Weekend w Hogwarcie

- Zaraz zobaczycie Hogwart! – krzyknął Hagrid przez ramię. – Zaraz za tym zakrętem.Rozległo się głośne: „Oooooch!”
Wąska ścieżka wyprowadziła ich nagle na skraj wielkiego, czarnego jeziora. Po drugiej stronie, osadzony na wysokiej górze, z rozjarzonymi oknami na tle gwieździstego nieba, wznosił się ogromny zamek z wieloma basztami i wieżyczkami.

Harry Potter i Kamień Filozoficzny, przeł. Andrzej Polkowski


Poczuliśmy się jak bohaterowie książek J.K.Rowling, kiedy naszym oczom po raz pierwszy ukazał się wielki, piękny zamek niezwykle przypominający Hogwart. Uśmiech na twarzy wywołał również fakt, że i my – podobnie jak Harry i wielu innych uczniów – dotarliśmy na zamek w towarzystwie Hagrida (zostaliśmy przywiezieni przez Adama, który wcielał się w postać gajowego Hogwartu). Polski Hogwart – zamek w Mosznej na Opolszczyźnie – stał się naszym domem na weekend. A co to był za weekend!

22 i 23 sierpnia na zamku w Mosznej odbyła się niezwykle magiczna impreza – nocne zwiedzanie zamku z Harrym Potterem! Na przybyłych gości czekały takie atrakcje jak lekcja Eliksirów, sala Wróżbiarstwa, gdzie zacny wróżbita przepowiadał przyszłość każdemu, kto odważył się zadać mu pytanie czy klasa Gildeorya Lockharta, w którym piszczące fanki mogły spotkać swojego idola i otrzymać od niego autograf. 

My już na samym wstępie otrzymaliśmy gryfońskie szaty, dzięki którym mogliśmy się wtopić w tłum i nie odstawać od niego jako najzwyczajniejsi w świecie mugole, po czym Syriusz Black zaprowadził nas do naszej komnaty, gdzie mieliśmy prowadzić prelekcje na tematy związane z zagranicznymi wydaniami „Harry’ego Pottera” czy planami J.K.Rowling na rozszerzenie magicznego uniwersum. W olbrzymiej, przepięknej sali wyeksponowaliśmy, w specjalnych gablotach, zgromadzone przez nas autografy od potterowskiej obsady oraz część naszej kolekcji światowych wydań „Harry’ego Pottera”. Na ścianach komnaty dumnie wisiały godła wszystkich czterech domów oraz godło samego Hogwartu. 

Wraz z wybiciem godziny osiemnastej, opolski Hogwart zaczął tętnić życiem. Przyszli adepci szkoły magii oraz czarodzieje w różnym wieku (choć i pewnie kilku mugoli znalazłoby się w tłumie) wzięli udział w Ceremonii Przydziału. Tiara Przydziału, co i rusz wykrzykiwała nazwy domów, ale bywało też, że wdawała się w dyskusje z niezdecydowanymi uczniami, których przydział mógł być problematyczny. Na szczęście profesor McGonagall ani na chwilę nie straciła zimnej krwi i wkrótce po zakończeniu Ceremonii, ponad czterysta osób rozeszło się po zamku starając się zdążyć na zajęcia. A to nie było łatwe, zwłaszcza, jeśli tłum napotkał na swej drodze Harry’ego Pottera czy jego wiernych przyjaciół – Rona i Hermionę. Tym razem flesze zdawały się nie przeszkadzać Chłopcu, Który Przeżył. To do prefektów należało zapanowanie nad niesforną gromadką i odprowadzenie uczniów do poszczególnych klas. A tam czekały już kolejne atrakcje:
Obrona Przed Czarną Magią, gdzie Severus Snape prezentował magiczne sztuczki i objaśniał tajniki magii animacji (nie szczędząc przy tym ujemnych punktów Gryfonom…); lekcja Zielarstwa, na której wyjątkowo żywiołowa profesor Sprout traciła cierpliwość, gdy mugole nie stosowali się do jej poleceń („Zatkaj te uszy!”) – na ich szczęście nauczycielka wykorzystała na zajęciach tylko młode osobniki mandragor (brak informacji na temat potencjalnych ofiar – tym razem mugolom się poszczęściło); przepowiadanie przyszłości – tym razem nic nie wskazywało na to, by wewnętrzne oko mistrza było w jakikolwiek sposób zamglone. Ponadto nowi uczniowie mieli możliwość uczestniczenia w lekcji Eliksirów, skosztowania hogwarckiej kuchni oraz rozegrania meczu quidditcha i, oczywiście, wysłuchania przygotowanych przez nas prelekcji. Niestety, nie wszystkie zajęcia przebiegały bez zakłóceń… Nierzadko zdarzało się, że do zamku – którego zaklęcia obronne zostały zredukowane, by mogli do niego wejść mugole – wtargnęli śmierciożercy. Na szczęście na straży bezpieczeństwa szkoły stał Albus Dumbledore z Zakonem Feniksa i Gwardią Dumbledore’a, toteż magicznym zbirom nie udało się nikogo skrzywdzić – przez zamkowe okna można było podziwiać niebywałą kondycję sędziwego profesora, który nie szczędził ani nóg, ani różdżki w walce z ciemnymi mocami. 

Ci, którzy się zastanawiają czegóż to śmierciożercy szukali na zamku, będą z pewnością zszokowani informacją, iż w Komnacie Tajemnic został uwięziony sam Lord Voldemort wraz ze swoją drogą przyjaciółką, Nagini. Z pewnością ataki śmierciożerców miały na celu uwolnienie ich pana. Tymczasem sam Voldemort – choć żądny mordu jak zwykle – nie był w stanie nawet zbliżyć się do Harry’ego Pottera, gdyż rzucono na niego bardzo silną klątwę Imperius (warto dodać, że kreacja Voldemorta była absolutnie genialna – zarówno pod kątem charakteryzacji jak i gry aktorskiej). 

Magia, magia, magia i jeszcze więcej magii! Tak należy skomentować miniony weekend na zamku w Mosznej. Obok dekoracji (każda sala była udekorowana w iście magiczny sposób – u Lockharta były nawet chochliki kornwalijskie!) nie dało się przejść obojętnie, podobnie zresztą było z książkowymi bohaterami – tu niewątpliwie należy wyróżnić kreacje profesora Dumbledore’a, profesor McGonagall, Syriusza Blacka i Lorda Voldemorta, niemniej wszyscy pozostali bohaterowie również zostali odwzorowani doskonale (a czający się na schodach duch niejedno dziecko przeraził do łez!). Chyba tylko największy mugol nie poczułby tej niebywałej magii czającej się w każdym rogu. 

Każdy dzień kończył się zapierającymi dech w piersiach pokazami fireshow oraz widowiskową salwą honorową wystrzeloną z różdżek. Drugi dzień zakończyła również bardzo widowiskowa i niezwykle emocjonująca Bitwa o Hogwart – musieliśmy się ratować ucieczką w krzaki, by przetrwać walkę i móc dziś zrelacjonować całe wydarzenie. 

Wielki szacunek dla Organizatorów: zamku w Mosznej oraz agencji 5 Żywiołów za przygotowanie tak bardzo wypełnionego magią widowiska. Osobiście nie potrafiliśmy się rozstać z naszymi szatami, kiedy – nawet przed rozpoczęciem się imprezy drugiego dnia – przechadzaliśmy się po zamku, jego błoniach, Zakazanym Lesie i odpoczywaliśmy na skraju czarnego jeziora. Zamek w Mosznej aż prosił się o zaadaptowanie go na Hogwart. I dobrze, że ta prośba w końcu została wysłuchana. 

A my… My bardzo dziękujemy Organizatorom za zaproszenie oraz za niezwykle magiczną atmosferę i możliwość poznania tak wielu fantastycznych ludzi (wszyscy byliście zajemagiczni!)
Więcej zdjęć można znaleźć TUTAJ.


Udostępnij na Google Plus

About Strefa Czytacza

    Blogger Comment
    Facebook Comment

16 komentarze:

  1. Mogę powiedzieć tylko jedno - SUPER!
    Niesamowicie to musiało wyglądać, zwłaszcza na żywo. Voldemort rzeczywiście wygląda super ;)

    Vanessa.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękujemy za spotkanie w Mosznej - byliśmy całą rodziną i było rzeczywiście super.

    OdpowiedzUsuń
  3. Było bardzo fajnie i magicznie! Cieszę się, że mogłam tam być. To było coś niesamowitego. Zazdroszczę Wam tych autografów. :) /Marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy i cieszymy się, że Ci się podobało :)

      Usuń
  4. Szkoda że mnie nie było. Ale cóż kiedyś może będę miała okazję Was poznać ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. JESZCZE RAZ COŚ TAKIEGO!!!!!!!!!!!!!! BYŁO SUPER!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To się nazywa entuzjazm :D Organizatorzy już planują kolejną atrakcję dla fanów "HP" ;)

      Usuń
  6. Muszę się wam pochwalić, bo nie wytrzymam! Dzięki wam dostałam właśnie list z autografem Jo! Tylko i wyłącznie dlatego, że przeczytałam waszą sekcję z autografami. Pomyślałam "dlaczego nie?", napisałam i wysłałam. Troszkę ponad dwa tygodnie później, dzisiaj, dostałam list z autografem, krótką biografię, kartkę z autografem i najczęściej zadawane pytania! Jesteś nieprawdopodobnie podekscytowana, więc... dziękuję! Bo gdybym sobie u was troszkę nie poczytała, to dzisiaj nie trzymałabym listu z autografem! Jesteście najlepsi! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratulujemy! Naprawdę ta wiadomość bardzo nas cieszy i cieszymy się, że nasze wskazówki pomogły Ci spełnić marzenie :)

      Usuń
  7. Czy istnieje jakakolwiek szansa na otrzymanie od Was najnowszego adresu VV Ruperta Grinta? :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Chciałam spytać, kiedy można spodziewać się tekstu o drewnie na różdżek na Waszym blogu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To pytanie, na które sami jeszcze nie znamy odpowiedzi, choć przypuszczam, że na pewno ten tekst nie będzie dostępny przed październikiem.

      Usuń
  9. Ohhh zamek Moszna <3 Najlepsze kolonie (turnus 25.01-31.02 pozdrawia) na jakich byłam <3

    OdpowiedzUsuń