I Bydgoski Zlot Fanów "Harry'ego Pottera"

Powiadają, że zawsze musi być ten pierwszy raz. I wczoraj był ten pierwszy raz. I dla nas, i dla Bydgoszczy. Organizacja takiego wydarzenia jak I Bydgoski Zlot Fanów „Harry’ego Pottera” nie należała do rzeczy najprostszych, zwłaszcza jeśli wziąć pod uwagę tempo jakie sobie narzuciliśmy. Jeszcze dwa miesiące temu w ogóle nie mieliśmy pojęcia, że zorganizujemy taki zlot. Myśl o nim wpadła nam do głowy nagle i – jak to nierzadko z naszymi myślami bywa – dość mocno zakotwiczyła się w naszych umysłach. 
Od samego początku wiedzieliśmy, że chcemy zorganizować nieprzeciętny zlot, który będzie się wyróżniał na tle innych. Stąd też – po kilku godzinach rozważań i dyskusji, doszliśmy do wniosku, że stworzymy coś, co będzie formą pośrednią pomiędzy zlotem, a konwentem.
Stosunkowo niewielka ilość czasu na zorganizowanie wszystkiego oraz fakt, że robiliśmy to po raz pierwszy, sprawiło, że żaden z potencjalnych sponsorów nie chciał wspomóc naszej akcji – a co więcej, żaden nie brał nas na poważnie… Na szczęście jesteśmy uparci, wobec czego, nawet brak środków, nie przeszkodził nam w dążeniu do celu. Nasza droga ku realizacji tego zamierzenia była upstrzona przeszkodami i zdarzało się, że w najmniej spodziewanych momentach wyrastał przed nami mur. Najpierw okazało się, że jeden z zaproszonych przez nas gości nie będzie w stanie przygotować się należycie do prelekcji, a później – na zaledwie dwa dni przed zlotem – tzw. „współorganizator” odstąpił od  współpracy z nami. Można by sporo w tym temacie napisać, niemniej nie warto. Atmosfera była gorąca i dramatyczna i kiedy nie spodziewaliśmy się, że coś jeszcze nas może niemile zaskoczyć, w piątek wieczorem ostatnia osoba poinformowała nas, iż ze względów zdrowotnych nie jest pewna czy dojedzie na zlot. To była kryzysowa chwila, podczas której musieliśmy sobie zadać otwarcie najtrudniejsze pytanie: czy jesteśmy w stanie zorganizować we dwoje cały ten zlot i poprowadzić wszystkie atrakcje? Odpowiedź była prosta: nie zamierzaliśmy się poddać. 

Z naszej perspektywy trudno jest oceniać I Bydgoski Zlot Fanów „Harry’ego Pottera”, w którego organizację włożyliśmy całe serca i mnóstwo wysiłku. A choć pot lał się po plecach strumieniami, zdołaliśmy udekorować salę i przygotować wszystko na czas. I po godzinie dziewiątej rano zaczęło się szaleństwo, a mnie trudno było nadążyć z wydawaniem wejściówek i gadżetów dla Zlotowiczów. Na sali zajmowali miejsca ludzie i starsi i młodsi, i młodzież, i dzieci. Nie zabrakło też mediów, które lawirowały pomiędzy uczestnikami chcąc zebrać materiał na swoje artykuły czy relacje filmowe. 

W końcu o godzinie dziesiątej wszyscy zainteresowani znaleźli się na udekorowanej kolorami poszczególnych domów sali, gdzie mieli możliwość obejrzenia z bliska największej na świecie kolekcji zagranicznych wydań „Harry’ego Pottera”. Na czterech stołach dumnie eksponowały się siedemdziesiąt cztery magiczne księgi pochodzące z najróżniejszych zakątków świata, przed podium na ławce rozstawione zostały najróżniejsze gadżety związane z „Harrym Potterem”, w tym replika zamku Hogwart, replika medalionu Salazara Slytherina, Złoty Znicz będący pamiątką ze Światowej Premiery „HP7.2” (i który do moich rąk trafił pośrednio z rąk Toma Feltona) oraz kilka innych eksponatów najróżniejszego rodzaju. Ze ścian na uczestników Zlotu spoglądały postaci Harry’ego, Rona, Hermiony, profesor McGonagall i samego Voldemorta, który pilnował porządku przy stanowiskach wystawców, wśród których znalazły się dziewczyny z Lalile Handmade oraz panowie z Maginarium.pl – obaj nasi wystawcy byli również sponsorami nagród w organizowanych na zlocie konkursach. 

Kilka minut po dziesiątej (trudno było oderwać uczestników od stolików wystawców), Zlot rozpoczął się oficjalnie od Ceremonii Przydziału. Tiara nie zawsze była w stanie dokonać łatwego wyboru i nierzadko wyboru musieli dokonać sami uczestnicy, gdy nie była w stanie zrobić tego sama Tiara… Ostatecznie zaczarowany kapelusz zamilkł i z pewnością nie odezwie się aż do następnej Ceremonii Przydziału, która odbędzie się już za rok! Po Przydziale nadszedł czas na część główną Zlotu, czyli prelekcje, konkursy, zabawy itd. itp. Jedyna zmiana w programie dotyczyła prelekcji poświęconej grom z „HP” – zamiast niej dziewczyny z Gospody Pod Złamanym Piórem wygłosiły własną prelekcję na temat fanfiction. Po tej prelekcji zmuszeni byliśmy przyznać, że tak naprawdę nie mamy zielonego pojęcia o fanfiction i nie zdawaliśmy sobie sprawy z tego, jak gigantyczne jest to zjawisko w świecie potteromanii. 

Nie wypada mi rozwodzić się nad naszymi prelekcjami czy zabawami – te oceniać mogą inni. Skupię się natomiast na konkursie na najlepsze potterowskie przebranie. Przed Zlotem nawet nie śniliśmy o tym, że tak wiele osób pojawi się na nim w przebraniach. Mieliśmy Bellatriks, Lily Potter, Harry’ego Pottera, porywającego magomedyka oraz wiele innych świetnie ucharakteryzowanych postaci, które sprawiały że wybór był naprawdę ciężki. Ale w tej oto chwili na salę wkroczył czarny koń tego konkursu – Rubeus Hagrid. Hagrid nie tylko oczarował nasze jurorskie serca (moje, Natalii, Lalile Handmade i Maginarium.pl), ale i zyskał sobie niezwykłą sympatię ze strony publiczności. Nic więc dziwnego, że zgarnął obydwie nagrody przewidziane w tym konkursie (nagrodę jury i nagrodę publiczności). 

Tuż przed końcem Zlotu nadszedł czas na emisję potterowskich śmiesznych filmików, która obejmowała takie klasyki jak „Potter Puppet Palls”, „A Very Potter Musical”, produkcję Hillywood  oraz kilka innych zabawnych produkcji. 

Po przebrnięciu przez wszystkie punkty programu I Bydgoskiego Zlotu Fanów „Harry’ego Pottera” nadszedł czas na rozstrzygnięcie konkursu Pucharu Domów i wręczenie nagrody zwycięskiemu domowi. W całodziennych zmaganiach z przewagą siedmiu punktów nad Gryffindorem zwyciężył… Hufflepuff! …

No dobra… żartowałem. Zwyciężył SLYTHERIN! Mieszkańcy domu Salazara z dumą przekazywali sobie Puchar Domów, po czym wspaniałomyślnie i niezwykle szczodrze (co jest niebywałym zaskoczeniem, jeśli chodzi o dom Slytherina) podzielili się wygranymi słodyczami z mieszkańcami innych domów (mieszkańcami Gryffindoru również). I koniec końców przyszło się pożegnać. Jeszcze tylko kilka pamiątkowych zdjęć, ostatnie wymiany zdań, ostatnie radosne (mamy nadzieję) uśmiechy i sala konferencyjna Bydgoskiego Domu Technika NOT opustoszała… A my pozostaliśmy w niej – niewiarygodnie zmęczeni, ale i bardzo zadowoleni, nie mogąc się już doczekać II Bydgoskiego Zlotu Fanów „Harry’ego Pottera”, który planujemy zorganizować już za rok!

Żywimy wielką nadzieję, że wszystkim uczestnikom spodobały się atrakcje, które przygotowaliśmy i że to spotkanie zapadnie Wam w pamięci na długo. To był pierwszy raz i dla nas, i dla Bydgoszczy, jeśli chodzi o takie przedsięwzięcie, niemniej nabraliśmy cennego doświadczenia i jesteśmy pewni, że za rok będzie jeszcze lepiej :) 

Na koniec pragniemy jeszcze raz podziękować wszystkim sponsorom nagród w konkursach – Galapagos Films – polskiemu dystrybutorowi „HP” na DVD i Blu-Ray, Lalile Handmade oraz Maginarium.pl

Podziękowania ślemy również w stronę dziewczyn z Gospody Pod Złamanym Piórem, które wygłosiły wspaniałą prelekcję na temat fanfiction. 

Dziękujemy też nieocenionemu Krzyśkowi, który swoją postawą niezaprzeczalnie dowodzi, że prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie. 

I oczywiście dziękujemy Mamie za wielką pomoc w przygotowaniach dekoracji i rekwizytów. 

A skoro ta relacja jest mojego autorstwa, to dziękuję również Natalce za wspaniałego „Proroka Codziennego” oraz genialny koncept wizualny całego Zlotu. 

Zdjęcia ze Zlotu znajdziecie w naszej galerii, zapraszamy też do przejrzenia zakładki „Media o nas”, w której prezentujemy materiały medialne dotyczące nas i Zlotu. 

Udostępnij na Google Plus

About Strefa Czytacza

    Blogger Comment
    Facebook Comment

9 komentarze:

  1. Brzmi naprawdę super! Podziwiam was, że się nie poddaliście i doprowadziliście wszystko do końca! Tak samo jak jestem dumna ze Slytherinu. Co tu dużo mówić, kocham ten dom! (I wbrew pozorom nie pajam nienawiścią do Gryffindoru, choć kilka postaci z niego mnie denerwuje ;p )

    Vanessa.

    OdpowiedzUsuń
  2. Żałuje, że mnie nie było :( Wszystko wygląda wspaniale! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Gratuluję udanego zlotu, podziwiam Was za wykonanie i ogarnięcie tego wszystkiego. Ja już nie fiksuję na temat Pottera, więc zlot kompletnie mnie nie interesował (poza wystawą kolekcji, ale skoro nie można było dotykać, to prawie tak jak oglądanie tych książek na zdjęciach :) ), ale cieszę się, że innym się podobało.

    OdpowiedzUsuń
  4. Relacja jest wspaniala. Zaluje ze nie moglam byc z wami ale niestety jak juz wczesniej pisalam sezon urlopowy nie sprzyja wolnym weekendom :-( ale mam nadzieje ze zobaczymy sie za rok

    OdpowiedzUsuń
  5. Wy chyba jesteście trochę jak Bob Budowniczy - Zawsze dacie radę! Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której byście się poddali! Gratuluję Wam wytrwałości i profesjonalizmu, a za rok obiecuję spotkać się z Wami w Bydgoszczy! :-D

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo chciałabym móc tam być lecz niestety mieszkam ponad 400 kilometrów od Bydgoszczy więc raczej nie mogę dotrzeć. Strasznie żałuję (widziałam Was w Teleexpress) Gdyby tak udało się go zrobić w Częstochowie... No cóż ale to znowu Wam by nie pasowało, bo z pewnością to zbyt daleko. W każdym razie gratuluję pomysłu i świetnej realizacji ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nati, a wiesz, że ja też z Częstochowy? :P
      Ale byłam, było ekstra. Przenocowałam sobie w schronisku młodzieżowym i u jednej ze zlotowych przyjaciółek następnego dnia, i jakoś dałam radę :D Co z tego, że potem godzinami się tłukłam pociągiem i pksami, jak warto było :P
      Nawet dano mi poprowadzić wykład o fanfiction :P

      Usuń
  7. Co tu dużo mówić - było po prostu magicznie. ;) Mimo dystansu geograficznego, udało mi się dotrzeć i bawiłam się przednio. Dzień Miłośników Książek stał się Dniem I-ego Zlotu Fanów "Harry'ego Pottera" w Bydgoszczy, a dla mnie osobiście - jednym z najpiękniejszych dni życia. Chciałabym Wam, organizatorom, serdecznie podziękować za to wspaniałe przeżycie, które przerodziło się w piękne wspomnienia, i jednocześnie pogratulować organizacji - nie po raz pierwszy udowodniliście, że potraficie się zmierzyć z tym, co nadejdzie, gdy już ma nadejść, parafrazując Hagrida.

    Pozdrawiam serdecznie i miejmy nadzieję - do zobaczenia za rok!
    Lilijka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pięknie dziękujemy za te miłe słowa. Aż trudno na nie odpowiedzieć :)
      Do zobaczenia za rok! :)

      Usuń