Nowe śledztwo Cormorana Strike'a

     Niektórzy mówią, że takiego detektywa nie było od czasów Sherlocka Holmesa, inni twierdzą z kolei, że ta stosunkowo nowa postać literacka skutecznie przyćmiewa bohatera wykreowanego przez Arthura Conana Doyle. Drugi kryminał z Cormoranem Strikiem w roli głównej, właśnie święci swoje triumfy na polskim rynku. 24 września miała miejsce premiera drugiej powieści niezwykle tajemniczego autora, skrywającego się pod pseudonimem „Robert Galbraith”.
   
    „Jedwabnik” to niezwykle udana kontynuacja „Wołania kukułki”, książki, która wywołała światowe zamieszanie nie za sprawą swojej treści, lecz prawdziwej tożsamości jej autora. Kiedy na jaw wyszło, że Robert Galbraith to w istocie J.K.Rowling, sprzedaż powieści gwałtownie wzrosła. Bogu dzięki, bo gdyby nie sławne nazwisko autorki, ta niesamowita powieść mogłaby na zawsze utknąć na księgarskich półkach, niesłusznie niezauważona. O tym jak niewdzięczny bywa literacki światek, Rowling przekonuje w kontynuacji „Wołania kukułki”, w której na pierwszym planie znajduje się świat pisarzy, wydawców i agentów literackich. Pisarka, nie bez sporej dozy odwagi, przedstawia prawdziwe realia rządzące tym światem. A choć słowa, które wkłada w usta swoich bohaterów mogą być dołujące dla ludzi pragnących zostać pisarzami, nie można zaprzeczyć temu, że są one prawdziwe. Przechodząc do konkretów – żona zaginionego pisarza zwraca się do Cormorana Strike’a z prośbą o pomoc w odnalezieniu jej męża. Kobieta nie wydaje się być zmartwiona jego zniknięciem, a to dlatego, że ekscentryczny Owen Quine zwykł znikać raz na jakiś czas i zaszywać się w różnych miejscach, gdzie mógłby w spokoju pracować nad swoimi samozwańczymi dziełami. Szybko okazuje się, że sprawa jest dużo bardziej pogmatwana i trudna, niż można by się było tego spodziewać na początku, co z kolei zmusza prywatnego detektywa do zanurzenia się w świecie, który J.K.Rowling zna jak własną kieszeń. I to widać gołym okiem, ponieważ narracja i akcja prowadzone są z taką lekkością i swobodą, że chwilami przybierają formę rwącego potoku, w którym rozkojarzony czytelnik z łatwością mógłby się utopić. Trudno uwierzyć w to, że Rowling po raz kolejny w swojej karierze udowadnia, że kontynuacja może być lepsza od pierwszej książki. „Wołanie kukułki” było genialne, ale czytając „Jedwabnika” nie mogło umknąć mojej uwadze, że było też zaledwie wstępem do czegoś znacznie lepszego. Bohaterowie ewoluowali, teraz poznajemy ich z zupełnie innej strony, ich portrety psychologiczne stają się dużo głębsze. Ciśnie mi się na usta stwierdzenie, że Cormoran Strike i jego asystentka, Robin Ellacott to najbardziej dopracowane i rozwinięte postaci ze wszystkich, które Rowling kiedykolwiek opisała. Bez wątpienia warsztat literacki pisarki stale się rozwija, a jej samej coraz łatwiej oczarować czytelnika, który nie potrafi oderwać się od lektury, aż do ostatniej strony, a potem i tak siedzi z tępym wzrokiem wbitym w tylną okładkę żałując, że to już koniec…  Jedynym mankamentem tej książki jest fakt, niezależny od naszego rodzimego wydawcy, ujawnienia w blurbie niezwykle ważnej informacji, którą dużo przyjemniej byłoby odkryć samodzielnie, w trakcie czytania. Niemniej, nawet pomimo tego spoilera, „Jedwabnika” czyta się nadzwyczaj dobrze. Styl Rowling, tak ukochany przez miłośników „Harry’ego Pottera”, ponownie oczarowuje, a wręcz hipnotyzuje. Bogate i szczegółowe opisy, a do tego wartka akcja i trzymające do ostatnich stron napięcie, są najmocniejszymi atutami drugiej opowieści o zawodowych poczynaniach Cormorana Strike’a.

       Trudno mi nie docenić „Jedwabnika”, który tak detalicznie określa świat, do którego chciałbym przynależeć. Jako autor poszukujący swojego wydawcy, nie mógłbym nie docenić niezwykłego prezentu podarowanego czytelnikom przez J.K.Rowling – cóż może być, bowiem, cenniejsze od poznania mechanizmów rządzących światem, w którym samemu chciałoby się zaistnieć?

     Chyba nie muszę mówić, jak bardzo polecam tę książkę i jak bardzo nie mogę się doczekać trzeciego tomu? 


Opis książki:

Pisarz Owen Quine zaginął. Jego żona zleca sprawę prywatnemu detektywowi Cormoranowi Strike’owi. Kobieta sądzi, że mąż potrzebował kilku dni dla siebie, jak to zdarzało się już wcześniej. Strike ma go odnaleźć i sprowadzić do domu. W trakcie śledztwa okazuje się, że powód zniknięcia Quine’a może być znacznie poważniejszy niż podejrzewa żona. Pisarz właśnie ukończył rękopis będący jadowitym portretem niemal wszystkich jego znajomych. Gdyby książka została opublikowana, zrujnowałaby niejedno życie, więc wielu osobom mogło zależeć na uciszeniu autora. A kiedy ten zostaje odnaleziony – brutalnie zamordowany w dziwacznych okolicznościach – rozpoczyna się wyścig z czasem, by zrozumieć motyw bezwzględnego zabójcy, zabójcy, jakiego Strike do tej pory nie spotkał…



Za książkę dziękujemy:

Udostępnij na Google Plus

About Strefa Czytacza

    Blogger Comment
    Facebook Comment

9 komentarze:

  1. Może kupię sobie na Święta obie części jak uda mi się uciułać troszkę pieniędzy. Uwielbiam powieści detektywistyczne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sarin, warto zaglądać do Biedronki, bo tam książki zawsze są nieco tańsze niż w księgarni. Swój egzemplarz Wołania kukułki kupiłam w sieciówce za 35 zł, potem widziałam go w Biedronce za niecałe trzy dychy. Wiele atrakcyjnych tytułów pojawia się też na biedronkowych kiermaszach książek. Kiedyś można było wygrzebać na takim kiermaszu Trafny wybór za 10 zł!

      Usuń
  2. Już ją mam! Niestety musi poczekać na swoją kolej gdyż po raz setny czytam HP ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mimo, że czytałem w czerwcu angielską wersję i znałem fabułę, i tak nie mogłem się powstrzymać przed przeczytaniem polskiej wersji, gdy tylko wpadła w moje ręce ;)

      Usuń
  3. Skończyłam czytać dzisiaj rano i kiedy zostało mi 5 stron miałam ochotę krzyczeć żeby książka trwała dalej. Również uważam, że Jedwabnik przebił pierwszy tom. Nie byłam w stanie się oderwać. Po raz kolejny dochodząc do końca jestem wściekła na siebie i pełna podziwu dla Jo, gdyż znowu nie odgadłam kto jest mordercą, zanim Cormoran to obwieścił. Z bijącym sercem złapałam Jedwabnik tuż przy wejściu do Empiku, a teraz siedzę i myślę: kiedy następny tom?! Coś mi się wydaje, że nie za szybko. Również polecam książkę i...jeszcze raz...świetny blog!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałem takie same odczucia ;) A coś mi się wydaje, że trzecią książką będziemy mogli się cieszyć już w przyszłym roku :)
      Dziękujemy za miłe słowa i pozdrawiamy.

      Usuń
  4. Recenzję komentuję dopiero teraz, ponieważ najpierw chciałam sama przeczytać "Jedwabnika" aby skonfrontować Twoją opinię z moją własną.
    Powieść pochłonęłam w dwa dni, a kończąc ją, odczuwałam straszliwy żal, że tak szybko to zleciało. Lektura była genialna, a ja odczuwam straszliwy niedosyt i po prostu płonę w oczekiwaniu na kolejną część.
    Styl Rowling jak zwykle nie zawiódł, powieść czytałam z olbrzymią przyjemnością i ukontentowaniem. Podoba mi się, iż Rowling nie stroniła od dosadnych, bardzo sugestywnych opisów, brutalności, wulgaryzmów. Serią o Strike'u udowodniła, iż nie jest autorką jednej sagi. Cykl ogromnie różni się od HP pod względem stosowanego języka, co pokazuje kunszt Rowling.
    Książka była mega ciekawa. Sprawa prowadzona przez "Camerona" okazała się strzałem w dziesiątkę - odsłaniała świat wydawnictw, pokazując z czym przyjdzie się zmierzyć pisarzom-amatorom. Fabuła niezwykle interesująca, wciągnęłam się w książkę już od jej pierwszych stron.
    Pozostaje mieć nadzieję, iż niedługo zamiast kryminałów Agaty Christie, w spisach szkolnych lektur będą figurować książki o Strike'u (który swoją drogą, przynajmniej w mojej opinii, jest znacznie lepszy od Holmesa - J.K.Rowling nie wyidealizowała swojej postaci tak przesadnie, jak uczynił to Arthur Conan Doyle).
    Generalnie... Celem tego długiego i zapewne momentami niespójnego komentarza było stwierdzenie: zgadzam się z Twoją recenzją i myślę o "Jedwabniku" równie ciepło, jak Ty.
    Pozdrawiam i życzę weny!
    M.

    OdpowiedzUsuń
  5. Napisałam długi komentarz. Nie wysłał się. Nie wiem co się stało. Blogspot mnie nie lubi.
    Gdy tylko znajdę chwilkę czasu, dodam tu coś konstruktywnego. Cierpliwości xD
    Pozdrawiam!
    M.

    OdpowiedzUsuń