisarza. Biorąc pod uwagę to, jak rzadko autorka „Harry’ego Pottera” bierze udział w spotkaniach z czytelnikami i jak rzadko odpowiada na pocztę fanowską, szanse na zdobycie jej autografu są minimalne. Ale są i sam coś o tym wiem. O tym za chwilę. Najpierw postawmy sobie sprawę jasno: nie ulega wątpliwości, że J.K.Rowling jest najbardziej niedostępnym współczesnym autorem – nawet jej bliscy współpracownicy mają z nią ograniczony kontakt, nie mówiąc już o światowych wydawcach czy partnerach biznesowych (swego czasu tłumacze „Harry’ego Pottera” ze świata chcieli zorganizować zamknięty czat z Rowling, na którym chcieli porozmawiać przez chwilę z pisarką, niemniej prośba ta – skierowana bezpośrednio do jej agentów – nie spotkała się z pozytywną odpowiedzią). W wyniku podobnych działań nie dziwi, że pomiędzy autorką, a jej czytelnikami powstał gigantyczny mur, który jednak nie umniejsza sympatii, którą na świecie się ją darzy. Jak, wobec tych niemałych utrudnień, przedostać się do J.K.Rowling i zdobyć jej autograf?

OPCJA PIERWSZA: LIST DO J.K.ROWLING
Niektórzy machną ręką stwierdziwszy, że to mission impossible, inni dadzą z siebie wszystko, żeby się wykazać i zwrócić na siebie uwagę pisarki, a jeszcze inni rozbiją skarbonkę i wypłyną na ocean zwany ebay, gdzie zechcą złowić okazję i za ciężko (lub nie) zarobione (lub nie) pieniądze zdecydują się na zakup autografu J.K.Rowling. Jeśli mowa o pierwszej grupie, to i ja machnę ręką, bo nie rzecz w tym, żeby kopać się z koniem – jeśli ktoś nie wierzy w sukces, jego sprawa. Przechodząc zatem do grupy drugiej – jak zdobyć autograf J.K.Rowling? „Najprostszym” sposobem jest napisanie listu. Skąd ten cudzysłów? Nie dajmy się zwieść – każdego tygodnia Rowling otrzymuje setki listów. Część trafia do amerykańskiego wydawcy „Pottera”, druga do brytyjskiego, kolejna przychodzi na edynburski adres pisarki, a jeszcze następne trafiają na adresy wydawców „dorosłych” książek J.K.Rowling. W 2007 roku każdego tygodnia docierało ok. 1500 listów. Wiadomo, że dziś ta liczba uległa znacznemu zmniejszeniu, niemniej śmiało można założyć, że nadal jest ich jakieś 700 tygodniowo.

Co się dzieje z nadchodzącymi listami?
Następuje segregacja. Krótkie i/lub niedbałe listy od razu zostają odrzucone i raczej wątpliwe jest, by ktokolwiek je czytał. Dla Rowling pracuje kilka osób, które zajmują się jej korespondencją i to od tych osób zależy, czy list trafi do rąk pisarki. Najczęściej nie trafi. Bardziej obiecujące i wyróżniające się są czytane przez jedną z asystentek i ta decyduje, co dalej zrobić. Na tym etapie są trzy możliwości:

1. Autor listu otrzyma wydrukowany list od J.K.Rowling oraz listę odpowiedzi na najczęściej zadawane pisarce pytania
2. Autor otrzyma specjalną kartę/pocztówkę z własnoręcznym podpisem J.K.Rowling
3. List trafi do rąk J.K.Rowling, która go przeczyta i być może zdecyduje się na niego odpowiedzieć.

Realia są brutalne. Niewielu autorów listów doczeka się otrzymania autografu pisarki, a dosłownie garstka ucieszy się z otrzymania własnoręcznej odpowiedzi. Sam miałem to niebywałe szczęście, że na mój pierwszy list wysłany do J.K.Rowling otrzymałem bardzo satysfakcjonującą odpowiedź – kartę z jej własnoręcznym podpisem. To wielki sukces i niezwykłe wyróżnienie, dlatego pokuszę się o zamieszczenie mojego przepisu na sukces.

Jak zwiększyć swoje szanse na otrzymanie odpowiedzi?
Choć może to zabrzmieć okrutnie, przede wszystkim, należy zadbać o to, by koperta i list wyróżniały się pod kątem wizualnym. Im bardziej rzucająca się w oczy koperta, tym większe prawdopodobieństwo, że przyciągnie czyjąś uwagę. Podobnie z listem – pięknie napisany, ze zdobnikami i wyróżnieniami wzbudzi większe zainteresowanie od wyskrobanego na papierze w linie szaraczka. Oczywiście, nawet szaraczek może się okazać strzałem w dziesiątkę, bo przecież najważniejsza – przynajmniej w teorii – jest treść. 

I co z tą treścią? Każdy łowca autografów, który próbował skontaktować się z Rowling drogą korespondencyjną, musi przyznać, że wszelkie prawidła, którymi rządzi się dobry LOR (Letter of Request – list z prośbą) w przypadku tej pisarki nie zdają egzaminu. Do Rowling, bowiem, nie wystarczy napisać dwóch – trzech zdań o sobie, powiedzieć, dlaczego się kocha „Harry’ego Pottera” i która część jest twoją ulubioną, a już kompletnym strzałem w kolano jest wyraźne danie do zrozumienia, że nadrzędnym celem tego listu jest zdobycie jej autografu. Nie, nie i jeszcze raz nie! Pisząc do J.K.Rowling trzeba wyrazić siebie i dać z siebie jak najwięcej – jakkolwiek jest to oklepany motyw – warto opowiedzieć o tym, co „Harry Potter” zmienił w twoim życiu i jak ono dzięki niemu wygląda. Długi, serdeczny i szczery list ma większą szansę na „wybicie się” spośród setek, a może nawet i tysięcy, innych.

Teraz odrobina dziegciu - najczęściej J.K.Rowling osobiście odpisuje na listy osób pokrzywdzonych przez los. Może nie będę w tym momencie ani zbyt delikatny, ani wyrozumiały dla tych osób, ale ci wszyscy, którzy użalają się nad sobą, bądź doświadczyli w życiu tragedii i ochoczo się dzielą jej szczegółami w swoich listach, automatycznie są wynoszeni ponad innych. I z pełną odpowiedzialnością podpisuję się pod moimi słowami, jakkolwiek mogą one sprowadzić na mnie gromy. Nie uważam, by osobiste tragedie były dobrą kartą przetargową służącą wzbudzeniu litości w pisarce, która – łącząc się w bólu z nieszczęśnikiem – napisze do niego osobisty list. Moim zdaniem są pewne granice intymności i prywatności, a jakby nie patrzeć – autorka ulubionej książki nie jest naszą przyjaciółką. Bo ani my jej, ani ona nas nawet nie zna osobiście i tylko dzięki temu listowi dowiedziała się o naszym istnieniu. Dlatego ludzie, którzy mają względnie szczęśliwe życie, tudzież nie wyrażają pisemnie wszystkich swoich żalów i smutków, mają pod górkę. Ale nawet powściągliwość w dzieleniu się szczegółami swojego życia nie odbiera możliwości zdobycia autografu. Osobiście napisałem do pisarki zupełnie inny list, w którym skupiałem się tylko i wyłącznie na radosnej stronie mojego życia, nie obnażając się z negatywnych bądź przykrych jego aspektów. 

Skoro mamy już piękną, wymuskaną kopertę i wspaniały list, warto pamiętać o jeszcze kilku detalach, na które warto zważyć, inaczej sami możemy skazać swoje przedsięwzięcie na porażkę. Szczegóły poznamy wchodząc na oficjalną stronę J.K.Rowling i klikając na „Contacts”, gdzie natrafimy na taką oto informację:

Z powodu olbrzymiej ilości nadchodzących próśb, J.K.Rowling z żalem oznajmia, że nie jest w stanie:
- odpowiadać na indywidualne pytania ani też wyrażać opinii na poszczególne tematy poruszone przez czytelników
- czytać, ani komentować prac, opowieści, pomysłów i twórczości artystycznych
- podpisywać egzemplarzy „Harry’ego Pottera” dla jednostek
- rozsyłać autografów, ani podpisanych fotografii
- odpowiadać na indywidualne prośby o wsparcie finansowe


Wnioski: nie wysyłaj zdjęć, ani tym bardziej książek, do podpisu, nie zasypuj pisarki pytaniami, ani nie proś jej o komentowanie istotnych dla ciebie kwestii – pisząc do Rowling należy się skupić przede wszystkim na tym, żeby w jakiś sposób zaprezentować siebie i swoją historię – pisarka wielokrotnie podkreślała, że lubi wiedzieć, kto do niej pisze, a z tego wynika jeszcze jedna rzecz: warto dołączyć do listu swoje zdjęcie. Chyba nie muszę tłumaczyć dlaczego, prawda? 

Ostatnia wskazówka skierowana bardziej do kolekcjonerów autografów: pisząc do Rowling nie zamieszczamy w kopercie ani SAE (Self-Addressed Envelope – zaadresowanej do siebie koperty), ani IRC (International Reply Coupon – Kupon Międzynarodowej Odpowiedzi). 

I gotowe! Twój list jest gotowy do wysłania. 
Pod warunkiem, oczywiście, że znasz adres. O ile nigdy się nie spotkałem z sytuacją, by ktoś otrzymał odpowiedź od Jo pisząc na adres amerykańskiego wydawcy, o tyle znam dwa inne sprawdzone adresy:

J.K. Rowling
C/O Bloomsbury Publishing PLC
50 Bedford Square
London
WC1B 3DP
UK

oraz

J.K. Rowling
Box 1
44-46 Morningside Road
Edinburgh
EH10 4BF
Scotland



OPCJA DRUGA: ZAKUP AUTOGRAFU 
Decydując się na ten krok, warto mieć oczy dookoła głowy i zachować zdrowy rozsądek. Nierzadko zdarza się, bowiem, że nieuczciwy sprzedawca zaoferuje niezwykle zaniżoną cenę, by wywołać gorączkę u kupującego, który kliknie „kup teraz” zanim w ogóle upewni się, czy sprzedawany autograf nie jest fałszywką. Dlatego nim przejdziemy do rzeczy najważniejszej, czyli wyjaśnienia jak odróżnić oryginał, skupię się na aspekcie, który niejednego fana doprowadzi do zawrotu głowy. To cena autografu.

Żeby nie przedłużać i nie rozpisywać się zanadto – cena autografu J.K.Rowling zależy od bardzo wielu czynników, które najprościej i najprzejrzyściej będzie omówić w podpunktach:

1) Gdzie lub na czym został złożony autograf – czy podpis został złożony w książce, na kartce papieru czy na zdjęciu? 
2) Czy podpis został złożony bezpośrednio w książce czy na specjalnej wklejce? 
3) Czy zawiera dedykację? 

Oczywiście, najbardziej pożądany jest autograf złożony w książce, ale z racji na to, że to obszerny wątek, omówimy go sobie na końcu, a rozpoczniemy od autografu złożonego na zdjęciu bądź kartce papieru. Głównie podczas premier filmowych zdarzało się, że J.K.Rowling lawirowała wśród tłumów składając swój podpis na wszystkim, co popadnie – w tym i na zwykłych kartkach papieru. Taki podpis – zazwyczaj bez dedykacji – wart jest ok. 500 zł, choć nierzadko sprzedawcy zawyżają cenę. Jest to najtańsza opcja zakupu autografu J.K.Rowling, ale i najbardziej ryzykowna, gdyż nigdy nie można mieć 100% pewności, że podpis jest autentyczny (tym bardziej, że autograf składany w pośpiechu może znacznie się różnić od tego składanego w domowym zaciszu na twardym blacie biurka czy stołu). Również z premier pochodzą podpisane zdjęcia pisarki, ale zasada jest ta sama, co w przypadku podpisanej kartki – zerowa pewność autentyczności podpisu. Cena podpisanego zdjęcia to już koszt od 1000 zł, ale można i spotkać sprzedawców oferujących takowe autografy za dużo wyższe kwoty. I opcja trzecia – autograf otrzymany korespondencyjnie – od lat jego forma pozostaje niezmieniona, jest złożony na specjalnej „pocztówce” przedstawiającej ilustrację okładkową brytyjskiego „Kamienia Filozoficznego”. Pierwsze takie karty były rozsyłane z samym podpisem, później na ich odwrocie rozpoczęto zamieszczanie specjalnego hologramu, o którym będzie w dalszej części wpisu. Wartość takiej podpisanej karty to ok. 800 – 1000 zł. 

Przejdźmy do książek. Ich wartość jest zależna od kilku czynników. Przede wszystkim istotny jest tytuł książki (za angielskiego „Harry’ego” trzeba będzie wyłożyć przynajmniej 2500 zł, podczas gdy „Trafny wybór” można nabyć już za „jedyny” 1000 zł), dalej numer edycji (wczesne wydania są dużo droższe, np. pierwsze wydanie „Kamienia Filozoficznego” z autografem Rowling jest wyceniane na ok. 30 – 40 tysięcy złotych), dedykacja (imienna dedykacja obniża wartość książki, chyba, że jest zadedykowana komuś znanemu bądź istotnemu, np. ważnej osobie związanej z jej wydaniem tudzież bliskiej Rowling), stan książki i fakt, czy autograf został złożony w książce czy na wlepce (książka z wklejonym autografem jest nieco mniej wartościowa). 

Poniżej orientacyjne ceny za poszczególne książki podpisane przez J.K.Rowling:

1. „Harry Potter” pierwsze wydania – od 5000 – 40 000 złotych
2. „Wołanie kukułki” – pierwsza brytyjska edycja, którą Rowling podpisywała jako Robert Galbraith – ok. 15 000 złotych
3. „Harry Potter” – 2500 – 7000 złotych
4. „Baśnie barda Beedle’a” edycja kolekcjonerska – ok. 3500 – 4000 zł
5. „Baśnie barda Beedle’a” edycja standardowa – ok. 2500 - 3000 zł
6. „Wołanie kukułki” edycje ze wskazaniem Rowling jako autorki – ok. 2500 zł
7. „Quidditch przez wieki” / „Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć” – ok. 2000 – 2500 zł
8. „Jedwabnik” – ok. 1500 zł
9. „Trafny wybór” – ok. 1000 zł

Tym, co może zaskakiwać jest bardzo wysoka cena pierwszego wydania „Wołania kukułki” z podpisem Rowling (jako Robert Galbraith), niemniej wysoka wartość podyktowana jest niskim nakładem pierwszej edycji „WK” oraz ograniczoną ilością jej egzemplarzy, które zostały podpisane. 

Gdzie można zakupić książkę z autografem? 
Najprościej byłoby odpowiedzieć, że na serwisach aukcyjnych typu ebay, ale nie dajmy się zwieść, bo ebay to prawdziwy ocean, w którym niejeden niedoświadczony zatonął z kretesem. Czyli mówiąc wprost: dał się wystrychnąć na dudka. Dlaczego? Bo ebay to raj dla oszustów i fałszerzy, którzy chętnie zarabiają na głupocie bądź niedoświadczeniu innych. Chociaż… skoro już o tym mowa – chyba można śmiało stwierdzić, że utarg oszustów wynika w gruncie rzeczy tylko z głupoty, bo kto mądry zapłaci kilkaset bądź kilka tysięcy złotych za podpis niewiadomego pochodzenia?

Inną opcją zakupu książki z autografem dają antykwariusze z Abebooksa, niemniej i tu trzeba się mieć na baczności, choć prawdopodobieństwo, że ktoś opchnie nam z premedytacją bubel, jest o wiele mniejsze. Ale jest. I z tym trzeba się liczyć zawsze. Więcej możliwości daje również witryna rareandsigned.com, na której sprzedawane są najróżniejsze pamiątki z autografami i wszystkim zajmują się specjaliści o wieloletnim stażu. Według mnie ta ostatnia opcja jest najpewniejsza, ale i najdroższa, gdyż proponowane na stronie ceny wzięte są chyba z kosmosu. Tak czy inaczej – przed zakupem autografu warto zbadać miejsce, z którego chcemy pozyskać cenny podpis. Im bardziej kupujący będzie uważny i czujny, tym mniejsze prawdopodobieństwo, że da się oszukać. A skoro już o oszukiwaniu mowa… 

KILKA WSKAZÓWEK DLA POSZUKIWACZA OKAZJI
Pierwsza i nadrzędna zasada: jeśli oferta jest zbyt dobra, to znaczy, że tak jest. Nikt o zdrowych zmysłach nie wystawi na sprzedaż książki z autografem J.K.Rowling za 200 czy 300 zł – łudzenie się, że ktoś nie zna się na autografach i pomylił się na swoją niekorzyść, to naprawdę droga prowadząca do nikąd. Autograf Rowling – pełen zawijasów i krągłości – jest niezwykle prosty do podrobienia. Naprawdę nie wymaga wielkiej wprawy złożenie takiego podpisu nawet amatorowi. A to pokusa dla oszusta, który w prosty sposób – żerując na naiwności i łatwowierności laika – zdobędzie trochę pieniędzy oferując na sprzedaż coś, czego wykonanie zajęło mu jakieś pięć sekund. Tym bardziej, że ebay nie wyciąga żadnych konsekwencji względem oszustów – sam wielokrotnie zgłaszałem sprzedawców oferujących fałszywki, lecz żadne wnioski z owych zgłoszeń nie zostały wyciągnięte i oszuści nadal bezkarnie oferują na aukcjach swoje buble. Ale miałem mówić o tym jak nie dać się oszukać, a nie o tym, ilu nieuczciwych sprzedawców chce nas nabrać. 

Każda książka podpisana przez J.K.Rowling od 2007 roku powinna zawierać wklejony hologram, który potwierdza autentyczność złożonego podpisu. Wyjątek stanowią podpisy składane na eventach, typu premiery filmów oraz autografy Roberta Galbraitha złożone w pierwszym wydaniu „Wołania kukułki” (kiedy jeszcze nie było wiadome, że to Rowling jest autorem książki). Najprościej będzie, wobec tego, unikanie wszelkich autografów niepotwierdzonych obecnością hologramu. Żadne certyfikaty autentyczności nie dają gwarancji autentyczności podpisu – każdy może wydrukować sobie taki certyfikat, wobec czego są one całkowicie bezwartościowe. 

A co z autografami bez hologramów? Ryzyko wzrasta kilkakrotnie i wprawny fałszerz zdoła doskonale podrobić podpis. Na szczęście, jednak, nie każdy oszust jest mistrzem w swoim fachu, a mniej wprawnych można zdemaskować. Jak? 

Żeby odróżnić autentyczny podpis od podróbki trzeba być doskonale obytym z autentykiem. Trzeba znać go na wylot i być w stanie powiedzieć o nim wszystko. Bo w podpisie wszystko ma znaczenie – to, którą ręką jest składany, jaki jest nacisk długopisu/pióra/markera na powierzchnię, na której jest składany i, co oczywiste, cały jego kształt i struktura (czy został złożony jednym ruchem czy jest „postrzępiony”?). To wszystko ma olbrzymie znaczenie. Ułatwieniem będzie, jeśli się okaże, że autograf, który chcemy kupić jest spersonalizowany bądź posiada dedykację – wówczas wystarczy mieć pojęcie o charakterze pisma Rowling i już pewność, że oferowany podpis jest autentyczny, diametralnie wzrasta. 

Poniżej zamieszczam wzory podpisów J.K.Rowling:
Podpis J.K.Rowling w rozwiniętej formie
Jeden z pierwszych autografów rozdanych przez J.K.Rowling
Wczesny autograf J.K.Rowling z 1998 roku

Autograf złożony w pośpiechu - na premierze książki 
Autograf złożony na wlepce - w prawym górnym rogu widać hologram potwierdzający autentyczność

Kolejny autograf złożony w pośpiechu
Autograf Roberta Galbraitha
Autograf Roberta Galbraitha złożony na wlepce oraz hologram potwierdzający autentyczność
Autograf Roberta Galbraitha złożony w pośpiechu

A tutaj kilka podróbek różnej maści:
Podróbka sprzedana za ok. 250 zł
Podróbka sprzedana za ok. 370 zł




I wreszcie mój ulubiony przykład – autograf wycięty z „Trafnego wyboru” i wklejony do kolekcjonerskich „Baśni barda Beedle’a”, by zwiększyć ich cenę:




Ostatnie ostrzeżenia przed nieuczciwymi sprzedawcami - nierzadko zdarza się, że na aukcji oferowany jest autograf J.K.Rowling, który w istocie jest nadrukiem... Dlatego przed zalicytowaniem warto poszukać w sieci innych autografów Jo, na wypadek, gdyby ten nasz "jedyny" miał się okazać po prostu kopią. Kopię trudno odróżnić, a przynajmniej na zdjęciu. By się ustrzec przed nadrukowanym autografem, warto poprosić sprzedające o skan karty z autografem. Otrzymawszy takowy, należy zdjęcie otworzyć w jakimkolwiek programie graficznym i odwrócić jego kolory. Oryginalny podpis będzie miejscami bardziej, a miejscami mniej intensywny - wynika to z faktu nacisku długopisu/pisaka na powierzchnię. Więcej na ten temat można przeczytać TUTAJ.

I ostatnia uwaga: czytaj treść aukcji, każde jej słowo i stronę o sprzedającym. Dlaczego? Bo zdarza się, że ktoś zaoferuje na aukcji... zdjęcie podpisanej książki. Wielu nieuczciwych sprzedawców zarabia w ten sposób na nieuwadze kupujących... To podła i tania zagrywka, dlatego warto się mieć na baczności. I warto zawsze zadawać mnóstwo pytań - dzięki temu można sprawdzić profesjonalizm sprzedającego i nabrać pewności, co do jego fachowego podejścia. Ktoś, kto unika odpowiedzi na pytania, bądź serwuje mętne odpowiedzi, raczej nie okaże się być specjalistą i uczciwym człowiekiem... 

OPCJA TRZECIA: KONKURS 
Istnieje jeszcze jedna możliwość na zdobycie autografu J.K.Rowling – udział w konkursie, w którym do wygrania jest książka z jej podpisem. W przypadku „Harry’ego Pottera” były bodaj dwa takie konkursy zorganizowane przez Media Rodzinę, w których do wygrania był egzemplarz powieści z podpisem autorki. W 2012 roku wydawnictwo Znak dysponowało natomiast kilkoma lub kilkunastoma egzemplarzami „Trafnego wyboru” z autografem, które również zostały przeznaczone jako nagrody m.in. w konkursie organizowanym przez „Dzień Dobry TVN”. I nawet po premierze „Jedwabnika” wydawnictwo Dolnośląskie zasponsorowało kilka egzemplarzy książki podpisanych przez Roberta Galbraitha. Na szczęście – co widać na podstawie powyższych przykładów – i w Polsce istnieje szansa na zdobycie niezwykle cennej książki z autografem Rowling. Konkursy z podpisanymi przez Rowling książkami zyskały na popularności po wydaniu „Trafnego wyboru” (od tej pory jest ich dużo więcej) i warto podkreślić, że jest to tak naprawdę jedyna szansa (poza osobistym spotkaniem z J.K.Rowling) na zdobycie polskiego wydania książki z jej autografem. I przede wszystkim – ta opcja nic nie kosztuje. Jedyne, co trzeba zrobić to… wygrać konkurs. 

NA KONIEC…
Upór, ambicja i ciężka praca – moim zdaniem to najlepsza droga do tego, by zdobyć wymarzony autograf J.K.Rowling. Inne drzwi otwierają pieniądze, które pozwolą na jego zakup – ale to rozwiązanie wiąże się z ogromnym ryzykiem, które – postepując zgodnie z powyższymi wskazówkami – można znacznie zminimalizować, czasami nawet do zera. Zdaję sobie sprawę, że wiele osób taki autograf może potraktować jako dobrą inwestycję na przyszłość – niejednokrotnie bywało już, że zagraniczni fani sprzedając jedną podpisaną książkę byli w stanie opłacić sobie studia, bądź nawet (w niezwykle skrajnych przypadkach, ale jednak) kupić sobie mieszkanie. Traktując autograf jako inwestycję, należy jednak zwrócić uwagę na pewną tendencję: w ostatnim czasie autograf Rowling znacznie utracił na wartości, a to dlatego, że pisarka zaczęła ich więcej rozdawać – choćby podpisując książki na konkursy. Gdyby zdarzyło się tak, że pisarka bardziej otworzy się na fanów (na co może wskazywać fakt, że jest coraz bardziej aktywna na twitterze) i przychylniej będzie się odnosiła do próśb o autografy, może zdarzyć się tak, że ceny podpisanych przez nią książek zaczną diametralnie spadać. W tym też tkwi nadzieja dla osób, które chciałyby w przyszłości pokusić się o zakup jej autografu. Ale czy ktoś z nas naprawdę wyobraża sobie Rowling uczestniczącą w spotkaniach z czytelnikami i odpowiadającą masowo na korespondencję fanowską?
Udostępnij na Google Plus

About Strefa Czytacza

    Blogger Comment
    Facebook Comment

29 komentarze:

  1. Hej, dzięki za ten wpis...kto wie może kiedyś pokuszę się o napisanie listu do Jo. Jak dla mnie zdobycie autografu w sposób osobisty czy też listownie jest wiele bardziej wartościowe niż kupno takiego. Mam pytanie, otrzymałeś odpowiedź od Rowling, na list do którego dorzuciłeś pewien zaskakujacy drobiazg?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Był to jedyny list do Rowling, na który nie otrzymałem żadnej odpowiedzi, nawet PP listu, wobec czego mogę wnioskować, że albo przesyłka nie dotarła do Jo, albo odpowiedź nie dotarła do mnie ;)

      Usuń
  2. No cóż...ja osobiście pragnę życzyć powodzenia innym i zapewnić, że warto próbować. Mogę to powiedzieć będąc dumną posiadaczką jej autografu, otrzymanego listownie ( zaledwie dwa miesiące temu) na zdjęciu z okładką Harry'ego Pottera i samym liście. Ale nie powiem, że wciąż marzy mi się książka z jej autografem... może kiedyś mi się poszczęści. ;) Wiem, że jesteście też w posiadaniu "Trafnego Wyboru" z jej podpisem. Swoją drogą nie chcę być wścibska ale wygraliście ją właśnie w jednym z konkursów, czy otrzymaliście bezpośrednio od autorki w odpowiedzi na list? Pozdrawiam i dzięki za wszystkie rady bo, jak w moim przypadku, opłaciły się. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie gratuluję! :) JKR w ostatnim czasie chętniej i częściej rozsyła autografy, może to zwiastun jakiegoś przełomu? To chyba logiczne, że każdy fan pragnący mieć jej autograf, marzy o podpisanej książce - zwłaszcza o "Potterze". Co do "TF" z autografem, książkę otrzymaliśmy od wydawcy, z którym od samego początku współpracowaliśmy w kwestii promocji książki.
      Pozdrawiam i życzymy dalszych sukcesów! :)

      Usuń
  3. Mam list tylko mam dylemat pisać do Szkocji czy do Wielkiej Brytanii? Czy adresy są nadal aktualne? Ile czekać na odpowiedź i jeśli ona nie przyjdzie kiedy pisać następny list?
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te adresy są aktualne. Sam zawsze pisałem do Szkocji i w zasadzie tylko raz nie otrzymałem odpowiedzi, a tak to z reguły przychodziły przynajmniej wydrukowane, standardowe listy. Czas oczekiwania... Różnie to bywało: od dwóch tygodni do trzech miesięcy. Trzymamy kciuki i daj znać, kiedy dostaniesz odpowiedź :-)

      Pozdrawiamy

      Usuń
  4. jasne, dam znać :) i dzięki

    OdpowiedzUsuń
  5. Miałam dać znać, a więc nie mam czym się pochwalić. Informacja że pani Rowling nie ma czasu mi odpisać jest przytłaczająca. Jasne, że wiem że mój list nie był wystarczający, ale bardzo się starałam. Nie wiem czy próbować jeszcze raz może teraz na drugi adres skoro i tak się nie uda. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To, co powiem nie będzie miłe. Ale z założenia ma stanowić mocnego kopa w wiadome miejsce: napisałaś do najbardziej zasypywanego listami autora na świecie i nie otrzymałaś odpowiedzi, po czym padasz na deski i się poddajesz - to pozycja przegranego i z takiej pozycji nigdy niczego nie osiągniesz. Dziewczyno, weź się w garść, ochłoń i napisz jeszcze raz - zdobyłaś już pierwszy punkt doświadczenia, teraz spróbuj czegoś innego, a jeśli będziesz wystarczająco zmotywowana i uparta, w końcu odniesiesz sukces. Nie możesz się zachowywać jak opona, z której uszło powietrze, bo już zawsze będziesz leżeć na deskach. W 2008 roku Rowling dostawała 1500 listów tygodniowo. TYGODNIOWO. Teraz dostaje ich mniej - ile, nie wiadomo, ale mniej. Dlatego zbierz się do kupy i zabierz do roboty - jeszcze raz i jak będzie trzeba, to i kolejny i następny. Ale przede wszystkim znajdź wiarę w siebie, bo to, że teraz się nie udało, nie znaczy, że przegrałaś. Przegrani są tylko ci, którzy nie próbują i z góry godzą się z porażką. I następnym razem nie życzę sobie komentarza napisanego przez straceńca, tylko przez pełną motywacji i determinacji osobę, która wie, czego chce i będzie do tego dążyć. W tej chwili to Ty sama wybierasz, czy jesteś czarodziejem czy mugolem. Powyższy komentarz ujawnia mi mugola. Udowodnij mi, że się mylę.

      Usuń
    2. No wiesz co? Ja tylko potrzebowałam się z tym przespać i obudzić się z kolejną dawką determinacji :) Jak ktoś potrafi to ja też :) Nie wiem czemu ale czytając tą odpowiedź szczerzyłam się jak głupia do ekranu. Zostało napisane to co do mnie niedawno dotarło, ale mimo to jestem wdzięczna za mocnego kopa w cztery litery. Przydało mi się. Doszłam do wniosku że jeśli nawet wyśle setkę listów to i tak się nie poddam. Ta świadomość że się poddałam prześladowałaby mnie do końca życia. Pani Rowling jest za bardzo ważna żeby się tak po prostu poddać. No ale przecież wydrukowali dla mnie list zamiast mnie całkowicie olać. To już dobry znak :D Yyyy nie wiem czy to dobrze ale myślę że się uda :)

      Usuń
  6. Można prosić o skany poszczególnych odpowiedzi od J.K.Rowling, bo dostrzegam, że są różne. Ciekawa jestem co dokładnie "napisała", a z tego zdjęcia trudno to wychwycić. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak tylko uda nam się uruchomić skaner, to zrobię skany tych odpowiedzi :)
      Pozdrawiam

      Usuń
  7. List lepiej napisać ręcznie czy w komputerze?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie ręcznie :)

      Usuń
    2. Dziękuje :) . Tak myślałam. Mam jeszcze jedno pytanie. Na który adres lepiej wysłać do Szkocji czy Wielkiej Brytanii? Bo mam dylemat

      Usuń
    3. Ja zawsze pisałem na szkocki adres, ale wiem, że w ostatnich czasach ci, którzy wysyłali na adresy wydawnictw brytyjskich, również mogli liczyć na odpowiedź.

      Usuń
    4. Dziękuje :) raz jeszcze, a czy długo się czeka na taką odpowiedź?

      Usuń
    5. Przede wszystkim muszę uczulić - bardzo rzadko otrzymuje się coś innego niż standardowy przedrukowany list. Otrzymanie autografu to wielki sukces. Otrzymanie listu napisanego przez JKR - gigantyczny sukces i wielka, wielka rzadkość.
      Samo oczekiwanie może trwać od tygodnia do kilku miesięcy. Jeśli po 6 miesiącach nie przyjdzie żadna odpowiedź, warto napisać ponownie :)

      Usuń
  8. Pisać po angielsku?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Angielski, francuski lub portugalski - JKR posługuje się sprawnie tymi trzema językami :)

      Usuń
  9. Mam pytanie czy Joanne napisała ci coś co jej się spodobało w twoim liście czy tak po prostu podziękowała i napisała że to dla niej ważne i dała autograf. Mam pomysł na tel list aby wyglądał jak ten list z Hogwartu myślisz że dzięki temu się wyróżni ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To była rutynowa odpowiedź - standardowa dla wszystkich fanów, którzy pisali do niej. Jedynie podziękowanie za list, wyrażenie nadziei, że książka się podobała itp. :)

      Pisałem do J.K.R. różne listy i, co zaskakujące, odpowiedź otrzymałem tylko na... najbardziej zwyczajny. Przy kolejnych ani ozdobne koperty, ani piękny papier nic nie dały. Niemniej, myślę, że warto spróbować z listem stylizowanym na hogwarcki. :)

      Usuń
    2. Nie ukrywam że zdobycie jej autografy to moje marzenie. przy okazji zbliżają się moje urodziny więc gdybym jednak go dostał to byłby wspaniały prezent, no bo kto by takiego nie chciał :D ? jak przy ozdobiłeś swój list ( tak mniej więcej ) ja planuje kartkę z listem powypalać trochę dla fajnego efektu :)

      Usuń
  10. Czy Edynburski adres jest nadal aktualny ? Bo na oficjalnej stronie Jo widnieje już tylko jeden, do wydawnictwa Bloomsbury w Londynie :/ martwię się że jeżeli wyślę na nie aktualny już (być może) adres Edynburski to nie dostanę żadnej odpowiedzi :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Edynburski adres nigdy nie był podawany jako oficjalny, dlatego przynosił najwięcej pozytywnych rezultatów (bo przychodziło tam najmniej listów) :D Z Bloomsbury nie ma co liczyć na więcej niż PP listu. Gdybym sam miał pisać jeszcze raz do Rowling, mimo wszystko, pisałbym do Edynburga ;)

      Usuń
    2. Dzięki za odpowiedź :) masz rację napiszę do Edynburga jak nie dostaę odpowiedzi to się przecież nic nie stanie. W takim wypadku napisałbym do Bloomsbury. I jeszcze jedno pytanko czy jak pisałeś list to w kopercie umieszczałeś karteczkę z twoim adresem itp. ?

      Usuń
  11. Czy jak pisałeś list to w kopercie umieszczałeś karteczkę z twoim adresem itp. ?

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam takie pytanie, jak zaczołwś list? Chodzi mi o formę np. Imię, nazwisko, wiek, zainteresowania itd. Bo ja usiadłem do pisania i mi wene odebrało

    OdpowiedzUsuń