Premiera najnowszej książki J.K.Rowling!

Dziś swoją brytyjską premierę ma druga książka Roberta Galbraitha, bardziej znanego światu pod innym nazwiskiem – J.K.Rowling. „The Silkworm” („Jedwabnik” w polskim tłumaczeniu) to kontynuacja serii przygód osobliwego londyńskiego detektywa, Cormorana Strike’a, które zapoczątkowało wydane w ubiegłym roku „Wołanie kukułki”.

Gdy znika pisarz, Owen Quine, jego żona zwraca się z prośbą o pomoc do prywatnego detektywa, Cormorana Strike’a. Na początku kobieta sądzi, że jej mąż po prostu znikł na kilka dni – tak jak robił to wcześniej – i po prostu chce, by Strike odnalazł go i sprowadził z powrotem do domu.

Jednakże wraz z postępem dochodzenia dla Strike’a staje się oczywiste, że za zniknięciem Quine’a kryje się więcej, niż przypuszcza jego żona. Powieściopisarz ukończył właśnie prace nad manuskryptem, w którym stworzył jadowite portrety niemal wszystkich osób, które znał. Gdyby ta powieść ujrzała światło dzienne, zrujnowałaby życie wielu osobom – dlatego też jest tak wielu ludzi, którzy mogliby chcieć go uciszyć. 

I gdy Quine zostaje odnaleziony brutalnie zamordowany w dziwnych okolicznościach, rozpoczyna się wyścig z czasem mający na celu zrozumienie motywacji bezwzględnego mordercy, który okazuje się być zupełnie niepodobny do morderców, z którymi Strike zetknął się do tej pory…

Wbrew wcześniejszym zapowiedziom, kryminał został dziś wydany zarówno w Wielkiej Brytanii, jak i w Stanach Zjednoczonych. Ostatnią książką J.K.Rowling, która nie została wydana w tych krajach jednocześnie był „Harry Potter i Więzień Azkabanu” w 1999 roku.

Ale to nie jedyna innowacja, albowiem już teraz wiadomo, że „Jedwabnik” jest pierwszą od „Więźnia Azkabanu” książką Rowling, której egzemplarze recenzenckie trafiły do prasy przed jej wydaniem (oczywiście, egzemplarze recenzenckie „Wołania kukułki” również trafiły do mediów wcześniej, ale wówczas nikt jeszcze nie wiedział, że to Rowling jest autorką książki). Niedawno też w gazetach pojawił się fragment promujący „Jedwabnika”, na który składały się dwa pierwsze rozdziały. W języku polskim można je przeczytać TUTAJ.

Działania, o których piszę, skłaniają mnie do refleksji nad popularnością post-potterowskich książek mieszkającej w Edynburgu pisarki. Nie da się ukryć, że ani „Trafny wybór”, ani „Wołanie kukułki” nie cieszą się taką popularnością jak „Harry Potter”. Nie będzie się nią cieszyć też „Jedwabnik”. Te książki są światowymi bestsellerami, lecz ich popularność nie dorasta do pięt popularności „Harry’ego Pottera”. Aż do wydania „Trafnego wyboru” na całym świecie zadawano sobie jedno pytanie, na które wówczas nie była znana odpowiedź: czy fani „Harry’ego Pottera” są również fanami J.K.Rowling? Teraz odpowiedź na to pytanie już znamy.

Jak to w końcu jest z tą popularnością J.K.Rowling?

ZDANIEM DANIELA:

Uwielbiam „Harry’ego Pottera” odkąd tylko przeczytałem trzeci tom, który trzynaście lat temu dostałem na urodziny. Z wielką niecierpliwością oczekiwałem kolejnych tomów i coraz bardziej zakochiwałem się w twórczości J.K.Rowling. Kiedy w 2007 roku został wydany ostatni, siódmy tom serii, zacząłem się zastanawiać, czy Rowling nadal będzie pisać i o czym będzie jej kolejna książka. Z olbrzymią niecierpliwością oczekiwałem wydania „Trafnego wyboru”, ale pierwsze zetknięcie z tą powieścią wywołało u mnie szok. To już nie była książka „tej” Rowling, która tak pięknie i z finezją opisała czarodziejski świat i zmagania dobra ze złem. To już nie były te barwy, ani fantazja. „Trafny wybór” okazał się być stosunkowo ciężką lekturą i dopiero, kiedy udało mi się „przedrzeć” przez pierwszych sto stron, odkryłem w tej książce coś, co mnie ujęło. Ale to nie była łatwa lektura i zdaję sobie sprawę, że nie spełniła ona oczekiwań wielu ludzi. Rowling poszła na całość prezentując po książce dla dzieci i młodzieży coś, co nie do końca jest odpowiednie nawet dla niektórych dorosłych. Kontrowersje, które narastały wokół tej książki również nie przysporzyły jej popularności – wręcz przeciwnie, wielu fanów „Harry’ego Pottera” sparzyło się na dalszej twórczości ukochanej autorki, wobec czego poprzestali na książkach o młodym czarodzieju. A szkoda, bo te uprzedzenia do „Trafnego wyboru” z pewnością w jakiś sposób pogrzebały dalszą twórczość Rowling. „Wołanie kukułki” z góry zostało przez niektórych skreślone. Nazwisko Rowling przestało przyciągać. Oficjalny fanpage powieści o Cormoranie Strike’u na facebooku ma ok. 800 fanów, a strona o Robercie Galbraicie niewiele ponad 1200… „Trafny wybór” (16 tys. lajków) okazał się być strzałem w kolano. Jestem przekonany, że gdyby to „Wołanie kukułki” było pierwszą po „Harrym Potterze” książką wydaną przez Rowling, to obecnie jej nazwisko znaczyłoby więcej.

Między „Harrym Potterem”, a „Trafnym wyborem” jest gigantyczna przepaść – przepaść dla wielu nie do pokonania. Zaledwie „garstka” fanów „Harry’ego Pottera” pozostała fanami twórczości J.K.Rowling – ja zaliczam się do mniejszości. Uwielbiam „Pottera”, kocham „Trafny wybór” i ubóstwiam „Wołanie kukułki”. Z niecierpliwością wyczekuję chwili, w której „The Silkworm” wpadnie w moje ręce. Ale żeby stać się fanem Rowling, musiałem przejść przez piekło wątpliwości. Kilkakrotnie rozważałem odłożenie „Trafnego wyboru” i przyznaję, za pierwszym razem przeczytałem tę książkę tylko i wyłącznie ze względu na nazwisko autorki. „Trafny wybór” jako bardzo dorosła powieść, rzadko przemawia do fanów „Harry’ego Pottera”, zaś docelowa grupa odbiorców – dorośli – rzadko po nią sięga, ponieważ została napisana przez autorkę „Harry’ego Pottera”. I tak źle, i tak niedobrze. Według mnie, Rowling powinna po „Harrym Potterze” napisać coś odrobinę „cięższego” od septologii – powinna kroczek po kroczku przechodzić z jednego stylu i stylistyki w drugie, lecz zamiast tego zrobiła gigantyczny przeskok – nie przygotowała nas do tego, na cośmy się natknęli w „Trafnym wyborze”. Ale cóż – to ona jest pisarką i ma prawo pisać, co chce i jak chce. My zaś możemy jedynie dokonywać wyboru tego, co chcemy czytać, a czego nie. Rowling nadal pozostaje moją ulubioną pisarką i zapewne przeczytam wszystko, co tylko zostanie przez nią napisane.


ZDANIEM NATALII:

Ten temat nadawał się do tego, aby przedstawić nasze poglądy w formie dyskusji, a przynajmniej tak nam się wydawało. Jednakże wyszło zupełnie inaczej.

Od jakiegoś czasu Daniel mi zarzuca, że nie wzięłam się jeszcze za czytanie „Wołania Kukułki”, ponieważ jestem uprzedzona do tej książkI. Wynikiem tego ma być rozczarowanie wcześniejszą publikacją J.K.Rowling, czyli „Trafnym wyborem”. Prawdą jest, że nie jestem w stanie przebrnąć przez tę książkę. Nie leży mi ani tematyka, ani sposób narracji, ani nawet sposób przedstawienia historii. Ale mimo wszystko muszę obalić zarzuty Daniela - nie „Trafny...” jest winny mojego odkładania w czasie przeczytania „Wołania kukułki”. W ostatnim czasie po prostu mam przesyt książek, ale coraz częściej łapię się na tym, że chciałabym w końcu wziąć tę książkę i przeczytać. Ale nie to jest tematem tego wpisu.

Jedną z rzeczy, która różni mnie i Daniela to nasze podejście do J.K.Rowling i „Harry’ego Pottera”. A konkretniej mówiąc, jak już Daniel wcześniej wspomniał, jest fanem samej Rowling, a więc i całej jej twórczości. Ja zaliczam się natomiast do grupy fanów „Pottera”. Oczywiście interesuję się tym, co się dzieje wokół autorki. Zawsze z chęcią czytam o jej nowych książkach, o tym co robi i gdzie się wybiera. Niestety, nie ciągnie mnie do reszty jej twórczości. Zawsze byłam, jestem i będę fanką „Harry’ego Pottera”. To świat magii i przygód młodego czarodzieja mnie wciągnął i zmienił moje życie na zawsze, a nie jego autorka. Choć gdyby nie ona, moje życie nadal byłoby malowane barwami szarości.


***

Premiera polskiego wydania "Jedwabnika" została zapowiedziana na jesień tego roku.
Udostępnij na Google Plus

About Strefa Czytacza

    Blogger Comment
    Facebook Comment

0 komentarze:

Prześlij komentarz