Nieznane przygody Harry'ego Pottera

Naśladownictwo to najszczersza forma pochlebstwa.
Jeaniene Frost „W pół drogi do grobu”

Wpisując w google wyrażenie: „Harry Potter fanfiction” wyświetla mi się ponad 10 milionów wyników. Na jednym archiwalnym forum zliczono ponad 680 tysięcy fanowskich opowiadań, na drugim ponad 80 tysięcy. Co oznaczają te liczby? Ano, oznaczają one tyle, że mnóstwo fanów „Harry’ego Pottera” na całym świecie tak bardzo pokochało serię o młodym czarodzieju, że postanowili oni dać życie swoim własnym opowieściom związanym z uniwersum stworzonym przez J.K.Rowling. Sama pisarka przyznała, że pochlebia jej twórczość fanowska, choć i tutaj jest jeden warunek: autorzy tych opowiadań, opowieści, poematów i epopei muszą udostępniać je za darmo. Niedopuszczalne jest, by ktokolwiek żądał opłaty za udostępnienie fanficka. Tak samo jak niedopuszczalne jest, by ktokolwiek wydał „swoją” książkę. Jak to jednak w życiu bywa – niektórzy gwiżdżą na wszelkie zasady, przez co świat, a przynajmniej niektóre jego regiony, znają przygody „Harry’ego Pottera”, o jakich nam się nawet nie śniło…

Oburzenie Uttama Ghosha było olbrzymie. Dziennikarz z Kalkuty wciąż i wciąż głowił się nad tym, dlaczego ta podła kobieta, która ma przecież tyle pieniędzy, nie pozwala, by inni mogli zarabiać na „Harrym Potterze”. Przecież 30 rupii indyjskich (ok. 1,50zł) to żadne pieniądze! Tylko co wtedy, gdy pomnożymy te 30 rupii przez 15 tysięcy?

Uttama Ghosh zasłynął na świecie z tego, że napisał swoją własną wersję przygód Harry’ego Pottera, którą zatytułował w niezwykle oryginalny sposób: „Harry Potter w Kalkucie”. Nim prawnicy z Bloomsbury nakazali jego wydawcy wycofanie książki z rynku, w Indiach rozeszło się 15 tysięcy egzemplarzy. Ghosh w następujący sposób skomentował zaistniałą sytuację:

„Teraz stworzę mojego własnego Harry’ego Pottera. Może podpowiesz mi jakieś nazwisko dla niego? Szkoda, że nie byłem tak mądry jak rosyjski autor, który swojego Pottera nazwał Tanią Grotter!”.

Oryginalna treść napisana przez Ghosha została wzbogacona przez wydawcę dodaniem do tekstu aż 16 zdjęć pochodzących z filmów o Harrym Potterze. Choć bez wątpienia, to nie zdjęcia wzbudzają tu największe zainteresowanie, lecz właśnie rzeczona treść!

W „Harrym Potterze w Kalkucie” główny bohater po ukończeniu pierwszego roku nauki w Hogwarcie, wskakuje na swojego Nimbusa Dwa Tysiące i przelatuje na nim połowę świata, by dotrzeć do Kalkuty. Tam spotyka chłopca o imieniu Junto, u boku którego staje oko w oko z klasyczną postacią z bengalskiej literatury.

Ale to nie pierwszy przypadek, w którym na rynku księgarskim pojawia się książka inspirowana „Harrym Potterem”. Powieść Ghosha pojawiła się w księgarniach w 2003 roku, jednak nie jest ona ani pierwszą ani najpopularniejszą pozycją spośród powstałych podróbek. Odkąd tylko seria o młodym czarodzieju zaczęła zyskiwać sobie niebywałą popularność, na świecie szerzą się wszelkie fałszywki i plagiaty czerpiące z magicznego świata wykreowanego przez Rowling. Dziś odpuszczę sobie skupianie się na klasycznych plagiatach, a przyjrzę tym najbardziej perfidnym podróbkom – sygnowanym jako „Harry Potter”.

Bardzo popularną fałszywką, prawdopodobnie najpopularniejszą na świecie, jest wydawnictwo z 2002 roku, które zostało wydane w Chinach przez Bashu Publishing House. Książka nosiła tytuł „Harry Potter i lampart podchodzący do smoka” i sprzedawana była za ok. 1,50 dolara. Jej anonimowy autor w doskonały sposób wyczuł rynek i podczas gdy rzesze fanów na świecie z niecierpliwością wyczekiwały premiery piątego tomu cyklu, on zaoferował chińskim czytelnikom jego własną wersję piątej książki. Najciekawsze w tej sprawie jest to, że wszyscy myśleli, iż jest to książka napisana przez J.K.Rowling i jest to prawdziwy piąty tom przygód Harry’ego. Książka bardzo szybko zyskała sobie niewiarygodną popularność w najludniejszym kraju na świecie, co przykuło uwagę mediów. Międzynarodowe media nagłaśniały podbój Chin przez fałszywego „Harry’ego Pottera”, a agenci J.K.Rowling szukali sposobu na to, by uniemożliwić dalszą dystrybucję nielegalnego tytułu. Ostatecznie 29 października 2002 roku (ok. cztery miesiące po wydaniu książki), J.K.Rowling wygrała sprawę sądową, a chiński wydawca wymigał się zapłaceniem niewielkiej grzywny, w wysokości 2500 dolarów. Ale to nie był koniec problemów pisarki z fałszywkami. Świat, bowiem, poczuł smak pieniądza, a wiadomo, że na niczym nie zarabia się tak dobrze jak na sprawdzonej i dobrze ugruntowanej marce. Dlatego po „Harrym Potterze i lamparcie podchodzącym do smoka” pojawiły się kolejne fałszywe „Pottery”. Choć Chiny nie były jedynym krajem, w którym takowe „dzieła” mnożyły się jak grzyby po deszczu, niewątpliwie były potentatem w tej dziedzinie.
Poniżej przedstawiam kilka „ciekawszych” pozycji, które zalały chiński rynek, zaczynając, oczywiście, od najbardziej popularnej:

HARRY POTTER I LAMPART PODCHODZĄCY DO SMOKA

Nie może umknąć uwadze fakt, że najpopularniejsza podróbka stanowi jedyne w swoim rodzaju połączenie dwóch niezwykłych światów: świata „Harry’ego Pottera” i stworzonego przez J.R.R.Tolkiena Śródziemia!

Pewnego razu był sobie hobbit, który nawet nie wiedział jak wrócić do domu. Żył w norze w ziemi i nie miał pojęcia skąd się w niej wziął, ani co ma robić. Nie wiedział nawet, dlaczego stał się hobbitem. Był to uczeń piątego roku w Szkole Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie, Harry Potter.
Gdy Gandolf ich opuścił, pięcioro z nich dosiadło swoich mioteł i podążyło z wiatrem. Drzewa i samochody ciągnęły się na drodze pod nimi. Tylko wtedy, gdy od czasu do czasu napotykali samolot pasażerski, pilot i pasażerowie wykrzykiwali: „Hej, to latający ludzie!” albo „Kosmici!”.

HARRY POTTER I PORCELANOWA LALKA

Kolejne literackie dzieło narodzone w Chinach! A to oficjalny opis fabuły książki:

Harry odkrywa, że Voldemort planuje wyjechać do Chin, by odnaleźć orientalnego prześladowcę, Yan Dao Mo, który miałby mu pomóc w policzeniu się z nim i w zastraszaniu zachodniej społeczności czarodziejów. Harry podąża jego śladami poszukując chińskiej lalki, która zawiera w sobie moc, dzięki której będzie można ujarzmić Yan Dao Mo. Na morzu Harry zaprzyjaźnia się z Long-Long i Xing-Xing z chińskiej trupy akrobatycznej. Można się tylko domyślać, gdzie znajdują się w tym momencie Ron i Hermiona. Oczywiście, nowi przyjaciele Harry’ego to mistrz, który zaginął dawno temu oraz tajemnicza księżniczka, którzy pomogą Harry’emu zapanować nad sytuacją, ale czy zdążą na czas uwolnić porcelanową lalkę od klątwy pełni księżyca?

HARRY POTTER I WODOODPORNA PERŁA

Następna chińska podróbka!

Harry ponownie sprzymierza się z Gandalfem (oraz mężczyzną o imieniu Peter i grupą małych wojowników), by znaleźć morskie miasto na pustyni. Przez magiczną dziurkę od klucza przedostają się do tajemniczej krainy, w której walczą z potworami i zwyciężają. Ale kiedy Harry zachłystuje się zwycięstwem, okazuje się, że Hermiona została uprowadzona przez Smoczego Króla. By ją uratować, Harry musi włamać się do Smoczego Pałacu, do czego potrzebna mu będzie magiczna, wodoodporna perła.

HARRY POTTER I DUŻY LEJEK

Życie w domu Dursleyów staje się niezręczne, gdy Dudley zaczyna ćwiczyć taniec brzucha. Harry, który właśnie ukończył Hogwart, przyjmuje staż w innej szkole dla czaro- dziejów. Praca prezentuje się dobrze – aż do czasu, kiedy jego uczniowie zaczynają obracać się w drewnianych stołkach na prawo i lewo. Harry, co zrozumiałe, jest zadziwiony tą sytuacją i stara się rozwiązać zagadkę. Ma czworo głównych podejrzanych zaistniałej sytuacji: uczniowskie zło, Hagrida, Voldemorta oraz Dużego Lejka.
***
Aż szkoda, że nie jest znana fabuła poniższych pozycji, których okładki bez wątpienia są fascynujące. Harry Potter, dinozaury, Flik z „Dawno temu w trawie” i wiele innych dziwów aż kuszą z okładki, by tylko wziąć książkę do ręki i zagłębić się w lekturze…

Pomijając jednak wszelkie wymyślne fabuły i kreatywne wizerunki okładek, na uwagę zasługuje jeszcze jeden fakt. Jakkolwiek pozostaje on dla mnie nielogiczny i niezrozumiały. Do rzeczy.

Książki takie jak „Harry Potter i lampart podchodzący do smoka” sprzedawane były za około 1,50 dolara. Uznane za nielegalne zniknęły (przynaj- mniej powierzchownie) z księgarskich półek, by po kilku latach znaleźć się na aukcjach! Przeglądając dziś ebay, natrafiłem na egzemplarz rzeczonego „Lamparta”, który jest wystawiony za… prawie 100 dolarów! Zaś kopie trzech podróbek znalazły się swego czasu na internetowej aukcji, na której miały osiągnąć cenę nawet 500 funtów! To niedorzeczne, że fałszywka „made in China” warta jest w tej chwili więcej niż oryginał. Niedorzeczność niedorzecznością, ale sam postawiłbym te książki na półce, by móc pośmiać się na ich widok. I może specjalnie dla nich nauczyłbym się nawet chińskiego!
Udostępnij na Google Plus

About Strefa Czytacza

    Blogger Comment
    Facebook Comment

2 komentarze:

  1. Pomijając samą formę plagiatu wszystko to zalatuje kiczem niczym pozostałe produkty "made in China". Mam pytanie: Czy może czytaliście któryś z tych plagiatów? Jestem ciekawa, jak one się prezentują w lekturze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, poza krótkimi fragmentami (które są koszmarne), nie mieliśmy okazji przeczytać żadnej z tych książek. Są one trudno dostępne (i w dodatku po chińsku), a na ebayu są dużo droższe od autoryzowanych wydań.

      Usuń