Jubileuszowy łyk Coca-Coli

Brytyjczycy mają całe tabuny swoich edycji „Harry’ego Pottera”. Kiedy w 2002 roku otrzymałem w prezencie urodzinowym „czteropak” brytyjskiego „Harry’ego”, okazało się, iż jestem posiadaczem… 57-mej edycji „Kamienia Filozoficznego”! Później dowiedziałem się jak cenne są pierwsze wydania tej książki i generalnie, jak wygląda kwestia wartości kolekcjonerskiej tych książek. Jednak dziś nie będę rozpisywać się na temat angielskich książek, lecz skupię swoją uwagę na polskich wydawnictwach. Bo „polskie”, wcale nie musi znaczyć „gorsze”. Do rzeczy.

W Polsce nie istnieje coś takiego jak wydanie specjalne „Harry’ego Pottera” czy luksusowa edycja, ani żadne inne podobne, za przeproszeniem – szmiry – których jedynym zadaniem jest wyciąganie pieniędzy z naszych portfeli. Nie oznacza to jednak, że w Polsce nie ma unikatowych wydań „Harry’ego Pottera”, bo są! Nie opierają się one jednak na nowych okładkach, dodatkowych obrazkach czy czymkolwiek, co zwykle wyróżnia nowe, „unikatowe” edycje z zagranicy. Wyróżnia je natomiast… EDYCJA. I teraz muszę już objaśnić pewną istotną – pod kątem kolekcjonerskim – kwestię.

Niektórzy – jak my – zbierają zagraniczne wydania „Harry’ego Pottera”, czyli książki w jak największej ilości języków, tłumaczeń, adaptacji. Z Natalią możemy się pochwalić największą na świecie tego typu kolekcją z naszymi 75 edycjami językowymi i ponad 150 książkami. Ale pewnie znajdzie się ktoś, kto nam zarzuci, że Tim Toone w swojej kolekcji miał aż 553 wydania „Harry’ego Pottera”, więc na pewno to jego kolekcja była największą na świecie! Otóż nie była. Nigdy. A przynajmniej nie w tym samym ujęciu „kolekcjonerstwa”, co nasz zbiór. Jest, bowiem, tak, iż można kolekcjonować ZAGRANICZNE EDYCJE „Harry’ego Pottera” bądź RÓŻNE EDYCJE „Harry’ego Pottera”. Ta druga gałąź polega na zbieraniu wszelkich nowych wydań, dodruków, przedruków, zadruków, nadruków i innych „druków” danej książki, czyli najprościej rzecz ujmując: w naszej kolekcji jest 57-me wydanie brytyjskiego „KF”, a w zbiorze kolekcjonera różnych edycji może być 57 wydań „KF”! Sprawa zrozumiała i jasna? Mam nadzieję, gdyż teraz przejdę do meritum: nigdy nie pretendowaliśmy do miana kolekcjonerów wydań – woleliśmy języki. Jest tylko jeden wyjątek: wydanie polskie.

Posiadając tak wielką kolekcję, przykro byłoby nam nie posiadać najważniejszych polskich edycji, bo choć dla naszej kolekcji są one bezwartościowe, to mają gigantyczne znaczenie dla naszego sentymentalizmu. I teraz się zacznie najciekawsze, czyli…

POLSKIE OBLICZA „POTTERA”


Na co komu trzy kopie „Kamienia Filozoficznego”? Przecież te książki są identyczne i różnią się jedynie stopniem „zużycia”! Prawda czy fałsz? Oczywiście, że fałsz, albowiem każda z tych książek jest na swój sposób zupełnie inna.

Mamy tu do czynienia z pierwszą polską edycją „Harry’ego Pottera” (więcej o tym wydaniu TUTAJ), edycję standardową, którą zna każdy z nas oraz nasz najnowszy nabytek: wydanie niedostępne do sprzedaży, dostępne jedynie w promocji Coca-Coli!

W 2001 roku wystartowała ogólnopolska akcja promocyjna „Wyczaruj dziecku książkę” w wyniku której koncern Coca-Coli zakupił 50 tysięcy egzemplarzy „Harry’ego Pottera i Kamienia Filozoficznego”, by promować czytelnictwo wśród najmło-dszych. Część książek trafiła do bibliotek, a reszta stanowiła nagrody dla każdego, kto uzbierał 14 nakrętek z promocyjnego napoju i przesłał je na podany adres. Do dzisiaj pamiętam plakaty promocyjne, które pojawiły się mniej więcej w tym samym czasie, kiedy na polskie ekrany trafił pierwszy „Harry” – niestety, próżno ich szukać w sieci, w związku z czym trzeba uwierzyć mi na słowo, że tak właśnie było.

Posiadając już w naszym zbiorze pierwsze wydanie „Kamienia Filozoficznego”, nie mogliśmy sobie odmówić wzbogacenia tego sentymentalnego zbiorku, kolejnym atrakcyjnym dla nas wydaniem – rzeczoną edycją z promocji Coca-Coli. Dziś zakupiona na Allegro książka dotarła do nas, w związku z czym opowiem co nieco o niej.

Generalnie rzecz biorąc jest to pierwsze poprawione wydanie, które wyróżnia się w stosunku do dostępnego w sprzedaży, czerwoną etykietką umieszczoną na tylnej okładce. Ale nie jest to jedyna różnica. Już na pierwszy rzut oka widać, że książka jest nieco większa, a także sposób wykonania okładki nieco inny. Standardowe wydanie posiada jednolitą, matową okładkę, podczas gdy „coca-colowa” edycja cechuje się dość nieregularnym wydrukiem okładki, tzn. widoczne są na niej jaśniejsze punkciki, które mogą oznaczać, iż pod folią znalazło się powietrze. Trudno powiedzieć czy to mankament posiadanego przez nas wydania, czy też cecha tej edycji.

Można porównywać wydania ze sobą, lecz najwięcej różnic dostrzegalnych jest przy porównaniu tej książki z pierwszym wydaniem, przy czym nie świadczy to o szczególności wydania „colowego”, lecz pierwszego.

Trudno polemizować nad wartością poszczególnych polskich wydań „Harry’ego Pottera”. Z całą pewnością pełna kolekcja polskich edycji, powinna liczyć sobie pięć książek, gdyż poza wydaniem pierwszym, „colowym” i poprawionym, istnieją również wydania: „poprawione i przejrzane przez Autorkę” oraz cechujące się zupełnie inną szatą graficzną wydanie z „czarnej serii”, czyli polska edycja dla dorosłych. Może kiedyś i w te książki się zaopatrzymy, niemniej – jak na razie – cieszą nas bardziej unikatowe publikacje. Choć nie są one szczególnie wartościowe pod kątem materialnym, dla nas mają wartość sentymentalną. I jakby nie było – fajnie jest czasami „poczuć” coś polskiego, kiedy tak uganiamy się za tłumaczeniami pochodzącymi z najodleglejszych zakątków świata.
Udostępnij na Google Plus

About Strefa Czytacza

    Blogger Comment
    Facebook Comment

1 komentarze:

  1. Posiadam egzemplarz od coca coli i nie ma on żadnych wad na okładce. Dodatkowo na pierwszej stronie jest ładna pieczątka sowy z książką :) Moj egzemplarz jest już strasznie "wymiętolony" od czytania :)

    OdpowiedzUsuń