Czy "Harry Potter" jest dla dzieci?

Przy organizacji I Bydgoskiego Zlotu Fanów „Harry’ego Pottera” zetknęliśmy się z pewną kwestią, której pośrednią konsekwencją było zakończenie naszej współpracy ze stroną, która miała współorganizować z nami ów Zlot. Kwestia sporna dotyczyła dzieci – konkretnie kilkulatków (5 – 8 lat). Nasz współorganizator wyraził zdanie, iż akceptowanie ich uczestnictwa w Zlocie służy „zapychaniu dziur”. Fakt, że ostatecznie zorganizowaliśmy Zlot sami (choć to nie był jedyny powód, dla którego nasza współpraca się rozpadła na dwa dni przed imprezą), dobitnie świadczy o tym, że nie zgadzamy się z takim stanowiskiem. Co więcej, spore zainteresowanie Zlotem ze strony małoletnich dzieci zmusza nas do wyrażenia własnego zdania w temacie: czy „Harry Potter” jest odpowiedni dla małych dzieci?

Nie od dziś toczy się na świecie batalia, w której ścierają się ze sobą poglądy, czy aby na pewno „Harry Potter” jest dobrą lekturą dla – pozwolę sobie na takie określenie – naszych milusińskich. Docelowa grupa odbiorców książek napisanych przez J.K.Rowling została ustalona na dzieci i młodzież w wieku 11 – 17 lat, choć osobiście traktowałbym takie ustalenia jako mocno przesadzone i spłaszczone, ponieważ nie widzę żadnego przeciwwskazania dla 12-latka, który miałby przeczytać całą serię. To oczywiste, że nie zrozumie pewnych aluzji wynikających z treści – być może nie dostrzeże analogii pomiędzy działaniami Voldemorta, a działaniami Hitlera, niemniej dostrzeże to, co jest w tej historii najistotniejsze – fakt, że rasizm jest podły i zły, podobnie jak i inne formy nietolerancji. Magią książek Rowling jest to, że jej teksty są proste i zrozumiałe w odbiorze – dokładne, szczegółowe opisy, bardzo precyzyjne określenia i skrupulatne punktowanie wszystkiego – nawet młodszy odbiorca nie będzie miał problemu, żeby się w tym wszystkim połapać. A analogie? Na nie przyjdzie czas przy kolejnym czytaniu, gdy dziecko podrośnie i nabierze odpowiedniej wiedzy i doświadczeń, by móc je z tekstu wyłowić.

Ale to nadal nie jest odpowiedź na pytanie, które sam sobie zadałem na początku tego wywodu, bo jakby nie patrzeć – między 5, a 12-latkiem jest spora przepaść intelektualna i rozwojowa. No i oczywiście gigantyczna różnica w pojęciu wrażliwości. Co zatem zrobić, gdy – w taki czy inny sposób – kilkulatek zainteresuje się „Harrym Potterem”? Nie sposób znaleźć na ten „problem” jednego lekarstwa, ponieważ wszystko zależy od dziecka. Jestem przekonany, że znajdzie się niejeden 5-latek, dla którego lektura „Harry’ego Pottera i Kamienia Filozoficznego” nie będzie niczym niewłaściwym. Mroczne opisy, ciążące fatum śmierci i przerażające postaci? Obawiam się, że są one niczym w porównaniu do twórczości braci Grimm czy nawet Andersena, u którego wilk pożera babcię… Znane od pokoleń baśnie również mogą być źródłem nieprzespanych nocy dla dziecka. To raczej od rodzica zależy, czy dziecko zlęknie się groteskowych treści, czy nie – rozmowa z dzieckiem czyni cuda. Ale wracając do „Pottera” – w żaden sposób nie dowodzę, że te książki nie różnią się od baśni Andersena, bo różnią – bardziej złożone portrety psychologiczne bohaterów oraz wielowątkowość to podstawowe różnice. I zupełnie inne spojrzenie na dobro i zło. W baśniach dobro jest białe, a zło czarne – w „Harrym Potterze” niemal wszystko jest szare – nie ma ideałów, występują zdrady i nawrócenia, a zły nie zawsze ma wielki, garbaty i pokryty kurzajkami nos – z tego powodu konieczny jest dialog pomiędzy rodzicem, a dzieckiem – wyjaśnienie dlaczego tak jest – może to być cenna nauka na przyszłość, w kwestii nie rozmawiania z nieznajomymi (wszak źli ludzie mogą wydawać się bardzo sympatyczni i być mili). Z drugiej strony, nie każdy kilkulatek jest gotowy na taką lekturę, jaką jest „Harry Potter”. Czasami jego zainteresowanie wzbudzi emitowany w telewizji film czy gra. Co wtedy? Czy należy dziecku odmawiać dostępu do magicznego świata wykreowanego przez J.K.Rowling? Oczywiście, że nie. Obecnie mamy do dyspozycji wiele produktów, które pozwolą dziecku zaznajomić się z tym światem i go pokochać, jeszcze na długo przed tym, gdy sięgną po książkę. Bardzo dobrym rozwiązaniem jest podsunięcie dziecku gry „Lego Harry Potter” (dwie części: „Lata 1 – 4” oraz „Lata 5 – 7”), która nie tylko stanowi doskonałą rozrywkę, ale i jest okraszona masą dobrego humoru dostosowanego do młodszego odbiorcy, a także uczy kreatywności i współpracy (grając w opcji multiplayera, gracze muszą sobie wzajemnie pomagać, gdyż większości zadań nie da się wykonać w pojedynkę). Innym rozwiązaniem jest czytanie dziecku „Baśni barda Beedle’a” napisanych przez J.K.Rowling. Opowieści te są bezpośrednio związane z „Harrym Potterem”, lecz klimatycznie i językowo są bardziej skierowane do dzieci. Kolejna rzecz – „Wonderbook: Księga Czarów” oraz „Księga Eliksirów” – doskonałe rozwiązanie dla młodych miłośników „Harry’ego Pottera” (więcej o Wonderbooku można przeczytać: TUTAJ). Dodatkowo można podarować dziecku trójwymiarowe książki związane z „Harrym Potterem” z rozkładanymi elementami. Opcji jest naprawdę dużo i jak widać, zainteresowania dziecka nie trzeba koniecznie zaspokajać samą książką czy filmem, które będą dla niego odpowiednie w późniejszym czasie – np. w wieku 7 – 8 lat, choć to już kwestia względna. Sam wprowadzałem swojego bratanka w świat „Harry’ego Pottera” już od najmłodszych lat – zamiast czytania, opowiadałem mu o przygodach Harry’ego, co również uważam za świetne rozwiązanie (czy może być coś piękniejszego od dziecka przybiegającego i proszącego o dalszą część opowieści?).

I wreszcie – ostatnia kwestia, którą chciałbym poruszyć: uczestnictwo dzieci w potterowskich zjazdach. Moim zdaniem nie powinno zabraniać się dziecku uczestnictwa w takich wydarzeniach, choć bez wątpienia należy też baczyć na program atrakcji, gdyż nie każda może być dostosowana do wieku małego odbiorcy. Nasz Zlot może i nie przewidywał atrakcji stricte przeznaczonych dla dzieci, ale też – co najważniejsze – nie przewidywał rzeczy dla nich nieodpowiednich. Najważniejsze jest, by sam rodzic – znając swoje dziecko najlepiej – zdecydował, co jest dla niego najlepsze. I niemniej ważne jest też to, by uczestnicy takich imprez nie podchodzili do dzieci z uprzedzeniem – potterowski fandom cieszy się olbrzymią sławą, ale jest coś, co może go zniszczyć. Tak jak jezioro pozbawione dopływu świeżej wody stanie się bagnem, tak i fandom, do którego nie będzie się wpuszczało młodych, padnie. To nie od nas zależy, czy „Harry Potter” stanie się klasyką – myśmy byli jedynie pokoleniem „Harry’ego Pottera”. Od nas zależy jedynie to, jak bardzo będziemy przekazywać swoją miłość do tej serii dalej. Obecnie to nie pokolenie „Harry’ego Pottera” (liczące sobie ponad 20 lat i więcej) stanowi o sile tego fenomenu, lecz dzieci i młodzież, których, gdy pojawił się „Harry Potter”, nie było jeszcze na świecie.
Udostępnij na Google Plus

About Strefa Czytacza

    Blogger Comment
    Facebook Comment

13 komentarze:

  1. W 100% zgadzam się z tym, że to kwestia indywidualna i że dla każdego dziecka co innego byłoby dobre. Ja zaczęłam czytać książki w wieku 4 lat. Mój kuzyn będąc niewiele starszym znał już wszystkie części i nie wiązało się to dla niego ze stresem czy wręcz traumą. Znam jednak pięciolatka, który śmiertelnie przestraszył się, oglądając "Auta", więc myślę, że na samą lekturę HP nie byłby gotowy.
    Szkoda tylko, że wiele osób najchętniej odcięłoby dzieci od potterowego świata. Nie ma chyba lepszego okresu, aby się z nim zapoznać.

    OdpowiedzUsuń
  2. Książki i filmy zdecydowanie dla starszych dzieci tak od tych 8-10 lat. Wydaje mi się, że młodsze dziecko nie zrozumie książki i się w niej nie zakocha (tak jak ja :D). Ja czytałam pierwszą część książki, gdy miałam 10-11 lat, i dla mnie fajne było przede wszystkim to, że opowiadała o przygodach chłopca w moim wieku. Jestem zwolenniczką teorii najpierw czytaj potem oglądaj film, poza tym jakaś straszna scena w filmie może tylko dziecko przestraszyć i zniechęcić do późniejszego oglądania Harrego.
    Od małego Baśnie Barda Beedle'a czy ta gra o której pisałeś z tym się zgadzam.

    Co do uczestnictwa w zlocie takich małych dzieci, to chyba bardziej na zasadzie towarzyszenia rodzicom - fanom. Bo przepraszam, ale nie wyobrażam sobie, żeby to 5letnie dziecko interesowały wykłady czy prelekcje a między innymi na tym polegają zloty.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja żałuję, że przeczytałam Harry'ego, gdy miałam gdzieś z 11 lat - z tego okresu już niewiele pamiętam i chciałabym czasem rzucić na siebie obliviate, by znowu zacząć czytać czując te emocje po raz pierwszy - dlatego myślę, że przeczytanie serii powinno odbywać się w nieco późniejszym młodzieńczym wieku, bo wtedy... na Merlina, co to by było! Chociaż z drugiej strony być wychowanym na Harrym od zawsze... No cóż, są minusy i plusy. Ale i tak patrzenie na dziecko, które trzyma książkę - zwłaszcza z HP - ściska za serce. :D
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. "...zły nie zawsze ma wielki, garbaty i pokryty kurzajkami nos."
    ... co więcej, w ogóle nie ma nosa. : D

    OdpowiedzUsuń
  5. Przeczytałam całą serię Harry'ego Pottera gdy miałam 10-11 lat i nie zgodzę się z tobą, że ,,
    [...]To oczywiste, że nie dostrzeże pewnych aluzji wynikających z treści - być może nie dostrzeże analogi pomiędzy działaniami Voldemorta, a działaniami Hitlera ni mniej dostrzeże[...]" To czy dostrzeże jaką co kol wiek to kwestia jak dziecko jest wychowywane, czy zna historię, czy rozmawiali w domu o pewnych kwestiach itp. To wszystko co wymieniłeś we wpisie to tylko i wyłącznie indywidualne kwestie, bo każde dziecko dorasta inaczej.

    OdpowiedzUsuń
  6. Od ośmiu lat pracuję z dziećmi na Letniej Szkole Magii (koloniach dla fanów HP) i z mojego doświadczenia mogę powiedzieć, że nie ma złego wieku na rozpoczęcie swojej przygody z HP przez dziecko, dopóki ono tą chęć przejawia. U innych zainteresowanie pojawia się wcześniej, u niektórych szybciej, u niektórych bardzo późno. Czasem to starsze rodzeństwo wprowadza młodsze w temat, razem się bawią, grają w quidditcha, i to jest piękne. Najmłodsze dzieci, z którymi miałam kontakt, to 6-7 latki. One widzą ten temat inaczej niż 11-12 latki, co wynika ze stopnia ich rozwoju, zainteresowań, etc.

    Inną sprawą jest obecność dzieci na zlotach. Najlepszym rozwiązaniem jest zorganizowanie osobnego bloku dla takich szkrabów, z dostosowanymi do ich wieku potterowymi atrakcjami. Na Polconie np. praktykuje się coś takiego - jest ogromna świetlica, gdzie rodzic może zostawić dziecko pod opieką animatorek, a samemu może spokojnie pójść na prelekcję. Nie wydaje mi się natomiast, że dobrym pomysłem jest zabieranie dzieci na zloty przygotowane typowo pod dorosłych. Swojego czasu organizowano sporadycznie zloty z określoną grupą wiekową, a była to głównie grupa dziecięca (na które dzieci przyprowadzane były przez rodziców którzy byli z nimi przez cały czas trwania imprezy).

    OdpowiedzUsuń
  7. Fantasmagoria.~15 sierpnia 2014 00:06

    Ha, i znów trafił pan z tematem, który poruszaliśmy na after party. Moje osobiste stanowisko nie różni się zbytnio do tego, które objęli moi przedmówcy i pan, panie Danielu.
    Pozwolę sobie jednak rozróżnić dwie rzeczy - kanon i fandom. Kanon jest jak najbardziej dla każdego, zarówno czterolatków, jak i czterdziestolatków, po prostu zabranianie tego, czy izolowanie pewnej grupy jest... cóż, idiotyzmem. Racja, że jest wiele form i wiele sposobów na przekazanie potomnym miłości do HP i uważam, że każdy starszy fan ma nawet obowiązek, by zachęcać młodszych, jak tylko się da. Też próbowałam, ale mój młodszy, ośmioletni brat jest chyba po prostu najzwyczajniej w świecie kretynem, no niestety, może kiedyś dojrzeje do tego, mam nadzieję. Zresztą, co tu mówić o Potterze - kolejna z moich przyjaciółek, jak była pięciolatką miała czytane do snu książki Tolkiena. I szczerze, tak elokwentnej, świadomej i zakochanej w książkach osobie to chyba drugiej nie znam. Harry nie tylko bawi, ale też uczy, więc jak najbardziej - należy go szerzyć wśród dzieci, jak tylko się da. Tym bardziej, że ja sama pokochałam czytanie książek dopiero wtedy, gdy dostałam do ręki wtedy bodajże Komnatę Tajemnic - wcześniej do czytania czegokolwiek podchodziłam niechętnie.

    Więc kanon - jak najbardziej. Natomiast fandom... Cóż, tutaj najlepiej byłoby umieścić jakąś tabliczkę oznajmiającą +18, albo co najmniej +15. Fandom to zupełnie inny świat, inna bajka, rysowana tymi samymi kredkami, ale na innym pergaminie - bo funkcjonuje w OPARCIU o kanon, ale niekoniecznie egzystuje RAZEM Z NIM (nie lubię capslocka, musicie mi jednak wybaczyć, nie da się w komentarzach pogrubić tekstu). Oczywiście, fandom to szerokie pojęcie, nie wszystko fandomowe ma swoje ograniczenia wiekowe, jak na przykład gadżety też są praktycznie dla każdego, tak samo gry. Ja tutaj mówię głównie o moim "koniku" (choć biorąc pod uwagę mój w sumie krótki staż w tym, bo czteroletni, to będzie raczej kucyk xD), czyli fanfiction i związane także z nimi pokrewnie fanarty i fanvidy. Tutaj zdecydowanie mówię nie dla wpuszczania dzieci, dla ich własnego dobra. Jasne, pod szczególną kontrolą i przy dokładnym monitorowaniu treści można pociechy wpuszczać i tam, ale twórczość fanowska tego rodzaju rządzi się własnymi prawami stworzonymi głównie przez właśnie tych dorosłych fanów Pottera dla innych, także dorosłych, fanów Pottera. Dlatego z lupą szukać tam twórczości przeznaczonej dla osób w każdym wieku - tak, jak pani Joanna stworzyła kanon. Także lepiej tu dzieci nie wpuszczać, a jeśli już opiekunowie bardzo chcą, to pod ścisłym nadzorem. Fanów jest ogromnie dużo, mają różne, dziwne pomysły i generalnie jest ich po prostu więcej, pani Rowling jest jedna, jedyna, niepowtarzalna :D

    A sam fakt dzieci na zlotach, także poruszany na afterku - ja mówię: tak. Nie rozumiem dlaczego ktokolwiek miałby zabraniać dzieciom takiej zabawy, to głupie i w sumie dość wąskie spojrzenie na świat. Należy docenić każdego jednego fana, a nie wpuszczać jedynie za okazaniem dowodu osobistego...
    Jednakże tak, jak mówi Estera - zupełnie inną sprawą jest to, że zlot dla wszystkich grup wiekowych wiąże się z trosik innymi kłopotami, bo stworzyć coś takiego dla wszystkich wcale nie tak prosto. Wam się udało, nam z wykładem o fanfiction niekonieczne (co jak co, ale podchodzili do niej po nas tylko ci starsi fani :P), ale także uważam, że trzeba naprawdę się pilnować bardzo, ale to bardzo. Najlepszym przykładem jest nasze właśnie nieplanowane, improwizowane wystąpienie - "ale czekajcie, jak mówić o fanfiction bez zahaczania o tak wiele kwestii i na dodatek tak, żeby dzieci nie padły pod krzesła z nudów"? Także naprawdę, trzeba wziąć też na poprawkę to, że o ile wiele starszych osób bardzo chętnie posłucha o pewnych rzeczach, nauczy się kilku ciekawych rzeczy, dowie się pewnych faktów i tak dalej, tak ci bardzo młodzi woleliby biegać, wściubiać nos nie tam, gdzie trzeba, tańcować i w ogóle robić te wszystkie rzeczy, po których stwierdzam, że jednak nie lubię dzieci xD

    Pozdrawiam,
    Fantasmagoria.~

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja napiszę krótko i zwięźle: zabronienie dzieciakom poniżej 11 roku życia czytania książek/interesowania się światem Pottera byłoby po prostu... Mugolskie. Jeśli chodzi o zloty, to myślę, że przy kolejnym, którego mam nadzieję będziecie organizatorami, uda się wykombinować wyżej wspomnianą 'świetlicę' w której będzie ilość magii dostosowana do wieku uczestników. ;))

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja uważam, że autorka kierowała swoją książkę do rówieśników Harrego i w takim wieku powinny je dzieci zacząć czytać. Dzieci młodsze mogą nie zrozumieć tego, co na łamach książki się dzieje w pełnym wymiarze. Są tam wątki, których po prostu młodsze dziecko może nie zrozumieć, chociażby kwestie związane z czarną różdżką, albo chociażby te o rozszczepieniu duszy Woldemorta na horkruksy, a szczególnie to że horkruksem była sam Harry. Jest tyle pięknych książek fantasy dla młodszych dzieci - Ronja córka Zbójnika, Opowieści z Narni, wymieniać można by wiele. Nie odbierajmy zatem dzieciom radości z odkrywania Harrego w pełnym wymiarze, kiedy będą te dzieciaki na tyle świadome, że zrozumieją dokładnie, co w książce się działo. A jak ktoś mi odpowie, że jego sześciolatek jest taki genialny że wszystko rozumie, to przepraszam, ale mam w sąsiedztwie dziecko, któremu mama też czytała książkę w tym wieku, a że dziecko lubi się trochę pochwalić, zaczęło mi opowiadać i cóż mama mówiła, że zrozumiało, a ja po tym co usłyszałam powiem - że jednak nie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pozostaje mi nic innego jak zgodzić się z Twoim zdaniem.

      Usuń
  10. Moim zdaniem HP powinny czytać dzieci dojrzałe emocjonalnie, które potrafią odróżnić co jest dobre, a co złe, znają historię świata (lub przynajmniej hist. Polski od XIXw. ).
    Sama przeczytałam HP (w 5 dni) po raz pierwszy w wieku 12 lat. Od tego czasu minęły już 4 lata i teraz wszystko odbieram nieco inaczej. Mimo nieco ponad 15 lat mam już ukształtowany swoje poglądy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również przeczytałem "HP" po raz pierwszy, gdy miałem 12 lat. Później czytałem go na nowo dziesiątki razy i za każdym razem odnajdywałem w nim coś nowego i pojmowałem nową rzecz. Nawet teraz, mając blisko 26 lat na karku, gdy czytam "Pottera", dostrzegam w nim niuanse, których wcześniej nie widziałem.

      Według mnie "Harry Potter" bardzo dobrze uczy odróżniać dobro od zła, a to właśnie dlatego, że zamiast ukazywać czerń i biel, pokazuje różne odcienie szarości. Ta książka w sporej mierze uczy życia i przygotowuje do niego.

      Usuń
  11. Według mnie książka przedstawia dobre wartości, ale sporo zależy(mowie o malych dzieciach poniżej 7 lat) od wytrzymałości psychicznej, bo np. jak takie dziecko obejrzy chociażby "Czarę Ognia" nie mówiąc już o innych dalszych częściach to może się przerazić.

    OdpowiedzUsuń