MAGICZNE ILUSTRACJE część 5: Jason Cockcroft



Niegdyś domeną Amerykanów było wydawanie jednej książki w niezliczonej ilości edycji różniących się między sobą okładką. Długo musiałbym liczyć, ażeby wykazać jak wiele różnych wydań „Harry’ego Pottera” zostało tam wydanych. Jak się jednak okazuje, Wielka Brytania wcale nie jest gorsza, a rzec można, iż pod wieloma względami jest nawet lepsza! Klasyczne, dziecięce edycje „Harry’ego Pottera” zostają wyparte przez kolejne nowe wydania… W sumie brytyjski „Kamień Filozoficzny” poszczycić może się już przynajmniej czterema okładkami, a kolejna w przygotowaniu (do w pełni ilustrowanej edycji)!

Mimo to, choćby nie wiem jak wiele tych okładek było, ja zawsze największy sentyment będę żywić wobec tych pierwszych. Wcześniej miałem przyjemność porozmawiać z ilustratorami pierwszych czterech tomów przygód „Harry’ego Pottera”, teraz z wielką radością prezentuję wywiad z ostatnim z nich – Jasonem Cockcroftem, który wykonał okładki dla trzech ostatnich tomów serii w tzw. „Children’s edition”.
Jason Cockcroft przyszedł na świat w Nowej Zelandii, lecz dorastał w Leeds, w Anglii. Studiował w Falmouth School of Art i wziął wówczas udział w konkursie ilustracji dziecięcej – Macmillan Prize for Children’s Illustration, gdzie udało mu się zakwalifikować do finalnej wystawy, na której jego praca i talent zostały dostrzeżone przez wydawców oraz agentów.

Cockcroft wygrał the Blue Peter Award za swoje ilustracje do książki „Wędrówki pielgrzyma” Geraldine McCaughrean oraz nominowany był do nagrody Kate Greenway. Ilustrator m.in. „Harry’ego Pottera” słynie z prac malowanych akwarelą oraz z portretów. Jego prace wystawiane były w Birmingham, Manchesterze, Leeds i Londynie.

W 2009 roku wydał swoją pierwszą książkę dla dzieci, „Counter Clockwise”, która została opublikowana na rynku amerykańskim przez wydawnictwo Harper Collins.


Przygotowując się do tego wywiadu czułem niemały stres, jako że to właśnie ilustracje Jasona Cockcrofta są moimi ulubionymi w całej brytyjskiej serii „Harry’ego Pottera”. Moje wszelkie obawy okazały się być jednak niepotrzebne, jako że Jason okazał się być naprawdę bardzo miłym rozmówcą, który ma naprawdę wiele do powiedzenia. Zresztą, przekonajcie się sami!

CHCIAŁBYM WYKONAĆ ILUSTRACJE DO CAŁEJ SERII:

Wywiad z Jasonem Cockcroftem, ilustratorem brytyjskiego „Zakonu Feniksa”, „Księcia Półkrwi” i „Insygniów Śmierci”.
HARRY POTTER KOLEKCJA: Twoja praca przy „Harrym Potterze” rozpoczęła się w chwili, gdy Giles Greenfield musiał zrezygnować z pracy nad „Zakonem Feniksa” z powodu wykrycia u jego córki choroby genetycznej. Ostatecznie stworzyłeś okładki do trzech książek z serii bazując przy „Zakonie Feniksa” na szkicach Gilesa Greenfielda. Która z tych okładek jest twoją ulubioną? Dlaczego zdecydowałeś się wykorzystać pomysł Greenfielda?

Jason Cockcroft: Kiedy Bloomsbury skontaktowało się ze mną, by zlecić mi wykonanie okładki do „Harry’ego Pottera i Zakonu Feniksa”, nie byłem świadomy jak smutne powody spowodowały, że Giles Greenfield zrezygnował z dokończenia zlecenia. Dopiero później, w bardzo ogólnym stopniu, dowiedziałem się, dlaczego ta praca przypadła mnie. Oczywiście, z tego powodu było to dla mnie dość słodko-gorzkie zlecenie. O ile wiem, Giles pracował nad kolorystyką okładki, a jako że Bloomsbury było generalnie zadowolone z jego obrazów, polecono mi, bym wykorzystał jego pracę i pokolorował ją. Przy użyciu jedynie ołówka stworzyłem całość szkicu na podstawie generalnej kompozycji przygotowanej przez Gilesa, dodając do tego nieco moich własnych esów i floresów, które zgodnie z tym co wydawnictwu zdradziła J.K.Rowling, odpowiadały fizycznej naturze feniksa. W szczególności poproszono mnie o to, bym uczynił feniksa podobnym do łabędzia, bardzo szczęśliwego, niemal euforycznego. Stworzyłem dla niego pełniejsze ciało, dłuższą i bardziej orlą szyję oraz upewniłem się, że nadałem mu bardzo radosnego wyrazu poprzez wysokie uniesienie jego głowy.

Gotowa ilustracja okazała się być bardzo udana ze względu na kompozycję oraz kolorystykę i to prawdopodobnie jest moja ulubiona okładka, którą wykonałem. Jest taka prosta, a jednocześnie efektowna i jako jedyna z brytyjskich okładek Harry’ego nie przedstawia jego samego, co sprawia, że jest jedyna w swoim rodzaju i wyjątkowa.

HPKOL: Co było dla ciebie najważniejsze, kiedy robiłeś tę okładkę?

JC: Być może przez wzgląd na wyjątkowy charakter okoliczności, które sprawiły, że dostałem to zlecenie, miałem bardzo niewiele czasu na wyprodukowanie szkicu oraz pełne pokolorowanie go. Myślę, że szkic wykonałem w ciągu jednej nocy, a kompletne wykończenie zajęło mi czterdzieści osiem godzin. Dopiero później, gdy z moją pracą zapoznało się Bloomsbury i autorka, otrzymałem sugestie, które pozwoliły mi jeszcze ulepszyć ją poprzez dodanie kilku detali i wprowadzenie zmian w kwestii zastosowania łagodniejszej kolorystyki, bardziej komplementarnej, ażeby uczynić feniksa bardziej żywym i podkreślić mocniej płomienie. To, co było dla mnie istotne przy tworzeniu tej okładki, to chęć dania Bloomsbury ilustracji takiej, jaką chcieli dostać, wartej serii i mam nadzieję, że wspólną ambicją udało nam się osiągnąć ten cel.

HPKOL: Przed tobą trzech innych ilustratorów zobrazowało okładki do czterech pierwszych tomów serii. Każdy z nich wykonał swoją pracę na swój własny sposób, a czy ty wzorowałeś się na którymkolwiek z nich? Czy to w ogóle możliwe, by stworzyć coś zupełnie niezależnego i własnego, kiedy miało się tylu poprzedników?
JC: Miałem bardzo małą wiedze na temat poprzednich okładek serii, więc nie wpłynęły one na moją twórczość, jednakże pamiętam że byłem pod wrażeniem okładki „Harry’ego Pottera i Czary Ognia” Gilesa Greenfielda. Każdy ilustrator koniecznie musi posiadać swój własny styl i nieuniknione jest, że za każdym razem podejście do tematu będzie inne. Także ze względu na rozpiętość czasową między pierwszymi tomami, a późniejszymi i ze względu na wiek Harry’ego, jako ilustrator musiałem potraktować każdą książkę jako osobny byt i musiałem zmieniać bohatera pod kątem fizycznym z książki na książkę. Dla przykładu – kiedy robiłem okładkę do „Harry’ego Pottera i Insygniów Śmierci”, poproszono mnie o to, bym nadał Harry’emu zupełnie inny wygląd niż we wcześniejszych wersjach - miał wyglądać doroślej i być szczuplejszy z obszernymi ramionami i silnie zaznaczonym podbródkiem. Miało to być przedstawienie ostatecznie dorosłego Harry’ego.

HPKOL: Co mógłbyś powiedzieć na temat swojej współpracy z wydawnictwem Bloomsbury? Dwóch z trzech twoich poprzedników nie uważa jej za szczególnie dobrą. Jeden z nich nie otrzymał obiecanej kopii książki a prace drugiego zostały zgubione. Jak było w twoim przypadku? Czy jesteś zadowolony ze współpracy z wydawcą?

JC: Przed przystąpieniem do pracy nad „Harrym Potterem” moja historia współpracy z Bloomsbury była bardzo długa i owocna. Nigdy nie miałem żadnych problemów ani perspektyw na nie przy wykonywaniu moich projektów. Szczerze mogę powiedzieć, że praca nad okładkami „Harry’ego Pottera” była najłatwiejszą i sprawiającą mi najwięcej frajdy ze wszystkich, jakich do tej pory się podjąłem. Bardzo krótkie terminy, spowodowane bez wątpienia tym, że wydawca pragnął bezpieczeństwa i poufności, a także zmniejszenia ryzyka wycieku zdjęć do prasy, oznaczały że wszyscy zaangażowani w projekt byli całkowicie skoncentrowani na nim i zmotywowani. Wszyscy byliśmy zjednoczeni w chęci uczynienia książki jak najbardziej atrakcyjną oraz skupieni na zachowaniu wysokiego standardu prac i projektów poprzednich.
HPKOL: Gdybyś miał taką możliwość, zechciałbyś zilustrować pierwsze cztery tomy? Co byś w nich zmienił?

JC: Oczywiście, bardzo chciałbym wykonać ilustracje do całej serii „Harry’ego Pottera” i pojawiły się nawet perspektywy na to, jeśli książki będą wznawiane w nowej edycji – być może wtedy będę mógł to zrobić. Jednakże, jak rozumiem, wszelkie kwestie prawne mogłyby uczynić stworzenie nowych obrazów trudnym jeśli nie niemożliwym do wykonania zadaniem. Ale tak, byłoby wspaniale móc zrobić coś takiego i jestem przekonany, że każdy z moich poprzedników podzieliłby moje ambicje, by nadać zupełnie inny, indywidualny wizerunek tym książkom i ich bohaterom.

HPKOL: Ile ilustracji do „Harry’ego Pottera” stworzyłeś? Zdarza się, że prywatni kolekcjonerzy proszą o wykonanie dla nich obrazu związanego z serią? Jeśli tak, jakie było najdziwniejsze zlecenie jakie otrzymałeś?

JC: Otrzymałem wiele ofert wynikających z mojej pracy przy „Harrym Potterze”, niektóre były zbyt dziwne, by o nich mówić. Zawsze byłem bardzo ostrożny i szanowałem prawa wydawców, a zwłaszcza autorki, kiedy brałem pod rozwagę pracę związaną z Harrym czy innymi bohaterami tych książek. Zawsze uważałem, że jestem wielkim szczęściarzem, skoro byłem ilustratorem związanym z tymi publikacjami i kulturalnym fenomenem. Jednakże, to świat stworzony przez J.K.Rowling i poza specjalną serią ilustracji wykonanych za zgodą Bloomsbury do luksusowych wydań brytyjskiego księgarza, starałem się odrzucać wszelkie prywatne zlecenia z uwagi na to, że te historie są własnością ich autorki.


Udostępnij na Google Plus

About Strefa Czytacza

    Blogger Comment
    Facebook Comment

0 komentarze:

Prześlij komentarz