Daniel Radcliffe


Człowiek, bez którego dziś nie potrafię już sobie wyobrazić filmowego Harry’ego Pottera. Nie dość, że Daniel i mój rówieśnik, to jeszcze urodzony pod tym samym znakiem zodiaku co ja. Któż bowiem mógłby być lepszym Harrym niż zodiakalny lew (sam Harry Potter wszakże jest spod znaku lwa!)? 23 lipca 1989 r. w Londynie narodził się chłopiec… Jedynak, będący z pewnością oczkiem w głowie swoich rodziców – agenta literackiego Alana Radcliffe’a i agentki do spraw obsady Marcii Gresham Jacobson. Mając zaledwie 8 lat, Dan po raz pierwszy próbował swoich sił w aktorstwie, jednak nie udało mu się wówczas zdobyć roli w filmie „Oliver Twist”. Niezrażony wczesnym niepowodzeniem dopiął swego 2 lata później debiutując w filmie pt. „David Copperfield” jako młody David. Rok później młody aktor otrzymał propozycję wcielenia się w Harry’ego Pottera. Sam Daniel wspomina, że jego rodzice nie byli zachwyceni propozycją i początkowo odmawiali, jednakże nieugiętość producentów filmu sprawiła, że państwo Radcliffe’owie w końcu zgodzili się na udział ich syna w przedsięwzięciu. Dziś Dan śmieje się z nieustępliwości producentów – pewnego razu siedział z rodzicami w teatrze, gdzie z pewną obawą przyglądał się dwóm mężczyznom siedzącym w jednym z przednich rzędów. Obcy co chwilę odwracali się w jego kierunku wyraźnie go obserwując i nieustannie do siebie szeptali. Dziś się z tego śmieje, choć jak sam przyznał – wtedy był przerażony ich dziwnym zachowaniem. Jednak - jakby to nie wyglądało - wysiłek producentów opłacił się, zaś sam odtwórca roli Harry’ego na wieść, że jego rodzice zgodzili się na to by wystąpił w filmach o młodym czarodzieju, wprost oszalał z radości.

***

Któż zbierający autografy od obsady „Harry’ego Pottera” nie marzy o autografie odtwórcy głównej i tytułowej roli? Może i są tacy, ale nie słyszałem o nich. Sam natomiast bardzo chciałem zdobyć autograf Daniela Radcliffe’a, choć zdawałem sobie sprawę jak niewielkie na to są moje szanse. Teoretycznie mógłbym napisać na adres Leavesden Studios bądź na adres agencji aktora, jednak wówczas otrzymałbym co najwyżej zdjęcie z nadrukowanym autografem. Dowiedziawszy się o angażu Dana do filmu „The Woman in Black” poświęciłem wiele godzin na próbach zdobycia adresu produkcji. Nadzieja na zdobycie autografu była niewielka – prawdę mówiąc, nie do końca wierzyłem nawet w to, że adres, który udało mi się „sklecić” jest właściwy. Kierując się jednak zasadą, że lepiej spróbować niż później żałować, napisałem do Daniela pełen dowcipu list, w którym nadmieniłem, że mógłbym być jego polskim odpowiednikiem (to samo imię, ten sam rok urodzenia i znak zodiaku). 27 września 2010 r. – wzrok i minę pani na poczcie, kiedy podałem jej dużą kopertę z naklejoną żółtą, nadpaloną kartką ze starannie wykaligrafowanym adresem Daniela Radcliffe’a, uznaję za jedne z najbardziej osobliwych, jakie kiedykolwiek dane mi było zaobserwować u drugiego człowieka. Że nie wspomnę już o słabo ukrytym uśmiechu skierowanym do drugiej pani i wskazaniu palcem imienia i nazwiska adresata. Poczułem się wtedy jak czarodziej porzucony w świecie mugoli, którzy uznali mnie chyba za delikatną formę wariata czy też szaleńca.

Dobrze jest podchodzić do wyzwań z dystansem – w przypadku listu do Daniela było tyle niewiadomych, które zaczynały się już od niepewności co do poprawności adresu, że naprawdę nie wierzyłem w otrzymanie odpowiedzi. Owszem – marzyłem o tym, wielokrotnie wyobrażałem sobie tę chwilę, ale nie wierzyłem, że może się naprawdę udać.

9 listopada 2010 r. będąc w pracy otrzymałem telefon z domu – przyszły do mnie dwa listy z zagranicy. Będąc osobnikiem bardzo ciekawskim i niecierpliwym, poprosiłem o otworzenie kopert i zdradzenie mi ich zawartości. Po odpowiedzi całkowicie oniemiałem: Voldemort i Harry Potter.

Podwójnym zaskoczeniem był fakt, że Daniel nie tylko podpisał moje zdjęcie, ale i napisał zdecydowanie najlepszą do niego dedykację jaką kiedykolwiek otrzymałem.

Pierwszy autograf od Dana był spełnieniem marzeń, jednak podobnie jak w przypadku J.K.Rowling nie pozwoliłem sobie spocząć na laurach. Nadzieja na kolejny autograf przyszła bardzo szybko – wraz ze zdobyciem adresu teatru, w którym Daniel miał występować niemalże przez cały 2011 r. w sztuce „How to Succeed…”. 22 lutego tegoż roku wysłałem list, nad którym spędziłem najwięcej czasu. No dobrze – skłamałbym twierdząc, że nad samym listem tak długo ślęczałem, ponieważ to koperta była moim największym wyzwaniem. Efekt końcowy to, jak na moje ograniczone, wręcz ułomne zdolności plastyczne, był zniewalający. I kto by pomyślał, że nie przyniesie to żadnego skutku?

Zdarłszy sobie całe gardło, niemalże pozbawiając się przez to głosu, udało mi się przywołać na Światowej Premierze Daniela. Tak też, osobiście, zdobyłem drugi autograf Harry’ego Pottera – 7 lipca 2011 – iście magiczna data.

Ale czy to mógłby być koniec? Niezrażony jednym niepowodzeniem, napisałem drugi list na adres sztuki „How to succeed…”, który wysłałem 26 października 2011. Dzięki temu, 20 grudnia 2011 otrzymałem trzeci autograf od Daniela Radcliffe’a. Czy ostatni? Czas pokaże. Jak na razie kolejne próby podejmowane wspólnie z Natalią przyniosły nam jedynie zdjęciu z nadrukowanym autografem (PP).
Udostępnij na Google Plus

About Strefa Czytacza

    Blogger Comment
    Facebook Comment

4 komentarze:

  1. Siemanko! Z jednym nie skończyłam a już za drugie się biorę xD Na razie zbieram info. Doszły mnie słuchy, że Daniel (ale serio masz super imię) zagra w "Iluzji 2". Nie za bardzo się w tym orientuję i nie wiem czy jeśli udałoby mi się cudem odnaleźć adres to czy bym mogła napisać do Daniela? Tylko, że na razie rozpoczęły się tylko zdjęcia. Czekam na odp
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To potwierdzone info. Możesz spróbować znaleźć ten adres i napisać na niego - kiedyś Dan odpisywał z VV, ale w ostatnim czasie nawet z planu czy teatru rozsyłane są jego PP. Niemniej, zawsze warto spróbować - jeśli Twój list będzie się wyróżniał, to możliwe, że zwróci na siebie uwagę, a wtedy jest już spora szansa na autograf ;)
      Pozdrawiam

      Usuń
  2. Dedykacja od Daniela dla Daniela - super! :) Jestem niezmiernie ciekawa jak wyglądała ta koperta, że na poczcie zwróciła na siebie uwagę :D Pewnie nie posiadasz jej zdjęcia?
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń