MAGICZNE ILUSTRACJE część 6: Vladyslav Yerko


Brytyjska edycja „Harry’ego Pottera” oczarowała mnie już w chwili, kiedy zobaczyłem ją po raz pierwszy. A był to rok 2002, kiedy trafiłem do katowickiego empiku przy ulicy Piotra Skargi. Wiele lat później miałem niewyobrażalną radość rozmawiając ze wszystkimi ilustratorami tegoż wydania. Jakkolwiek bardzo cenię ich pracę jak i pracę większości światowych ilustratorów „Harry’ego Pottera” (każdy podarował okładkom cząstkę siebie), dzieła jednego człowieka zawsze doprowadzały mnie do niesamowitego stanu, w którym zachwyt miesza się z uczuciem rozanielenia. Vladyslav Yerko, ukraiński ilustrator i grafik, jest moim mistrzem. Nigdy nie byłem szczególnie wyczulony na piękno i sztukę, a najpiękniejsze obrazy nie przykuwały mojego spojrzenia na długo. Zmieniło się to, gdy ujrzałem niegdyś okładkę szóstego tomu ukraińskiego wydania „Harry’ego Pottera”. Pamiętam jakby to było wczoraj – serce zabiło mi szybciej i poczułem przemożne pragnienie posiadania tej książki w swojej kolekcji. Potem wyszukałem w sieci pozostałe tomy. I zostałem pochłonięty bez reszty w te niesamowite prace, od których do dziś nie potrafię oderwać wzroku.

Nie łudziłem się – wiedziałem, że dotarcie do Vladyslava Yerko, który stworzył najbardziej ulubione nawet przez J.K.Rowling okładki „Harry’ego Pottera”, nie będzie łatwe, a biorąc pod uwagę jego międzynarodową sławę, może i być niemożliwe, jednakże starałem się ze wszystkich sił dotrzeć do niego. Jakież było moje zdumienie, gdy cel ten został osiągnięty. Jeszcze większe, gdy pan Yerko zgodził się udzielić nam wywiadu…


Tym razem to nie było zwykłe układanie i zadawanie pytań. Swobody nie dodawał nawet fakt, że rozmawialiśmy po polsku. Czułem się spięty jak gdyby każde kolejne pytanie nie było warte zostania zadanym mistrzowi grafiki. I chętnie usłyszę zarzuty pod kątem mojej apoteozy Vladyslava Yerki – ja i tak będę obstawać przy swoim – Yerko stworzył najpiękniejsze wydanie „Harry’ego Pottera” na świecie. Koniec i kropka. Co więcej, pierwszą książką dla naszego dziecka będzie wspaniałe wydanie „Królowej Śniegu” właśnie z ilustracjami tegoż utalentowanego człowieka.

Trochę faktów:

Vladyslav Yerko przyszedł na świat w 1962 roku w Kijowie, na Ukrainie. Do ukończenia siódmego roku życia mieszkał na wsi ze swoją babcią. Do dzisiaj ilustrator uznaje ten okres za najlepszy w jego życiu. Pierwszy rok życia spędził, jak mówił, w walizce pod bzem i podobnie jak Mowgli z „Księgi dżungli” dorastał w otoczeniu przyrody. Tyle, że przygarnęły go nie wilki, a kurczaki, indyki i wiejskie koty. Do dzisiaj natura stanowi źródło jego inspiracji.

Vladyslav Yerko jest laureatem wielu prestiżowych nagród, w tym za Najlepszą Książkę Dziecięcą roku 2006 przyznaną mu przez Andersen House Foundation za „Królową Śniegu”.


„JAKO DZIECKO CHCIAŁEM BYĆ ARCHITEKTEM WIĘZIEŃ…”


HARRY POTTER KOLEKCJA: Tworzy pan prace, które podziwia cały świat. J.K.Rowling jasno wyraziła swoje zdanie, że ukraińskie okładki jej książek są najpiękniejsze na świecie, niektórzy też twierdzą, że pańskie ilustracje do książek Paulo Coelho są lepsze od samych książek - wobec tego wszystkiego dziecinnym zdaje się pytanie, które chcę zadać na początek: co pana inspiruje i motywuje do tworzenia tak wspaniałych dzieł?

VLADYSLAV YERKO: Dziękuję za miłe słowa, ale nigdy nie uważałem się za tak wielkiego ilustratora, za jakiego niektórzy mnie uważają. Jest przynajmniej trzydziestu – czterdziestu ilustratorów, których znam i którym nigdy nie dorównam. Jeśli chodzi o Paulo Coelho, wydaje mi się, że ilustracje do jego książek znalazły się tylko w rosyjskich wydaniach ukraińskiego wydawnictwa Sofija. W innych wydaniach zachowała się tylko moja okładka. Co się natomiast tyczy mojej motywacji do roboty – od zawsze jest ta sama – egoistyczne pragnienie satysfakcji z pracy.

HPKOL: Nim przejdziemy do tematu pańskich prac, udajmy się na chwilę w sentymentalną podróż do przeszłości, w której świat nie znał Vladyslava Yerko. Jak zaczęła się pana przygoda ze sztuką? Czy od zawsze chciał się pan tym zajmować?

VY: Odkąd tylko pamiętam, zawsze chciałem być malarzem. Chociaż… jako dziecko chciałem być architektem więzień inspirowanych londyńskim Tower czy paryską Bastylią. Moimi więźniami były stonki ziemniaczane z ogrodu mojej babci. To zamiłowanie trwało do ukończenia przeze mnie siódmego roku życia, potem zrozumiałem, że ołówek i papier są ciekawsze.

HPKOL: Doskonale pamiętam chwilę, kiedy po raz pierwszy zetknąłem się z pańskimi pracami. Planowałem wówczas zbieranie zagranicznych wydań „Harry’ego Pottera”, kiedy natrafiłem w sieci na ukraińskie okładki. Od razu mnie oczarowały - nie mogłem oderwać od nich wzroku. Czy są one w pełni wytworem pańskiej wyobraźni czy też miał Ppan z góry narzucony koncept?

VY: Tak naprawdę pomysł przedstawienia tak wielu bohaterów na okładce wyszedł od dyrektora wydawnictwa A-BA-BA-HA-LA-MA-HA, Iwana Małkowycza. Osobiście obstawałem za bardziej lakoniczną alternatywą. Ostatecznie okazało się jednak, że Małkowycz miał rację, ponieważ to właśnie tego chcieli odbiorcy tej książki.


HPKOL: Niektóre z postaci, które zostały przedstawione na okładkach „Harry’ego Pottera”, niezwykle przypominają swoje filmowe odpowiedniki…


VY: Tak. Związek z filmem był warunkiem podyktowanym przez Warner Bros.

HPKOL: Biorąc na przykład „Harry’ego Pottera” – ile czasu zajmuje panu praca nad ilustracjami?

VY: Stworzenie większej ilustracji zajmuje mi nawet miesiąc. Nad okładkami do „Harry’ego Pottera” pracowałem dwa tygodnie.

HPKOL: Czy gdyby teraz miał pan możliwość zmiany czegoś w tych okładkach, skorzystałby pan z niej?

VY: Nie, zdecydowanie wolę pracować nad nowymi książkami.

HPKOL: Stworzył pan niesamowite ilustracje do książek o Harrym Potterze, dodając tym samym jeszcze więcej magii tym książkom, ale czy sam dał się pan oczarować magii „Harry’ego Pottera”?

VY: Oczywiście, że tak, ale generalnie jestem już zbyt starym mugolem, żeby dać się bardziej porwać do świata fantazji.

HPKOL: Czy poza okładkami do „Harry’ego”, stworzył pan jakieś inne ilustracje związane z serią?

VY: Niestety nie.

HPKOL: Biorąc pod uwagę pański dorobek artystyczny, źle bym się czuł nie wspominając o innych pracach. Było mi niezwykle miło ujrzeć na półce polskie wydanie „Królowej Śniegu” zilustrowanej przez pana. Nie można też przejść obojętnie wobec „Alicji w Krainie Czarów” czy „Podróży Guliwera” jak i całej reszty pańskich prac - wszystkie są oszałamiające i fantastyczne. Ile takich opinii pan już słyszał? Albo trudniejsze pytanie - ile słyszał pan negatywnych opinii na temat swojej twórczości?

VY: Dość często słyszę krytykę pod swoim adresem. Jak zawsze – bywa ona albo konstruktywna, albo głupia. Żyję w kraju, w którym każdy się na wszystkim zna i bardzo fachowo ocenia się pracę innych.

HPKOL: Jakie ma pan plany na przyszłość? Czy jest jakaś jedna, szczególna książka, którą zechciałby pan ozdobić swoimi ilustracjami?

VY: Wiele jest takich książek. Zamierzam wykonywać swoją pracę dotąd, dopóki Bóg będzie dawał mi czas i natchnienie.

HPKOL: Bardzo dziękuję za rozmowę. Życzymy panu wszystkiego, co najlepsze.

VY: Dziękuję za pytania i zainteresowanie moją pracą. Przesyłam pozdrowienia dla was i dla wszystkich polskich Potteromaniaków.
Udostępnij na Google Plus

About Strefa Czytacza

    Blogger Comment
    Facebook Comment

0 komentarze:

Prześlij komentarz