Ostatnia edycja z Europy

I tak nasza wędrówka nieuchronnie zbliża się do kresu. Stając przed ostatnim już wyzwaniem, trudno mi powiedzieć, czy kiedykolwiek tak naprawdę wyobrażałem sobie tę chwilę… Dziś dotarła do nas przedostatnia poszukiwana edycja językowa „Harry’ego Pottera”.
Choć „Harry Potter i la cambra secreta” na pozór niewiele się różni od swojego katalońskiego „krewnego”, którego jest adaptacją, to prawda jest dużo bardziej złożona. Zwłaszcza, gdy okazuje się, że ta niewielka różnica, albo wielkie podobieństwo wydania katalońskiego i walenckiego, to nie tyle pozór, co fakt. Chyba nie było na świecie bardziej kontrowersyjnego wydania „Harry’ego Pottera” od wydania walenckiego.
Dlaczego? Bo kiedy na rynku pojawiło się przetłumaczone przez Laurę Escorihuelę wydanie katalońskie, jego popularność w regionie Walencji była nikła. Książki nikt nie chciał kupować. Dopiero, kiedy hiszpański wydawca zdecydował się na pewien osobliwy ruch, okazało się, że i mieszkańcy Walencji mogą pokochać „Harry’ego Pottera”. Grunt, żeby był wydany w ich języku. Tyle, że język walencki to w niewielkim stopniu zmodyfikowany język kataloński i jego odrębność to bardziej rzecz umowna. Bo skoro nawet sam wydawca walenckiego „Pottera” mówi, że jest to wydanie katalońskie, to o czymś to musi świadczyć. Ale wróćmy do tego, co takiego osobliwego zrobił hiszpański wydawca, że czytelnicy z Walencji pokochali „Pottera”? Otóż nakazał zaadaptować tekst kataloński na walencki i wydał go przy współpracy z walenckim domem wydawniczym. Wynik? Książka niemal od razu trafiła na szczyt listy bestsellerów… Ot, magia etykiety.
Na szczęście, jednak, wbrew moim obawom, wydanie walenckie to nie kropka w kropkę wydanie katalońskie. Może i pod kątem treści, różnic jest w tych wydaniach jak na lekarstwo, natomiast widać różnice w samym przygotowaniu książki i w sposobie jej wydania. Wydanie walenckie cechuje się grubym, białym i stosunkowo śliskim papierem (jaki u nas spotyka się w dziecięcych książkach z ilustracjami) i w przeciwieństwie do katalońskiego, nie posiada obwoluty. Książki te różnią się też użytą czcionką, a także kolorystyką grzbietu oraz tylnej okładki. Co zabawne (albo przerażające) oba wydania dzielą rażący błąd – przypisanie stworzenia ilustracji okładkowej Gilesowi Greenfieldowi, podczas, gdy autorem ilustracji jest w istocie Cliff Wright. 

Wydanie walenckie jest jednym z sześciu dostępnych w Hiszpanii. Hiszpania ustępuje na tym polu tylko jednemu krajowi – Indiom, w których „Harry Potter” został wydany w ośmiu językach (hindi, marathi, gudźarati, malajalam, urdu, bengalskim, tamilskim i telugu). Państwo położone na Półwyspie Iberyjskim może poszczycić się edycjami w takich językach jak: kastylijski, kataloński, walencki, galicyjski, asturyjski i baskijski. 

OPOWIEŚĆ O ZDOBYCIU WYDANIA WALENCKIEGO
Świadomość, że istnieje walenckie wydanie „Harry’ego Pottera” spadła na nas kilka miesięcy temu jak grom z jasnego nieba. Dotychczas sądziliśmy, że nazwy języków katalońskiego i walenckiego podaje się zamiennie, wobec czego byliśmy przekonani, że posiadając katalońskie tłumaczenie, nie musimy się martwić o walenckie, gdyż to – jako takie – nie istnieje. Tymczasem prawda okazała się być inna i szybko dotarło do nas, że od 2002 roku nie wznawia się już wydania adaptacji walenckiej. To postawiło nas w trudnej sytuacji, która okazała się być jeszcze bardziej trudna, gdy przez pewien czas nie byliśmy w stanie znaleźć poszukiwanej książki w sieci. W końcu kontakt z wydawcą miał nam zapewnić spokojny sen i gdy dowiedzieliśmy się, że ów wydawca z radością prześle nam walencką edycję „Pottera”, szybko okazało się, że była to gołosłowna obietnica. Kontakt z wydawcą się urwał (albo inaczej: wydawca urwał kontakt), a my pozostaliśmy na placu boju z misją znalezienia brakującej edycji. Choć zadanie to nie należało do najłatwiejszych, szybko udało mi się znaleźć odpowiednią ofertę w sieci. Książka została zamówiona i… i wkrótce potem księgarnia napisała, że niestety nie ma skąd sprowadzić tego wydania. Co gorsze, w tym samym czasie, kiedy poszukiwaliśmy walenckiego „Pottera”, borykaliśmy się z czarnogórskim. To zabawne, że dwie adaptacje tak bardzo dały nam w kość… Błądziliśmy jak we mgle starając się je dostać, ale z naszych starań nic nie wynikało. Ostatecznie to hiszpańskojęzyczna wersja księgarni internetowej Amazon przyniosła upragnione rozwiązanie problemu. Dzięki uprzejmości jednej ze sprzedających, która zgodziła się wysłać nam książkę do Polski, dziś możemy świętować wielki triumf. Wielki, gdyż edycja walencka jest ostatnim „Potterem” z Europy. Dziś możemy z dumą powiedzieć, że Europa została podbita.  

CZAS NA WIELKI FINAŁ 
Indie. Tym razem nie będzie już żadnego zaskoczenia, ani też żadna niespodziewana przeszkoda nie pojawi się na naszej drodze. Ostatnie i najnowsze wydanie z Indii – w języku telugu – pojawiło się na rynku w czerwcu. Nie wyobrażam sobie chwili, kiedy trafi w nasze ręce. Emocji już teraz jest bardzo dużo. Walencka edycja była ostatnią, która rodziła problemy. A telugu? 

Natalia właśnie je zamówiła… 
Udostępnij na Google Plus

About Strefa Czytacza

    Blogger Comment
    Facebook Comment

13 komentarze:

  1. Co wy będziecie robić jak już wszystkie zdobędziecie? Umrzecie z nudów! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na początku pójdziemy na "urlop", a potem będziemy realizować nowe plany :)

      Usuń
    2. Związane z blogiem mam nadzieję ;) Nie mogę się doczekać!

      Usuń
  2. Aż nie mogę uwierzyć, że od pełnej kolekcji dzieli Was już tylko jedno wydanie. Takie to nierzeczywiste... Jednakże gratuluję zdobycia kolejnej książki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż strach pomyśleć, co będzie jak dojdzie telugu :D

      Usuń
  3. Moje gratulacje! Gratuluję wytrwałości no i oczywiście trudu włożonego w zdobywanie kolejnych wydań. Mam nadzieję, że ostatnie wydanie wpadnie wam w ręce jak szybko jak tylko pojawi się na rynku! :)

    Vanessa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy :) Ostatnie wydanie jest na rynku od czerwca, ale w ciągu 2 - 3 tygodni będzie u nas :)

      Usuń
  4. Gratuluję ;) czy po uzbieraniu kolekcji planujecie wykupienie wszystkich dostępnych części z poszczególnych języków?
    Pozdrawiam
    Ala :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak ekstremalnych planów nie mamy :) Pozdrawiamy!

      Usuń
  5. Gratuluję bardzo :D Podziwiam was za trud włożony w zebranie wszystkich Potterów w różnych językach.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jejku, pamiętam czasy, kiedy jeszcze tylko samemu Danielowi brakowało tych edycji ponad czterdzieści... Jejku, aż się nie chce wierzyć, że tylko jedna książka Was dzieli od końca pewnego etapu. Wspaniale się spisaliście.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sam doskonale pamiętam te czasy... Radość z dwudziestego piątek czy trzydziestego wydania... Ale ten czas zleciał :D

      Usuń