Nasz magiczny ślub!


Niewiele ponad rok temu wielokrotnie słyszeliśmy słowa, że nasza miłość „to historia jak z bajki”. W naszym wspólnym życiu nie było ani jednego dnia, ba – ani jednej godziny, kiedy wątpilibyśmy w te słowa. Bo nasza miłość jest bajeczna. Poznaliśmy się dzięki J.K.Rowling, pokonaliśmy setki dzielących nas kilometrów i wbrew rozsądkowi oraz stereotypom myślenia, zeszliśmy się ze sobą, tworząc szczęśliwą, dopełniającą się i idealnie zgraną parę. Połączyła nas magia – ja już przy pierwszej wymianie maili z Natalią wiedziałem, że to jest ta jedyna i że to właśnie z nią chcę spędzić całe życie. Pierwszy raz powiedziałem „kocham”, kiedy rozmawialiśmy ze sobą po raz pierwszy przez gadu-gadu. Dlaczego? Ktoś mógłby stwierdzić, że szastam wielkimi słowami, lecz mnie nie interesuje, co ktoś mógłby powiedzieć. Zwłaszcza, że nie pozostałem gołosłowny. Nasza miłość kwitła – najpierw wirtualnie, potem telefonicznie, a w końcu w sposób najbardziej wymarzony – spotkaliśmy się. A był to środek nocy na dworcu kolejowym w Solcu Kujawskim, po blisko dziesięciogodzinnej podróży. Nigdy nie zapomnę, kiedy pod budynek podjechał czerwony Matiz, a z niego wysiadła najcudowniejsza kobieta jaką kiedykolwiek poznałem. I można tu snuć romantyczne wątki i rozpisywać się o tym, jak nasze dłonie i usta zetknęły się po raz pierwszy. Ale to nie jest blog o miłości. Przynajmniej nie bezpośrednio o miłości. To blog o „Harrym Potterze”, a my wzięliśmy wczoraj ślub – w bardzo potterowskim stylu.

Na 29 marca czekałem z niecierpliwością nie potrafiąc się doczekać nadejścia tej pięknej daty. Nasze obawy skupiały się na zawodnej pogodzie, niemniej wczoraj obudził nas blask świecącego słońca i cudowny, niezmącony ani jedną chmurką, błękit nieba. Wkrótce wybiła godzina, na którą tak bardzo czekaliśmy. Niemniej – zabrakło gościa, który zdaje się być jednym z tych gości, który uczestniczy we wszystkich ślubach – stresu. Ani ja, ani Natalia nie czuliśmy stresu, kiedy stojąc przed urzędniczką Urzędu Stanu Cywilnego, składaliśmy sobie przysięgę – zamiast tego, była odrobina (no dobrze – więcej niż odrobina) śmiechu, kiedy obrączka nie chciała wejść na palec Natalii (w końcu udało się, co nawet urzędniczka udzielająca nam ślubu skwitowała uśmiechem i wyrazem ulgi). W ten oto sposób, jakieś piętnaście minut po godzinie czternastej, zostaliśmy małżeństwem, a Natalia Nowak na zawsze rozstała się ze swoim panieńskim nazwiskiem, zastępując je nowym (niezwykle ładnym): Muniowska.

W domu czekały na nas potterowskie akcenty, które uświetniały nasze skromne przyjęcie weselne. A reszta? Reszta jest milczeniem, które wypełnia wszechobecna miłość i radość. I nie ma tu sensu się rozpisywać, bo wszystko widać najlepiej na zdjęciach. Niemniej nigdy nie zapomnimy osoby, dzięki której mogliśmy się w ogóle poznać. Nie wiem, czy kiedykolwiek odnajdziemy słowa, którymi będziemy w stanie podziękować J.K.Rowling – kobiecie, która nie tylko wprowadziła do naszego życia książkową magię, ale i nauczyła nas tej realnej, najprawdziwszej na świecie – magii prawdziwej miłości.

Tutaj kończy się kolejny rozdział, lecz tylko po to, by dać początek kolejnemu. Bez wątpienia najpiękniejszemu ze wszystkich.

Natalko – jesteś moim życiem!

OKIEM MŁODEJ ŻONY

Poznaliśmy się w styczniu 2012 roku. Spotkaliśmy się kilka miesięcy później, a teraz, prawie dwa lata później wzięliśmy ślub. Nie jestem w stanie napisać jakie emocje wczoraj targały moją osobą, bo było ich zdecydowanie za dużo. Jedno wiem – nie stresowałam się ani trochę. Chociaż nie, to byłoby kłamstwo. Stres był, ale związany z tym czy za bardzo się nie garbię i czy suche usta pozwolą wymówić mi słowa przysięgi małżeńskiej. Bo niby dlaczego miałam się stresować samym aktem zawarcia małżeństwa, skoro na milion procent byłam pewna mężczyzny, za którego wychodziłam? Jeśli jest się pewnym, wątpliwości nie ma. Przyjaciółka, powiedziała, że brakiem takiego stresu mogło być skromne przyjęcie weselne, ale nie jestem co do tego przekonana. Wiem natomiast, że ten dzień był najpiękniejszym w moim życiu, że nigdy go nie zapomnę i że już zawsze będę z osobą, którą kocham nad życie. A już za około miesiąc do naszej nowo powstałej rodziny dołączy jeszcze jeden członek, ale o tym przy właściwej okazji.







Pragniemy z całego serca podziękować wszystkim, którzy w tym niezwykle ważnym dla nas dniu byli z nami i wraz z nami cieszyli się tym wspaniałym dniem :-)
Udostępnij na Google Plus

About Strefa Czytacza

    Blogger Comment
    Facebook Comment

2 komentarze:

  1. Gratulacje! Niestety zdjęć nie można wyświetlić :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz powinno być już wszystko w porządku :-)

      Usuń